drukuj

Podrabiana rzeczywistość

podróbki

„W Polsce to się dobrze ludziom powodzi, bo same znane marki na ulicach!”. Ile jest w tym prawdy? Każdy kiedyś się z nimi spotkał. Są dostępne wszędzie, także w naszym mieście. Czy to „obciach” chodzić w podróbkach?

Ty też możesz być gwiazdą!

Każdy, kto choć trochę interesuje się modą, pragnie mieć drogie ubrania od projektantów. Czasem za cenę jednej torebki można spokojnie przeżyć pół roku. Czy te ubrania są lepsze od innych? Cóż, na pewno trwalsze, może trochę bardziej eleganckie, ale na pewno dużo droższe. W niektórych środowiskach markowe ciuchy to prestiż, np. wśród celebrytów. Wiele osób chce, np. tak jak Madonna, móc nosić ubrania od Prady, czy Gucci. Niestety, ceny są okropnie wysokie. Pozostaje  wtedy przejść się na bazarek, bo tam za około 100 zł można stać się markowym od stóp do głów. Markowym i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo stoiska aż ociekają „tanim luksusem". Handel podróbkami jest zakazany, ale i tak są na rynku. Często są wręcz nie do odróżnienia, bo są dość dobrze wykonane, albo pochodzą z tak zwanego „drugiego obiegu". Niestety, na naszych rodzimych straganach znajdują się często rzeczy, które swym wyglądem przypominają coś, co widzieliśmy kiedyś na wybiegach, ale producent zastosował sprytny manewr, w postaci drobnej zabawy z nazwą.

„To Chanel? Nie to Czaneł!"

Zabawa z nazwą to najpopularniejszy chwyt. Spacerując po różnych targach i tanich sklepach w różnych miastach, a także przeglądając różne aukcje internetowe odkryłam, że istnieje wiele marek, które wyspecjalizowały się w robieniu tanich (nie czarujmy się) bubli, które mają „udawać" oryginał. Mamy różnego rodzaju zmiany nazwy. Czasem to tylko kwesta jednej literki np. zamiast Gucci jest Pucci, albo Bucci. Niektóre podróbki to miksy wielu marek. Wzór z jednej kolekcji, nazwa z drugiej, czy pudełko od czego innego. Podrabiane jest prawie wszystko, od kosmetyków po ubrania, a nawet czasem sprzęty RTV i AGD. Najzabawniejsze są jednak takie produkty, których oryginalna firma nigdy nie wykonała, np. skarpetki Chanel z kolorowymi nadrukami. Szczególnie niebezpieczne są podróbki kosmetyków, często są wykonane z gorszej jakości materiałów i mogą uczulać. Najsłabsze bywają jednak czasem podróbki perfum. Na kiepskich utrwalaczach pachną tylko przez chwilę, albo trzeba wylać na siebie prawie cały flakonik, by zapach się utrzymał. Niestety, czasami takie udawane perfumy wcale nie przypominają oryginalnego zapachu. Do dziś żałuję, że powąchałam spotkany na targu „Cheanell no.5" (śmierdział tanim mydłem), czy rzekomo oryginalne Kenzo za 10 zł, którego zapach był tak strasznie duszący. Piękne buty Armaniego rozklejają się po paru tygodniach, a paski D&G farbują. Cóż, każdy lubi co innego, osobiście wolę nie mieć rzeczy na która mnie nie stać, niż mieć coś, co nawet nie leżało koło oryginału.

Kto kupuje, kto sprzedaje

Polskie prawo zabrania handlowania podróbkami, będąc zagranicą możemy mieć czasem przez nie niezłe kłopoty. Rzeczy, Które nie są firmowane zastrzeżonym logiem, mogą być spokojnie sprzedawane. Spokojnie można kupić sobie rzecz, która np. jest inspirowana dana marką. Niestety, „bogaczy za 5 zł" nie brakuje i wolą oni ryzykować. Zastanawiałam się, kto kupuje takie rzeczy. Wśród klientów mamy cały przekrój społeczeństwa, od nastolatek, po starsze panie. Czasem dziwię się, że nie szkoda im pieniędzy na rzeczy, które są często bardzo słabej jakości. Idąc sobie przez bazarek należy uważać co się mówi, bo jak się głośno powie np.: „podróbki!", otrzyma się karne spojrzenie nie tylko od sprzedawców, ale także często od klientów. Wśród sprzedawców są zarówno osoby, które nie wmawiają nam, że np. te perfumy, które wcale nie pachną tak jak powinny i kosztują 20 zł to oryginał, jak i pospolici oszuści. Część spokojnie możemy nazwać „zdziercami". Raz, spacerując po bazarku, spytałam sprzedawczynie ile taki „LV" kosztuje. Gdy usłyszałam cenę, oczy mi wyszły z orbit, marna podróbka, wykonana z bardzo kiepskiej jakości materiałów, do tego „przyozdobiona" cekinami i kosztowała aż 119 zł. To zwykłe oszustwo i zarabianie na nieświadomości klientów. Zaskakuje mnie jednak to, że często się słyszy o tym, że nasze rodzime gwiazdy zaopatrują się właśnie w podróbki. Czy to ma sprawić, że wydadzą się swoim fanom bardziej ludzcy?

Wstyd czy nowatorskie podejście do mody?

Ostatnio polskie media aż huczały na temat tego, że rzekomo stylista Tomasz Jacyków chodzi w podróbkach. Chodziło o dwie torby LV. Myślałam, że po tej aferze z targów znikną inne odmiany tej marki. Nic bardziej mylnego! Biedny Louis Vuitton, gdyby mógł dziś przejść się po bazarkach, to odkryłby, jak wielką ma „konkurencję". Polacy chyba jeszcze bardziej pokochali po tej aferze tę markę. Czy noszenie podróbek to wstyd? Osobiście mam w tym temacie dość mieszane odczucia. Jeżeli ktoś bardzo chce, to jego sprawa, pół biedy, jeżeli da za to 30zł i sprawia mu to radość. Niestety, coraz częściej zaczyna się podrabiać także takie marki, które moim zdaniem nie są aż takie drogie, np. zamiast Aldo spotkałam się z Aldi, modele butów były prawie identyczne. Czy świadczy to o zubożeniu naszego społeczeństwa, a może to zwykłe lenistwo, bo zamiast poszukać czegoś równie ładnego, chcemy to mieć tanim kosztem i szybko. Osoba, która chodzi w podróbkach, musi się pogodzić z tym, że cześć społeczeństwa ją wyśmieje lub posądzi o złodziejstwo.

W czy oryginał lepszy od podróby?

Zastanawiałam się, czym (oprócz ceny oczywiście) różni się oryginał od podróbki. Pierwszy swój test wykonałam na trampkach, te z „conve coś tam" z dziwną, niepodobną do niczego gwiazdką nosiłam dwa tygodnie, oryginalne Converse prawie dwa lata. Trwałość to na pewno zaleta oryginalnych produktów. Walory estetyczne? To zależy, bo każdemu co innego się podoba, osobiście nie cierpię mnóstwa cekinów i błyskotek, a to jest niestety najczęstszym elementem wielu podróbek. Tomasz Jacyków wypowiedział takie zdanie: „Bo kupując markową rzecz kupuje się life style, cały sposób życia, zapach, opakowanie i tak dalej „. Czy można się z nim zgodzić? Ostatnio kupiłam oryginalne perfumy DKNY. Są lepsze od podróbki, którą raz nabyłam. Ich zapach jest trwalszy i ładniejszy. Perfumy tej marki nieodłącznie wiążą się z klimatem Nowego Jorku. Gdyby było dokładnie tak, jak pisze pan Jacyków, to dziś czuła bym się, jak w tym mieście. Cóż, z okna nadal widzę Palmiarnię, a nie Statuę Wolności. Styl życia, czy może raczej bardziej elegancko life style nie zmienił się. Jedyne co czuję to fakt, że jestem lojalna wobec marki i producenta - oraz ten piękny zapach. Przez zakup jednych perfum nie zmieni się swojego życia i miejsca w społeczeństwie, jednie nie jest się już złodziejem i obiektem kpin. Czy lepiej jest kupić oryginał czy podróbkę?

Zdjęcia

  • podróbki

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Szwedka59
Szwedka59 pon., 2011-08-29 08:37

Moja Kierowniczka w pracy tak

Moja Kierowniczka w pracy tak mawiała: Biednego nie stać na byle co.a porządne skórzane buty nosi się przez wiele lat, tak też jest z innymi rzeczami z dobrych materiałów, a podróbki jak sama stwierdziłaś to kwestia kilku tygodni. Kogo stać na wyrzucanie pieniędzy. Kiedyś napisałam, że mam buty, które po 40 latach nadają się do chodzenia, tylko, że noga urosła. Dobra marka się trzyma. Po 40 latach kupiłam sobie buty tej samej marki i jestem zadowolona.
Pozdrawiam.

Śnieżka
Lucyna
Lucyna pon., 2011-08-29 11:06

Są podróbki i podróbki , nie

Są podróbki i podróbki , nie jestem znawczynią światowych marek ale to co czasem można zobaczyć w sklepikach na bazarkach to "prawdziwa eksplozja pomysłowości".
Jestem skąpiradłem i ostatnio jak zobaczyłam może nie super drogie ale jednak perfumy na bazarku za jedyne 20 złotych , byłam zła na siebie ,że przepłaciłam - do czasu . Pomiuchałam , obejrzałam i uspokoiłam się "wszystko gra za dwadzieścia złotych można kupić... ale tylko wyrób "perfumopodobny". No mogę przymknąć oko jeżeli nazwa jest podobna, wyrób już mniej ale jeżeli sprzedający zapewnia,że coś co nie jest oryginalne to oryginał to już mogę się wnerwić i... nie kupić=))

Lucyna
Bogusia
Bogusia pon., 2011-08-29 18:55

Lepsze oryginały, ale

na nie trzeba mieć dużo więcej pieniędzy, a to może stanowić problem. Jedyne, co zawsze kupuję oryginalne, to perfumy. Najlepiej w strefie bezcłowej, gdy jest ku temu okazja. Czasami kupię coś w sklepie znanej firmy i okazuje się, że MADA IN CHINA.
Ostatnio kupiłam buty, bo ładne i tylko 49zł. Co z tego, chodzić się w nich nie da. Wróciłam do RYŁKI.
Ogólnie, nie muszę mieć firmowych rzeczy. Ważne, żeby były wygodne i, żeby mi się podobały.

B.H.-D.
Lucyna
Lucyna pon., 2011-08-29 16:43

Nasze rodzime firmy Ryłko czy

Nasze rodzime firmy Ryłko czy Lasocki albo Wojas robią dobre buty, Irena Eris produkuje dobre kosmetyki a co ważne na każdą kieszeń. Często tak bywa,że za jedną parę butów zapłaci się więcej niż za trzy na "bazarku" , tylko,że w tej jednej chodzi się długo a trzy tanie wyrzuca po kilku dniach. Jakby nie liczyć rachunek jest prosty, nie zawsze tanio znaczy taniej.=)

Lucyna