drukuj

Red. Kuleszyńska podpadła Piotrowskiemu

Kategorie:
Tagi:
Jednym z postulatów strajkujących stoczniowców była prośba aby prasa nie kłamała. Ale żeby miła Redaktorka GL przekłamywałą nazwy ulic... to już szczyt smutku.

 

Lubię redaktorkę Danutę Kuleszyńską bo trzeba ją lubić za urodę chociażby. Ja Ją znam i podziwiam także jej rozliczne talenty od czasu gdy dojrzewała do matury.

Ktoś powie, że w tej sytuacji nie powinienem się czepiać drobiazgów. Ja mogę przebaczyć ale nie uznaję usprawiedliwienia dlaczego zielonogórzanka od zawsze przekłamuje nazwy ulic. 

Otóż, w artykule  Pan dnia i losu” (1 czerwca 2009) autorka tekstu zamówiła u grafika tabliczkę uliczną z tekstem : „ul. Westerplatte 52”. W pierwszym odruchu sądziłem, że to jest gafa grafika ale w tekście pani Danusia użyła też tej potocznej, skrótowej nazwy.

Nie byłoby problemu gdyby ten wywiad  nie wchodził do cyklu „Album Moja Zielona Góra”. A to już jest sprawa poważna.

Rodzice wycinają  te wywiady zachowując jako lekturę wychowania patriotycznego dla młodzieży mającej szansę startować w konkursach na znajomość miasta. I co będzie jak dziecię użyje niepełnej nazwy ulicy? Przecież w pisaniu używa się pełnej nazwy „Ul. Bohaterów Westerplatte

Potrafiłem zwrócić na to uwagę pani wiceprezydenctce Haręźlak to i pilnuję aby dziennikarka mojej ulubionej gazety  nie wprowadzała w maliny swych czytelników.

 

Pani Danusiu Kuleszyńska!. Ludzie czytają a ja czytam dokładnie i upominam: Trzeba pisać prawdę i poprawnie.

Urodzony przed wojną, po przejściu frontu, w rodzinie pionierskiej uczył się w Gorzowie, a po maturze pracował 40 lat w Zielonej Górze.
Szambelan
Autor:Szambelan

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Danuta Kuleszyńska
Danuta Kuleszyńska śr., 2009-06-03 15:43

Panie szambelanie, wali Pan z grubej rury

Drogi Panie Zdzisławie, żywy wizerunku Zielonej Góry.!
Za komplementy dziękuję, za "rózgi" także, bo człowiek bywa nieomylny. Ale tym razem szanowny szambelan przesadził. Walnął Pan we we mnie z grubej rury, twierdząc, że przekłamuję nazwy ulic. No, powinnam się na Pana za to obrazić, bo to poważne oskarżenie. Ale sie nie obrażę, bo po pierwsze: do obrażalskich nie należę. I po drugie: znam Pana i wiem, że Pan tak z grubej rury lubi walić, choćby tylko po to, żeby walnąć. Tym razem trafiło we mnie.
Dobrze Pan wie, że potocznie o ulicy Boh. Westerplatte mówi się Westerplatte. I takiego też potocznego skrótu użyłam i rękę dam sobie uciąć, jeśli ktokolwiek z mieszkańców naszego kochanego miasta nie będzie wiedzieć o jaką arterię chodzi.
A o przyszłe pokolenia niech się Pan nie martwi. Poradzą sobie...
A swoją drogą: musi się Pan takich drobiazgów czepiać?....

Szambelan
Szambelan pt., 2009-06-26 14:16

Piękna Kobieto!

Pochodzę ze starej rodziny kolejarskiej. Dziadek był kolejarzem i wiedział że pociąg Leszno- Gostyń nadjeżdza więc jest szesnas cie po czwartej. To teraz są drobiazgi ale przed wojną była oczywistość. Tak jeszcze jest w Londynie a i w niemczech. Jeśli w dokumientach pisze nsię gmina o statusie miejskim Zielona Góra to podobno jest to samo co by powiedzieć Falubazy. Ale jednak w dokumenach pisze się Zielona Góra. Pani może skrótowo używać określenia że taksówka czerwona ale policjant będzie chciał zapisać czy to była skoda? Będę zwracał uwaqgę każdemu kto w piśmie używa niepełnych nazw ulic. Nawet potrafię pisemnie upomnieć dyrekcję ZOK-u a wiem jak to wszechwladna osoba majaca zły wpływ na prezydentkę ale to już inna sprawa

Szambelan