Pomniki spotykane na rowerowych szlakach (8) - Edward Jancarz w Gorzowie
Miałem niewątpliwy zaszczyt uścisnąć dłoń tego mistrza czarnego toru po jednym z meczów ligowych w Gorzowie Wlkp. Służyłem wówczas w JW na ul. Myśliborskiej.
Do podjęcia tematu o którym dalej skłoniły mnie artykuł w Gazecie Lubuskiej: "Czterech do biegu" oraz wspomnienia o gorzowskim pomniku.
Odchodzenie zawsze jest smutne. Jeżeli tragicznie odchodzą nasi idole, nieważne na torze czy poza nim, jeżeli odchodzą też z przyczyn naturalnych to czymś niewytłumaczalnie nieprzyzwoitym jest pamiętanie o nich praktycznie tylko przed Dniem Zmarłych.
Dla nich i dla innych ludzi zielonogórskiego żużla, którzy nim odeszli przyczynili się do tego, że sport ten w naszym mieście stał się "prawie religią" powinniśmy zrobić coś więcej a wspominkowe artykuły powinny być tylko tego uzupełnieniem.
Proponuję wszystkim fanom czarnego sportu w naszym mieście rozważenie budowy "pomnika zielonogórskiego żużlowca" z tablicą, na której np. znalazły by się nazwiska i daty odejścia. To nic, że skorzystalibyśmy z gorzowskiego pomysłu. Upamiętnienie śmierci powinno nas łączyć a nie dzielić i nie tylko przed Świętem Zmarłych.



























Kontakt:
POPIERAM ! Szanujmy nazwiska Zielonogórzan ! Szykują się
kolejne pomniki dla Tych co ani w Griinbergu ani w Zielonej Górze nie byli. Dziwne.
Pomniki spotykane na. . .
Drogi Panie Pintaliano, zauważyłam, że jest pewne podobieństwo między
Panem a Edwardem Jancarzem - serio.
Teraz wiem, że z Pana, to człowiek guma !
A tak serio, to pomników u nas coraz więcej.