Polityka antyrodzinna
źródło: www.gazetalubuska.pl
Na dzień dzisiejszy Polacy posiadający dzieci mogą liczyć na pomoc Państwa w postaci tzw. „becikowego" oraz ulgi prorodzinnej. Becikowe zostało wprowadzone Ustawą z dnia 29 grudnia 2005 r. o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych i polega na wypłacie jednorazowego świadczenia rodzinnego w wysokości 1000 zł na podstawie wniosku złożonego w urzędzie gminy lub ośrodku pomocy społecznej. Jeżeli rodzina nie jest zamożna, otrzymuje drugie becikowe, czyli jeszcze jeden tysiąc złotych. Ulga prorodzinna (ulga na wychowanie dzieci) polega na odliczeniu od podatku przez rodzica (rodziców) czy opiekuna (opiekunów) kwoty zależnej od okresu wychowywania dziecka w danym roku, a dotyczącej dziecka spełniającego ustawowo określone warunki. Na jedno dziecko w roku 2011 rodzic będzie mógł odpisać 92,67 zł miesięcznie, czyli w skali roku maksymalnie 1112,04 zł.
Tyle daje Państwo każdemu obywatelowi. Istnieją możliwości uzyskania dodatkowych świadczeń z opieki społecznej w przypadku gdy status majątkowy rodziny znamionuje ubóstwo, ale te świadczenia są raczej wyjątkiem (a przynajmniej powinny być). Jeśli porównać to, co oferuje rodzicom Państwo w stosunku do rzeczywistych kosztów utrzymania dziecko wielu rodziców zgodzi się ze mną, że to zaledwie kropelka w morzu potrzeb zalewanym falą wysokich cen. Ciężar utrzymania dzieci Polacy ponoszą sami.
Tym bardziej dziwią deklaracje w expose Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, który zapowiada cięcia w powyższym zakresie. Rodzice posiadający jedno dziecko nie będą mogli korzystać z ulgi prorodzinnej. Sytuacja nie zmieni się dla rodziców posiadających dwoje dzieci, a polepszy się w stosunku do coraz rzadziej występujących rodzin wielodzietnych (3 i więcej dzieci).
Nie chciałbym w tym miejscu oceniać działania rządu pod względem słusznościowym, choć na pierwszy rzut wydaje się, że skutki społeczne proponowanej regulacji mogą przynieść więcej negatywów niż pozytywów (jedynym pozytywem mogą być zwiększone wpływy do budżetu, ale to raczej myślenie krótkowzroczne). Chciałbym poruszyć inny – wydaje mi się, że o niebo ważniejszy problem – problem stabilności i pewności prawa.
Rozsądnie planujący obywatel przy planowaniu rodziny nie może zaufać polskiemu Państwu, które zmienia prawo co kilka lat. Cóż bowiem z tego, że w momencie planowania rodziny Państwo dotuje preferencyjnie trzecie i kolejne dziecko, skoro za kilka lat te przepisy znów mogą się zmienić? Taka sytuacja przypomina trochę „dobrodzieja", który przychodzi i mówi, że będzie nam dawał określoną ilość pieniędzy jeśli będziemy mieli trójkę dzieci. My zawierzamy takiemu „dobrodziejowi" i nasza rodzina się powiększa do troja albo nawet do czworga dzieci. A kiedy już jesteśmy szczęśliwą wielodzietną rodziną wspomaganą przez miłościwego „dobrodzieja", ten któregoś dnia przychodzi do nas i mówi, że już więcej nie będzie nam pomagał. Za kogo byśmy mieli takiego „dobrodzieja"? Najpewniej za zwykłego oszusta. Dziecko nie jest bowiem czymś z czego można zrezygnować, jeśli oferowane nam warunki ulegną pogorszeniu. Kiedy już się urodzi, rodzice dbają o nie i utrzymują aż do momentu osiągnięcia finansowej samodzielności (w polskich warunkach zwykle powyżej 20 roku życia).
Rozsądnym i uczciwym rozwiązaniem byłaby ochrona praw słusznie nabytych do świadczeń rodzinnych. Umowa społeczna powinna być zawierana pomiędzy Państwem a obywatelami już w momencie planowania rodziny (starania się o dziecko). Elementarna uczciwość powinna zapewnić obywatelom pomoc Państwa w takim samym (lub ewentualnie większym) wymiarze przez cały okres od czasu urodzenia dziecka aż do jego usamodzielnienia się. Moim zdaniem wynika to z charakteru umowy społecznej, w której obywatel (w zamian za jakby nie patrzeć niewielką pomoc) zobowiązuje się do wychowania młodego obywatela. Wydaje się zatem złem oszukiwanie takiego młodego obywatela wizją Państwa - dobrodzieja, które pomaga rodzinom tylko wtedy gdy budżetowi się to opłaca.
Zachodnie demokracje już dawno zrozumiały, że aktywna polityka prorodzinna jest potrzebna i gratyfikuje rodziny, które decydują się na posiadanie dzieci (np. w Niemczech od stycznia 2010 roku obowiązują stawki które wynoszą: 184 euro miesięcznie na pierwsze i drugie dziecko, 190 euro miesięcznie na trzecie dziecko, 215 euro miesięcznie na czwarte dziecko, nie wspominając o innych elementach niemieckiego „socjale"). Jak widać nasz rząd nie chce się uczyć na błędach cywilizacji zachodnich, których polityka doprowadziła do „zestarzenia" się społeczeństwa i dalej trwa zabawa w kija i marchewkę, która już wszystkim rodzicom dawno się znudziła.


























Kontakt:
Ciekawe, że najwięcej oburzonych jest wśród tych
których stać na wychowanie dziecka bez pomocy państwa.
To jest bardzo potrzebny artykuł
jako matka samotnie wychowująca dziecko jestem zainteresowana sprawą. Ja rozumiem, że musimy się przygotować na ciężkie czasy, bo idzie kryzys ale ciągle nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pieniądze z naszych podatków czy składek są przejadane przez urzędników różnego szczebla. Przed każdymi świętami w ramach akcji charytatywnych wspieramy najuboższych, przecież to wybrany przez "nas" rząd powinien się o nich zatroszczyć. Akcja "Pajacyk", dlaczego jest potrzebna w państwie będącym członkiem Unii Europejskiej? Żenujące.
Z cenami dążymy do Unii, zarobkami do II RP
@Magdalena Galus:Przed wojną urzędnik zarabiał 120 złotych, fornal 12
słusznie Magdo
@Magdalena Galus:a mi się marzą czasy gdy WOŚP będzie już niepotrzebna.
to pewnie przez tę
politykę vat na ubranka dla dzieci wzrośnie o ok. 300%.
Już zaczynam wdrażać pomysł, by ludzie nie prowadzili sklepów z ubrankami dla dzieci tylko dla małych/niskich ludzi, może uda się oszukać fiskusa ? Jak myślicie ?
Pewnie pomyślano po co nam
Pewnie pomyślano po co nam dzieci skoro można "starym"kazać pracować do 67 lat.
Poumierają z przepracowania =( Brak pracy, brak warunków do wychowywania dzieci to powody dla, których dzieci będzie coraz mniej.
Choć podobno najwięcej dzieci jest tam , gdzie bieda, może to jednak jest metoda na tzw. "dzietność".=)
...
Możemy być dumni z Gowina. Jako jedyny w całej Europie słyszy krzyk zarodków! (wg Palikota) :):)
Czego się spodziewać po rządzie Donalda Tuska? Najdobitniej podsumował to Rafał Grupiński, twierdząc, że potwierdzają oni tylko wolę wyborców, a nie robią łaski. ;):)
A nieco poważniej. To jest właśnie polityka prorodzinna w jak najbardziej pozytywnym sensie: więcej dzieci, więcej kasy od państwa. :):)
Pewnie nie ma na ten temat dobrych badań
@KOKO:ale podejrzewam, że najwięcej w tej chwili jest osób, które odkładają decyzję o pierwszym dziecku na "bliżej nieokreślone później". Dla tych osób rozwiązanie zaproponowane przez rząd będzie dodatkowym argumentem żeby decyzję o dziecku odłożyć w czasie. "Bo Państwo pierworodnemu nie pomoże".
Zauważcie, że mieliśmy więcej urodzeń w ostatnich latach bo była koniunktura gospodarcza i ludziom najwyczajniej w świecie żyło się lepiej. W moim najbliższym otoczeniu dookoła jest mnóstwo dzieci. To dowód na to, że zaczynamy jako społeczeństwo myśleć racjonalnie: planujemy potomstwo kiedy mamy perspektywy żeby je wychować.
Robiąc błędy w polityce prorodzinnej Państwo krzywdzi siebie samo i obywateli, bo z jednej strony nie będzie nowych obywateli pracujących na przyszłe emerytury, a z drugiej strony - skrzywdzi się obywateli, którzy nie będą mogli cieszyć się z potomstwa (i to nie tylko potomstwa biologicznego).
Ulga
Polacy to chyba jedyna taka nacja która nic innego lepiej nie potrafi niż narzekać, lub tylko wyciągać rękę do państwa po kasę. Trzeba brać się do konkretnej i uczciwej pracy!! I gratuluje tym matkom które rodzą dzieci dla becikowego i zasiłku na dziecko. Dzieckiem rodziny się nie utrzyma. I planować rodzinę trzeba z głową. A nie liczyć na to że państwo je wykarmi. Co drugie słowo czytam :należy się" to "należy się" tamto. Jeżeli nie płacimy podatków i innych danin na rzecz państwa to państwo kasy nie urodzi i kasy nie da.
To może państwo,
@WIELKI BRAT:t.j. PO i jej rząd dotrzymają słowa i ściągną z powrotem do kraju 3 mln Polaków wyrzuconych na saksy. Przecież mamy tyle wolnych miejsc pracy, po co mają płacić podatki i składki emerytalne gdzieś tam....
Wielki Brat napisał „Polacy
@WIELKI BRAT:Wielki Brat napisał
„Polacy to chyba jedyna taka nacja, która nic innego lepiej nie potrafi niż narzekać, lub tylko wyciągać rękę do państwa po kasę. Trzeba brać się do konkretnej i uczciwej pracy!!”
A czy Wielki Brat wie na przykład ile nasz kraj przeznaczy na unijną prezydencję?
To będą pieniądze pochodzące z naszych podatków. Proszę, więc policzyć ile miesięcy jedna osoba uczciwie pracująca z najniższym wynagrodzeniem musiałaby płacić podatki tylko na tę jedną imprezę. I proszę jeszcze jej spróbować wytłumaczyć albo przekonać, że to dla jej dobra.
Mam nadzieję, że zadanie nie jest za trudne - wystarczy się zabrać do pracy