"Przedszkole jest gorsze od wojska"
W tych słowach jest ziarnko prawdy. Już nie długo 2,5 latki dobrowolnie- przymusowo beda musiały pójść do przedszkola. Drodzy rodzice czy chcecie tak wcześnie skracaćswym pociechą dzieciństwo? W swoim życiu przetrwałam już wiele genialnych pomysłów ministrów oświaty, takich jak np. czwarta godzina wf, gimnazjum, obowiazkowe mundurki czy niezrealizowany program "Zero tolerancji". Kiedy słysze o nowych próbach podnoszenia poziomu edukacji to aż mnie ciarki przechodzą. Po co już w tak młodym wieku zmuszać dziecko do obowiązków? Owszem w przedszkolu można się wiele nauczyć, ale jezeli małe dzieci maja wstapić w szeregi przedszkolaków to należy pewne rzeczy trochę zmodyfikować. Mi osobiście wiele rzeczy w przedszkolach się podoba, ale są sprawy które należało by przedyskutować.
Leżakowanie. Młody rodzicu wyobraź sobie, że jest piękny letni dzień, na dworze świeci słońce, za oknem jest wspaniały plac zabaw, a tobie każą się przebrać w piżamę i spać. To jest po prostu męka! Musisz leżec cicho i najlepiej udawać, że śpisz, a tu poprostu roznosi cię energia. Ja nie cierpiałam leżakowania, zawsze jak pani przedszkolanka mówiła mi "Emilia, spij i nie gadaj!" ,to ja myslałam sobie tak, "Ja tez sobie kiedyś będę taką panią z przedszkola i będę kazała wszystkim spać, a jak pani ze swoim mężem i dziećmi przyjdzie do mojego przedszkola to bedzie szczególnie kontrolowana!!".
"Wszystko ma być zjedzone!". U mnie szczególnych problemów z tym nie było. Tylko czasem nie chciałam jeść jabłka ze skórką, ale niektórzy byli karmieni. Zawsze jak patrzyłam na takie osoby to sobie myślałam, ze jabym sie tak nie dała, bo ja mam swoją godność. W moim przedszkolu do jedzenia nikt nie był zmuszany, ale niestety w niektorych placówkach jest to nagminne.
Zajęcia plastyczne. O to bardzo dobra rzecz. Bardzo rozwija i uczy. Osobiście bardzo lubiłam coś kleić ,albo rysować i do dziś mi to zostało. Niestety tego samego zdania nie był mój tato. Kiedyś w trakcie robienia porządku i wyrzucania moich dzieł typu sowa z rolki od papieru toaletowego wygłosił słynne zdanie "W przedszkolu uczą Ciebie robić śmieci!". Czasem smieci jednego człowieka są skarbem dla drugiego.
Koedukacja na siłę. W wieku przedszkolnym bywa czasem tak, że jedna z płci woli nie bawić się z drugą. Oczywiście czasem powstają przedszkolne pary, ale nie zawsze grupa jest aż tak zintegrowana. Najbardziej nie lubiłam, gdy ustawiano nas chłopcy między dziewczynkami, bo jak tu o lalkach z kolega pogadać!
Grzeczni mają najlepiej. Nie było ze mną jakiś większych poblemów, ale też nie należałam do uprzywilejowanej kasty dzieci "Grzecznych". Niestety , ale czasem w przedszkolach rosną "mali donosiciele", którzy cały Boży dzień siedzą u pani na kolanach, albo chodzą i podglądają czy aby nikt nie rozrabia. Ja zawsze do przedszkola chodziłam "sie wyszumieć", no bo gdzie można biegać i hałasować. W domu jak rodzice wracają zmęczeni z pracy? U babci? Zostaje tylko przedszkole ,a tu i można usłyszeć "Do przedszkola przychodzisz po to by być grzecznym". Grzecznym to potem trzeba być już całe życie.
Pozytywną rzeczą w przedszkolu (nie wiem czy jest to we wszystkich placówkach, ale u mnie akurat było) są dyżury. W tedy najbardziej można nauczyć się obowiązkowości, bo taki mały pomocnik, zawsze czuje się wyróżniony i chętniej wypełnia swe obowiązki.
"Przedszkole domem drugim jest", to słowa piosenki, która kiedyś śpiewałam na zajęciach z rytmiki. W dzisiejszych czasach bywa tak, że rodzice muszą pracować, a dziecko nie może być same. Jednak drodzy rodzice zastanówcie się czy samodzielność powinna przyjść aż tak wcześnie?



























Kontakt:
do przedszkola nie chodziłam
Do przedszkola nie chodziłam i chyba tego nie żałuję 9czasy były inne).
Ale chyba warto dowiedzieć się jak to widzi dziecko- po latach każdy chętnie by sobie poleżakował=-)
Wychowałem kilkoro przedszkolaków.
Leżakowanie jest najwi ększą zmorą tych młodych człowieczków- pani Lucyno.
Wprawdzie moje zdanjie nie ma tej wagi co opinia "basdzaalbiona" ale jednak ją przedstawiłem. pani Lucyno? Co znaczy określenie ""czasy były inne"? . Czy gorsza sytuacja polityczno ekonomiczna czy może nadopiekuńczość mamusi która nie chciała puścić swej pociechy? Może by jednak pani Lucyna opisała w osobnym artykule swój punkt widzenia (i doświadczenia) na temat przedszkoli? Nawet pani Haręźlak (miejska szefowa od przedszkoli) może by zyskała? Pozdrawiam i zachęcam
Drogi Panie
Drogi Panie Szambelanie czasy były inne bo :
1. tak naprawdę wiele kobiet do pracy szło po tzw. odchowaniu dzieć (moja mama też)
2. nie chodziłam do przedszkola wychowywała mnie mama i babcia
3. byłam paskudnym bachorem i zagroziłam ucieczką z domu jak mnie" pozbawią wolności"=-)
Niestety moje dziecko musiało chodzić do przedszkola , co rano budząc je 6.00 było mi z tego powodu przykro=-( a jak pytało mamo przyjdziesz po mnie dziś prędzej miewałam łzy w oczach. Staraliśmy się z mężem poświęcać cały wolny czas swojej pociesze ( bo inaczej można odkryć,że obok mieszka obcy człowiek o którym wiecjej wie pani Zosia z przedszkola niż rodzice).
Jestem zdania, że przedszkole to konieczność lepiej jest jak dziecko chodzi tam na pare godzin dziennie a już super by było gdyby mogło chodzić sobie w dogodnych dla niego i mamy godzinach - to utopia wiem. Nie ja to wymyśliłam ale popieram - nie wiadomo dlaczego ludzie uważaja , że kobieta która pracuje " z komputeremi" jest lepsza od tej , która wychowuje dzieci i nazywają ją pogardliwie "kurą domową". Komputer jak się zepsuje można naprawić lub wywalić do śmietnika , a czy da się naprawić błędy w wychowaniu człowieka? Matka to njważniejsza osoba w życiu małego człowieka i najlepsze przedszkole jej nie zastąpi.
Co do leżakowania - nigdy nie chciał Pan w pracy ciut odpocząć i poleżakować - ja często mam dośći i poleżakowałabym sobie na dowolnie wybranym boku=-))
Pozdrawiam