Nieobecni głosu nie mają
Niewątpliwym hitem ostatnich dni kampanii była wypowiedź aspirującego do roli premiera, Jarosława Kaczyńskiego. Jego „wiem, ale nie powiem", tak bardzo przecież znane polskiej opinii publicznej, z niewiadomych przyczyn znów szokuje. Tym razem oberwało się Angeli Merkel, co to wiadomo, skąd się wzięła. Rykoszetem dostało się też stacji TVN, którą posłowie PiS raz bojkotują, innym razem do niej lgną. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powątpiewa, czy TVN jest stacją Polską, czy może Niemiecką. Pouczył też redaktora Jakuba Sobieniowskiego, że warto być polskim dziennikarzem. Spór o polskość chciał zażegnać Adam Hofman występując w swojej nowej roli kadrowego TVN. Zaapelował do właścicieli stacji, żeby na ostatnie dni kampanii redaktor Sobieniowski nie pracował w Faktach. Jak na razie, w stacji TVN nie nastąpiły żadne ruchy kadrowe zaś sama stacja wciąż nadaje w języku polskim. Bez napisów Niemieckich u dołu ekranu. Były premier odwiedza wsie, urządza konferencje w kartoflisku a w zaprzyjaźnionej piekarni wącha chleb nie włożywszy białego fartuszka i z oddechem sanepidu na plecach, kończy kampanię wyborczą w pociągu relacji Warszawa – Gdańsk.
Kiełbasa (nie tylko) wyborcza
Niebywałym sukcesem może się też pochwalić szef SLD, Grzegorz Napieralski. W niecały miesiąc udało mu się zbić poparcie dla swojej partii z szesnastu do siedmiu procent. Jednak przyznać trzeba, że Napieralski jest niezwykle odważnym liderem. Wyzwał na pojedynek ministra finansów, Jana Vincenta Rostowskiego, ale już na wstępie zaznaczył, że on nie ma pojęcia o ekonomii, dlatego za niego będą mówili inni. Debata zakończyła się o 14:00 i to był jej największy sukces.
Podczas swojej wizyty w Londynie, Grzegorz Napieralski przywdział fartuszek i stanął za ladą polskiego sklepu – nauczył się kroić kiełbasę i wydawać resztę w „ojro". Wróbelki ćwierkają, że po wyborach ta lekcja może być dla pana Grzesia ostatnim ratunkiem przed bezrobociem. Będzie mógł sobie wpisać w CV jako doświadczenie: krojenie kiełbasy – nie tylko wyborczej.
Co ma Donald?
Donald Tusk znany również jako Donek. Złośliwi twierdzą, ze ma Tolę. Ma, czy nie ma, jego sprawa. W końcu Tola to nie choroba weneryczna, wstydzić się nie ma czego. Donald Tusk sukcesów ma co nie miara – naraził się kibicom, nie lubi Kaczyńskiego i, co jest największym zarzutem opozycji z prawej strony – po Polsce jeździ Niemieckim autobusem. Porusza się premier po wsiach i rozdrożach, za nim podążają kibice a za kibicami – Schetyna. Premier spotyka się z ludźmi, obiecuje poprawę, kłóci się z kibicami i na swojej drodze spotyka skałę w postaci „Paprykarza" – bynajmniej nie szczecińskiego. Ten pyta premiera, jak żyć? Premier nie odpowiada, złośliwy „Paprykarz" w odwecie pojawia się na konwencji PiS i staje się jej twarzą. Co na ten temat powiedział Donald Tusk dowiemy się w drugim tomie powieści autorstwa być może przyszłego noblisty, Janusza Palikota. Pierwszy tom już w księgarniach. Niebawem będzie dołączany do każdego wydania „Faktów i Mitów" – jako gadżet i atrakcja turystyczna.
Polska jest najważniejsza?
PSL, jak to PSL – kampania niemrawa, chociaż nowoczesna. Piosenka „człowiek jest najważniejszy" zrobiła furorę w Egipskich kurortach. Zapewne dlatego, że nikt nie zrozumiał treści a sama muzyka całkiem skoczna. Disco Polo od wielu lat robi furorę poza granicami naszego kraju.
Ruch Palikota, oprócz wydania plotkarskiej książki swojego lidera i przegrania procesu z jednym ze swoich byłych członków, nie wpisał się niczym ciekawym w kampanię wyborczą. Co nie oznacza, że na swoim koncie nie ma sukcesów – w niektórych badaniach opinii publicznej, Ruch Palikota staje się trzecią siłą w polskim Parlamencie. To sukces niewątpliwy a politolodzy i socjolodzy w całym kraju łamią sobie ręce i nogi zastanawiając się, jak to możliwe? Natomiast dla fanek Pawła Poncyliusza mam złą wiadomość - PJN spada w sondażach. Z dwóch do jednego procenta. Wygląda na to, że Joanna Kluzik – Rostowska w odpowiednim momencie, jak to się mówi w kuluarach – zdezerterowała. W tym przypadku dezercja się opłaciła. Tylko ta plama na honorze. Mam jednak wątpliwości, czy w polityce jest jeszcze miejsce na honor?
Nieobecni głosu nie mają
Do siego roku, chciałoby się rzec, ale to ani nie koniec roku, ani żadne święto – to tylko początek kolejnego etapu wojny polsko-polskiej, którą podobno politycy chcą zakończyć, ale od kilku lat im to nie wychodzi. Niektóre media podają, że w poniedziałek obudzimy się w nowej rzeczywistości. Pobożne życzenie przepracowanych publicystów – bez względu na to, kto wygra wybory, w dalszym ciągu Kaczyński będzie walczył z Tuskiem i odwrotnie. Politykom już dawno przestało chodzić o Polskę, im chodzi o władzę, w skrajnym przypadku – o zemstę. I o ile żądze władzy można jeszcze jakoś zrozumieć, choć żadnemu politykowi to chluby nie przynosi o tyle żądze zemsty należy potępiać na każdym etapie życia – zwłaszcza publicznego. Już w najbliższą niedzielę Polacy zdecydują, komu powierzą losy Polski, warto głosować – na tych mniejszych i większych, na jednych i przeciwko drugim – bo udział w wyborach jest świętem demokracji i warto w tym święcie wziąć udział. Chociażby po to, aby przez najbliższe cztery lata móc wymagać od polityków spełnienia wyborczych obietnic. Nie idąc na wybory, pozbawiasz się możliwości krytykowania polityków - bo nieobecni głosu nie mają.
Aleko Bliznakopulu



























Kontakt:
podziwiam, że PANU SIĘ CHCIAŁO TYLE NAPISAĆ Może aski pójdzie
zagłosować !
....
Oczywiście, że Donek ma swoją Tolę. Jest żonaty przecież.
..
Rację ma autor, że warto zagłosować, ale podejrzewam, że na argumenty przegrałby z Janem Rokitą (rozmowa z nim w TP).
..
Zresztą słuchając np. Owsiaka, że "nieważne na kogo zagłosujesz, idź i zagłosuj", to rację przyznaję Rokicie, by nie głosować.
..
LUDZIE! Czy tylko ja widzę bezsens tego hasła? Nie chodzi o to by zagłosować, ale żeby mądrze zagłosować. Mądrze, tj. wybrać kandydatów, którzy dali się poznać, którym ufamy, i których programy są co najmniej zbliżone do naszych poglądów.
Nie głosujcie na emocje ani nazwiska! Głosujcie na ludzi i partie!
...
Wkurza mnie również IGNORANCJA kandydatów.... spójrzcie na plakaty i bilboardy. No, co tam jest ? Nic...
Imię, nazwisko, nr listy i miejsce na tej liście. Sorry, ale to trochę mało.
Od biedy KW dorzucą jeszcze krótkie jednozdaniowe hasełko....
Mnie się wydaje, że
@KOKO:rozumiem nawoływanie p. Rokity, żeby nie głosować. W ten sposób jest szansa, że jego żona przestanie być osobą publiczną. Taką motywację w pełni popieram.
Z hasłem p. Owsiaka, oczywiście, że się też nie zgadzam.
Do autora. Bardzo lubię czytać Pana artykuły.
Bardzo dziękuję :)
@Bogusia:Bardzo dziękuję :)
Stało się ! Bogusia pochwaliła! To pierwszy stopień do TWA !
Anonimy już pana zakwalifikują do Towarzystwa Wzajemnej Adoracji.
Bo na naszym portalu zapanował taki obyczaj, że mile widzianed są krytyki wzbogacone inwektywami a nawet bluzgami.
...
Mało popularny jest zwyczaj DOKŁADNEGO PRZECZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM i pochwalenia albo uzupełnienia bądź sprostowania.
...
Wprawdzie pracowity Redaktor Moderujący NAWOŁYWAŁ, TŁUMACZYŁ, PROSIŁ, OSTRZEGAŁ ale anonimy uprawiają swoistą "wolną amerykankę".
(Starsze pokolenie zapewne pamięta co to znaczyło)
...
Pozdrawiam wszystkich. Wybierajcie trafnie. Najlepiej aktywnych.
Spokojnie Panie Szambelanie,
@Szambelan:przy Pańskich "szczerych oczach demokraty" długo tam Pan nie pobędziesz. Ale proszę próbować. Pozdrawiam.
Czy nie zauważył Pan, że
@Szambelan:Bogusia, jak nie widzi błędów, głupot i braku kultury, to zawsze chwali? Bo jest zwyczajnie życzliwa. Bluzganie - to już na pewno nie ja. A posądzenia o jakieś TWA i inne durnoty? Nikt mądry tym się przejmował nie będzie i nawet dyskutować o tym się nie chce.