drukuj

Opowiadanie zielonogórskie w odcinkach (prolog)

początek

A może tak opowiadanie w odcinkach? Zapraszam do przeczytania prologu do krótkiej opowieści o szukaniu klucza do odkrycia tego, co dla mieszkańców naszego miasta jest najbardziej tajemnicze i nieznane.

Prolog

„Żółty, biały, zielony. Trzy części, jak trzy wieże, nie zobaczę póki nie uwierzę...."

Panna X zerwała się na równe nogi, lokomotywa szarpnęła wagonami, a to okropieństwo, które miała w kieszeni kurtki, stawało się coraz bardziej ciężkie, w miarę zbliżania się do miasta. Za oknem było ciemno, co jakiś czas migały światła, w końcu z ciemności wyłoniła się charakterystyczna dla kolei oświetlona tablica z napisem „Zielona Góra".
Chwyciła za bagaż i wyszła z przedziału. Na korytarzu minęła skacowanego, sezonowego punka i paru dziwacznych turystów. Pociąg zaczął hamować.
Wyszła z pociągu. Drewniana walizka wydawała się bardzo lekka w porównaniu z ciężarem „tego", co miała w kieszeni. Weszła do opustoszałego o tej porze budynku dworca.
- Dopłaciłabym komuś, by ukradł mi te szmaty - powiedziała do siebie, wkładając walizkę do przechowalni.
- Trzeba by poszukać jakiegoś noclegu... - niestety tak proste zadanie było o tej porze mało wykonalne, Polan już od dawna nie istnieje, a w okolicznych zajazdach pełno było turystów. Ruben? Qubus? Nie za wysokie progi?
- Lepiej się przejdę, nic mi się nie stanie - nie zdawała sobie sprawy z wagi swoich słów, nocny spacer po mieście, z „tym" w kieszeni i świadomość tego, że nie jest się kimś zbytnio lubianym w tym mieście był dość nierozważną decyzją.

Pomaszerowała prosto w stronę ulicy Chrobrego. Spojrzała w bok na bar "Turysta" i poczuła się jakoś pewniej, ale to było tylko chwilowe złudzenie. „To" ciążyło jej w kieszeni bardziej, niż świadomość tego, że parę lat temu, będąc blisko rozwiązania, uciekła stąd na tę wstrętną prowincję, którą śmierdziały jej ręce, z której ostrym zapachem gryzł się zapach ZG. Chrobrego nabrała nocą nieco demonicznego wyglądu. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Wydawało jej się, że ta ulica się nie kończy, a świadomość tego, że jest całkiem niedaleko parku Tysiąclecia sprawiała, że bała się jeszcze bardziej.
Jako dziecko lubiła tam chodzić, nawet mieszkała całkiem niedaleko, ale opowieści dzieci z podwórka sprawiły, że śmiertelnie bała się tego miejsca nawet w dzień. Przez ten głupi lęk nie poszła wtedy tam w nocy i nie powstrzymała Państwa YZ przed przywłaszczeniem sobie kamienia z inskrypcją. Może teraz nie musiałaby iść z „tym" w nocy, przez miasto, przez ulicę, koło tego parku. Siedziałaby w domu na swojej prowincji, byłaby wolna. Idąc minęła dawny sklep „Miraż", którego drzwi ktoś ometkował vlepkami z hasłem "myśl".

- Myśl o tym co masz w kieszeni i nie filozofuj o tym co było! - skarciła sama siebie. Doszła do skrzyżowania Chrobrego z Bankową. Wiedziała już, że nie szła w tę stronę z własnej woli, „to" siedzące cicho w jej kieszeni wiodło ją do geograficznego środka miasta.

- Co mi szkodzi. Idę!
- powiedziała.

Znowu stanie sobie koło konika, na którym siadała jako dziecko. Może to rodzaj terapii? Powrót do domu należy zacząć od czegoś miłego, od przywołania dobrych wspomnień. Ruszyła w stronę Ronda 11 Listopada, a potem skręciła w stronę Podgórnej. Minęła opustoszały biały dom i szła prosto w stronę Focusa. Gdy zmierzała w tę stronę, nagle ktoś złapał ją za rękę. Była zmęczona podróżą, więc nie dała rady się wyswobodzić.

- Witaj znowu w grze, X! - usłyszała - Historia znowu zatoczy koło...

Czym jest „to" z kieszeni? W jakiej grze bierze udział panna X? Przed czym uciekła kilka lat temu?
Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu ....

Zdjęcia

  • początek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Lucyna
Lucyna śr., 2011-06-29 22:23

poczekamy, poczytamy=)

poczekamy, poczytamy=)

Lucyna
Bogusia
Bogusia czw., 2011-06-30 15:41

Czemu nie, może być opowiadanie w odcinkach

Oj, chyba zacznę Emilkę prosić o autograf, bo zdjęcia w rodzinie, jako uczennicy szkoły podstawowej, już są. Za ileś lat zostanie pisarką i dowody znajomości z nią, jak znalazł. Czekam na ciąg dalszy.

B.H.-D.
Emilia_Drozłowska
Emilia_Drozłowska czw., 2011-06-30 17:06

Zdjęcia? To brzmi tajemniczo

@Bogusia:

Zdjęcia? To brzmi tajemniczo ;) A opowiadanie będzie się dalej toczyć. Emilia pisarką? Taki planów jeszcze nie było ;)

KIMI http://www.wywrota.pl/ludzie/KIMIanders http://emilykimi.blogspot.com/ Polub mnie ;) http://www.facebook.com/emily.photo.urbex
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG pt., 2011-07-01 00:07

Sansacje XXI wieku!

Historia trzymająca w napięciu do ostatniego odcinka.
Bogusław Wołoszański z napięciem obserwował pojawiające się artykuły na MM-ce,
niecierpliwie wypatrując dalszego ciągu mrocznych przygód agentki "X".
W momencie nerwowego przypalania kolejnego papierosa, na ekranie komputera
pojawił się zamazany obraz....

Ale o tym w następnym odcinku. :)))

Lucyna
Lucyna pt., 2011-07-01 12:55

.

.

Lucyna
Lucyna
Lucyna pt., 2011-07-01 12:46

Bogusław Wołoszański kurcze a

Bogusław Wołoszański kurcze a to o nim takie brzydkie ploty opowiadali?=)))

Lucyna