Plotką na plotkę (11/49) - Lennon, lewy kciuk i pierogi
Jedenaście redblogów publicystów Gazety Lubuskiej. Tak, tak, napisałem tę liczbę słownie, żeby z krzesła nie spaść z wrażenia, ilu redblogerów możemy my, śmiertelnicy, czytać. Ta "jedenastka" jednak to tylko pozory tak, jak prawdopodobnie jest z cięciami kosztów w policji. Słyszałem ostatnio, że jakiś policjant wlepił sam sobie mandat dla statystyk w raporcie.
Mój niecykliczny i autorski, subiektywny przegląd redblogów dziennikarzy GL Plotką na Plotkę powraca w innej formule. Mam nadzieję, że ta nowa odsłona przypadnie Wam do gustu.
O autorze Plotki na Plotkę (w 1. os. l. pojedynczej): Jestem śmiertelnym (nie posiadłem mikstury nieśmiertelności), jeszcze żywym (chyba, że wpadnę w ręce redblogerów, prawie jak słynny J. Assange wpadł w ręce rządów i korporacji) czytelnikiem. A przy okazji, tak na marginesie, także i MM-kowiczem.
O nowej formule Plotki na Plotkę: Co tydzień prześlę do publikacji na MM-ce kolejną odsłonę przeglądu, w którym znajdziecie moje wrażenia po lekturze wszystkich redblogów (PnP zachowa tym samym swój niepowtarzalny, subiektywny charakter). Z tym jednak zastrzeżeniem, że będę rozwodził się na temat blogów, które w danym tygodniu mnie zaciekawiły, a resztę.. cóż.. - będę pomijał milczeniem. Moje małe filozofie (czyt. oceny i komentarze) niekoniecznie muszą zgadzać się z Waszymi - tutaj w takich przypadkach liczę na gorącą dyskusję w formie komentarzy z Wami.
11 odsłona (tydz. 49 roku 2010) Plotki na Plotkę:
Czy muszę pisać, że byłem wściekły, kiedy okazało się, że z 11 redblogów aktywnych zostało tylko (czy też aż?!) 4? Niektórzy redblogerzy powinni trafić na dywanik do redaktor naczelnej Iwony Zielińskiej za zaniedbywanie czytelników redblogów!
Aktywnością nie popisała się też blogerka Katarzyna Borek, mimo swoich rewelacyjnych tekstów.
ALE: mniejsza z tym. Za to ci piszący rekompensują ten "skandal".
Świątecznie nastraja nas Tatiana Mikułko pierogami z soczewicą. Tak, nie przesłyszeliście się! Z soczewicą. Narobiła mi apetytu zapachem czosnku i grzybów, a potem brutalnie sprowadziła mnie na ziemię, rzucając przepisem. Chlip. Chlip. Chociaż przyznaję, że nie taki straszny. Sęk w tym, że sztuką jest lepienie (nie bałwanów) pierogów. Coś w tym jest, że nasze babcie robią takie pierogi, że nikt inny nie potrafi powtórzyć tej maestrii. Blogerka jednak poczęstowała nas nie tylko pierogami, ale i opowieścią wigilijną - wspomnieniem o babcijnych pierogach. Czy po takim wpisie nie nastroimy się na Święta?
http://smakzycia.redblog.gazetalubuska.pl/
Ze swoim kunsztem pisarskim jak zwykle raczy nas Andrzej Flügel. chociaż w internecie wspomina tylko o Johnie Lennonie, to w dzisiejszym papierowym wydaniu to jest po prostu maestria. W krótkim felietonie można przeczytać o Lennonie, Legii, Lechii, Zastalu i Świdnicy. Najważniejsze w tym wszystkim jednak jest to, że przeczytałem go od deski do deski; ja, który nie interesuję się światem sportu. Tego blogera za to właśnie podziwiam - jest to gatunek na wymarciu (w sensie: rzadko występujący) lub zagrożony wymarciem - że potrafi zainteresować sportem, a przy okazji poruszyć inne, też ważne sprawy.
http://aflugel.redblog.gazetalubuska.pl/
Tymczasem Tomek Rusek, jak zwykle zresztą, w swoim stylu przypomina nam o drobnostkach, których brak dałby nam we znaki. Czy pomyślałby ktoś, ile rzeczy robimy kciukiem i to lewym? W końcu jesteśmy kciukowym gatunkiem małpopodobnym. A że lewy? Wszystko co lewe jest zawsze lepsze. Lewa ręka. Lewa noga. Lewica. Ale dość o lewakowości. Z jednym u blogera bym polemizował. Kobiety wcale tak dużo nie gadają (3 min ciszy / 24h - podług samego Tomka, który włączył stoper). Więcej chyba gadają mężczyźni, a to właśnie kobiety słuchają. Ostatnio tak zauważyłem, że my, mężczyźni, nawijamy jak w katarynce do kobiety. W jakiejś książeczce wyczytałem nawet, że to przejaw prastarej formy godowej samców do samic.
http://russo.redblog.gazetalubuska.pl/



























Kontakt:
W tygodniu, kiedy wypada ósmy dzień grudnia...
... John Lennon zawsze będzie wspomniany przez Andrzeja Flügela.
Powtarzam - ZAWSZE!
Gatunek na wymarciu? Według mnie gatunek, który urodził się we właściwym momencie.
Ale kiedyś ten gatunek rzeczywiście zniknie...
-----
Nowa formuła jest lepsza. Nieaktywnych się nie pobudzi, można nawet wkurzyć.
też mnie się wydaje że lepsza
bo nie tylko blogerzy w większości są "zdezaktywowani", ale również MM-kowicze. :-)