drukuj

Opowiadanie zielonogórskie w odcinkach (6)

koń

Kolejny odcinek. Nie trzymam się prawdy historycznej... To już koniec.

W poprzednim odcinku: Panna X dała za wygraną i oddała swoje dwie monety znajomemu. On ma jedno wielkie marzenie, ożywić swego brata. Pannie X nie podoba się jednak choć w tej wielkiej przemianie. Chłopak ucieka ze szpitala. Cały czas brakuje im trzeciej monety.

„Żółty, biały, zielony. Trzy części , jak trzy wieże, nie zobaczę, póki nie uwierzę.... Trzy monety... Każda zmienia człowieka i nikt nie wie, jaka zmiana go czeka... Podłość i odwaga na myśl o skarbie się wzmaga. Już zawsze będziesz przeklęty... Tu ludzie się nigdy na dobre nie zmieniają, a przypadki nie zdarzają. By zakończyć tę historię, musisz zbilansować praktykę i teorię"

Granica miedzy dobrem, a złem jest bardzo płynna. Bardzo łatwo przechodzi się z jednej strony na drugą. W historii bywały takie przypadki. Czasem bogactwo zmienia człowieka. Dla pieniędzy jest w stanie zrobić bardzo wiele, nawet stoczyć walkę z samym sobą..

- Zamknij się! - krzyknęli prawie razem on i jego koledzy - Bredzisz kobieto przez sen!
- Ale to nie był sen!- odpowiedziała rozpaczliwie Panna X - A może....

Sama nie wiedziała już, co się z nią dzieje. Ma inną tożsamość, ale siedzi w swoim starym mieszkaniu na Sowińskiego. Nie bierze już udziału w tej grze, ale i tak jest dalej w nią zamieszana.

- Masz tutaj kawałek tej bzdurnej legendy, który przepisałem z księgi w bibliotece. Rozgryź szybko, o co tu chodzi. Masz na to półgodziny. Potem umówiłem się ze „starą" i jej kochasiem w sprawie trzeciej monety - powiedział, w głosie miał coś takie co sprawiło, że jego wielka przemiana wydała się Pannie X jeszcze bardziej podejrzana, poza tym jakoś dziwnie szybko wyzdrowiał. Zaraz, jak tylko pojawił się w jej mieszkaniu, nie potrzebował już pomocy medycznej.

- Gdzie się z nią umówiłeś? - zapytała
- Konik przy Palmiarni. Z resztą nieważne, dowiesz się wszystkiego potem, na razie czytaj tę cholerną legendę.

Panna X postąpiła zgodnie z poleceniem, a raczej rozkazem. Tekst napisany był gotykiem. Nic dziwnego, że nie dał sobie z nim rady.

Dawno temu, gdy burzono w Zielonej Górze zamek trzech sukienników, postanowiło wsiąć z niego po jednym kamieniu. Każdy kamień wmurowano w inną wieżę. Jeden w wieżę ratuszową, jeden w wierzę kościoła Najświętszej Marii Panny i jeden w Wieżę Głodową. Z tej okazji wybito trzy monety, złotą, srebrna i brązową. Miało to zapewnić dobrobyt mieszkańca miasta i sprawić, by byli w stanie przetrwać wszelkie złe czasy. Na każdej widnieje sentencja o nadziei. W razie potrzeby należy usiąść na świętym koniu, złączyć trzy monety, a wtedy trzy wieże stworzą zamek, w którym mieszkańcy będą mogli schować się przed niebezpieczeństwem. Osoba, która otworzy w ten sposób swe serce dla mieszkańców, będzie miała prawo zarządzać miastem i spełnić swoje jedno najskrytsze marzenie. Pamiętać jednak należy.....

W tym momencie tekst się urywał. Niżej znajdowały się jeszcze litery napisane odręcznie, przypis zrobiony prze kogoś innego, ale atrament wyblakł i nie dało się odczytać nic, z wyjątkiem słów „Zdrajca" i „przeklęta wieża".

- Przecież ten tekst jest niepełny! Nic nowego ten fragment nie wnosi. - powiedziała Panna X.
- Bo ty nie umiesz czytać. Jest mowa o spełnieniu marzenia? Jest, więc tyle wystarczy. Zbieraj się jedziemy!

Wyszli z budynku i wsiedli do starego, rozklekotanego Volkswagena passata. W sumie było ich pięcioro. Podróż trwała może 5 minut, ale wydawało się, że trwa wieczność. Nie łatwo jest siedzieć spokojnie i słuchać starych nagrań The Ramones, jeżeli się wie, że za chwilę nasze życie może się całkowicie zmienić i to przez jakieś trzy monety.

- Wysiadać ludzie! - krzyknął, - jesteśmy na miejscu, o już czeka na nas!

Wysiedli i poszli schodami do góry. Panna X, w swojej rocznej karierze, w szkole dla pielęgniarek w życiu nie spotkała się z tym, by pacjent, po ciężkim urazie brzucha chodził tak sprawnie, jak on.

- Dobrze się czujesz?- zapytała z tą swoją naiwną troską w głosie
- Świetnie, nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że z godziny na godzinę, a nawet z minuty na minutę jestem coraz silniejszy. - gdy to powiedział, byli już przy koniu.

- Bonjour! Widzę, że zmądrzałeś i chcesz mi oddać te dwie monety. Cóż, każdy młody człowiek potrzebuje pieniędzy, ja i mój kochany przygotowaliśmy wszystko tak jak trzeba - opowiedziała pani C, czy może raczej „stara", jak bywała częściej nazywana.
- A każda stara baba ma mało rozumu. - powiedział ze stoickim spokojem i mrugnął do jednego, ze swoich towarzyszy - Myślałaś, że zrezygnuję z nagrody tak łatwo?

Cała grupa otoczyła panią C i jej kochanka.

- Aleś ty naiwny chłopcze - powiedziała pani C i wyjęła z kieszeni pistolet - Wy, na tej prowincji, jesteście tacy przewidywalni - już odbezpieczyła pistolet, gdy nagle zatrzęsła się ziemia pod nimi i oślepił ich blask bijący od konia. Chłopiec obrócił głowę w ich stronę, a koń nagle zaczął się ruszać.
- Któż niepokoi nas o tak późnej porze?! - powiedział koń – Czy miasto jest zagrożone i trzeba otworzyć zamek?
- Głupia szkapo, chcemy tylko siąść na Tobie, by móc władać tym miastem - wykrzyczała pani C.
- Do świętego konia tak się nie mówi - powiedział chłopiec z pomnika, a w jego dłoni pojawił się miecz - by zasiąść na nim, trzeba najpierw wygrać pojedynek
- Z kim niby? - zapytali wszyscy prawie jak chór
- Z samym sobą odpowiedział koń.

Nagle zza drzew wyszył dwie postacie. Był to mały chłopiec z drewnianą szablą i młoda dziewczyna, ubrana jak aktorka z minionej dekady.

- A ja z kim mam walczyć? - spytała Panna X
- Ty będziesz sędziować- odpowiedział koń. W tym momencie panna X poszybowała w górę i znalazła się na rzeźbie „Wzrastanie II"
- Przyjąć pozycje! - krzyknął koń
- To niedorzeczne. Nie będę walczył z tym chłopcem, nawet nie ma broni - powiedział kolega Panny X.
- To nie żaden chłopiec, to ty, a broń sam zobaczysz - opowiedział koń.

Pani C nie miała problemu, od razu rzuciła się na dziewczynę, ta jednak zmieniła się w potwora. Zamiast włosów wyrastały jej z głowy długie macki, a wypielęgnowane paznokcie zamieniły się w szpony.

- Walczcie do ostatniej kropli krwi! Musicie zwalczyć sami siebie! - powiedział koń.

Pani C próbowała zastrzelić dziewczynę, ale ta była odporna na pociski. Szybko udusiła ją swoimi włosami. Widać było, że dawniej urocza Pani C, całe życie skrywała przed światem swe koszmarne oblicze. Teraz leżała martwa, a dawna ona szczerzyła tylko zęby z radości. Chłopak poradził sobie nieco lepiej, ponieważ jako dziecko był dość mały. Złapał swoje alter ego za nogi i wygrał z nim potyczkę.

- Wygrałeś! - krzyknął koń  Odejść! - powiedział do wyobrażeń. Zarówno chłopiec, jak i kobieta zniknęli. - Masz trzy monety?

- Mam - odpowiedział chłopak!

- Siadaj mi na grzbiecie. Weź wszystkie trzy w jedną rękę. Odczytaj sentencje i przetłumacz je z łaciny na polski.

Chłopak wskoczył na konia. W kieszeniach miał dwie monety, trzecia przyleciała do niego prosto z torebki pani C.

- „Contra spem sperare audeo", wbrew nadziei ośmielam się mieć nadzieję!

W tym momencie do wieży ratuszowej zaczęła się przysuwać wieża kościoła NMP. Na przeciwko Winnego Wzgórza zaczął się tworzyć drugie wzniesienie. Rzeźba, na której siedziała Panna X, przysunęła się do konia.

- Wszystko zgodnie z legenda- wypowiedział koń
- Nie wszystko! - w tedy zobaczyli, jak idzie w ich kierunku „Mroczna Babuszka" - Nic nie jest tak jak trzeba! Ten chłopak! Czemu tak cudownie ozdrowiał? To jest.....

- Tak, to ja, po tylu latach znowu tu jestem i zemszczę się - nagle na koniu, zamiast młodego chłopaka, siedział starszy mężczyzna w stroju ze średniowiecza - Zamek będzie znowu mój!

- Dawno temu chciałeś zawładnąć miastem, ale cie przeklęłam. Dlaczego tamten chłopak oszalał? Druga moneta była przebijana, przedstawia ona wieżę kościoła św. Jadwigi, a powinna Wieżę Głodową! Przebiłeś ją! Przebiłeś, ponieważ przepowiedziałam, że ten, kto ma monetę z wieżą, która sprawiała ludziom cierpienie, nigdy nie dostanie prawa władania miastem.

W tym momencie Panna X zeskoczyła z rzeźby. Zepchnęła sukiennika z konia. Złapała za trzy monety i wykrzyczała sentencję. Zamek był już prawie skończony, ale trzecia wieża nie chciała się ruszyć. Sukiennik wstał i zepchnął ją z konia. Chciał na nim pojechać, ale koń ani drgnął. Wieże zaczęły wracać na miejsca, a koń powoli znowu stawał się rzeźbą. Chłopiec pilnujący konia zaczął stawać się powoli normalnym chłopcem, a sukiennik skamieniał na koniu.

- Przez lata tu stałem, teraz twoja kolej – wykrzyczał chłopiec. Sukiennik praktycznie cały skamieniał. Chłopiec podał rękę pannie X i pomógł jej wstać.
- Dobrze się spisałaś - powiedziała do niej Mroczna Babuszka - a ty ubierz się, bo to nie wypada tak goło po mieście biegać - skarciła chłopca.
-Tyle lat stałem tu kamieniem i jakoś nikomu to nie przeszkadzało! - próbował usprawiedliwić się chłopiec
- Cóż, miną lata, zanim przyzwyczają się do nowej rzeźby. Sukiennik na koniu to też dobra atrakcja turystyczna. - powiedziała Mroczna Babuszka.
-Ale, ale dlaczego - Panna X nie wiedziała co ma powiedzieć...
- Dlaczego co? Ty się najlepiej nadawałaś do tego zadania, a te drobne błędy po drodze, no cóż, którzy ich nie popełnia. Najpierw twoja babka próbowała, a potem urodziłaś się ty. Razem z Twoją babką odkryłyśmy tę tajemnicę, jedna wieża niesie ze soba chwałę, inna miłość, trzecia miała nieść nadzieję, ale wyszła nienawiść.  A tak nawiasem mówiąc, to ci mili panowie, którzy przyszli z wami, są tam - wskazała palcem na nowe rzeźby między winogronami - Pani C zgodnie z życzeniem będzie piękna na zawsze - pokazał palcem na nową rzeźbę winiarki. - A twój kolega, tak na prawdę nigdy nie istniał, całe życie dokuczał ci właśnie sukiennik, bo w dalszej części legendy, którą ukradł, była mowa o tobie. Te szaleństwo i teraz ten stan, stał się ofiarą swoich machlojek. Możesz wracać do hotelu, bo mieszkańcy miasta zapomnieli o tym, co robiłaś ostatnio.

Panna X poszła pieszo, aż spod Palmiarni do hotelu Leśnego. Rano spakowała się i wyjechała. Już nigdy nie wróciła do Zielonej Góry. Kiedyś czytała o tajemniczej zamianie pomników w centrum miasta, ale tę historię zostawiła tylko i wyłącznie dla siebie. Chłopiec od konika mieszka dalej w mieście, czasem siada sobie na różowej ławce przy palmiarni i opowiada tę historie, ale wszyscy mają go za szaleńca.... Życie toczy się dalej, ale zawsze można stanąć koło rzeźby i zawołać „Wbrew nadziei mam nadzieję"!

KONIEC

Zdjęcia

  • koń

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Lucyna
Lucyna wt., 2011-08-30 19:57

A mówiłam ,że niektóre rzeźby

A mówiłam ,że niektóre rzeźby na Winnym Wzgórzu są niezwykłe=))

Lucyna
swierszczyk
swierszczyk śr., 2011-08-31 08:27

"Wbrew nadziei mam nadzieję"

wiatr historii to rozwieje
ja dziękuję
i sumuję...
nie ma nic...
piąteczka i widz...

skorpion
skorpion śr., 2011-08-31 08:53

Gwiazda nadziei niknie ostatnia

Nadzieja sama w sobie jest szczęściem
i być może głównym szczęściem,
jakie ten świat może dać.

Barbara N.

Szambelan
Szambelan śr., 2011-08-31 09:38

Często widuję NIEWIASTĘ chodzącą pieszo na trasie Park

Winny - Hotel Leśny . Odziana na czarno z czerwonymi plecami, ciągle się rozgladając sprawia wrażenie jakby szukała trzeciej monety.

Szambelan