O bachusiku Kredytusie bez niego
Kilka następnych telefonów, komentarze krótkie i dosadne. Wizja lokalna. Fakt. Parapet na oddziale Kredyt Banku przy alei Niepodległości pusty. A nawet zniszczony. Czy ktoś się połasił na świnkę skarbonkę?
Przechodzący ludzie psioczą w słowach nie do cytowania. Co się dzieje? Gdzie monitoring? Postawić budę i psa na etat wziąć! Będzie lepszym strażnikiem niż środki nowoczesnej techniki, niż funkcjonariusze wszystkich służb mundurowych.
Było głośno, było gniewnie, było – uff – gorąco.
Pomstowano na wszystko i wszystkich. Od razu też padały pytania niepokoju o los pobliskiego Magikusa Zamienikusa. Czy też nie zazna spokoju? Dlaczego ma być wesoło? Niech będzie pusto i nudno.
Pojawił się zmartwiony autor figurki – Artur Wochniak. Mała Lila od Mileny wydęła usteczka w podkówkę, była na granicy płaczu. Przytaszczyła przecież bączka tylko ciut mniejszego od niej i chciała aby się pokręcił przy bachusikach. Dziewczynka jednak wyczuwała niepokój u dorosłych. Próbowała ich zrozumieć.
Dlaczego oglądają jakąś dziurawą blachę? Przecież jest jeszcze coś małego na słupku z wielkim brzuszkiem? I ptaszkiem, z którego coś leci.
Dziecko było przekonane, że powinna być woda, ale odgłosy wskazywały, że oczekiwano czegoś innego. – Co, jeszcze nie ma? Kiedy będzie to co ma lecieć?
Myślę, że niedługo. Bo przecież chyba nieprzypadkowo kranik jest z gwintem. Do czego jak nie do właściwego źródła ma być doprowadzenie?
Bawi – jeszcze bez oficjalnego odbioru – Magikus Zamienikus. Chwilowo nie ma Kredytusa. Ale wróci na swoje miejsce!
Może mieć powody do zadowolenia p. Piotr Pudłowski z Gazstalu. Magikus Zamienikus nie jest obojętnym dla zielonogórzan. A po emocjonalnych reakcjach zielonogórzan po zniknięciu Kredytusa też jest już pewne, że Kredyt Bank także trafił z pomysłem.
* * *
W piątek chciałam pokazać najnowsze bachusiki koleżance, która praktycznie nie zna deptaka. Bardzo jej się podobały, a naawet samopoczucie jej się znacznie poprawiło. W końcu ktoś miał brzuch większy... Magikusa Zamienikusa podsumowała, że żywcem z Afryki. Ze względu na usta. We mnie był jednak już niepokój w związku z Kredytusem. Było coś niedobrego, jeżeli by dalej poszło w tym kierunku, miasto mogłoby stracić go na zawsze.
Wykonałam telefon. Zniknięcie bachusika było skutkiem tej rozmowy. Należało go pilnie zdemontować. Zareagowano na szczęście prawidłowo, zabrakło jednak chociaż jednego telefonu. Albo może kartki, że chwilowo Kredytus nieobecny?
W każdym bądź razie kilku osobom trafiła się mała przygoda kiedy bawili się w detektywów. Było nawet fajnie. Chociaż do czasu wyjaśnienia sytuacji, zupełnie nie.
Bachusiki są nasze, nie wszyscy je kochają, ale to też jest prawidłowe. A już niedługo nowe dziecko Artura Wochniaka pojawi się na mieście! Fundatorami są Państwo Ewa i Marek Prędkiewiczowie.
Jeszcze nie jest do końca gotowy, ale finisz tuż, tuż.
I nie będzie to ostatni bachusik!





























Kontakt:
W razie braków kadrowych w dochodzeniówce,
posterunek 13-ty zawsze może liczyć na pomoc Alicji.
Wystarczy, jak coś się stanie z dziećmi Artura Wochniaka, wyjrzeć z okna i zawołać; Alicjoooo!!!
Na pewno gdzieś w pobliżu będzie się kręciła. :)))
To jakaś tradycja?
Jakieś dziwne zwyczaje panują w naszym mieście ...
kiedyś zielonogórzanie
@Magdalena Galus:kradli cebulki krokusów i szczepki winogron. A może to taki lokalny Kolekcjoner Kości tfu... Kolekcjoner Bachusików... tam znajdziemy rękę, tu nogę... brr... gdzieś przyrodzenie. A narzekają niektórzy, że w Zielonej nic się nie dzieje!!!
nawet na mm'ce nie brakuje
przeciwników Bachusików, może któryś z nich miał ochotę pozbyć się ich ze Śródmieścia, a może skończą jako ozdoby na zielonogórskich działkach lub jakiejś nowobogackiej posesji?
Nie rozumiem
czasami zielonogórzan. Będąc na deptaku, często słyszę, jak przyjezdni się Bachusikami wręcz zachwycają . A my? Krytykujemy. Nie będę dyskutowała, czy ładne, czy brzydkie, to rzecz gustu, ale NASZE, zielonogórskie i to jest fajne.
Różne miasta mają różne swoje symboliczne rzeźby. Będąc w Kudowie Zdroju widziałam m.in. fortepian, harfę... Wszyscy przy nich robili sobie pamiątkowe zdjęcia, bo Kudowa kojarzy się z Festiwalem Moniuszkowskim i stąd muzyczne instrumenty.
Nasze Bachusiki są adekwatne do tego z czym kojarzyła i, mam nadzieję, będzie się kojarzyła Zielona Góra, więc trudno niektórych zrozumieć.
Ciekaw jestem, czy gdyby p.Artur Wochniak
'spłodził' kolejnego bachusika jako dziecię przecudnej urody, coś na kształt barokowego amorka, przeciwnicy nadal by protestowali?
No to, drodzy nasi bachusiko-przeciwnicy, jakie mini-rzeźby zostałyby przez Was zaaprobowane? Mini-apollinki w pelerynkach dokładnie okrywających nagość, pijące Coca-colę? Trzeba by wymyślić coś, co nikogo nie urazi i nikogo nie zainteresuje...
Bachusik Kredytus ponownie na parapecie!
Kilka minut przed godziną 14 bachusik wrócił na swoje miejsce. Nieobecność nie trwała długo, ale była konieczna. Oby już nikt nie chciał mu zrobić krzywdy.