drukuj

Odcienie bandytyzmu - znęcanie się nad zwierzętami

Odcienie bandytyzmu - znęcianie się nad zwierzętami

Moja czteroletnia labradorzyca

Na Ukrainie wyłapuje się i zabija bezdomne psy i koty a wszystko po to, aby „oczyścić” miasta przed Euro 2012. Materiał o bestialstwie Ukraińców pokazała m.in. stacja TVN24.

Tylko w ub. roku zabito ponad 20 tysięcy zwierząt. Psy się truje, albo do nich strzela. Chętnych nie brakuje, ponieważ za kilogram (!) zabitego psa płaci się 5 hrywien, czyli dwa złote. W materiale programu „Czarno na Białym" dziennikarze TVN24 zarejestrowali okrucieństwo wobec zwierząt - żywe psy były wrzucane do śmieciarek i wywożone na wysypisko śmieci a te, które taką „podróż" przeżyły, były tam zabijane i utylizowane. Po większych miastach jeżdżą mobilne krematoria, w których pali się zabite psy i koty a z prochów robi się mączkę kostną, która jest później wykorzystywana do produkcji karmy dla zwierząt. Ukraina należy do krajów, gdzie życie psa czy kota nie ma żadnego znaczenia a bestialstwo wobec zwierząt nie spotyka się z żadnymi sankcjami karnymi.

Zdechł z wycieńczenia
Czy w imię sztuki można zabić psa? Okazuje się, że na Kostaryce jest to możliwe. Pewien znany artysta Guillermo Habacuc Vargas, ze śmierci psa zrobił artystyczne show. Przywiązał zwierzę łańcuchem do ściany i wspólnie z „widzami" czekał, aż pies zdechnie z głodu. Wrażenia artystyczne były tak mocne, że władze jego kraju postanowiły wysłać go jako reprezentanta na Biennale Ameryki Centralnej w 2008 roku, gdzie miał zagłodzić nowego psa.

Przykłady bestialstwa zdarzają się także w Polsce i nie są wcale rzadkością. Niechciane psy są wyrzucane na ulicę, albo przywiązywane w lesie do drzewa i pozostawione same sobie. Kilka lat temu w jednym z podgubińskich lasów znaleziono martwego psa. Był przywiązany do drzewa. Prawdopodobnie zdechł z wycieńczenia. Później mieszkańcy pobliskiej wioski opowiadali, że słyszeli „jakieś wycie z lasu", ale nikt nie wiedział, co to było. Te „dziwne hałasy" trwały około dwóch tygodni, co może oznaczać, że pies męczył się kilkanaście dni, zanim zdechł. Był środek zimy.
7 lipca 2010 w miejscowości Oradzie, policja zatrzymała jadącego autem 19 latka. Był pod wpływem alkoholu a za samochodem wisiał psi łeb. Okazało się, że wspólnie z dwoma kolegami przywiązali do zderzaka samochodu psa i męczyli go tak długo, aż zamęczyli zwierze na śmierć i urwała się jego głowa. Natomiast w styczniu ub. roku 22 letni mężczyzna zaprowadził swojego psa na tory kolejowe. W ostatniej chwili zeskoczył z torów, pies nie zdążył i zginął pod rozpędzonym pociągiem. Wreszcie najświeższy przykład psa o imieniu Impet, którego tragiczny los opisała redaktor Magda Weidner. Niemal każdego dnia dowiadujemy się o nowym psim nieszczęściu. Ludzie w swym okrucieństwie posuwają się do najbardziej drastycznych metod zamęczania psów i kotów na śmierć. Nie mrugnie im wtedy nawet powieka. Bo to przecież tylko pies – mówią. To samo można usłyszeć od tych, którzy przywiązują swoje zwierzęta do drzew, albo wyrzucają je z pędzącego samochodu.

Można strzelać do zwierząt
Bestialstwa dopuszczają się nie tylko „zwykli ludzie", którzy chcą się pozbyć swoich zwierząt. Jeszcze w 2004 roku Inicjatywa Empatia alarmowała, że Polski Związek Łowiecki zabijał 130 tysięcy psów i kotów rocznie, które określał, jako „szkodniki łowieckie". Od 2002 roku w ustawie o ochronie zwierząt (art. 33a ust. 3) znalazł się zapis zezwalający na odstrzał psów i kotów w odległości 200 m od zabudowań mieszkalnych. Przepis ten stwarza zagrożenie również dla ludzi, którzy mieszkają blisko lasów i pól, albo udają się w te miejsca na długie spacery ze swoim zwierzakiem. Z samych informacji medialnych, a przecież nie wszystkie sprawy są nagłaśnianie można się dowiedzieć o myśliwych, którzy strzelają do psów mimo, że w bliskiej odległości znajdują się ich właściciele. Respektowanie tego prawa jest zatem dość wybiórcze. Poza tym potraktowanie znajdującego się ponad 200 metrów od domu psa jako „szkodnika łowieckiego" i zastrzelenie go jest bestialstwem aczkolwiek, co wynika z ustawy – prawnie chronionym.

Czy wrażliwości się można nauczyć?
Najistotniejszą kwestią w ochronie zwierząt jest prewencja, czyli w tym przypadku edukacja i uświadamianie ludziom, że zwierząt nie należy porzucać. Bardzo ważną rolę odgrywa szerzenie informacji o właściwej opiece nad zwierzętami, aspekcie sterylizacji i antykoncepcji. Pole do popisu mają też szkoły, które powinny zająć się edukacją dzieci i młodzieży pod kątem wrażliwości na krzywdę zwierząt. Czasami zamiast do muzeum warto te dzieci zabrać do schroniska, aby na własne oczy zobaczyły nieszczęście czworonogów. Nie w celu wywołania szoku, ale uświadomienia, dlaczego te psy i koty są tam zamknięte. Nie do przecenienia są też samorządy, które powinny bardziej wspierać schroniska, których jest w Polsce wciąż za mało. Faktem jednak jest, że dopóki ludzie nie uświadomią sobie, że krzywdzenie zwierząt jest złe, będziemy niemymi świadkami znęcania się nad setkami a może i tysiącami psów i kotów rocznie a jak pokazuje życie, ludzie potrafią być bardzo pomysłowi w swym okrucieństwie dla swoich czworonogów, za co najczęściej nie spotyka ich żadna kara. Być może właśnie poczucie bezkarności, obok braku wrażliwości na krzywdę jest powodem znęcania się nad zwierzętami. Czy oprawców karać bezwzględnym więzieniem? – jeśli to ma pomóc w opanowaniu fali przemocy wobec zwierząt, może to jest jakieś rozwiązanie?

Aleko Bliznakopulu

Zdjęcia

  • Odcienie bandytyzmu - znęcianie się nad zwierzętami

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Lucyna
Lucyna pon., 2012-01-30 21:04

Po pierwsze cudna ta

Po pierwsze cudna ta sunia=)

Jak to jest z ta miłością do zwierząt ?
Kot sam się wyżywić łapiąc myszy nic to,że kot głodny to mniej łowny.
Pies niby za co ma dostawać jakieś żarcie , nic nie robi a głodny pies to "ostry " pies. Podobno takie przesądy to wiejska specjalność? Ale czy aby na pewno tylko ludzie  "ze wsi" tak rozumują? A kupowanie psa w prezencie? Czy to nie głupota? Jak można żywe stworzenie , kochające, czujące traktować na równi z butelka perfum czy pluszowym misiem. Jak się nie podoba , jak się znudzi to fru na śmietnik. Już w podręcznikach do j. polskiego mówi się
- co to? to kot, pies.

Lucyna
magdaweidner
magdaweidner wt., 2012-01-31 12:31

Brak słów

Codziennie przeglądam informacje o tym, jak traktowane są psy. Koszmar, koszmar i jeszcze raz koszmar! Porzucanie, przywiązywanie do drzewa, topienie - to już staje się na porządku dziennym. Boli niestety, że ludzie zachowyją się tak bestialsko. Najgorsze jest to, że coraz młodsi nie potrafią traktować zwierząt z szacunkiem. Przykład? Wracam do domu i młody chłopczyk wraz ze swoim kolegą wyprowadza kota na podwórko. I raz go z buta: - Ruszaj się nooooo. Ten drugi się śmieje. - Zobacz co za debil, ociera się o samochód - śmiech. To podchodzę, bo oczywiście nie wytrzymałam i pytam - I co ty robisz? Odpowiedź była krótka - Spadaj. No więc o czym mowa. Nie ukrywam, że obserwuję chłopca codziennie, ale rodziców jeszcze nie poznałam. (Kot do wiadomości ma się dobrze, nic mu nie jest..). Ale.......
No właśnie wielkieeeee aleeeeeeeeee.
O tym co dzieje się na Ukrainie - wolę nawet nie poruszać tego tematu, bo gotuje się we mnie wszystko!!!!!!!!!!!!! Skandal! Dramat! Okrucieństo!
A to?:
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120127/PUPILE09/610555429
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120127/PUPILE09/522514999
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110517/PUPILE18/626961755
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120116/PUPILE18/829600172