Oboje patrzą w tę samą stronę – walentynkowy wywiad z Mirosławą i Bolesławem Polarczykami
Ja, spotkałam się z Mirką i Bolkiem Polarczykami, żeby przy okazji Walentynek opowiedzieli mi o swojej miłości, o tym, jak ją sobie okazują, co robią, że tę ich miłość widać na co dzień, nie tylko od święta.
- Co jest w Was takiego, że Waszą miłość czuje się na odległość?
M. - Nie wiedzieliśmy, że nasze uczucie do siebie emanuje tak bardzo na zewnątrz. Jeśli inni tak nas postrzegają, to wspaniale. W naszym związku, jak mawia Bolo, święto mamy każdego dnia i każdy dzień jest wyjątkowy.
B. - Bo my naprawdę bardzo się kochamy!
- Spodziewałam się takiej odpowiedzi. Wierzę, że kochacie się naprawdę, bo nawet teraz, gdy to mówicie, macie taki pełen czułości wyraz twarzy. Tak ładnie się do siebie zwracacie: Mireczko, Boleńku. Zawsze?
M.- Bolo zawsze tak do mnie mówi. Ja też się staram, choć czasem zdarza mi się zwracać do niego „dziadku”(wszak ma troje wnucząt) albo „tatko” (?), „żuczku”…….
B. – Mireczka już za mnie odpowiedziała.
- Oboje jesteście bardzo aktywnymi emerytami. Mirka, uzdolniona muzycznie prowadzi na ZUTW „Śpiewnik uniwersytecki” i udziela się w ” Monte Verde”, Bolek fotografuje, prowadzi klub FOTOOKO, współpracuje z innymi klubami i zespołami. Wiem, że dużo sobie wzajemnie pomagacie. Jak to wpływa na Wasz związek, rywalizujecie?
M. - Nigdy! Wspieramy się, pomagamy, dodajemy otuchy, podziwiamy, ale i twórczo krytykujemy.
B. – Jest dokładnie tak, jak Mireczka powiedziała.
- Poznaliście się i pokochali w dojrzałym już wieku. Czy to łatwiej, czy trudniej zbudować udaną rodzinę?
B. - Wydaje mi się, że łatwiej ponieważ nie ma zaszłości, chociaż pozostały też nawyki.
M. – Zdecydowanie łatwiej. Zgadzam się z Bolem i dodam, że w nowym związku bardziej dba się o wzajemne relacje, unika błędów z poprzedniego. W naszym przypadku cenię chyba najbardziej wspólne rozmowy. Bolo posiada wspaniałą cechę – umie słuchać. To mnie w nim urzekło od początku naszej znajomości.
- Długo się zastanawialiście zanim podjęliście decyzję o ślubie?
M. - Byliśmy już kilka lat w nieformalnym związku, ale Bolo jakoś nie kwapił się do jego zalegalizowania(wolno podejmuje decyzje). Koleżanki pocieszały mnie, że na Boże Narodzenie poprosi mnie o rękę.. Minęły Święta i -nic. I znów koleżanki mówiły, że w Sylwestra na pewno się oświadczy. Minął Sylwester, przyszedł Nowy Rok, a tu cisza. Wówczas postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i na Walentynki oświadczyłam się ukochanemu! Była to wierszowana rymowanka, zaczynająca się od słów: „Dni i lata szybko płyną, ja wciąż twoją konkubiną ...” Wobec takiego dictum biedak nie miał wyjścia i musiał się ożenić! Dodam, że z mojej formy oświadczyn korzystają już inni, a cały tekst trafił do kabaretu Monte Verde.
- No, Bolku, a gdyby Mirka nie wzięła spraw w swoje ręce?
B. - U mnie podejmowanie decyzji trwa znacznie dłużej. Czekałem na bardziej sprzyjające (?) okoliczności.
- Co Wam się w sobie najbardziej podoba?
B. - Rozumiem, że nie chodzi o to, co mi się we mnie podoba. U Mireczki podoba mi się jej pogoda ducha, czyli pozytywne nastawienie do życia.
M. - Umiejętność słuchania, wewnętrzny spokój, podejmowanie decyzji po dogłębnym przemyśleniu, ciepło, czułość, wyrozumiałość, spolegliwość i życzliwość, a także poczucie humoru.
- A co Was drażni?
B. - Tego nie powiem
M. - Hm...Też nie powiem. Takie tam nieistotne drobiazgi...
- Wasze wspólne zainteresowania to…?
M. - Podróże, teatr, obcowanie z przyrodą, muzyka, budowanie drzewa rodowego i ostatnio – fotografia!
- Czy rozmawiacie ze sobą szczerze o wszystkim, o swoich potrzebach też?
M. - Zdecydowanie tak. Bardzo szczerze i to jest dla mnie niezwykle cenne. Bolo to mój najlepszy przyjaciel, więc mogę i chcę mówić mu o wszystkim.
B. - Szczerze o wszystkim – myślę, że każdy człowiek gdzieś ma jakieś tematy, o których z nikim nie chce rozmawiać i to trzeba uszanować. Ale w zasadzie możemy rozmawiać na wszystkie tematy pomimo różnych zainteresowań.
- Razem podejmujecie wszystkie decyzje?
M. - Staramy się, choć są sytuacje, gdy sami podejmujemy decyzje. Te ważne, dotyczące nas obojga, podejmujemy wspólnie.
B. - Razem i osobno. Mogę się nie zgadzać z decyzją żony, ale jeżeli nie ma to wpływu na mnie, pozwalam jej na popełnienie błędu.
- A jak w Waszym związku wygląda przestrzeń prywatna? Duży macie, każdy z Was, swój margines prywatności?
M. - Może to zabrzmi dziwnie, ale ja nie mam specjalnie potrzeby zachowania w naszej wspólnej przestrzeni miejsca tylko dla siebie. Może tylko dla jakiś drobiazgów.
B. - Nie zastanawiałem się nad tym i trudno jest mi to wymierzyć.
- Czy zdarza się Wam pokłócić i czy długo się na siebie potraficie gniewać?
M. - Oj, prawie nigdy. I bardzo krótko. Ja jestem trochę impulsywna, ale szybko reflektuję się i staram naprawić sytuację. Bolo jest zdecydowanie bardziej ugodowy i wyrozumiały. Nie mamy „cichych dni”. To bez sensu, szkoda czasu.
B. - Baaaaaaaaaaaardzo rzadko. Od niepamiętnych czasów. W naszym wieku już nie ma tzw. „przeprosin”. Znamy jedno magiczne słowo „przepraszam” i ono nam pomaga pogodzić się. Ale te dawniejsze „przeprosiny” chyba były fajniejsze.
- W Polsce rozpada się podobno co czwarte małżeństwo, jak myślicie dlaczego?
B. - Moim zdaniem przyczyną jest nieumiejętność dążenia do kompromisów i chęć dominacji nad partnerem.
M. - Przyczyn jest wiele. Myślę, że jedną z nich jest nieumiejętność rozmawiania ze sobą i wczuwania w sytuację partnera („nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”). To takie niby proste, a zarazem takie trudne.
- Gdybyście mieli radzić młodym ludziom, czym kierować się przy wyborze partnera na życie, co byście im powiedzieli?
M.- O, to niełatwe. Przytoczę tu pewien mądry cytat: ”Przed ślubem trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Po ślubie jedno można przymknąć”.
B. - Co tu można radzić? Niekiedy jest to loteria.
- Miłość trzeba pielęgnować, to nie ulega wątpliwości. Jak?
M .- Sądzę, że wspólnym wyznacznikiem i warunkiem trwania miłości jest potrzeba dzielenia każdego dnia z ukochaną osobą. Wspólne przeżywanie smutków i radości, robienie sobie nawzajem miłych niespodzianek, mówienie o swoich uczuciach, czułe gesty, pocałunki na „dzień dobry” i „ dobranoc” i okazywanie partnerowi, jak bardzo tęskni się, gdy go nie ma. Możliwości jest wiele.
B. - Przede wszystkim bycie ze sobą. Wystarczą niekiedy drobne gesty. Zauważenie, co partnerka fajnego zrobiła, zaproszenie na spacer czy lody, bez okazji kupienie kwiatka itp.
- Co jest największym wrogiem miłości?
M. - Przekonanie, że jest ona nam dana na zawsze i bezwarunkowo.
B. - Brak zaufania i dążenie do podporządkowania sobie partnera.
- Będziecie obchodzili Walentynki? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
M. - Ojej, muszę coś wymyślić i zaskoczyć ukochanego. Nie będzie to łatwe, bo już jakiś czas jesteśmy ze sobą. Coś wymyślę.
B. - Prawdopodobnie kameralnie. Przy kawie i jakimś ciasteczku.
- Czy Waszym zdaniem takie okolicznościowe gesty, życzenia, kwiatek, upominek są w związkach wskazane?
M. - Oczywiście, choć dla mnie najcenniejsze są niespodziewane miłe gesty i prezenty.
B. - Odpowiedzi udzieliłem już wcześniej.
- „Kochać się to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć w tę samą stronę” – tak twierdził Antoine de Saint-Exupéry, a co Wy o tym myślicie ?
M. – Tak, tak. Święte słowa. Między nami tak właśnie jest. To patrzenie w tę samą stronę cementuje związek i choć każde z nas jest sobą, razem stanowimy jedność, zgrany tandem. Wspólne zainteresowania, zbliżone poglądy na wiele spraw, podejmowane wspólnie decyzje, a także dzielenie z ukochaną osobą smutków i radości to właśnie owo „patrzenie w tę samą stronę.”
B. - Tak jak na zdjęciu, które tutaj mamy. ( Zdjęcie nr 1)
- Czego Wam życzyć z okazji święta zakochanych?
M. – Słyszałam kiedyś taką oto sentencję: ”Trwaj chwilo, jesteś piękna”. Niech więc trwa jak najdłużej to, co jest między nami. A wszystkim zakochanym życzymy, by zawsze „patrzyli w tę samą stronę”. To niezawodna i sprawdzona recepta na udany związek.
B. – Z takiej okazji życzy się przeważnie nieustającej miłości. I niech wszystkim zakochanym czas płynie jak najwolniej, a ich uczucie trwa do końca świata i jeden dzień dłużej.
W takim razie życzę Wam tego z całego serca i dziękuję za miłą rozmowę.



SERCE.I.Santor..wmv






















Kontakt:
Bogusiu czytając wywiad oczy
Bogusiu czytając wywiad oczy mi się zaszkliły. Pięknie powiedziane i opisane. Życzę Mireczce i Bolkowi długich wspólnie spędzonych jeszcze lat w cieple serc i wielkiej miłości i zgodnych charakterów. Niech miłość kwitnie , przecież lata tak szybko mijają.
Pozdrawiam i zielony kciuk stawiam.
Tak trzymać:)
Serdecznie pozdrawiam moją wieloletnią koleżankę z pracy:) Gratuluję Wam Mireczko tego ciepłego wywiadu i przede wszystkim takiego związku:) Osobne ukłony dla Pana Bolesława i dla Pani Bogusi(za wywiad).
PS.
Sympatyczne zdjęcia:)
tak to jest gdy kobieta kocha zawzięcie. Za Wzięcie Jej za żonę
Bolo jest dobrym człowiekiem i byłoby nie ładnie gdyby Go któraś z UTW nie kochała.
Mirka ma plus bo potrafi się uśmiechać a nawet gra ciałem.
* * *
Czy Pani Bogusia zna może przypadkiem jakieś nieszczęśliwe małżeństwa ?
* * *
Wywiad spełnia wszystkie kryteria rozmowy z ludźmi szczęśliwymi z własnego wyboru.
Odp. p. Szambelanowi
@Szambelan:Oczywiście, że znam, ale nie zamierzam o nich pisać. Musiałabym zacząć od swojego...pierwszego.
Oboje patrzą w tę samą stronę - walentynkowy. . .
Miłości ty nad poziomy ulatuj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Załączyłam video
z piosenką, którą dedykuję w Walentynki nie tylko Mirce i Bolkowi, ale też wszystkim MM-kowiczom.
Dziękujemy
W imieniu własnym i małżonki składam serdeczne podziękowania Bogusi za taki serdeczny artykuł. Dziękujemy też autorom komentarzy. Bardzo się cieszymy z Waszych serdeczności. Na spotkaniu walentynkowym Klubu "FOTOOKO" dzisiaj nasza Pani Prezes osobiście przedstawiła artykuł zebranym.
Baardzo fajny wywiad!
:))
Bo baardzo
@Marek Pakoński:fajna para!
I fajna autorka
@Bogusia:I fajna autorka
No, tośmy sobie
@boleslawp:"posłodzili", czego Mm-kowicze nie lubią i zaraz kciuk w dół postawią. Ale, niech tam, ja i tak wolę, żeby się ludzie lubili niż odwrotnie.
A odnośnie tego wywiadu z Wami, to już kilka znajomych mi osób, spoza Mm-ki, go czytało i mówili, żeby Wam pogratulować tak udanego związku.
Żeby tylko nie zapeszyć. A
@Bogusia:Żeby tylko nie zapeszyć. A związek jak związek, nazwał bym go normalnym.
Jeśli to jest Tw ój, Bolesławie pierwszy zwiąek to nie mając
@boleslawp:doświadczenia porównywawczego nazbyt szybko wydajesz opinię, że "jest normalny".
Jeśli byłby "normalny" w opinii obserwatorów to pani Bogusia nie opiewała by go ma mm-ce.
* * *
Oczywiście, gratuluję poznania i związania się w kobietą piękną, mądrą, wyrozumiałą itd