Opowiadanie Bachusowe z innej beczki
Już jako nastolatka nie chciałam należeć do żadnego związku, potem odmówiłam udziału we wspólnocie. Następnie założyłam kółko jednoosobowego popierania inności, czyli jestem sama sobie szefem myślowym. I tak kopę lat przechodziłam z rąk do rąk, współwłaścicieli myślących, że jestem ich własnością.
Potem odmówiłam obowiązku chodzenia do pracy, golenia nóg i pach, tabletek odchudzających, a także używania kremów redukujących zmarszczki.
Wtedy zostałam skazana na dożywotni zakaz używania używek, gdy się spięłam umysłowo, wywalczyłam status więźnia myślącego i zgrzewkę wody gazowanej na tydzień. Walka z przymusem, pisanie podań o godziwe życie stargała moje siły, poprosiłam o obywatelstwo używanego świata. Mój przypadek dla wspólno - myślących, był jak odchył od normy w świecie uporządkowanym, więc wysłali mnie na wyspę zużytą, na której panuje zero atrakcyjności seksualnej. Ta wyrafinowana kara, tylko stosowana wyłącznie wobec najgorszych zbrodniarzy myślących. Mój przypadek opisali w księgach sądowych i nadali paragraf zużycia 20031958.
Od lat, nie wiem ilu, jestem na wyspie corocznego zużywania, przestałam już liczyć. Bo i po co? Jako skazana miałam obowiązek codziennie obejść wyspę i echem zameldować, że nie znalazłam żadnej używki. Gdy tak stopą odgarniałam piasek na brzegu zahaczyłam paluszkiem o coś szklanego, machnęłam nogą i wyrzuciłam butelkę na brzeg i szybko ją wdeptałam w dziurę, a nuż mnie obserwują.
Obiecałam sobie, że wieczorem zbadam ją dokładnie. I to była słuszna decyzja, totalne znalezisko, butelka z używką, tylko jakaś taka mglista, hm. Gdy otworzyłam korek, napój przekształcił się w mglisty opar i pomału wysunął się na zewnątrz, już zmaterializowany w solidnym formacie z koroną z winorośli na głowie, siadł sobie na beczce i zagadał do mnie.
- Może jakieś życzenie ma skazana, oferuję całą gamę win - wyrecytował regułkę barmana
- Witam na mojej Zielono zużytej wyspie – przywitam nieznajomego.- Jesteś Bachus? –
Lustrując moją nieatrakcyjność seksualną, skinął głową.
- Widzę, że potrzebujesz wsparcia upojnego dla myśli. – zaryczał w moje ucho – Rozkazuj swemu słudze!
Zamyśliłam się, hm nie miałam akurat żadnych zamówień. Ponadto już świtało, należało tego Bożka schować przed wspólno - myślącymi.
- Właź z powrotem do butelki – nakazałam pokazując gdzie jego miejsce.
Choć niezadowolony, potulnie wniknął w butelkę, kiedy głowa wystawała mu z nad szyjki, pokazał mi język. Zapewne przekonany, że moje zużyte oczy nie widzą, a mój głos nie przeniknie przez grube szkło. Pogroziłam mu palcem.
- Uważaj Bachusie, bo tak cię schowam, że nikt nie znajdzie cię przez tysiące lat – zagroziłam mu ostro.
Po całodziennym obchodzie, wróciłam do znaleziska. Zadumana usiadłam na piasku. Dobrze mi tu, z moim myśleniem. Zużytość bez domieszki używek lub domieszki kremów wcale nie jest taka straszna, jak ją opisują. Oczywiście pod warunkiem, że nie oglądają ją młodo – odmieńcy.
- Może jakaś odmiana dla ducha - wino białe tradycyjnie pije się w kieliszkach o pojemności ok. 150 ml. Są to kieliszki o długiej nóżce i czaszy rozszerzającej się ku górze. Prawidłowo podane kieliszki powinny być wypełnione białym winem jedynie do połowy.- i błyskawicznie podał mi kieliszek.
Pokiwałam głową na nie.
- A wino czerwone serwowane w kieliszkach o pojemności ok. 250 ml. Są to kieliszki zwężające się ku górze z dużą czaszą i dość krótką nóżką. Im szlachetniejsze wino tym kieliszek powinien być większy. Wypełniamy go prawidłowo w 1/3 lub 3/4 jego wysokości (specjaliści uznają obie formy za poprawne), pozwala to na bezpieczne zamieszanie wina w celu wydobycia jego aromatu. – nie ustępował w propozycjach, ale znów go zbyłam.
- To może wino różowe powinno być serwowane mocno ochłodzone dlatego podawane jest w węższych kieliszkach podobnie jak wino białe. – proponował.
- Nie – odpowiedziałam.
- Mam też wino stołowe, serwowane do dań głównych: wytrawne zawierają najmniejszą ilość cukru do 1,5% i półwytrawne od 1,5 do 4%. – dalej ciągnął swoje propozycje.
- Mówiłam nie – odpowiedziałam już trochę zirytowana.
- w moje beczce znajdzie się wino deserowe, wyróżniamy wina: półsłodkie - od 3 - 8% cukru; wina słodkie od 6 - 12% cukru oraz bardzo słodkie ponad 12% cukru. Takie wina podawane są w mniejszych kieliszkach o pojemności ok. 100 ml, podobnych do tych, w jakich serwowane jest wino czerwone. – kłaniając się wyskoczył z butelki. – jak to nie chcesz niczego? – wkurzony i już dość mocno podchmielony zaczął mnie tykać. – Może chociaż zechciej napić się piwa, ja jutro za ciebie zrobię obchód!
- Oki, oki, nie ma mowy Bachusie, właź do butelki, pora spać.
Nerwowo zeskoczył z beczki z kieliszkiem wina i padł nakolana.
- O pani zechciej cokolwiek ode mnie – nawet po kilku kieliszkach Bachus nie mógł pojąć, że jako skazana na brak używek, mam więcej myśli, niż którakolwiek kobieta na wolności.
- Dobra, dobra, do łóżeczka, ale już – ponagliłam go już z butelką w ręku.
Bożek zmrużył jedno oko i uśmiechnął się lubieżnie do mojego nieatrakcyjnego seksualnie ciała.
- A może jakiś dziki seks? – cichutko zapytał.
- Do łóżka marsz! – wrzasnęłam wyrywając korek z butelki z napisem Dżinn.



























Kontakt:
Wspaniałe.
Wspaniałe opowiadanie kojące ból po lekturze dużej części komentarzy na MM - ce.
Pozdrawiam i z utęsknieniem będę czekał na następne.
A wino marki "Wino" z jakiej grupy było?
I czy to w ogóle było wino?
....i pani Krzysia tak "dziki
....i pani Krzysia tak "dziki sex" odmówiła? ;p
Mileno! Dla tak temperamentnej Krzysi ten Bachusik nazbyt glad
ki (oczywiście z obrazu Caravaggia)
...
Pochwalam konstrukcje imaginacyjnej rozmowy z objasnieniami zalet win.
...
Trzymajmy pion to i poziom się udoskonali.
Opowiadanie Bachusowe z innej beczki.
To powiedzenie : "z innej beczki", ma moja mama, do różnych spraw.
Opowiadanie Bachusowe z innej beczki.
Kapituła w mojej osobie jest za.