drukuj

Polskie obyczaje. Świąteczne obyczaje z Krzyśką w roli głównej (konkurs)

za obyczaje

Fot. krzysia

Wigilia, Sylwester, Obyczaj? Tradycja? Czy coroczne przyzwyczajenie?

           Od razu czuję, że życie przestaje być błahe. Otwieram oczy, sny może nawet były kolorowe, ale ja już jestem wplątana w sprawy świąteczne. Zegar prostą wskazówką będzie pospiesznie zataczał pętle. Pomijam milczeniem, że znów wszystko na mojej głowie, w taką tradycje wkopały się kobiety w XXI wieku, zakładam kapcie i wędruję do łazienki (obyczaj czy nie, trza iść). Poranny rytuał: herbaciana esencja w filiżance gorącej wody i kropelka miodu. Więcej przesyt, który wszystko popsuje. Ale dziś wybijam ją szybko.

Na piecu rybka daje znać, że już trzeba przewrócić ją na drugi grzbiet. Z dużego garnka dochodzi pomruk gotującej wody, a pierożki ustawiły się na sztorc na stolnicy, słyszę ich szept: teraz nasza kolej. Drugi garnek z podskakującą pokrywką przypomina, że sos do ryby po grecku jest już gotów. Teraz tylko na półmisek i czekać pierwszej gwiazdki.

Cóż mam dylemat, czy wybrać tradycje, czy po prostu wygodę – co do barszczu – przyznaję, że co roku ten sam. Przyjemność pachnie buraczkami, ale smak nie taki, więc pozostaje mi „podrasować" proszkiem z torebki. Może nie powinnam, (bo obyczaj mówi według przepisu gotuj), a mnie to rybka, mamy XXI w. i kto się dowie, ja nie powiem, barszczyk też nie zdradzi tajemnicy, a talerz będzie zadowolony, że wszystko zostało zjedzone.

Zaglądam do lodówki, czy czegoś nie zapomniałam, hm, śledzia trzy wersje – są, sałatka – jest, ryba po grecku – jest (córki by mamie nie darowały, jakby zabrakło), karp w galarecie – jest, jest majonez i chrzan, własnego wyrobu. Zamykam to obyczajowe dobrodziejstwo.

Spoglądam na patelnie, a gdzie tradycja? Karp nie usmażony, a moje nogi gdzieś poszły. Cichutko powędrowałam za nimi. Wciśnięta w fotel, na chwilę zapominam, że tak mi dobrze w moich czterech ścianach. Patrzę w okienną dal Zielonej Góry – tam ulicami błąka się tyle dusz – myślę, że nie będzie im słodko, gdy głównym posiłkiem stanie się najwyżej chleb powszedni. Według obyczaju jeden talerz dodatkowo stawiam, ale dziś postawię dwa, a co, nie mogę? Jeszcze przez małą chwilę myślę o słowach niewypowiedzianych, o tych powiedzianych głośno i ufnie, o oczach otwartych ze zdziwienia, że tyle bram zamknęłam za sobą. Ale to już tradycja, a nie obyczaj.

No, Krzyśka, wstań, karp czeka. Dziś nie spoglądamy na niebo (goście przychodzą na umówioną godzinę). Za chwilę zaczną przychodzić, a ja jeszcze nie włożyłam powłoki w kształcie kobiety. Zmęczona chwytam jednak oddechem magię dnia dzisiejszego, rozglądam się po moich komnatach, choinka ubrana, stół też, uff, obyczaj wykonany.

            Czym jestem starsza tym mniej rozumiem dlaczego ludzie cieszą się, że są o rok starsi, oczywiście myślę o nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, czyli Sylwestrze. Niby nic w przyrodzie się nie zmienia, ale starzeje się na pewno, z pewnością ziemia tak samo się kręci wokół słońca, więc po co to zamieszanie, cóż obyczaj nakazuje hucznie witać Nowy Rok. Często jest tak, że samotnie wchodzimy w Nowy Rok, aby tylko nie na smutno.

Siadamy sami przed telewizorem, jedzenia nie szykowaliśmy dużo bo i po co, alkohol, cóż samemu nie chce się za bardzo pić. Zapalamy świece, może chodzi nam o nastrój, a może chcemy ukryć nasze zmarszczki, haha to dobre, ale przed kim?... Cóż, dobre samopoczucie też musi być w samotności. W tym dniu każdy program puszcza dużo różniastej muzyki, ale my wolimy dobry film, szybciej przy nim czas mija. Aby tylko wytrzymać do 24, obejrzeć to wariactwo fajerwerków. Ja osobiście uwielbiam ten huk błysku i koloru, nawet żal mi, jak kończy się to szaleństwo sztucznych ogni w Zielonej Górze. No cóż mamy Nowy Rok, przyjmujemy sms z życzeniami (nowy obyczaj), staramy się też wysłać ich jak najwięcej, choć wiemy, że niektóre dojdą z opóźnieniem, kiedyś doszły do mnie życzenia Noworoczne po tygodniu. Telefon stacjonarny milczy, chyba odchodzi już do lamusa, komórkowiec go wypiera. Życzenia odebrane i wysłane, teraz chwila zadumy nad... hm nad czym? Nad sobą, nad życiem, nad tym co dalej... składamy sobie życzenia, zmywamy makijaż, zakładamy pidżamę i zasypiamy pierwszy raz w tym roku. I cóż, drugi nowy obyczaj, witać Nowy Rok samotnie, ale z humorem.

Zdjęcia

  • za obyczaje
Czasami o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak cien ucieka.
krzysia
Autor:krzysiagg: GGgg 43665270

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać