drukuj

Odpowiedź Inicjatywy Dla Zwierząt na bulwersujące zarzuty

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze

Nie zabieraliśmy dotąd głosu w kwestii ostatnich wypowiedzi o Inicjatywie Dla Zwierząt w kontekście prowadzenia Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze. Jednak nie możemy dłużej milczeć.

Wyłączyliśmy się ze sporów i zajmujemy się tym, co jest dla nas teraz najważniejsze, czyli zapewnieniem zwierzętom w schronisku właściwej opieki. Pracujemy ciężko całe dnie, aby stworzyć w schronisku warunki przyjazne zwierzętom. Codziennie spotkamy się z licznymi przejawami sympatii wielu osób i instytucji, które wspierają nas czynem i dobrym słowem w tej trudnej pracy. Smuci nas nieustająca nagonka na łamach MM. Nie służy ona dobru zwierząt, a tworzenie wokół schroniska negatywnej atmosfery nie przyniesie ani teraz, ani w przyszłości niczego dobrego. Mimo negatywnej aury otaczającej temat na MM, uznajemy prawo każdego zatroskanego obywatela do stawiania pytań i poznania prawdy. Odpowiadamy teraz za życie ok. 200 zwierząt, każdy ma więc prawo pytać i sprawdzać, czy robimy to jak należy. Pragniemy wyjaśnić tu najbardziej bulwersujące kwestie.

 

KONKURS NA PROWADZENIE SCHRONISKA

Wątpliwości Alternatywy Zielonogórskiej dotyczące legalności przeprowadzenia konkursu na prowadzenie schroniska wynikają z braku elementarnej wiedzy dotyczącej przepisów prawnych i procedur konkursowych. Szczegóły oferty konkurenta poznaliśmy w taki sam sposób jak Alternatywa, czyli z oficjalnego pisma skierowanego do wszystkich biorących udział w konkursie, po ogłoszeniu wyników. To z artykułów Alternatywy na MM dowiedzieliśmy się, że zamieścili w ofercie listę członków założycieli, choć nie było takiego wymogu. Jeszcze przed ogłoszeniem konkursu dotarła do nas plotka, że pani Monika Wiszniewska, ówczesna kierowniczka schroniska, założyła organizację pozarządową, aby móc nadal ubiegać się o administrowanie schroniskiem. Sprawdziliśmy więc te plotki. Każdy kompetentny przedstawiciel zarządu organizacji pozarządowej doskonale wie, że informacje o członkach stowarzyszeń są jawne i można je uzyskać w rejestrze stowarzyszeń prowadzonym przez Sąd Rejonowy oraz Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta. I właśnie w tym wydziale uzyskaliśmy przedstawione w naszym artykule informacje. Zainteresowanych szczegółami odkrytych przez nas bulwersujących informacji, odsyłamy do naszego wcześniejszego artykułu.

 

SPRAWA W SĄDZIE

W artykułach podnoszono również temat postępowania sądowego odnośnie rzekomych prób samowolnego leczenia zwierząt w schronisku bez uprawnień weterynaryjnych. Sprawa dotyczy starszego psa Kacpra. Przez wiele tygodni wolontariusze prosili pracowników o skierowanie psa na leczenie, gdyż ten ledwo się poruszał i bardzo cierpiał. Niestety, stan Kacpra się nie poprawiał, więc Lidia Aleksandrowicz w rozmowie telefonicznej poprosiła panią M. Wiszniewską o leczenie psa. Ta odmówiła, twierdząc, że to się NIE OPŁACA, gdyż pies jest już stary i nikt go ze schroniska nie weźmie. L. Aleksandrowicz zaproponowała więc, że przekaże pracownikom schroniska preparaty, które zmniejszą cierpienie psa, a M. Wiszniewska zdecyduje, czy je podać lub zwróci. Preparaty te były wielokrotnie stosowane z dobrym skutkiem przez lekarzy weterynarii u leczonych, będących pod naszą opieką, starych psów. Po kilku dniach okazało się, że Miasto Zielona Góra zdecydowało o powierzeniu prowadzenia schroniska w 2010 r. na drodze konkursu dla organizacji pozarządowych, a nie w drodze przetargu, wyłączając tym samym firmę męża pani Wiszniewskiej A. Tomczyk. Działalność Weterynaryjna. z ubiegania się o administrowanie schroniskiem. W kolejnych tygodniach dowiedzieliśmy się, że po tej informacji M. Wiszniewska skierowała wyżej przedstawioną sprawę na policję. Jest to sprawa o wykroczenie, więc jeśli wina byłaby oczywista L. Aleksandrowicz ukarano by grzywną. To, że skierowano sprawę do sądu oznacza, że sprawa budzi wątpliwości i trzeba ją wyjaśnić. Zanim więc skażecie Państwo L. Aleksandrowicz za próby ratowania psa jak za pospolite przestępstwo, poczekajcie na wyrok sądu. Warto podkreślić, że mimo oskarżania nas o możliwość skrzywdzenia psa, kierowniczka schroniska 4 listopada 2009 r. bez zastrzeżeń wydała nam Kacpra. Wystarczyła jedna wizyta u doświadczonego lekarza weterynarii, aby Kacper poczuł się lepiej i nie cierpiał. Zbulwersował nas fakt, że w cierpieniu psa mógł ulżyć tak prosty zabieg jak obcięcie pazurów, gdyż bardzo wyrośnięte pogłębiały dolegliwości.

 

TELEFON DO SCHRONISKA

Aby móc przenieść numer z jednego właściciela na drugiego potrzebna jest tzw. cesja, czyli zgoda na przeniesienie praw do określonego numeru. W związku z ogromną niechęcią poprzedniego administratora schroniska do jakiegokolwiek kontaktu z nami (m. in. nie pojawił się przy przekazaniu schroniska, nie zgodził się na żadne ustępstwa, np. żebyśmy mogli przed 1 lutego złożyć w schronisku karmę dla zwierzaków) niemożliwe było przeniesienie stacjonarnego numeru telefonu schroniska na Inicjatywę. Oczywiście, żałujemy, że ten tak bardzo już znany numer telefonu do schroniska, został stracony przez osobiste urazy. Ten numer pomagałby przecież nie nam, ale zwierzętom. Zdecydowaliśmy się na telefonię komórkową, bo mobilny telefon ułatwia kontakt z nami także poza biurem schroniska, np. kiedy zajmujemy się zwierzętami. Przypominamy, że nowy numer telefonu do schroniska to 784 90 88 90. Jest łatwy do zapamiętania i sądząc po ilości połączeń, które odbieramy w ciągu dnia, łatwo do niego dotrzeć. Żeby jeszcze bardziej usprawnić kontakt z nami,  od 18 lutego uruchomiliśmy też numer stacjonarny: 68 323 07 66.

 

STRONA INTERNETOWA

Zapewne wielu czytelników pamięta, jak wyglądała strona internetowa schroniska. Niestety niewielu wie, że strona powstała z inicjatywy wolontariuszy działających w schronisku przed wielu laty, jeszcze przed powstaniem Inicjatywy Dla Zwierząt. Strona została przekazana ówczesnemu administratorowi schroniska, czyli firmie Wizako, która następnie za symboliczną złotówkę została przekazana następnemu administratorowi, czyli firmie A. Tomczyk. Działalność Weterynaryjna. Niestety, tu skończył się łańcuszek dobrej woli. Jak dostaliśmy hasła do serwera Uniwersytetu Zielonogórskiego, to strony już na nim nie było. Była tylko jedna plansza informacyjna o schronisku, którą zmieniliśmy zresztą zaraz na naszą, bo podawała nieaktualny już numer telefonu. Przygotowanie nowej strony niestety musi trochę potrwać, prosimy więc jeszcze o odrobinę cierpliwości.

 

TRUDNOŚCI Z DODZWONIENIEM SIĘ DO SCHRONISKA

Pojawił się rozżalony głos w sprawie trudności z dodzwonieniem się do schroniska, a co za tym idzie z niemożliwością zgłoszenia nam interwencji w sprawie błąkającego się psa. Trudno nam uwierzyć, że przez dwa dni nie można się było do nas dodzwonić, ponieważ telefon dzwoni niemal bez przerwy. Jeśli rzeczywiście tak się stało, to jest nam przykro. W wyjątkowych sytuacjach kontakt z nami mógł być utrudniony, np. podczas karmienia, wizyt lekarza weterynarii, wydawania zwierząt itp. Przyjęliśmy zgłoszenie o psiaczku z ul. Fabrycznej drogą internetową. Szukaliśmy tego pieska my i szukała go osoba zgłaszająca. Niestety poszukiwanie przestraszonego zwierzęcia w tak ciasnej zabudowie miasta jaka występuje w tym rejonie, nie zawsze przynosi skutek. Przerażone, zdziczałe zwierzę unika kontaktu z ludźmi i ukrywa się przed nimi. Mimo naszych starań, nie udało się nam odnaleźć tego pieska. Od 1 lutego interweniowaliśmy w sprawie kilku zwierząt, m. in. zabraliśmy kota z ul. Konicza, psiaka z ul. Lisiej, wilczura z ul. Wyszyńskiego, dobermana z os. Pomorskiego, husky z os. Pomorskiego, szczenięta z ul. Lisie.. Codziennie przyjmujemy zgłoszenia o zagubionych albo znalezionych zwierzętach, niebawem będą one dodawane na stronie internetowej schroniska.

 

SPRAWA BOBIKA

Bobik- pies, który razem z wieloletnią rezydentką schroniska suczką Dianą chodził swobodnie po terenie schroniska, był również przez nas bardzo lubiany. Bardzo zasmuciła nas konieczność uśpienia pieska, ale już 1 lutego, w dniu przejęcia schroniska, zaniepokoił nas jego nadnaturalnie rozdęty brzuch i kaszel. Po badaniu doświadczonego lekarza weterynarii z renomowanej kliniki weterynaryjnej w Zielonej Górze (włącznie z USG i prześwietleniem) okazało się, że jest w bardzo ciężkim stanie i przedłużanie mu życia będzie tylko zadawaniem cierpienia. Lekarze stwierdzili, że winne są wielomiesięczne zaniedbania w leczeniu psa. Miałby szanse na życie, gdyby jego choroba została rozpoznana wcześniej, kiedy Bobik był pod opieką weterynarzy A. Tomczyk. Działalność Weterynaryjna prowadzących schronisko. Również Diana okazała się przewlekle chora, ale zastosowanie odpowiedniej terapii i diety przywróciło jej dobre samopoczucie.

 

Mamy nadzieję, że nasze wyjaśnienia były wyczerpujące i zadowolą czytelników. Jeśli ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, zapraszamy do schroniska. Nie będziemy więcej wracać do tych tematów, koncentrujemy się teraz wyłącznie na stworzeniu schroniska, w którym zwierzęta będę czuły się dobrze i będą bezpieczne.

 

Zdjęcia

  • Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze
  • Kacper
  • Długie pazury utrudniały Kacprowi chodzenie
  • Dawna strona schroniska
Od 1 lutego 2010 r. prowadzimy Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze. Niesiemy pomoc bezdomnym i skrzywdzonym zwierzętom. Zwierzęta, które trafiają pod naszą opiekę wymagają odrobaczenia, odpchlenia, szczepień, sterylizacji oraz kosztownego leczenia. Finansujemy wszystkie konieczne zabiegi i zapewniamy zwierzętom opiekę podczas rekonwalescencji, a następnie szukamy im nowych domów. Leczymy i dokarmiamy również bezdomne koty. Prowadzimy wolontariat w Zielonogórskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt. Więcej informacji o naszych działaniach na stronie: www.idz.org.pl
Inicjatywa Dla Zwierząt
Autor:Inicjatywa Dla ...

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
baszaalbion
baszaalbion ndz., 2010-02-21 20:50

To czysta bezmyslnosc

Ustosunkowujac sie do informacji, ze urazeni duma poprzednicy zabrali numer telefonu ze soba. Mam tutaj wiec pytanie posrednie. Skoro schronisko jest instytucja niosaca pomoc opiekuncza, to nie powinno wystapic na droge prawna? Skoro numer byl przypisany tyle lat lat do instytucji. Jakim prawem moralnym wiec, zabrano numer. Nie zdziwmy sie jak wkrotce powstanie instytucja o podobnym profilu i wykorzysta stary numer telefonu. Ludzie będą mieli w go w pamięci. W tym zamieszaniu, ktoś zrobił niezły szwindel marketingowy. Poczekajmy do wiosny.

www.zlotybrowar.pl (https://www.zlotybrowar.pl)
Alternatywa Zielonogórska
Alternatywa Zie... ndz., 2010-02-21 22:07

Kto właściwie nie chciał współpracować?

Bo z tego co nam wiadomo - IDZ nie zwróciło się bezpośrednio do byłych administratorów z propozycją przepisania na siebie numeru. A administratorom akurat się nie dziwimy, że nie chcą widzieć na oczy IDZ po tych wszystkich oczerniających artykułach (a odnośnie naszej sprawy - oczywiście sprawdzimy).
Problemu by nie było, gdyby numer był przypisany do Urzędu Miasta i schroniska a administrator tylko by płacił rachunki. A tak będzie cyrk co roku. Podobnie jak z wyposażeniem, meblami itp., gdzie każdy oczywiście zabiera swoje.

Włącz się do pomocy. 1% - KRS 0000338819
markos
markos ndz., 2010-02-21 23:43

syf

http://forum.gazeta.pl/forum/w,73,107658175,107658175,wizyta_w_schronisk...

i nie mam więcej pytań, zamiast przepychanek, niech się wezmą do roboty!

Zawsze szukam sprawiedliwości i prawdy!
zielony
zielony pon., 2010-02-22 08:06

zwierzaki wydane bez zabiegu kastracji i sterylizacji

Dlaczego IDZ nie odpowiedział nic na temat zabiegów???!Bo po prostu nie są robione.I teraz właśnie mając świadomość bezdomności psów np tylko w naszym schronisku, uważają tą sprawę za mało istotną, mimo tego ,że pieniądze na to są. Z umowy konkursowej jasno wynika ,że nowi zarządcy mają miedzy innymi przed adopcją wykonać taki zabieg czy to na psie czy kocie.
Moim zdaniem to jest bardzo ważny wątek w tej całej sprawie.
Na wiosnę przybędzie do schronu owoc tej bezmyślnej polityki IDZ w postaci malutkich szczeniaczków....nie koncząca się opowieść.

w temacie
w temacie pon., 2010-02-22 21:40

w temacie

Szanowni Państwo,

"Wyłączyliśmy się ze sporów i zajmujemy się tym, co jest dla nas teraz najważniejsze, czyli zapewnieniem zwierzętom w schronisku właściwej opieki"

- ogromna szkoda, że dopiero teraz, gdy Pani Lidia Aleksandrowicz
próbuje zaspokoić swoje osobiste ambicje i dowartościować dotychczasową,
nikłą wartość osobistą, pojawiają się takie zarzuty...

Rok temu, gdy wreszcie udało się odsunąć Pana Krasnodębskiego, oficjalnie wroga IDZ, a faktycznie osobę chronioną przez Panią Aleksandrowicz, "bo się nie ma co
się narażać" zamiast współpracować z Panią Moniką Wiszniewską, co pottrafiła po 18-latach przejąć schro dla dobra zwierząt, Pani Aleksandrowicz uniosła się dumą i postawiła na swoją karierę, osobiste korzyści - IMHO wynika to z faktu, że Pani Aleksandrowicz swoją polityką
"włażenia w ... Panu Krasnodębskiemu" poległa, a Pani Wiszniewska potrafiła fortelem
przejąć schro.

Smutne, że osobiste ambicje niespełnionej nauczycielki biologii, wykorzystującej empatię i otwarte serca młodych ludzi kochającej zwierzęta, służą realizacji ambicji tej pierwszej, a nie zwierzętom i gronie wolontariuszy...