Premiera w zielonogórskim Teatrze
Byłam dzisiaj razem z trzynastoletnią wnusią Weroniką, w Naszym Teatrze Lubuskim na premierze sztuki "Księga dzungli", według Rudyarda Kiplinga. Ksiażkę Kiplinga znają prawie wszyscy, było mnóstwo jej adaptacji teatralnych i filmowych. Ta nasza zielonogórska jest niezwykła,rozśpiewana i roztańczona, przesycona światłem i chwilami otoczona ciemnością. Zachwyca muzyką i scenografią, szczególnie pięknymi, choć często umownymi kostiumami. A przede wszystkim grą aktorską. Urzekł mnie Ernest Nita jako dorosły Mowgli i Kinga Kaszewska-Brawer jako Kaa. Wzruszył miś Baloo w kreacji Janusza Młyńskiego, zachwyciła Anna Haba w roli pantery Baghery i cała reszta zespołu.
Ten spektakl oglądałam trochę inaczej, z innego punktu widzenia niż poprzednie przedstawienia. Tuż przed świętami brałam udział w Foto- Dayu w teatrze. Widziałam rozrzucone w pracowniach kostiumy, leżące na podłodze powycinane długie rury, które jak się dzisiaj okazało były jednym z głównych elementów dekoracji. A na podłodze w stolarni wyglądały tak nieciekawie. Byłam też w stanowisku oświetleniowców, wysoko pod samym sufitem i w podsceniu, skąd wynurzył się główny strażnik skarbu.
Na końcu uwaga do rodziców, nie przyprowadzajcie na to przedstawienie dzieci młodsze niż pięcioletnie. Maluchy po kilkanustu minutach się nudzą a chwilami też boją.

























Kontakt:
Właśnie siedzę nad recenzją
Miło mi przeczytać Twoją recenzję, bo właśnie też ją piszę. Kilka razy uczestniczyłam w próbach dzięki MMce, jeszcze wczoraj spędziłam w teatrze ponad cztery godziny, ani minuty się nie nudząc. Masz rację, że spektakl jest dla dzieci, młodzieży, rodziców i dziadków, co do maluchów też mam takie samo zdanie. Piszę , bo ze zdjęciami gorzej, bez flesza, co zrozumiałe, przy takiej ilości świateł, aparat nie dawał rady.