Nie tylko ja popłynęłam
Autor MM-kowego zdeptaka o swojej fascynacji komiksem i satysfakcji z podejmowania znakomitego rysownika Tadeusza Raczkiewicza
Czytam dedykację, jaką złożył na moim egzemplarzu opowieści w obrazkach ,,Fara - brama do gwiazd" - Pani Alicji Skowrońskiej wychowanej wspaniale na ,,Świecie Młodych" i ,,Na przełaj".
Tak, jak tylko sięgam pamięcią, w domu był zawsze ,,Świat Młodych". Gazeta harcerska, która ukazywała się dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki. I przypominam niecierpliwość z jaką biegło się w te dni do kiosku. I wypieki jak się czytało. No właśnie. Co? Komiks o przygodach Tytusa, Romka i A'Tomka! Na wiele lat przed tym zanim ukazały się po raz pierwszy w formie książkowej.
Przedstawiając artystę, Igor Myszkiewicz użył gestu, jaki był mały i jak z taką samą emocją czekał na dni, kiedy miał się ukazać ,,Świat Młodych". Tadeusz Raczkiewicz, mówiąc o swojej twórczości, powtórzył ten gest. Na wspomnienie, kiedy to się zaczęło. Ja też bezwiednie powieliłam ruchy rąk obu panów. W przypadku Tadeusza Raczkiewicza byłam niemal pewna, że padnie jeszcze jeden tytuł. I tak się stało. Harcerski tygodnik ,,Na przełaj". Godziny w bibliotece LPŻ i przeglądanie roczników. I tylko ostatnich stron. Tam były przygody dzielnego kowboja Lucky Luck'a. Ach, jakie to było piękne! Nieraz ktoś ze starszego rodzeństwa lub rodziców musiał przychodzić i na siłę wyciągać z biblioteki.
Czyż wobec tak wspólnych wspomnień możliwym byłoby nie znalezienie szybkiego porozumienia? Oczywiście, że nie. W naszym przypadku wszystko odbyło się w tempie błyskawicznym. Popłynęliśmy...
Komiksy. Świat naszego dzieciństwa. Marzenia naszego dzieciństwa. A później był ,,Kapitan Żbik" i ,,Podziemny front", w formie komiksowej wydano też przecież Klossa. W gazecie ,,Żołnierz Wolności" byli Czterej pancerni i pies, na Pomorzu znane były przygody Kajka i Kokosza (ukazywały się w ,,Głosie Wybrzeża"). Było tego trochę. Ja odeszłam od komiksów, gdy zaczynał się Thorgal i Freya. Wszystkie komiksy krążyły po coraz młodszych członkach rodziny. U mnie zostali tylko Czterej pancerni i pies z ,,Żołnierza Wolności".
Przypominam sobie jeden z odcinków Żbika. Zły chciał uciec za granicę. W Zielonej Górze, w sklepie sportowym kupował ponton, żeby przepłynąć Nysę. Pół szkoły było już w tym sklepie, przy ulicy K. Świerczewskiego (obecnie ul. Kupiecka). Nie, żeby zobaczyć złego, ani też kapitana Żbika. Chcieliśmy zobaczyć... ponton. A jacy byliśmy dumni, że w ramce pisało Zielona Góra! Że czytają nazwę naszego miasta w całym kraju. Nawet w Białymstoku i Rzeszowie.
Spotkanie z Tadeuszem Raczkiewiczem nie był dla mnie jedyną przygodą wtorkowego wieczoru. Z artystą przybył do Zielonej Góry Florian Tadeusz Firlej, autor i wydawca, a przede wszytkim regionalista. Miał ze sobą najświeższe wydawnictwo o Gubinie w fotografiach z lat 1945-1976. Byłam wprost zachwycona. Książka jest już moja. Sygnalizował kolejne wydawnictwo o mieście nad Nysą. Cieszę się z poznania i nawiązania kontaktu. Dla regionalistów pozycje bezcenne!
A jak Gubin, to w roli głównej miejscowa fara. Jeżeli chodzi o kubaturę tylko kościół mariacki w Gdańsku jest większy. I właśnie o niej jest komiks autorstwa duetu Tadeusz Raczkiewicz, Piotr Ponaczewny. Przez dziesiątki lat mroczna riuna. Ale i nad nią w końcu zaświeciło słońce. Niedawno przystąpiono do jej odbudowy.
* * *
Tadeusz Raczkiewicz – Nie tylko komiks
Piekarnia Cichej Kobiety w Zielonej Górze przy ul. Fabrycznej 13.
Wystawa będzie trwała do 30.09.2010 r.



























Kontakt:
Oto przykład dla "młodzieży". Zaproszona przybyła i SPRAWOZDAŁA
CO WIDZIAŁA.
...
I fotki są "w temacie".
...
Ale czy Jej coś nie grozi? Za osobiste wspomnienia z młodszych lat. Szambelan otrzymywał "pouczenia".
...
Trzymaj Alicjo PION to i POZIOM ulubionej płaszczyzny deptakowej wyrównają.
Pani Alicjo
wspaniały artykuł, jak zresztą zawsze, widać co u Pani w sercu gra.
gratuluję