drukuj

Prawie wiem o co tu chodzi

nie miałam nic złego na myśli....

Znalazłam kilka dowodów na to, że moje miasto miasto opanowała "zwierzyna".

Dowód pierwszy.
KURY!!!
Podobno miasto jest wieczorami martwe. Nic sie nie dzieje...ludzi na ulicach brak.
Rozumiem, że to głównie z powodu zimy nikt nie wychodzi na spacerek?

Czyżby?
A kto chodzi spać o zmierzchu?
Z tego co pamiętam kury!
Upatruję w tym wynik kurzej grypy, bo niby jak wytłumaczyć tę Wielką Nieobecność?
Znalazłam jeszcze kilka dowodów na ptasią obecność.
Chociażby rozgrzebany chodnik przy Elżbietankach.
Idę o świcie a tu piachu co niemiara, zastanawiam się czego tu szukają?
Swego czasu błyskała z olbrzymiego dołu rura wijąca się niczym olbrzymi surralistyczny robal.

Wracam wieczorem dalej rozgrzebane, ale jakby troszkę mniej....
Pomyślałam, że robala wyciągnęło ptactwo a teraz po malutku, od niechcenia małe pazurki każdego dnia zasypują to pobojowisko.
Przy konsumpcji jednego takiego robala w ubiegłym roku trwała niezła uczta, niedaleko byłej Winiarni. Zbiegowisku ponoć towarzyszyły flesze niejakich dziennikarzy bywatelskich, upamiętniajace tę niezwykłą biesiadę.

No i największy kawał rozgrzebanej ziemi można zobaczyć dzisiaj przy Lisiej!
Tutaj to dopiero kury radochę miały! Robal w liczbie mnogiej się wił...olbrzymi cętkowany, kręty...
Do cna wyczyszczono glebę....ale doły i bryły ziemi leżą na całej długości.
Przechadzałam się z ciekawością po bryłach wilgotnych,  tudzież w okresie mroźnym zamarzniętym placu wyżerki w nadziei, że i mi coś skapnie...
Nie skapło, a wręcz odwrotnie kostkę zwichnęłam, nie wiem po co tam lazłam?
W poszukiwaniu innych rozgrzebisk nie wychodziłam, bo kuśtykanie sprawiało mi ogromny ból...

Ale...
O niegdyś....nocną porą rozchodził się wrzask potworny.
To młode koguciki wracały szczęśliwe po meczu ukochanej miejskiej drużyny....
"F...az, F...az...!!!!" rozchodziło się pianie po całej ulicy jak długa i szeroka!
Ehhh... pomyślałam, "chopaki jaja mają!"
Tak nie boją się, po nocy piać, a nuż ktoś wyjdzie i krzywdę zrobi za naruszanie ciszy nocnej?

Dowód drugi
Żaby!

Gdzie się nie ruszyć to zielono... choć do wiosny jeszcze daleko.
Płazy jedne!
Odkąd mi jednego takiego "żaba" przy oknie przymocowano ciepię na bezsenność.
Aż się boję pomyśleć o tej dyskotece świetlnej, która już za niedługo rozbłyśnie w moich szybach.
Tymi swoimi oczętami słodkimi zachęcają, wpadnij do mnie....więc wpadłam ktoregoś dnia.

Gości było co niemiara, musiałam długo stać w kolejce by pogadać chwilę z "matką żabą".
Rozmowa była krótka "23, 99 poproszę".
Rodem tekst Adasia Miauczyńskiego z "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" - Miał mial. -Hau hau"
rozbrzmiewał po wnętrzu żabkowym lecz w wersji - Kum, kum. - Rech, rech...
A ja tam nie znam niemieckiego więc wyszłam.

Dowód trzeci.
Biedronki!!

Ostatnio usłyszałam;
- Ale szpan! masz torbę z Biedronki!
- Daj spokój - mówię. Jacyków twierdzi, że to jest teraz na topie!

Nie chcę się wyróżniać, jeszcze pomyślą że nadziana jestem, dlatego noszę darmową z "bliźniaków".
Te kropki się do mnie uśmiechają....i chyba nawet zaczęły mówić...
Widzę je rano, wieczorem, przez okna w autobusie na Pomorskim...
A od kiedy Biedronka zamieszkała przy Kupieckiej to ulica nagle do życia powróciła.
Cud normalnie...cud.

Dowód czwarty.
A żółwie widzieliście?

Nie?
Na pewno widzieliście i to nie raz!
Jeśli nie...

...no to spróbujcie przejść przez jezdnię na pasach gdzie nie ma świateł.
Z pewnością jakiś gad na was zatrąbi!!!!
Potrąci lub pomerda palcem po czole, że ruch wstrzymujecie przed jego żelazną skorupką!

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • nie miałam nic złego na myśli....
A co ja tu będę pisała...jestem szczęśliwym człowiekiem bo robię to, co lubię :D
Milena
Autor:Milenagg: GG11679082

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
KOKO
KOKO śr., 2011-02-09 13:54

zoologiczne uwagi krytyczne

Te kury to w otwartych przetargach jeszcze w magistracie wygrywają. =) A żabka nawet kumka na starówce (o czym kiedyś tam pisałem, nawet wywiązała się zoologiczna dyskusja nad różnicami anatomicznymi między biedronką a żabką). Żółw jest gdzie indziej. Wystarczy stanąć przy ratuszowych kwiaciarniach, odwrócić się tyłem do Bachusa i spojrzeć w górę. Taki szklany, monstrualny potwór. =) Zawsze się zastanawiałem, skąd oni mają tyle mięsa biedronek, skoro mówi się, że "szynka z biedronki".

Pintaliano
Pintaliano pt., 2011-02-11 16:43

Rzadka i godna pozazdroszczenia umiejętność

pisania o sprawach ważnych i poważnych w sposób zabawny. Gratuluje.

Pintaliano