drukuj

Quest Europe...

Juror Aleksander Podolak pierwszy z lewej

Dzisiaj kilka minut przed godziną czternastą znalazłam się w kuluarach kina Nysa w moim pięknym mieście.

Dzisiaj zaczyna się finałowy Maraton VII Międzynarodowego Festiwalu Kina Autorskiego Quest Europe.
Gdy weszłam na salę kinową, jeszcze publiczności nie było, za to do występu na godz.19.30 przygotowywał się zespół z Gorzowa Wlkp. o nazwie GIGADRUM. Bardzo ciekawie grali. Za moment  na salę weszli Jurorzy: Pani Marzena Trybała (bardzo sympatyczna), z którą miałam przyjemność się przywitać. Przywitałam też osobiście Pana Piotra Machalicę (trochę inny, niż w  filmach). Potem wszystko potoczyło się w iście kosmicznym tempie. Po krótkim przywitaniu i przedstawieniu Jurorów nastąpił od razu pokaz filmów.
Byłam na trzech filmach: "Koniec Świata", "Cicho w drodze do Ludzi  Reniferów" i "Popatrz na mnie". Ależ inne są to filmy od tych, które oglądamy na co dzień. Myślę, że teraz częściej będę chodziła na tego typu projekcje. Dłużej nie dałam rady. Z prostego przypadku - byłam głodna, a przy mojej chorobie to niebezpieczne.
Wybieram się po raz drugi do kina na godz. 20.
Oto kilka fotek z mojego pobytu. Szkoda, że mi nie miał kto zrobić fotki.

Zdjęcia

  • Juror Aleksander Podolak pierwszy z lewej
  • Piotr Machalica i ?
  • Jurorzy od lewej Marzena Trybała,Charles Michel Duke,Dawid Bonneville
  • Zespół GIGADRUM
  • Jeszcze prawie pusta sala
  • Powitanie
Ciężka choroba nauczyła mnie pokory. Wiem, że rak to jeszcze nie wyrok. Moje motto" Nigdy nie mów nigdy"
Szwedka59
Autor:Szwedka59

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Milena
Milena sob., 2011-08-27 21:47

Ja dzisiaj zaliczyłam "Stale

Ja dzisiaj zaliczyłam "Stale w biegu" (jak dla mnie świetny, ciekawy sposób ukazania potrzeby normalności i bycia niezbędnym. Czas jednak nas ogranicza i nieubłagalnie nadchodzi taki dzień w którym zostajemy odstawieni na bok. Istnieje jednak w każdym z nas siła, która sklania nas do nieustannego dzialania. chcemy być potrzebni do końca. Pani Schmitt stworzyła swój świat na bazie drobnych kłamstewek, które i tak nikomu większej krzywdy nie wyrządziły ;))
"Kamienie", "kryzys w raju" (trochę ciężki i monotonny).
I "Ostatni dzień życia Iwana Bulkina" - kocham "ruskie" kino!!!!!!!!!! Tą miłością zarazilam się kilka lat temu i będzie po grób :D fajny klimat filmu, boskie obrazy, komiczny Bulkin, chyba na końcu nieśmiertelny jak mi się wydaje??