Pociągiem z Berlina do Zielonej Góry: 37 km/godzinę
Na tapetę wziąłem ostatnie połączenie odchodzące do Zielonej Góry kwadrans po godzinie 17-tej. Późniejszych połączeń brak. Jakby stała gospodarka Radomia gdyby jedyne połączenie do Warszawy pokonywało bezdroża Mazowsza z prędkością 37 km/godzinę? Radom i Warszawę dzieli podobny dystans i więzi funkcjonalne. Tymczasem Polacy pracujący w Berlinie nie mogą nawet myśleć o weekendowym wypadzie do Zielonej Góry (podróż zajmuje niemal 4 godziny), o codziennych dojazdach nie wspominając. Tymczasem z Radomia do Warszawy dojeżdżają ogromne masy siły roboczej.
Moi berlińscy znajomi to byli mieszkańcy Zielonej Góry i okolic. Berlin to aglomeracja w której centrum podróżuje się transportem zbiorowym. Samochodami po ścisłym centrum podróżują hydraulicy, dostawcy, taksówkarze, i zniechęcanie do korzystania z samochodu jest celową polityką tamtejszych władz miejskich. Tak więc wielu Berlińczyków samochodów nie posiada. Tymczasem okazuje się że by odwiedzić największą aglomerację po polskiej stronie granicy, samochód jest praktycznie nieodzowny. Mało kto ma czas na podróż z prędkością niemalże jak dyliżansem przed dwoma wiekami na dawnej Reichstrasse 5. Dodatkowo brak jest połączeń późnym popołudniem i wieczorem. Tudzież cena biletu odstręcza, mało kto wie że można kupić oddzielnie bilet po stronie niemieckiej, a oddzielnie- bilet na podróż po stronie polskiej, przez co zamiast bodaj 100 PLN zapłacimy jakieś 50- 60 PLN. Temat połączeń do Berlina przywoływałem kilka razy. Bez żadnego efektu.

























Kontakt: