Projekt „Lubuski Przedsiębiorca" widziany oczyma uczestnika
Od redakcji:
jest to odpowiedź na artykuł MM-kowiczki Zielonogórska:
Lubuski Przedsiębiorca - Fakty i Mity, cała prawda
* * *
Nie chwaląc się, biorę udział w tym projekcie, bo pewnie jak większość ludzi na świecie chciałbym być swoim własnym szefem. Faktycznie jest o co walczyć i zainteresowanie jest ogromne, ponieważ to są stosunkowo łatwe pieniądze do rozliczenia. Stosunkowo łatwe to nie znaczy, że łatwe w ogóle. To znaczy, że jest odrobinę łatwiej niż gdzie indziej.
Przede wszystkim nie mogę się zgodzić, że zawsze jest potrzebny wkład własny. Co prawda założyłem minimalny wkład własny w swoim biznesplanie, ale na działalności typu "buda z hotdogami" wcale nie jest potrzebne więcej niż 40 tysięcy. Wiem dokładnie, bo koledze, który taką działalność chciał założyć pomagałem zmontować budżet i "da radę". Może jeśli chodzi o szanse na dostanie pieniędzy na taki projekt jest gorzej, bo w końcu czy w naszym mieście potrzebna jest kolejna buda z fastfoodem? Chyba raczej nie. Znalazłbym też kilka innych rodzajów działalności, na które nie potrzeba aż tak dużo pieniędzy.
Druga sprawa, że jak już przedsiębiorca założy swoją działalność to też nie jest zupełnie sam. Przez pierwszy rok dostaje co miesiąc 700 złotych. Niby niedużo, ale z pewnością na początku działalności przydatny grosz na ZUSy i inne opłaty. W końcu nie od dziś wiadomo, że biznes nie rusza z kopyta zaraz po jego założeniu. Te „drobne" są na początku jak znalazł, żeby nasz pomysł nie umarł śmiercią naturalną.
Nawet gdyby coś się naprawdę nie udało to ten nasz młody człowiek, który zakłada działalność też nie jest na straconej pozycji. Działalność jest zobowiązany prowadzić tylko przez rok. Założenie programu jest oczywiście takie, że tę działalność przez ten pierwszy rok rozkręci i będzie ją prowadził przez wiele, wiele lat, ale gdyby coś się stało wcale nie musi zwracać dotacji. Zapewne jest wiele osób, które bardzo by chciały być przedsiębiorcami, ale po roku prowadzenia działalności po prostu stwierdzą, że bycie biznesmenem nie jest ich powołaniem. Zresztą potwierdza to statystyka, która mówi, że większość przedsiębiorców zamyka firmę w okresie krótszym niż trzy lata.
Te trzy argumenty powodują, że konkurencja o środki jest dość duża, a nawet bardzo duża. Nie brakuje też osób cwanych, które wyjdą z założenia:" staram się o te pieniądze, bo wystarczy że rok firma będzie „półżywa", a rzeczy zakupione z dotacji zostaną dla mnie". Większość jednak pewnie marzy po prostu, żeby stworzyć biznes na wiele lat, który będzie im przynosił realne pieniądze. Wizja dojścia kiedyś do sytuacji kiedy będzie się zarabiało kilka ciężkich tysięcy złotych „na rękę" jest bardziej kusząca niż wzbogacenie się o sprzęt, który po roku będzie można spieniężyć za mniej więcej połowę tego co się wydało w ramach projektu. Pewnie dlatego w każdym naborze miejsca bardzo szybko się zapełniają kandydatami do świata biznesu.
Moim zdaniem ubiegając się o jakąkolwiek dotację (a oprócz starania się o dotację dla siebie pozyskałem już trochę pieniędzy na pożyteczne społecznie projekty) trzeba mieć świadomość, że nikt nie daje nam pieniędzy za darmo. Są pewne nadrzędne cele, którym każde środki służą. Środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej nie są zatem prywatną dotacją dla Jana Kowalskiego, tylko środkami na stymulację inicjatywy gospodarczej wśród mieszkańców, który mają pomysł i umiejętności a brakuje im środków własnych. I jeśli mamy tego świadomość to już pierwszy krok do sukcesu. Ktoś oczekuje od nas, że teraz da nam trochę pieniędzy na rozkręcenie biznesu żebyśmy w przyszłości płacili podatki, dawali ludziom pracę (ktoś przeprowadził kiedyś analizę, że jedno euro „rzucone" na rynek europejski w postaci instrumentu dotacyjnego przynosi UE korzyści w postaci 4 euro). Czyli, krótko mówiąc, UE opłaca się udzielać dotacji. Mówi się, że UE powoli odchodzi od instrumentów dotacyjnych ponieważ nie są efektywne na rzecz instrumentów pożyczkowych (mikropożyczki), ale moim zdaniem w ten sposób UE sama sobie zabiera zyski z przyszłych przedsiębiorców i jest to przejaw swego rodzaju drenażu naszej gospodarki z pozytywnych instrumentów. Ale jak mówią: chciwość gubi „nierozsądnych".
Żeby jednak się opłaciło to pieniądze trzeba dobrze ulokować. Właśnie dlatego dotacji nie dostaje każdy jak leci tylko ktoś kto daje rękojmię, że mu się uda i firma będzie prosperować. W rezultacie dochodzimy do sytuacji, w której z tysiąca chętnych do unijnych pieniądze, dotację dostanie tylko 40 osób.
Ja w tej chwili jestem już na ostatnim etapie długiego i różnorodnego procesu ubiegania się o dotację. Pod koniec lutego albo na początku marca okaże się czy pieniądze dostałem czy jednak nie. Jeśli macie chwilę czasu zapraszam Was do przeczytania moich doświadczeń z projektem.
Etap I – rekrutacja
Do projektu kwalifikuje się pierwsze 1000 osób, które wyślą zgłoszenie. Skoro spodziewałem się, że zainteresowanie będzie duże no to było jasne, że trzeba się zgłosić już pierwszego dnia naboru. Tak też zrobiłem. Kilka godzin po otwarciu naboru wypełniłem formularz zgłoszeniowy i otrzymałem numer uczestnika. Oczywiście miałem pełną świadomość, że dostanie się do setki szczęściarzy będzie bardzo trudne więc się specjalnie nie nastawiałem. Z możliwych 145 punktów na starcie ja dostałem tylko 20 za mieszkanie na terenach wiejskich. Moja żona była kilkadziesiąt punktów przede mną i spodziewałem się, że jeśli już, to raczej ona ma szanse. Nie poddałem się jednak bo do zdobycia pozostawało 600 punktów na testach psychologicznych. Te testy psychologiczne to chyba taka loteria trochę, bo w sumie nigdy nie wiadomo co zaznaczyć i jak to będzie oceniane, ale to chyba dobrze, bo każdy ma równe szanse (gdyby to był test na IQ to dostali by tylko najinteligentniejsi i pewnie część osób byłaby skreślona na samym początku). Po miesiącu przyszły wyniki i okazało się, że załapałem się jakimś psim swędem pod koniec pierwszej setki i jestem w projekcie.
Etap II – szkolenia
Później ta optyka trochę się zmienia. Najpierw myślisz sobie, że z tysiąca osób tylko stu przejdzie dalej, więc się nie nastawiasz. Potem się okazuje, że jesteś w grupie 100 osób, z których 40 najlepszych dostanie dotację. Łatwo obliczyć, że jeśli na szkoleniach jesteśmy 14-osobową grupą to siedzi wśród nas co najmniej 5 ludzi, którzy zostaną przedsiębiorcami dzięki projektowi. Niby ciągle nie jest dużo, ale szanse są takie namacalne i widoczne. Siedzisz z tymi ludźmi i widzisz, że to nie są żadne terminatory ani cyborgi. To po prostu ludzie, z których każdy ma jakiś pomysł na siebie i marzenia do spełnienia. Dobre było to, że prowadzący fajnie wygaszali te emocje niepotrzebnego współzawodnictwa i podczas szkoleń spędziliśmy miło czas. Dla mnie akurat szkolenia z przedsiębiorczości to nie żadna nowość, ale kolejna okazja do usystematyzowania sobie wiedzy. Z kolei szkoleń z umiejętności miękkich czy marketingu nigdy nie za wiele.
Etap III – biznesplan
Kiedy skończyły się zajęcia (a właściwie jeszcze kiedy trwały) usiadłem do wypełniania biznesplanu. Pomysł na biznes i jak to wszystko mogłoby harmonijnie funkcjonować miałem w głowie od dawna, ale przelałem swoje myśli na papier i nawet byłem zadowolony z efektu. Nie spodziewałem się, że doradztwo, które też jest obligatoryjnym elementem projektu może mi w czymkolwiek pomóc. Wychodziłem z założenia, że skoro napisałem już w życiu kilka biznesplanów (skutecznie), aplikowałem o środki europejskie, rozliczałem je, kontrolowałem, wdrażałem, posługuję się językiem projektów to pomoc osoby z zewnątrz nie wniesie zbyt wiele. Okazuje się, że byłem w dużym błędzie. Przede wszystkim trafiłem do osoby, która z powodzeniem od kilku lat prowadzi własne przedsiębiorstwo i zna nie tylko teorię (zaskakujące ile szkoleń dla przedsiębiorców prowadzą ludzie, którzy przedsiębiorczość znają tylko z książek), ale przede wszystkim PRAKTYKĘ. To spowodowało, że mój biznesplan został wywrócony do góry nogami, ale końcowy efekt był czymś z czego byłem naprawdę dumny. W mojej ocenie nie pozostawiłem żadnego obszaru niedopowiedzianym i poddałem projekt analizie z niemal każdej strony, a właśnie taka jest funkcja biznesplanu.
Tworzenie biznesplanu to nie tylko jego pisanie, ale także aktywny research. Wydaje mi się, że miałem pojęcie o branży, w którą wchodzę, ale podczas pisania projektu moja optyka uległa drobnym modyfikacjom w wielu punktach. Ważnym elementem było dla mnie przygotowanie port folio złożonego z referencji ludzi, którym kiedyś pomogłem w czymś związanym z planowaną przeze mnie działalnością.
Zwracam uwagę, że rola doradców w pisaniu biznesplanu jest nieoceniona, gdyż wyrównują szanse wszystkich uczestników wskazując na słabe strony projektu. Jeśli nawet ktoś nie miał do czynienia z projektami, to jeśli sumiennie wdroży wszystkie uwagi i pomyśli, to ma szanse zrobić świetny projekt.
Etap IV – Rozmowa
Kilka dni temu zaprezentowałem swój projekt przed komisją powołaną przez Wojewódzki Urząd Pracy. Stresowałem się przed tą rozmową bardzo mocno, no bo w końcu to jeden z najważniejszych egzaminów (jeśli go zdałem), bo może spowodować, że moje życie zmieni się o 180 stopni. Z jednej strony miałem mocny argument w postaci solidnie przygotowanego biznesplanu i prezentacji, z drugiej strony bałem się, że jakiś obszar mogłem pominąć albo popełnić błąd (w końcu nie myli się tylko ten kto nic nie robi). Wyszło raczej dobrze, choć jedno pytanie okazało się dla mnie zaskoczeniem. Miałem to szczęście, że moją rozmowę kręciła TVP3 (dzięki czemu spora część ludzi z naszego województwa mogła zobaczyć jakie mam szerokie barki i kark – no tak, po zerwaniu więzadeł przytyło mi się znacząco).
Zachęcam Was!
Teraz czekam na wyniki. Snuję swoją wizję prowadzenia firmy w myślach, świadomy że zrobiłem wszystko co mogłem, ale dalej już nie mam wpływu na to co się stanie. Tymczasem trwa kolejny nabór i większość z Was, która jeszcze się nie zdecydowała, ma szansę. Ja osobiście zachęcam Was MM-kowicze do złożenia wniosku. Nie ma sensu się nastawiać na sukces, ale jeśli ktoś ma pomysł i chęć to chyba warto, bo to – mimo wszystko – najsensowniejszy instrument dla rozpoczynających działalność. Polecam wypełnienie formularza online na stronie: http://lubuskiprzedsiebiorca.zgora.pl. Kiedyś Pintaliano podczas spotkania w 4 Różach powiedział właścicielowi lokalu (biorąc pod uwagę jego aktywność na polu kultury offowej), że gdyby część z tej aktywności włożył w działanie komercyjne nastawione wyłącznie na zysk to byłby niebotycznie bogatym człowiekiem. I chyba do wielu MM-kowiczów też by pasowało to mądre sformułowanie. Zachęcam do udziału i życzę powodzenia!
Spieszcie się bo zostało niewiele miejsc.



























Kontakt:
Lubuski Przedsiębiorca
1. "Lubuski Przedsiębiorca" jest dla ludzi zamożnych! Trzeba mieć najpierw 40 tysięcy swoich, bo najpierw swoje wydajesz, musisz mieć jeszcze na jedzenie, życie a z czasem Ci oddadzą. W poprzedniej edycji niektórzy czekali po 6 miesięcy odkąd wydali swoje pieniądze i przez to pobankrutowali i pozamykali działalności...
2. Coś tu nie gra mi
"Wychodziłem z założenia, że skoro napisałem już w życiu kilka biznesplanów (skutecznie), aplikowałem o środki europejskie, rozliczałem je, kontrolowałem, wdrażałem, posługuję się językiem projektów to pomoc osoby z zewnątrz nie wniesie zbyt wiele"
jak aplikujesz o dotację skoro już poprzednio otrzymałeś ? Czy to nie łamie regulaminu?
3. Testy psychologiczne to parodia lub sfera której nie mogę zrozumieć. AmIright prosze podaj nam przykładowe pytania jakie pamiętasz - oczywiście te bardziej "dziwne" ? Pośmiejemy się razem - a jest z czego. Oczywiście zmieniają ale można kupić do nich odpowiedzi za 3 tysiące, są również specjalne kursy które przygotowują do zdania testów psychologicznych na dotację :)
4. Można kupić meldunek na terenie wiejskim od 1,5 do 2,5 tysiąca specjalnie pod dotację. Również testy psychologiczne są do kupienia. Wiele firm "pomaga" napisać wstępny wniosek o dotację, cena się wacha od 2 do 6 tysięcy. To smutne, że dotacja zmusza do zakupów tego...
5. AmIright brałeś kredyt czy akurat miałeś 40 tysięcy, które mogłeś spokojnie odłożyć i nie martwić się przez 3-6 miesięcy zanim Ci zwrócą?
6. Wklejenie linku do rejestracji lekko zniesmaczyło i daje w dużą wątpliwość czy oby napewno jesteś osobą która się "ubiega" o dotację czy też nie ma interesu w tym aby bronić LP. Dlaczego nie piszesz o żadnych wadach? Taki to system idealny czy jednak masz w tym interes?
7. Może ktoś z MMki zna i może poświadczyć bezstronność interesu tej osoby?
Dla osób niewtajemniczonych zachęcam do przeczytania mojej treści zanim podejmą decyzję farta lub bankructwa:
http://www.mmzielonagora.pl/artykul/lubuski-przedsiebiorca-fakty-i-mity-cala-prawda
ja nie zniechęcam, tylko przestrzegam aby solidnie się zastanowić nad decyzją i znać fakty o których się nie mówi głośno a które są bardzo istotne...
Dziwne, że jako osoba, która się stara o dotację nie popierasz żadnych moich spostrzeżeń, wszystkie są kłamliwe?
Dziękuję za "żywe" podejście do tematu
@Zielonogórska:Swój artykuł napisałem nie po to żeby przekonywać, ale jako uczestnik projektu (który przeczytał kilka ładnych razy regulamin) postanowiłem przedstawić czytelnikom swoje stanowisko. Pani napisała o wielu negatywnych aspektów, których ja osobiście nie zauwazyłem. Myślę też, że nie odbierałbym swojego artykułu jako zachęty do założenia działalnosci gospodarczej. Sądzę, że jesli ktoś wczesniej nie myslał o własnej firmie to pd wpływem jednego artykułu raczej zdania nie zmieni. Jeśli już, to miałem na myśli osoby, które chcą założyć działalność, żeby wskazać im możliwość starania się o środki. Osobiście uważam, że to najlepszy i najłatwiejszy instrument dla początkujących biznesmenów (znam wszystkie linie finansowania i mam wyrobione zdanie, oczywiście w teorii nieco łatwoiejsze jest aplikowania o środki z urzędu pracy, ale dotyczy tylko bezrobotnych i można liczyć na dotację o połowę niższą). Proszę się na mnie nie złościć, ale dokładnie przeczytać: może znajdzie pani jakąś ciekawą wskazówkę dla siebie.
Ad. 1 Nie zgodzę się, że trzeba najpierw wyłożyć swoją kasę. Słyszałem co prawda, że jednym projekcie były zatory płatnicze i ludzie o mało co nie zbankrutowali, ale z tego co informowano w tej chwili płatności idą na bieżąco. Oczywiście ważne jest żeby trzymać rękę na pulsie i skoordynować założenie działalności ze spodziewaną datą przelewu. Tak czy owak przemyślałem ten aspekt i w moim przypadku na pewno nie widzę tego zagrożenia, ale nie będe tu podawał szczegółów swojego wnioskowania.
Ad. 2 Sam nie otrzymałem dotacji dla siebie, ale obsługiwałem inne podmioty w tym zakresie.
Ad. 3 Na testach psychologicznych się nie znam i się nie wypowiadam. Na własne potrzeby ułożyłem sobie ideologię, że nie ma testu, który pozwoli ocenić czy ktoś będzie dobrym przedsiębiorcą czy nie, ale te testy i tak stanowią bardziej klarowną weryfkację niż gdyby uznaaniowo miał decydować urzednik. Wtedy b dopiero mogło być larum. Reasumując, lepsze narzędzie niedoskonałe niż jesliby tego narzędzia nie było wcale.
Ad 4 Meldunek za kasę: 2 tysiące i 6 tysięcy za wniosek wstępny (czyli ten który wypełniasz na formularzu 3 minuty i który zawiera 3 zdania o twojej planowanej działalności? Chciałbym żeby tak było. ;)
Ad 5. Nie odpowiadam, bo częściwo odpowiedziałem w ad 1
Ad 6 czy 7 bez komentarza
Opinie innych
Chciałbym przypomnieć wszystkim zanim wejdzie cenzura internetu aby korzystali z wyszukiwania opinii innych, oto kilka znalezionych a na końcu źródło:
,niech ktoś skontroluje Starostwo Powiatowe i
PUP w Myszkowie,stale pieniądze dostają te same
osoby ,raz mąż raz żona ,matka itd.ciągle te
same osoby różne interesy mają,np.brat
sprzedaje interesik siostrze i kasa w rodzinie
zostaje
dla osób które otwierają swoją
firmę(warunek- bezrobocie w ciągu ostatniego
roku).Dostali niewielkie pieniądze na rozruch i
opłaconą roczna składkę ZUS.Po roku działania
firmy zamykano.Ci ludzie nie udźwigną sami
pełnych kosztów ZUS i wracają do stanu
poprzedniego.Znam historię 4 takich
"nadmuchanych" firm. Likwidacja bezrobocia za
pomocą funduszy UE to fikcja.
http://interia360.pl/artykul/umiesz-liczyc-licz-na-siebie-czyli-lubuski-...
Dokładnie coś jest nie tak z zakwalifikowaniem się pierwszych 500 osób.. Czy to znaczy,że dobre projekty pójdą do kosza? a pierwsze z brzegu przejdą dalej.. to jest jakaś porażka.. Nikt nie będzie czekał na następny rok..A prędzej wyjedzie z Polski i założy firmę za granicą.I tak znowu Polska będzie tracić dobrych fachowców.. Mam nadzieje,że coś zrobią z tą sprawa..
Brawo ! Wazniejsza niż kryterium merytoryczne jest kolejność, z tych 500 wniosków połowa to budy z kebabami i małe usługi budowlane. A dlaczego na stronie projektu nie ma ani słowa o tym ,że 500 osób sie kwalifikuje ? zarejestrowalem sie w dniu rozpoczecia naboru o 20:00 i dostałem numer 720...... Do zakonczenia konkursu 10 dni, po co ? bzdura totalna
Jestem „szczęśliwym wybrańcem” który zakwalifikował sie do pierwszej 500ki zielonogórskim programie
Czyli załapałem się na ichniejsze testy psychologiczne
Ten test to jawna kpina ze społeczeństwa Sam test test miał być Wielowymiarowym Kwestionariuszem Preferencji oraz Formalną
Charakterystyką Zachowania – czyli Kwestionariuszem Temperamentu
Spodziewałem się komisja która przydziela dotacje będzie kierować się w dużej mierze wskaźnikami które sobie ustaliła . Ale tu przeszli samych siebie
Kwestionariusz po pierwsze nadawał się do śmietnika - nie posiadał żadnej naukowej podbudowy , opracowania grupy kontrolnej itd. . czyli równie dobrze można było skreślić krzyżówkę i na tej podstawie opisywać temperament skreślającego (pisze to z perspektywy osoby mającej za sobą wiedzę psychologiczna po 5 letnich studiach sam opracowywałem podobne testy) oczywiście materiały czyli podbudowa naukowa nie jest do wglądu wg ich regulaminu i uwaga nie podlega odwołaniu to już kpina . Sam wypełniałem test pod ich target czyli czyli człowieka nie szukającego stabilizacji a tylko ciągłego rozwoju – o małej empatii
Itd. Jak się okazuje mogłem różnie dobrze nie psiać go wcale . i tak ten etap przejdą jedynie osoby pasujące do ich wy wskaźników czyli stare bezrobotne baby ze wsi. Wystarczy popatrzeć na wyniku żeby to stwierdzić największa ilość punków z testu maja właśnie osoby preferowane czyli te ze wskaźników . Jakoś nie che mi się wierzyć ze stare baby ze wsi długo niepracujące pasują do obrazu biznesmena wyzyskiwacza który prze do rozwoju.
Cały ten test to bzdura mającą jedynie na celu mydlenie oczu. Dodam tylko ze im bardziej przyznawanie środków zgadza się z wskaźnikami . Tym większa kasie dostraja przydzielający wnioski. Nikt nie kontroluje tych ludzi żadna komisja ani instytucja państwowa regulamin tak napisany żeby zamknąć gęby wszystkim oszukanym i nie ma żadnych odwołań . Pieniądze są z unii czyli defakto z naszych podatków. Czy instytucja wydająca masowo nasze pieniądze może to robić wg własnego widzimisie? Wg mnie to jawne złodziejstwo i skurw.. stwo w czystej postaci .
Pozdrawiam
Wkur.. uczestnik
http://www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl/artykul/wlasny-biznes-mozesz-s...
Opinie innych ze źródłem
Witam.
jeśli ktoś uważa tak jak ja , ze ten projekt skierowany jest dla kobiet, proszę o swoje opinie
do Pana Karola Tokarczyka z Radia Index ZG oraz Pani Agnieszki Stawiarskiej z Gazety Lubuskiej "zbiera" on/ona osoby, które są zdania jak na wstępie.
Adresy do Redakcji podam poprzez maila.
Grzegorz.Michalik
grzegorz.michalik@10g.pl
Do "Wkur.. uczestnik":
"stare bezrobotne baby ze wsi" -proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka :P
Zgadzam się tylko ze słowem "baby" bo jest aż 50punktów za bycie kobietą, co uważam, że jest niesprawiedliwe.
Co do "stare" - hm... wspierają osoby do 25 r życia i po 45r. czyli młode i nie takie stare ... (ja mam 28lat)
"bezrobotne" -jestem długotrwale bezrobotna, ale tylko dlatego, że cały czas pracuję w ramach "wolontariatu" ;P
"ze wsi" - no tak, pamiętaj że teraz cała "arystokracja" z miast przenosi się do podmiejskich miejsowości więc wcale nie są wiochmenami :P ja mieszkałam całe życie w ZG a od niedawna przeniosłam się kawałek dalej-ale to daje mi na szczęście dodatkowe punkty.
No i na koniec -nie sądze żeby takie prawdziwe (takie jak sobie wyobrażasz) "stare baby ze wsi" w ogóle myślały o założeniu własnej firmy, a jakby pomyślały to by sobie z testami raczej nie poradziły.
Podsumowując Ciebie.... napisałeś tego posta w dniu ukazania się wyników IIetapu-dlaczego się nie przyznałeś, że się nie dostałeś do 50tki???? :P i tak nie ma tu nazwisk :P nie ma się czego wstydzić :P
wnioski...
Skoro:
- jestem pracujący :(
- 35lat (wiek bez punktów :(
- zdrowy :(
- mężczyzna :(
- miastowy :(
suma dodatkowych punkty - "0" :))))))))
Wnioski:
- bezrobotna niepełnosprawna kobieta ze wsi lat-45, test może wypełnić byle jak (rachunek prawdopodobieństwa) i tak dostanie kilkadziesiąt pkt. gratis.
- 90%dotowanych Firm upadnie z braku wiedzy, wieku, zdrowia, chęci.
- 2880000 pln brutto idzie w błoto.
:):):)
Dobrego Dnia!
ps. Kto ma założyć firmę - założy i przetrwa.
http://www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl/artykul/wlasny-biznes-mozesz-starac-sie-o-dotacje-do-40-tys-zl-48327.html
Fajna rzecz być swoim szefem ale raczej zapomnij o czasie wolnym
Od tej chwili nawet w wieczornych igraszkach będą Wam towarzyszyć sprawy załatwione, sprawy do załatwienia, problemy, które ewentualnie mogą się pojawić itd.
Pieniądze może będą większe ale radości z życia mniej na pewno.
Życzę powodzenia. Ja mam to już za sobą.
Podoba mi się zakładanie, że część jest do bani :))))
(gdyby to był test na IQ to dostali by tylko najinteligentniejsi i pewnie część osób byłaby skreślona na samym początku)
W normalnych społeczeństwach każdego się zachęca słowami; Dasz radę, jesteś wielki!
U nas; Ciężko będzie, możesz nie podołać. Ja sobie poradzę, ale Ty???
Taka zawistna przywara Polaków. :P
Redakcja MM
Proszę szanowną redakcję MM o wytłumaczenie
1) dlaczego na główną nie trafił artykuł mój przestrzegający i opisujący minusy Lubuskiego Przedsiębiorcy a trafił artykuł opisujący praktycznie tylko pozytywne strony? Proszę go usunąć z głównej albo dodać i mój. Czyżby stronniczość mediów?
2) Dlaczego na główną stronę trafił po "pewnym czasie" ? Telefon od przyjaciela zmobilizował czy też dołączacie do piętnowania plusów a ukrywania minusów?
Odpowiadam
@Zielonogórska:19 stycznia, gdy wysłała Pani swój materiał nie moderowałem MM (miałem dzień wolny), zatem nie podejmowałem takich decyzji. Gdy po powrocie z wolnego (20 stycznia) zająłem się moderacją, tekst Pani został zamieszczony na stronie głównej MM i był tam kilkanaście godzin, zatem nie rozumiem zarzutu.
Artykuł AmIright'a trafił na stronę główną bo uważam, że jest ważny (tak samo, jak i Pani). Jest zresztą odpowiedzią na Pani artykuł. Pani tekst jest dolinkowany do tego artykułu. tekst trafił na główną ponieważ dokładnie w tym czasie jako redaktor portalu wykonałem całościową moderację i zadecydowałem, co na stronie głównej się znajdzie.
Co do Pani zarzutów i insynuacji - nie będę ich komentował (gdyby miała Pani rację, to Pani tekst w ogóle nie zostałby opublikowany, nieprawdaż?).
Zapraszam Panią do dyskusji z autorem. Mogę coś jeszcze zrobić - teraz po moderacji oba teksty, i Pani, i AmIright'a będą blisko siebie w dziale PRACA I FINANSE. Tol w zupełności moim zdaniem wystarczy.
Pozdrawiam!