drukuj

Nikt nie przegrał

Wybory samorządowe

(fot. archiwum GL)

Po ostatnich wyborach samorządowych powoli opada już kurz. Kto został na polu bitwy zwycięzcą a kto poległ w znoju walki o głosy? Paradoksalnie tym razem chyba nikt nie przegrał. Przynajmniej z punktu widzenia największych partii politycznych w Polsce.

Choć wybory samorządowe rządzą się swoimi własnymi prawami i lokalną specyfiką nie da się ukryć że wielu jeśli nie większość wyborców traktuje je jako trochę inne wybory parlamentarne i przy swoim wyborze kieruje się kluczem partyjnym. Stąd też moje spojrzenie na ogólną sytuację poszczególnych ugrupowań.

PiS

W mediach ostatnimi czasy ta partia nie miała łatwego życia. Metamorfoza prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który z gołąbka wyścigu prezydenckiego przemienił się w prawdziwego politycznego jastrzębia i, który powrócił do agresywnej retoryki na wielu wyborcach nie zrobiła dobrego wrażenia. Tak samo ciągłe przepychanki wewnątrzpartyjne oraz przejęcie sterów partii przez dwór Zbigniewa Ziobro odbiło się szerokim negatywnym echem w mediach. Według telewizyjnych badań PiS był przed wyborami najczęściej pokazywaną partią na srebrnym ekranie tylko, że 75 proc. tych relacji niosło ze sobą negatywne przesłanie i konotacje. Także sam prezes zachowywał się ostatnio jakby nie wiedział do końca jakie są jego plany i cele. Wyrzucanie z PiS-u przed samymi wyborami ważnych członków partii nigdy nie jest dobrym posunięciem. Czyżby było to spowodowane manipulacją ze strony ziobrystów? Być może a jeśli dodamy do tego syndrom tonącego statku, z którego powoli zaczynają wszyscy uciekać i gwóźdź do trumny w postaci wyjścia z partii w czasie ciszy wyborczej Michała Kamińskiego, Adama Bielana i Pawła Poncyliusza to wynik na poziomie 23,3 proc. nie wydaje się już taki zły. Partia przetrwała a to było najważniejsze. Przynajmniej do wyborów parlamentarnych za rok.

PO

W sondażach ponad 50 proc. ale po wyborach 31,43 proc. I nie zaspokojone apetyty. Mogło i miało być lepiej. Czy to negatywny punkt zwrotny dla tej partii? Być może, chyba, że obecni rządzący Polską zrozumieją, że dostali w gruncie rzeczy pierwsze ostrzeżenie. Wyborcy powoli tracą już cierpliwość i kolejne wymówki rządu Donalda Tuska nie wystarczają. Oczywiście nie jest to porażka ale kto wie co może zdarzyć się za rok. Tym razem znowu się udało ale warto pamiętać, że łaska wyborców na pstrym koniu jeździ.

PSL

W moim odczuciu największy wygrany tych wyborów. Ale nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie. Taka jest po prostu specyfika PSL-u. To partia, która czerpie swoją siłę ze struktur lokalnych. Obecny wyborczy wynik wypracowali liczni wójtowie i sołtysowie, którzy rządzą już od wielu lat na polskiej wsi. Poparcie dla PSL w sondażach zawsze jest trochę niedoszacowane a wybory samorządowe to ich największa siła. Od lat uzyskują podczas nich najlepsze rezultaty. Jeśli dodamy do tego obecną sytuację polityczną, w której członkowie tej partii zasiadają w rządzie i pomogli zagarnąć wszystkie agencje rolne trzecia pozycja na wyborczym podium nie powinna i nie może dziwić.

SLD

Czyżby długo wyczekiwana powolna wznosząca fala w końcu dosięgła największą lewicową partię w Polsce? Biorąc pod uwagę tegoroczny wynik Grzegorza Napieralskiego oraz całkiem przyzwoite poparcie w ostatnich wyborach samorządowych można już chyba powiedzieć, że coś w końcu się ruszyło. Czy partia wykorzysta tą szansę? To już zależy od samych jej członków, którzy z pewnością sami pierwsi zauważyli, że odbili się trochę od dna i przestali tracić poparcie a wręcz sami mogą je zdobywać. Mają teraz rok czasu aby zerwać się do walki i ugruntować swoją pozycję na Wiejskiej za rok. Na pewno najłatwiej uszczknąć im będzie coś z poparcia obecnej partii rządzącej gdyż część jej elektoratu wydaje się najbardziej naturalna dla SLD. Jeżeli PiS pogrąży się w stagnacji może nas czekać nowy ciekawy pojedynek.

Zdjęcia

  • Wybory samorządowe

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia śr., 2010-11-24 22:01

Ciekawie Pan to podsumował.

Ciekawie Pan to podsumował i zgadzam się całkowicie, że wielkich przegranych nie ma. Chociaż w niektórych miastach, przy wygranej PO w całym kraju, tacy by się znaleźli. Dla mnie zaskoczeniem był jednak całkiem niezły wynik PiS. Po ostatnich wydarzeniach w tej partii, liczyłam na mniejsze poparcie. PSL ? Nie spodziewałam się, że będzie przed SLD, ale tak, jak Pan napisał: "To partia, która czerpie swoją siłę ze struktur lokalnych".

B.H.-D.
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG śr., 2010-11-24 23:01

Przegrali wyborcy, jak zwykle.

Politycy, politolodzy, żurnaliści i inni, często narzekają na niską frekwencję wyborczą.
Mało kto się zastanawia nad prawdziwą przyczyną frekwencji, oscylującej w okolicach 50%.
Mnie się wydaje, że wielu wyborców rezygnuje z udziału w wyborach z powodu
tylko i wyłącznie ułomnej ordynacji.
Jeśli wyborcy w jego okręgu wmawia się, że wybiera na przykład pięciu kandydatów a na karcie do głosowania może zakreślić tylko jednego
na jednej liście to już czuje, że ktoś go próbuje robić w balona.
On chciałby zagłosować przykładowo na dwóch z listy PO, dwóch z PSL, jednego z PiS, bo zna, lubi albo ufa konkretnym kandydatom.
Jeśli tego nie może zrobić, to nie idzie do lokalu wyborczego, wie z „doświadczenia” w czasach PRL-u, że wybory się odbyły grubo przed terminem głosowania, praktycznie w czasie uchwalania ordynacji.
Pozostali którzy biorą udział w głosowaniu, wybierają między mniejszym złem a większym dobrem, często teoretycznym.
Ustawianie kandydatów w listy partyjne i wymóg głosowania na jednego kandydata z tylko jednej listy niewiele ma wspólnego z demokratycznymi wyborami.
Ordynacja została chyba uchwalona dla wygody komisji wyborczych i z wrodzonej niecierpliwości polityków, chcą znać wyniki w kilka godzin po zamknięciu lokali wyborczych.
Jedną zakreśloną kratkę łatwiej policzyć od szukania pięciu czy sześciu.
Dopóki nie zmieni się ordynacja wyborcza, dotąd frekwencja nie będzie przekraczała 2/3 uprawnionych do głosowania.
Wyborca musi poczuć, że to on wybiera kandydata, a nie jakiś klucz partyjny,
Chce wybierać dwóch, pięciu, dziesięciu, jeśli tyle mandatów przypada na jego okręg.
Jeśli kiedyś tak się stanie, wtedy będzie demokracja pełną gębą. :)

KOKO
KOKO śr., 2010-11-24 23:29

Zgadzam się z przedmówcą

chociaż w tychże wyborach to nie 2/3 a 1/2 :-P a nawet mniej niż połowa poszła. Szkoda. Myślałem, że właśnie w SAMORZĄDOWYCH frekwencja będzie ogromna.
Od siebie tylko dodam, że podczas kampanii dowiedziałem się o kandydacie TYLKO I WYŁĄCZNIE: jak się nazywa i w którym miejscu jest na liście. Nic poza tym. No może poza hasłami typu "jeśli mnie wybierzecie, to będzie dobrze, a nawet lepiej niż jest".
Ach: muszę to napisać, bo ostatnio przy wyborach marudziłem na Maćka. Art. mnie się bardzo SPODOBAŁ. Chociaż czytało się go tak samo jak w innych mediach inne artykuły na ten temat. ;-)

xROnx
xROnx czw., 2010-11-25 08:54

Jak to nitkt?

Nie prawdą jest że nikt nie przegrał? A pozostałe kluby które nie weszły do Rady Miasta? One przegrały a wraz z nimi wszyscy kandydaci którzy startowali z tych list...
A pisząc dalej jeszcze o wyborach: Ostatnio została opublikowana lista osób które będą zasiadać w Radzie Miasta. Już pomijam fakt tego że tytuł "Kto nami będzie rządzić" czy jakoś tak był po prostu nie na miejscu bo radni nie są od rządzenia nami. To oni są dla nas a nie my dla nich... ale mniejsza oto.
Gdy zobaczyłem listę wszystkiego się odechciało. Dlaczego? Bo praktycznie nic się nie zmieniło. Te same twarze te same nazwiska. Widać bardzo mocno się przywiązali do swoich foteli i nie chcą ich oddać nowym, świeżym czasem i młodym ludziom z fajnymi pomysłami którym bardziej zależy na tym żeby coś się działo w ZG niż na tym żeby pobierać diety i to jak najdłużej się da.

Pozdrawiam, Szymon
Lucyna
Lucyna czw., 2010-11-25 09:09

...ale to wyborcy tak wybrali

...ale to wyborcy tak wybrali i należy uszanować ich wolę - młodzi często byli krzykliwi ale mało przekonywujący i tyle=)
Co do PIS to jednak przegrał i nie ma co tu dorabiać ideologi, wielki wygrany to PSL od lat jest obecny w rządzie, wygrało też SLD bo przypisuje im się winy "ojców" a ich poparcie wzrosło, co do PO ( od którego chyba powinien zaczynać się artykuł ) to wygrało a to wcale nie jest takie łatwe dla partii rządzącej.

Lucyna
xROnx
xROnx czw., 2010-11-25 09:27

Szczerze?

@Lucyna:

Według mnie to zdecydowana liczba wyborców nawet nie pofatygowała się aby zapoznać się z programami wyborczymi osób nowych. I potem na wybory idzie przeciętny mieszkaniec ZG zakreśla pierwszego na liście... i tyle.

Pozdrawiam, Szymon
Lucyna
Lucyna czw., 2010-11-25 09:33

przeciętny znaczy gorszy?

przeciętny znaczy gorszy? =(
co do młodych może zbyt głośno było o ścieżkach rowerowych , o perspektywach dla młodych i tylko dla nich , o braku życia nocnego a za mało o tym przeciętnym życiu.
To jak to się stało,że młodzi, zdolni, wykształceni i nieprzeciętni nie poszli głosować lub głosowali na starych =)

Lucyna
xROnx
xROnx czw., 2010-11-25 09:42

Tego nie powiedziałem :)

@Lucyna:

że przeciętny znaczy gorszy.
Ale też jest tak że stara gwardia nie puszczająca stołków obiecuje gruszki na wierzbie i ludzie o tym doskonale wiedzą... ale i tak postawią przy nich X

Pozdrawiam, Szymon