Rejs Pogorią (7 stycznia 2012 - Genua)
Ponownie przekonuję się, że autobusy Biur Podróży wcale nie mają na uwadze wygody podróżujących.
Fotel dla mnie nie był wygodny, ale co mają powiedzieć prawdziwe wilki morskie, chłopy jak dęby. Obserwowałam tych wielkich mężczyzn jak próbowali ułożyć swoje wielkie ciała w tych małych siedziskach, które nadają się właściwie tylko na krótkie trasy. Myślę, że to już najwyższy czas zwracać uwagę, jakim transportem dysponuje dane Biuro.
Godzina 10 i jesteśmy w Genui. To ogromne miasto i największy port włoski jest warte tego, by tam pojechać na dłużej.
Od razu rozpoczynamy rozładowaniem prowiantu z autokaru.
Wszystko jest wspaniale przemyślane. Tworzymy długiego węża aż do magazynu kambuza i podajemy sobie wszystko z rąk do rąk.
Załoga poprzedniego rejsu wydaje dla nas obiad i po obsadzeniu kajut właściwie jesteśmy wolni do kolacji. Wachta gospodarcza (już wg naszego grafiku) przygotowuje kolację dla nas i załogi opuszczającej Pogorię. Moja wachta ma wachtę nawigacyjną, czyli w porcie obsadzamy trap tzn pilnujemy jachtu.
W porcie dużo się dzieje. Ponieważ w planie jest powrót do Genui i więcej czasu na zwiedzanie wybieram się tylko na krótką wycieczkę do cumującego w Genui galeona Neptun, wyprodukowanego w 1986 roku na potrzeby filmu „Piraci" w reżyserii Romana Polańskiego.
Galeon robi na mnie ogromne wrażenie. Można go zwiedzać za 30 €. Czas nie pozwala mi jednak na to, ale i tak jestem zadowolona, że mogę to zobaczyć.
Osoby, których wachty nie mają służb są wolne do rana. Wszystko wg ustalonego planu służb. Nie jest to tak jak pamiętam z wcześniejszych rejsów na Zawiszy czy Zaruskim.
Mamy trochę więcej czasu dla siebie na obijanie się i mniej dyscypliny. Jest miło i przyjemnie.
Wieczorem spokojnie udajemy się do swoich koi. Moja kajuta, gdzie śpią kobiety ma 8 koi. Miejsca na ciuchy bardzo mało i wszystko zamykane, by w czasie sztormu nic nie latało w powietrzu. Jednym słowem mnie trudno jest cokolwiek znaleźć.
Noc mija spokojnie. 




























Kontakt:
Znaczy dałaś radę, skoro
Znaczy dałaś radę, skoro jesteś na MM-ce i już działasz. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy relacji i zdjęcia :)
Witamy Wilczycę Morską
Co tam ciuchy, które trudno znależć. Ważne,że przypięta byłaś do aparatu fotograficznego.Jak Cię znam to się z nim nie rozstawałaś.
Dobrze, że wróciłaś!
A zdjęcia? Gdzie są, gdzie są???
P.S.: Już się dogrzebałem. Piękne widoki i piękne twarze - materiał na niejedną wystawę! Gratulacje!
Pozazdrościć
przygody morskiej, a przede wszystkim zwiedzania, co jest też moją pasją. Czekam na kolejne relacje i zdjęcia.
Słono sobie liczą za zwiedzanie Neptuna
Gdyby to był jakiś XVII wieczny oryginał to zgoda. Ale i tak bogatych turystów zapewne im nie brakuje.
A ten statek wycieczkowy na 1
A ten statek wycieczkowy na 1 zdjęciu - to ten co sie wykopyrtnął?
Costa Concordia jest mniejszy
@makusyn:Ten z katastrofy 290 metrów, na zdjęciu p. Barszczewskiej chyba MSC Fantasia 333 metry
Świetny początek relacji,
zdjęcia zapierają dech ale najważniejsze, że wróciłaś cała i zdrowa.
Czuję, że najbliższe MM - kowe spotkanie będzie poświęcone Twojej morskiej wyprawie.
Witaj.
dzięki
za miłe przyjęcie, a zdjęcia tutaj https://picasaweb.google.com/105122074324276682089/RejsPOGORIA
Witaj na lądzie.Zdjęcia
Witaj na lądzie.
Zdjęcia fantastyczne.
Pozdrawiam i zielony kciuk stawiam. Oczywiście.
Super fotki, tylko
Super fotki, tylko pozazdrościć takiego rejsu, ale fajnie że już wróciłaś.
Cudne te zdjęcia,...
cudny ten świat,...
ruch, fotografia i życie,...
to Basieńki "brat",...
niechaj kciukiem do góry ma,...
i tak świerszczyk właśnie da,...