Poziom godny mistrzostw
Z uwagi na to, że zawodnicy na co dzień żyją w innym środowisku, organizatorzy zadbali o stworzenie im najlepszych z możliwych warunków. Arena pojedynków była regularnie równana i nawilżana, bo rozgrywki były wyczerpujące. Kilka eliminacji, do finału kwalifikowali się zwycięzcy, a skład uzupełniali ci z najlepszymi z kolei wynikami.
I tutaj zaczynały się nerwy. Załapie się czy nie? Czy nie było manipulacji? A może ktoś był na dopingu? Bo jak rodzic czy dziadek z babcią ma wytłumaczyć trenerowi bliskiemu płaczu, że jego F1, Buldożer, Rakieta, Zenek lub Zosia mogą nie przejść do następnej rundy?
Jedynymi spokojnymi, wręcz obojętnymi byli sami zawodnicy. Oni wiedzieli co do nich należy. No, może nie wszyscy.
Na ślimakodromie nie wszystkim muszle szumiały od pędu. Na pewno dwoje miało się ku sobie. I nie było im w rogach ściganie. Inni z kolei zbyt dokładnie rozpoznawali tor i odstawali, a nawet... zawracali. Oj, co się wówczas działo! Sędziowie z trudem powstrzymywali przed wtargnięciem na matę rozemocjonowanych opiekunów ślimaków.
Bo emocje były. I to jakie! Porównywalne z kipiącym stadionem na żużlu. Nie przesadzam, udzielało się wszystkim.
Najbardziej zadowoloną po zawodach była Agnieszka, której Winniczka najszybciej dopełzła do mety. Niewiele zabrakło do pobicia rekordu świata. Metr w czasie 8 minut z kawałkiem. Nagrodą dla Winniczki był powrót do ogródka i dodatkowe listki sałaty.
Sama w sobie mam tempo ślimaka. Zawody odbyły się w niedzielę w naszej Palmiarni, a ja dopiero teraz piszę. Ale jeszcze się delektowałam.
























Kontakt:
Jeśli jest nagroda to może by karę dla opieszałych?
Można by przekonsultować z licznymi w Zielonej Górze stowarzyszeniami opiekuńczymi (czy ślimak to zwierzę?) formę ukarania ślimaka-zawodnika który nie spieszy się do mety.
Może Palmiarnia wzbogaciła by ofertę kulinarną? Jeśli wysyła się winniczki do Francji do dlaczego nie podawać konsumentom na miejscu?
Protesty słynnego ekologa, Pana Fularza biorę na siebie.
No wie Pan co?
Żeby proponować konsumpcję zawodników?!
Ślimak to ryba lądowa.
W świetle prawa unijnego, ślimaki winniczki stały się rybami od początku br. Komisja Europejska wpisała je na listę ryb , by spełnić żądanie Francji.
Ten ślimak miał szczęście
Ja mu zrobiłem sesje zdjęciową, kiedy rozgrzewał się przed startem.
Brawo!
To naprawdę świetny pomysł na zabawę. Zawsze popieram takie pozytywnie zakręcone inicjatywy :)