O listach i byciu jurorem w konkursie epistolarnym
Pani Teresa to osoba którą niezwykle szanuję. Wyziera z niej ta szczególna dobroć serca i zaangażowanie. Organizuje akcje pomocowe, żywo angażuje się w problemy miasta (nawet czasem przesadza – niedawno po dewastacji Bachusika najpierw napisała żywiołowy artykuł a potem prosiła by go zdjąć, bo... przesadziła).
Organizuje też już od sześciu lat konkurs epistolarny. Bo lubi listy (pisać i czytać). Z ręką na sercu przyznaję, że nie miałem wcześniej pojęcia o takim konkursie. A może wziąłbym w nim udział bo kiedyś uwielbiałem pisać listy ręcznie – w rodzinnym domu mam wszak cały worek takich listów, które dostawałem, gdy byłem młodszy. Bo niegdyś nie było sms-ów i e-maili.
W takich listach znajdowało się czasem zdjęcia – i to było niesłychanie wartościowe, bo takie zdjęcie to nie elektroniczna kopia, którą można zaspamować milion innych ludzi, tylko to jedno jedyne czasem, które posiadamy. Oddać komuś jedno jedyne zdjęcie było czymś niesłychanie ważnym. Było. Serio.
Dawno temu. W sumie dla wielu z was niedawno. Jakieś 20 lat temu. Phi. Pikuś.
A zmieniło się tak wiele.
Zatem gdy zostałem zaproszony – zgodziłem się z radością. Bo poczytać czyjeś listy – to przyjemność. Tak mi się przynajmniej wydawało! Okazało się, że to również strasznie ciężka praca! I nie zawsze jest to przyjemność.
Prawdziwie miłe było czytanie listów pisanych przez dzieci. I powiem szczerze – niewiele z nich było poprawianych przez panie nauczycielki, a mimo to były gramatycznie i ortograficznie lepsze, niż czasem artykuły, które czytam w gazetach.
Dzieci pisały o różnych sprawach. List do mrowiska standardowo zawierał ubolewanie, że ktoś nisczy mrowiska czy pochylenie się nad ciężkim losem mrówek, spracowanych robotnic. Ale nie zawsze. Zdarzały się zaproszenia mrówek do domu, czy nawet anty-mrówcze odezwy! A już prawdziwą rewelacją było mrówcze militarne science-fiction, gdzie chłopiec poradził mrówkom, jak mają się bronić przed atakami. Z tego chłopaka wyrośnie może następca Stanisława Lema i Jacka Dukaja! Trzymam kciuki!
List do mądrej sowy. Zazwyczaj dzieci prosiły o pomoc w odrabianiu lekcji, co poniektóre chciały, by sowa zamieszkała w ich tornistrze i podpowiadała im na lekcjach. Ale zdarzył mi się się list, w którym dzicko prosiło sowę, by ta pomogła mu zrozumieć, dlaczego rodzice nim rządzą w sposób autorytarny. - A może ja wcale nie chcę mieć samych piątek? A może ja nie chcę pojechać znów nad morze? Może jestem szczęśliwy taki, jaki jestem? Dlaczego chcecie, bym był inny? - pisało dziecko. Bardzo mnie ten list ujął.
Do siebie – o sobie – tu nie było wiele listów, przeważały opisy swojej osoby kierowane do siebie za 15-20 lat. "Jak już bedę stary - i będe miał 25 lat". Pomyslałem, że dzieci miały szczęście trafić na taki konkurs. Chciałbym mieć taki list do siebie i móc go teraz przeczytać. Teraz, po tych 20-25 latach... Ech...
Pozostali autorzy (młodzież i dorośli) mieli do dyspozycji takie oto tematy:
List do:
- Własnych Myśli...
- Koniczyny Życzeń...
- Śpiącego Rozumu...
- Goryczy Uległości...
- Słabości Chwili...
I powiem szczerze – nie czytało się tego tak dobrze... Zwłaszcza młodzieży. Nie powiem – sam byłem zbuntowaną, przeintelektualizowaną i nadwrażliwą wiewiórką patrzącą na świat w czarnych barwach, ale gdy po raz kolejny czytałem takie rzecz, jak:
- Przepraszam że codziennie morduję i kaleczę swą duszę...
- Znów zaprzepaściłem swą szansę.
- Nie potrafię żyć.
- Jestem kosmicznym odpadem którego nikt nie kocha.
- Wszyscy mnie nienawidzą....
To wpadałem w depresję. Jezusicku, to aż tak czarno patrzy na świat młodzież? Ja myślałem kiedyś, że jestem ewenementem – że reszta wokół, to normalni, nie przejmujący się uczuciami ludzie. A teraz jest to jednak norma?
No cóż. Pewnie nie norma. Pewnie już tak jest, że jeśli ktoś bierze pióro do ręki by pisać list, czy wiersz – to jest trochę nadwrażliwy. A że w tym wieku wszystko wydaje się złe, niesprawiedliwe, własne poczynania bezsensowne, otoczenie okropne... Cóż. Listy te przypominały więc spowiedzi lub strumień świadomości. Ciężkie. Ale szczere. I trochę rozpaczliwe.
Tak sobie myślałem podczas czytania, że chyba wielu z tych młodych ludzi nie ma za bardzo z kim porozmawiać. To było czasem widać – że list jest formą pragnienia rozmowy, a czasem krzyku. I zaczynam podejrzewać, że może przyczyniły się do tego trochę komputery... Że GGadając przez komputer nie rozmawiamy – tylko wpisujemy posty/komenty/wpisy. A pisząc list – robimy coś o wiele ciekawszego. Bezpośredniego. Trudniejszego i intymniejszego.
Pamiętam jeden list z grupy młodzieży. Do koniczyny życzeń. Aby koniczyna zadziałała i ten bezdomny człowiek, który pomieszkuje na klatce pozwolił sobie pomóc. By schował dumę i zezwolił na to, by inni coś dla niego zrobili.
Ważny list. Ważny temat... Zamyśliłem się.
No i dorośli. Tu było listów niewiele, ale w większości były to listy długie. Uznanie nasze zdobył zwłaszcza jeden autor, który napisał kilka listów. Pięknym charakterem pisma, na pięknym papierze, pięknym językiem.
Takie listy chciałoby się dostawać (w szczególności panie chciałyby przynajmniej jeden z nich otrzymać, oj chciałyby panie, naprawdę...). Były też listy – życiorysy, w których z ciekawością można było zobaczyć całe czyjeś życie. Piękne, zwyczajne, normalne życie. Jak choćby podziękowanie za to, że ma się trójkę dzieci i męża, że mimo że skromnie, to szczęśliwie się żyje. Że rodzina to coś, co jest najwspanialszego na świecie.
I list Szwedki59 – jako jeden z czterech (jeśli się nie mylę) specjalnych, MM-kowych. Ten spodobał akurat mi się najbardziej. Dlaczego? Powiem tak – poczytajcie artykuły Szwedki – o choćby :
- Konkurs: Moje lata 80-te wspomnienia
- Moja kronika rodzinna
A wówczas zrozumiecie. Bo pani Szwedka59 opanowała sztukę szczerego i bezpośredniego pisania z serca. Pisania takiego, które gdy się czyta, to czuje się człowiek, jakby to mu ktoś opowiadał. Aż dreszcze przechodzą czasem, bo nie są to opowieści wesołe czy radosne. Są smutne. Ale nie egzaltowane - tylko takie zdystansowane i ciepłe. Ech...
Chciałbym tak umieć. Mam nadzieję, że kiedyś będę umiał.
* * *
Tyle listów przeczytać... Chyba tylu w życiu nie przeczytałem, co tego jednego dnia. Ale było warto. I bardzo mnie to pobudziło do myślenia. A może wkrótce jakiegoś napisania? Może...
Napiszcie do swych bliskich na święta list. Nie kartkę z gotowymi życzeniami, którą tylko trzeba podpisać. List. Wysyłka niedroga, poświęcić można te pół godziny czy godzinę. I napisać do dawnych znajomych, do rodziny. List. Taki, jaki sami chcielibyśmy otrzymać.
Warto.
Pani Tereso – jeszcze raz gratuluję i dziękuję za pomysł. W imieniu wszystkich, dla których to jest ważne. I dziękuję za zaproszenie do jury. To było bardzo ważne dla mnie przeżycie. Przepraszam wszystkich, że wczoraj nie mogłem wziąć udziału w Gali, ale tym razem ja pełniłem "ważną funkcję w newsroomie GL". I nie było możliwości.
Tak w życiu bywa... Może następnym razem?



























Kontakt:
zawsze na święta kupuję kartki
które dają możliwość napisania kilku słów tylko i wyłącznie do osób, których jest kartka adresowana- nie tylko życzenia i muszę przyznać tego również oczekuję od rodziny i przyjaciół. niestety, różnie to bywa. ja otrzymując taką kartkę z suchymy życzeniami jestem zła i nie pomaga, że proszę o chociaż kilka słów, nic to, nastąpne święta i znowu kartka- wesołych ..............
Jeśli chodzi o konkurs, zastanawiałam sią nad udziałem, już nawet wiedziałam, że ja na pewno napisała bym do siebie- moje żale i czego nie lubię i co mnie wkurza, ale jakoś nie miałam czasu, albo chęci (pisanie nie jest moją mocną stroną, chociaż napisałam wiele listów i bardzo lubiłam je pisać)
Coraz trudniej o
Coraz trudniej o okolicznościową kartkę bez tekstu. Ja takich też nie uznaję, piszę sama do każdego i dostosowuję tekst indywidualnie, do adresata. Niestety, ten zwyczaj zanika i jeszcze trochę, a kartki nie będą potrzebne.
Ma Pan rację, panie Marku, że czytając dziecięce listy, różne inne prace, możemy być bardzo zaskoczeni i często się okazuje, że wcześniej dziecka dobrze nie znaliśmy.Miał Pan na pewno nie łatwe zadanie, ale wzbogacające wiedzę o człowieku.
No i na MM-ce miała Pani
No i na MM-ce miała Pani Szwedka 59 swój sukces
http://www.mmzielonagora.pl/artykul/nagrody-za-konkurs-na-halloweenowa-h...
może warto i o tym pamiętać=)
A ja ku zaskoczeniu nie tylko
A ja ku zaskoczeniu nie tylko najbliższej rodziny sama własnoręcznie namalowałam w komputerze kartki świąteczne, poszłam je wydrukować i takie własne powysyłam.
W niektórych wśród śnieżnych akcentów są moje wnuki.
Myślę, że będzie nie tylko zaskoczenie ale i dużo wesołości,przecież to mają być radosne,wesołe Święta.
Panie Marku dokładnie tak piszę, właśnie z głębi serca i to co mi leży na sercu.
Pozdrawiam.
Pani Szwedko
@Szwedka59:czy jak tam Pani - POPROSIMY O TE LISTY !!!!! APELUJĘ PO RAZ ENTY !! O TO !!
A poza tym co to znaczy "własnoręcznie namalowałam w komputerze"?
ps. na marginesie proszę stanąć przed lustrem i sprawdzić, czy od tego "pisania sercem" nie wykwitła Pani jeszcze aureola nad głową.
Panie Marku
daj Pan tu te listy zwycięskie. Poczytamy. Skoro tak o nich roztrąbiliście to zakładam, że przysługuje Wam prawo do upublicznienia ?
Panie CzynnikLetalny
@CzynnikLetalny:Idea jest zbożna, więc upubliczniamy. Ma pan o to pretensje? Dlaczego?
Nie "dam listów", bo ich nie posiadam. A inna sprawa, że nie wiem, czy warto, bo pana zachowanie wskazuje że nie czytać pan chce i nie z ciekawości pan prosi.
Jeśli jednak panu to do czegoś naprawdę potrzebne - proszę się skontaktować z p. Teresą Pawlak - znajdzie ją pan na MM.
Nie rozumiem już nic skąd ten
Nie rozumiem już nic skąd ten wrzask o co chodzi? Jedni chcą czytać a inni nie chcą im tego umożliwić . Ostatnio mam wrażenie, że nie umiemy się w żadnej sprawie dogadać, jest tu garstka piszących a inni nas czytają i wiecie co moi znajomi już przestali się dziwić , już się śmieją z tego. Można wywnioskować ,że MM-ka jest dla wybranych a chyba nie oto chodzi , MM-ka nie jest dla WSZYSTKICH i tych co lubią pisać listy i dla tych co tylko je czytają, dla tych co kochają fotografię i dla tych co robią błędy językowe i dla tych co mają tytuły naukowe i dla tych co sprzątają. ulice. Chyba,że czegoś nie rozumiem ?
Ida święta jak chcecie sobie składać życzenia,- przez zaciśnięte zęby?
Ma pani rację. Tylko, że ja,
@Lucyna:Ma pani rację. Tylko, że ja, przed chwilą w tej samej sprawie ( chodzi o pointę), pod innym artykułem, zwracałam się do Pani.
Mnie też już to męczy. Ładny, ciekawy artykuł pana Marka i, ni stąd , ni zowąd, znowu awanturka.
Błąd !!!!
@Lucyna:nie "oto", a - w tym przypadku - "o to"
!!!!!!!!!
uwaga troll :)
@CzynnikLetalny:uwaga troll :)
Markowa wrażliwość dała o
Markowa wrażliwość dała o sobie znać....szkoda, że nie mam możliwości poczytania zwycięskich listów. A może są gdzieś opublikowane? I jest możliwość dotarcia do nich??
Wszyscy tutaj w dupie opinie maja
Moderatorow - bo ci jak zawsze wszystko tną! MMkowiczów - bo jest tylko jedna opcja "prawdziwa" ocja. Czytelników - bo przecież nic o niczym nie wiedzą. kamienny krąg jakiś czy Zakon Wzajemnej Adoracji za zgodą Naczelnej Dyrekcji GL???
Wszyscy tutaj się zapominają, po co są! Moderatorów już dawno powinno się wywalić na zbity pysk, za rzekomą "tolerancję" bo ich stronniczość to kpiny
dla mnie kpiny się zaczynają
@mminfo.pl:kiedy pojawia się tu mminfo, ale kiedy mminfo tu nie ma to jest tu całkiem przyjemnie.
Czy użytkownik mminfo ma problem ze zrozumieniem...
@mminfo.pl:Sensu artykułu? Z rozczytaniem treści? Komentarz nie dość że nie na temat to przypominający jakiś zbitek niewyjaśnionych oskarżeń.
Zapraszamy do redakcji bo jesteśmy bardzo ciekawi o co chodzi. A podczas pisania na MM prosimy o kontrolę tego, co się wpisuje. To jest naprawdę osiągalne.
...
Przeczytałem artykuł, przeczytałem komentarze...
Każdy ma swoją opinię. Ocena rzadko bywa obiektywna.
Do pana( pani)
Do pana( pani) CzynnikLetarny. Poproszę Panią Szwedkę 59 aby przyniosła ten list na nasze spotkanie opłatkowe, które odbędzie się w następnym tygodniu (napisze oddzielny artykuł o terminie). Biedzie miło nam zobaczyć CzynnikLetarny na żywo, bo taka partyzantka (anonimowa) to dziecinada i tchórzostwo. Niech CzynnikLetarny ma na tyle odwagi i przyjdzie na to spotkanie i jak coś do kogoś ma to niech powie to prosto w oczy. Nie obrażajmy się bez powodu, życie jest takie krótkie.
Czynniku Letalny jesteś
Czynniku Letalny jesteś młodym człowiekiem w wieku mojego syna..
W realu wcale nie wyglądasz na złośliwca.
Aureoli nie mam a list napisałam jeden .
Ja nie mam możliwości upubliczniania listu, to zależy od organizatorów.
On jest ich własnością.
Jeżeli się zgodzą to będzie na spotkaniu opłatkowym.Przy goleniu proszę sobie spojrzeć głęboko w oczy i spytać sam siebie:dlaczego to robię?
Może jest mi aż tak źle? A może to ja powinienem zmienić swój stosunek do ludzi i siebie samego?
Mimo wszystko pozdrawiam.
Pani Szwedko
@Szwedka59:Więc trzeba było od razu tak napisać. A nie określać rozmowę ze mną zniżaniem się do jakiegoś tam poziomu. To nie było miłe więc i ja nie byłem miły.
Co do meritum - prawa autorskie do listu nie wygasły i zdaje się, że Pani również ma wpływ na to czy upubliczniać go (i jak) czy nie.
Jeśli o mnie chodzi to podtrzymuję chęć zapoznania się z tym (oraz z innymi które wygrały). Czytam dużo i to tej ambitniejszej literatury, choć zapewne sposób wyrażania się na tym forum może z tym nie licować.
Pozdrawiam i przepraszam za ton wcześniejszych wypowiedzi.
Czyżby śnieg miał przykryć te pytania? Cierpliwości Pani życzę!
Takich rozkazów nie przewiduje (a ponoć zabrania) REGULAMIN.
...
Piszę to jako DOŚWIADCZONY MM-kowicz którego już tyle razy obrażano, że uodporniłem się.
...
I proszę nie traktować mojej uwagi jako początek kolejnego zatargu z Panią. .
Poprawianie błędów jeszcze aktualne?
Czy już się uspokoiło?
Czynniku Letalny z
Czynniku Letalny z przyjemnością donoszę, że przeprosiny zostały przyjęte.
Pozdrawiam.