Polskie piekiełko, czyli grzechy nasze (tortury po polsku, III)
O "Polskim piekiełku" ponoć pierwszy powiedział tak Konstanty Ildefons Gałczyński, opisując stosunek typowego polskiego obywatela do Żydów, masonów, osób homoseksualnych, Cyganów itp. "nie-polaków".
Wikipedia podaje takie oto cechy polskiego piekiełka:
- zazdrość,
- zawiść połączona z ciągłym narzekaniem,
- apatia,
- brak jakiejkolwiek inicjatywy,
- prywata,
- działanie poza prawem,
- pojmowanie "patriotyzmu" pod własną korzyść,
- brak zdolności działania "ponad podziałami",
- brak zdolności wypracowania ogólnego konsensu,
- niemożność osiągnięcia kompromisu,
- nieumiejętność konstruktywnej dyskusji,
- warcholstwo,
- kłótliwość.
No to postarajmy się więc powolutku przelecieć te wszystkie cechy. Czy coś się zmieniło od 1926 roku, kiedy Gałczyński wspomniał o polskim piekiełku?
1. Zazdrość
Jedna z najczęstszych naszych cech. Jacyś tacy jesteśmy, że jeśli sąsiadowi się powodzi lepiej, niż nam, to momentalnie stajemy się w podejściu do niego wrodzy. Co więcej - wietrzymy podstęp i niesprawiedliwość. Jeśli Kowalski ma lepsze auto, to znaczy że musiał na nie ukraść. Inaczej skąd by miał? Skoro my, uczciwi nie mamy? (Inna sprawa, że mamy, ale stoi u szwagra by w oczy nie kłuło, bo pieniądze trochę na lewo...)
Tak, zazdrościmy nie tylko rzeczy materialnych (spróbujmy się domyśleć, co zrobi Nowak, gdy zobaczy, jak sąsiad ściąga z przyczepy nowy telewizor plazmowy 40-calowy... Nowak za tydzień zadłuży się i kupi 50-calowy i będzie go wypakowywał przed domem, by każdy zobaczył!). Ale też i niematerialnych - stanowisk (powszechnie glanujemy wszelkiej maści dyrektorów, uważając ich za darmozjadów znacznie mniej umiejących, niż zwykły robol), sławy (czyż nie słyszeliście, że Kowalska wygrała konkurs piękności - pewnie się przespała z którymś z jurorów?), czy zaszczytów (medal mu dali a 45 lat temu żonę zostawił!), czy po prostu tego, że ktos ma lepszy gust (Jak się wystroiła! A do kościoła nie chodzi bezbożnica, wygląda tak, że pewnie się puszcza!).
Dlaczego nie umiemy przejść do porządku dziennego? Że tak już w świecie jest, że jedni mają szczeście a inni nie, że jedni są pracowitsi i bardziej pojętni?. Piękniejsi? Mądrzejsi? Maja bogatszych rodziców? Lepsze wykształcenie?
A my robimy od nich lepsze placki? Naprawimy kontakt? Lepiej tańczymy? Piszemy dobre artykuły? Ludzie nas lubią?
Cóż... Zawsze zazdrościmy. Zawsze...
2. Zawiść połączona z ciągłym narzekaniem
Wiąże się bezpośrednio z zazdrością. Wszak zawsze czujemy się poszkodowani, jawnie niesprawiedliwy jest dla nas świat, ponieważ Kowalski ma więcej od nas. A Kowalski NIE ZASŁUGUJE!!! A MY TAK!!!
Przy okazji - my, Polacy, zawsze narzekamy. Narzekamy że mało zarabiamy, że nie mamy na coś czasu, że jest źle, że drogo, że zimno, że smutno, że za gorąco, że ...
A jeśli wygraliśmy w totka - narzekamy, że teraz nas ktoś okradnie. Jesli ożenimy się z piękną kobietą - narzekamy, że gotuje gorzej, niż mama. Jeśli zostaniemy profesorem, narzekamy, że mogliśmy nim byc już 5 lat temu. Jeśli znajdziemy fajnego chłopaka - narzekamy, że biedny jest jak mysz kościelna.
Wszystko - jak to zwykle u nas - przez Kowalskiego... Sąsiada, rodzinę, dyrektora, pracownika, kogośtam.
3. Apatia
Różnej maści liderzy lokalni i osoby wierzące w demokrację nie potrafią zrozumieć, dlaczego tak niewielki procent Polaków uczestniczy w życiu publicznym kraju. Dlaczego niewielu głosuje? Czemu nie garniemy się do zmieniania naszej rzeczywistości? Skoro naprawdę możemy?
No cóż. Po pierwsze - zawsze łatwiej jest oceniać (i zrzędzić) oraz wytykać błędy, aniżeli samemu robić. Poza tym my jesteśmy mocni w gębie a nie w działaniu. Wystarczy wypić pół butelki wódki z Polakiem. Zaraz się dowiemy, jak należy zmienić ustrój, konstytucję, rządy, politykę zagraniczną, armię itp. Tylko ci w rządzie tego nie wiedza...
A czemu nie pójdziesz do rządu, panie Kowalski - zapytamy?
Spojrzy na nas krzywo ten Kowalski i zacznie się zastanawiać, czy my nie jakis prowokator, kapuś czy rusek.
4. Brak jakiejkolwiek inicjatywy
Wiąże się z poprzednią cechą - bo przecież czyjaś inicjatywa to czyjaś sława, czyjś sukces. A to zawiść każe nam utrącić, wyśmiać, wyszydzić, co więcej - napiętnować, posądzić o złe zamiary i zglanować do cna.
Jeśli np. Kowalski chce, by wspólnymi siłami sasiadów uporzadkować podwórko... To niech:
a) sam sobie farbę kupi (jak za własne - to złodziej, bo skąd ma kasę? I głupek - bo za swoje kupił. Jak załatwi skądś - to włazidup lub z jakiegoś układu jest. Lub złodziej).
b) sobie sam ludzi załatwi (skoro taki mądry).
c) se sam wszedzie lata (jak tak mu się na świecznik spieszy).
Bo przecież jasne, że on dla swego synalka i córusi chce, a nie dla wszystkich. A i pewnie sie na radnego szykuje i zabłysnąć chce, co to nie on...
A jak Kowalskiemu się uda ta inicjatywa z podwórkiem, to my mu:
- farby podwędzimy (skoro ma tyle, to stać go, dokupi sobie).
- pomalujemy mury sprajem w gwiazdy dawida i swastyki - se pomaluje jeszcze raz, a niech wie co o nim myślą ludzie.
- obsmarujemy i naślemy na niego skarbówkę (bo złodziej i karierowicz).
Stojąc przed takimi "możliwościami" wolisz:
a) wykazać inicjatywę,
b) usiąść w fotelu i ponarzekać z innymi, że podwórko takie brzydkie?
Odpowiedz sobie na to pytanie...
5. Prywata
Ta towarzyszy nam od czasów komuny. Skoro coś jest wszytkich, to moje też, a w zasadzie - nikogo, bo jak wszystkich, to własciciela nie ma... Więc można ukraść, wyszabrować, podwędzić. Załatwić na boku.
Ale prywata to nie tylko zwędzanie materiałów budowlanych czy paliwa z baku służbowego auta. To też telefonowanie z telefonu służbowego w celach prywatnych, drukowanie swoich rzeczy na firmowej drukarce itp. No i stale myślenie, jak by tu kosztem kogoś - sobie...
Dzięki temu my, Polacy zawsze sobie radziliśmy. Tu na boku, tam na boku.. I mam drugą pensję, prawda?
Dziwi was więc, że robotnicy budujący autostrady sprzedają tony materiałów budowlanych na boku? Polak jest obrotny - a jak ma szczęście, to się dorobi zanim ktoś za rękę złapie...
Wszak mieliśmy sto lat zaborów gdy trzeba było sobie radzić. Wszak mieliśmy czterdzieści lat komuny, gdy trzeba było sobie radzić. Mamy ot - tak się wyzbyć cechy wrosłej w korzenie każdego Polaka?
6. Działanie poza prawem - patrz wyżej.
7. Pojmowanie "patriotyzmu" pod własną korzyść
O, to ma długą przeszłość... I podejrzewam również, że i przyszłość.
Zdradzeni przez świat wokół dwa razy (zabory i II Wojna Światowa), ponad 100 lat bez kraju, skazani na siebie i tylko wówczas coś wygrywający, gdy skupieni na sobie (Powstanie Śląskie, wojna z bolszewikami) a zawsze dostający po tyłku, gdy liczymy na innych (Powstanie Wrszawskie, Jałta)... Dziwić się nalezy, że wykształciliśmy sobie model patriotyzmu gloryfikującego wielkie przegrane i masakry oraz model patriotyzmu rodem z romantyzmu?
Model romantyczny - na kolanach oznacza, że swój kraj trzeba kochać bezgranicznie i dla niego pozbawić się nawet rozumu. Nieważne, jaki ten kraj jest. Nie nam go zmieniać. My jesteśmy od kochania a nie od zmieniania. Swego gniazda się nie kala, więc nie wolno strofować, krytykować, mówić źle. Próbować radzić. Trzeba machać flagą i śpiewać hymn i płakać ze wzruszenia wspominając bohaterów - od tego jesteśmy. Wszak nasza Matka - Polska dała nam życie - odpłaćmy się jej!
Tylko wówczas jesteśmy Polakami. Każdy, kto myśli inaczej, jest nawet nie tyle co mniejszym patriotą, czy też nie-patriota, ale wrogiem, agentem i zdrajcą.
Widać to najlepiej w polityce. Wszyscy politycy w słowach walczą o lepszą Polskę. Jedni tę Polskę widzą jako silny kraj na arenie międzynarodowej. Inni jako samotną wyspę narodowości polskiej na oceanie globalizmu. Każda ze stron uważa, że druga to banda kretynów, a przeciwny model patriotyzmu jest szkodliwy.
Najciekawsze, że patriotyzm w Polakach jako cecha jednocząca, a nie dzieląca, odzywa się tylko w chwilach wielkiego zagrożenia. Wystarczy, że Rosjanie odetną nam gaz - a już wszyscy się zapienią i z szablami pod Moskwę by ruszyli. Albo niech Niemcy coś zbroją. To My, Polacy im pokażemy!
Nie oddamy ani guzika!
(Chyb że guzik Kowalskiego - on w końcu ma babkę Niemkę a sam pochodzi z Ukrainy...)
8. Brak zdolności działania "ponad podziałami"
Skoro uważam jako tradycyjny Polak, że Kowalski to złodziej, zdrajca, a w najlepszym przypadku Żyd czy karieriowicz, to każdy pomysł Kowalskiego będę zwalczał, choćby po to, by mu dopiec. Czasem święcie wierzymy, że pomysł kogoś, kogo nie lubimy (zarówno z tego powodu, że jego rodzice przyjechali zza Buga, czy też dlatego, że był w PZPR lub słucha Radia Maryja) nie może być dobry po prostu z definicji. Kłania się stara reguła chrześcijańska, że ze zła tylko zło pochodzi.
Efekt? Nie pomożemy nikomu (chyba że nam coś obieca, ale wtedy i tak gardzimy kimś takim). Nie poprzemy inicjatywy. Również i dlatego, że jeśli zrobimy to po prostu z woli serca, dla kogoś będziemy zdrajcą, wichrzycielem, kłamcą, wiarołomcą, Żydem, czy cyklistą... Lepiej, byśmy zrobili coś z prywaty, niż z czystego serce.
Nowak zrozumie jeszcze, że poparłem inicjatywę kogoś tam za pieniądze. Jeśli zrobie to jednak z powodu swych poglądów, to będę nie tylko wariatem, ale i zdrajcą niebezpiecznym. Którego należy zwalczać bo stanowi zagrożenie dla polskości!
Lepiej więc siedzieć cicho. Lub kłócić się i promować WŁASNĄ PRAWDĘ.
9. Brak zdolności wypracowania ogólnego konsensu - jak wyżej.
10. Niemożność osiągnięcia kompromisu
Jak wyżej, z tą uwagą, że na kompromisie nie skorzysta nikt (w naszej opinii). Każdy musi z czegoś zrezygnować. Ale ja nie zrezygnuje z niczego, BO TO JA MAM RACJĘ! Niech ONI zrezygnują!
11. Nieumiejętność konstruktywnej dyskusji
To chyba przyczyna ponad połowy naszych problemów. Po prostu mnie umiemy rozmawiać. Nie potrafimy zrozumieć, że ktoś, kto ocenia nasz pomysł, pogląd, czy sąd jako niesłuszny, wcale nie mówi nam, że jestesmy kretynami (inna sprawa, że Polacy nie umieją ocenić czyjegoś sądu bez oceny tej osoby).
Jesli mylę się w jakiejś kwestii - zawsze mogę zmienić zdanie? Nieprawda. Ja się NIE MYLĘ.
No cóż. Nasz model prostowania cudzych błędnych poglądów wygląda następująco:
Pan tak sądzi, bo pana ojciec był w PZPR/był w Solidarności/pan jest w rodzinie Radia Maryja, pan nie rozumie, pan jest zdrajca, Pan nie jest Polakiem.
No, raczej tej osoby nie przekonamy do swego sądu, prawda?
Zagadka - posłuchajmy podczas serwisu informacyjnego polityków. Ilu potrafi mówić nie atakując innych osób?
12. Warcholstwo
No cóż... Ręka do góry kto pamięta to słowo... Jakże trafne i soczyste, prawda?
13. Kłótliwość - trzeba wyjaśniać?
Niechże mi teraz powie ktoś, że wyjeżdża z Polski, bo tu jest źle. I co? Zawiezie nasze najgorsze cechy gdzieś tam? Czy myślicie, że Polacy w Anglii żyją w innym świecie?
Gdzie dwóch Polaków, tam trzy poglądy, flaszka wódki, kłótnia, jeden komuch, jeden moher oraz znikające skarpetki z kaloryfera.
Nie zawsze z potrzeby dla siebie. Najczęściej po potu z czystej złośliwości.
Z ręką na sercu - przyznajcie się. Lubicie Polaków jako nację? Pożyczylibyście Polakowi na obczyźnie 10 euro? Zabralibyście Polaka do domu na obiad?
A co jest najgorsze - nowe pokolenia, ludzie maijacy 20 lat sa tacy sami. Często mauą gdzieś Polskę, ale w głębi serca mają odciśnięte nasze najgorsze cechy... I czynią polskie piekiełko nieskończonym...
Czy nie przypominają się wam podczas myślenia o naszych cechach pewne dość ważne dla każdego katolika sprawy... Siedem grzechów głównych? Peccata capitalia? Oto one:
- Pycha.
- Chciwość.
- Nieczystość.
- Zazdrość.
- Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
- Gniew.
- Lenistwo.
Wypadałoby się poprawić, nieprawdaż?
Artykuły z cyklu: „Tortury po polsku" - mają w krzywym zwierciadle uwypuklić pewne nasze narodowe przypadłości – zarówno nas, Polaków, jak i Polski – kraju, którego jesteśmy obywatelami. Zachęcam do zgłaszania propozycji na następne felietony z cyklu: „Tortury po polsku".



























Kontakt:
Niestety, to wszystko prawda
Niestety, tak jest i coraz bardziej te cechy, przywary są widoczne. Więc, gdy słyszę, że 98% naszego społeczeństwa jest katolikami, a ponad 90% praktykującymi...to coś mi tu nie gra.
nie zgadzam się
narody to ludzie, a ludzie wszędzie są tacy i tacy.
Ja, po 15 letnim pobycie w Austrii wróciłam do Polski, właśnie do ludzi i bardzo się cieszę, że wreszcie mogę przebywać z Polakami, z Polakami o takiej wspaniałej fantazji i w czynach i w języku. Naprawdę, nie macie pojęcia jak mi tego brakowało. Pewnie, że możemy się spotkać z wymienionymi przywarami, ale przecież to my wybieramy otoczenie w którym przebywamy i eliminujemy wybrakowane osobniki. Ja przynajmniej tak robię.
pani barszczewska ma rację,
wszystko ma dwie strony medalu, jak się podobno mówi; artykuł ze wszech miar jest niestety jednak tendencyjny - pokazuje w negatywnym świetle Polaków (może i nawet zasadnie; pewnie), ale jest też wiele pozytywnych cech, które mają nasi rodacy....
...
Chociaż jak się tak zastanowię, to prędzej pożyczę 10 Euro Niemcowi niż Polakowi...
Myślę, że Polacy to taki sam
Myślę, że Polacy to taki sam naród jak każdy inny. Z moich obserwacji na tle innych krajów Europy jesteśmy bardzo pracowici. Co nie znaczy, że nie ma leni :-)
nie wiem czy to cała prawda
nie wiem czy to cała prawda ale fajna piosenka no nie=
http://www.youtube.com/watch?v=vDLaFvmkGwg
Fajna, tylko to wszystko
@Lucyna:Fajna, tylko to wszystko b.smutne.
Nieumiejętność konstruktywnej dyskusji
Fajny punkt z artykułu, już przeniósł się do komentarzy na forum....
Z założenia artykuły z cyklu "tortury po polsku"...
Nie są obiektywne i są tendencyjne. Są one forma narzekania przecież.
Baszaalbion- co racja,. to racja... Na MM-ce mamy wiele przykładów, prawda?
Pożyczylibyście Polakowi na obczyźnie 10 euro?
Hehe... Pożyczyłem kiedyś Polakowi 150 DM na granicy niemiecko-holenderskiej.
Rodak był w potrzebie!
Nie on mnie prosił o pomoc a ja sam się "wychyliłem".
Człowiek nieznany, z innego miasta ale potrzebował pomocy.
Nie zawiodłem się ufając obcemu.
Wprawdzie było to 18 lat temu i ludzie się zmienili od tamtego czasu,
ale czy tak mocno?
W ogromnej większości jesteśmy życzliwi bliźniemu,
czarne owce znajdą się nawet w rodzinie.
Zawiść istniała zawsze, ale może bardziej z żalu, że "mi" się coś nie udało,
jest spontaniczna ale krótkotrwała, spowodowana ambicjami. :)
Wierzę ja w ludzi, znajomi moi wiedzą do kogo uderzyć po bezinteresowną pomoc.
Choć coraz trudniej zrobić coś dobrego i nie zostać po tym obgadanym, to
jednak jeśli wszyscy stracimy życzliwość, staniemy się tymi czarnymi owcami.