drukuj

Nie powinnyśmy przestać się bać

Zagrożenie...

Fot.: Archiwum GL, sxc.hu

Od ostatniego napadu gwałciciela minęło kilka tygodni. W międzyczasie sporo szumu narobiły niefrasobliwe niewiasty, głoszące jakoby zostały napadnięte, a nawet zgwałcone. Dziś ja porozmawiam z samą sobą – kobietą, zielonogórzanką – o tym czy i czego się boję.

 

Obserwowałam cię przez okno. Przyszłaś tu na piechotę. Sama…

 

Tak. I co z tego? Przeważnie tak się przemieszczam

 

 Mimo wszystko?

 

 Mimo co?

  

Mimo tego, że całe miasto boi się gwałciciela. Sześć ofiar, w tym trzy zgwałcone. Jedna z nich po brutalnym pobiciu długo nie wychodziła ze szpitala. Dwie kobiety mają pocięte twarze…

 

Tak, wiem. Mimowolnie śledzę każdy jego krok, bo nawet gdybym nie chciała, to w sklepie, kolejce, autobusie wykrzyczą mi najnowsze fakty nad głową. No i oczywiście całą masę podejrzeń, fałszywych tropów i najzwyklejszych plotek.

 

To skoro tak dobrze wiesz, to dlaczego się wystawiasz? Sama narażasz się na niebezpieczeństwo.

 

Idąc do lekarza, albo po bułki? Czy Ty nie widzisz absurdu całej tej sytuacji? 110 tysięczne miasto. Połowa mieszkańców to kobiety. Ci wszyscy ludzie boją się jednego kolesia, którego od kilku tygodni nie mogą wytropić policjanci z komendy miejskiej i wojewódzkiej przy wsparciu speców z Warszawy. Przecież to idiotyczne, nie sądzisz?

 

Sadzę, ale uważam też, że takie wystawianie się nie ma sensu. Nie lepiej odczekać trochę, aż faceta złapią?

 

Ja mam czekać? Mam się bać ciemności, cichych uliczek i osamotnienia, czyli tego wszystkiego, co najbardziej lubię, a czego w mieście i tak brakuje? Wiem, ze powinnam zachować ostrożność i staram się to robić. Jeżdżę autobusem, nie wychodzę sama po zmroku, proszę Krzyśka, żeby podwoził mnie w różne miejsca. Ale na dłuższą metę tak się nie da. Autobus nie wszędzie dojedzie, Krzysiek nie zawsze może robić za ochronę i szofera, a poza tym, to ja się bez swobody duszę. Dzisiaj miałam do wyboru – przyjść do ciebie sama na piechotę, albo nie przychodzić wcale. Uznałam, że to spotkanie jest ważne dla nas obu. Przyszłam więc. Zresztą, ataki ustały kilka tygodni temu. Potem było kilka fałszywych zgłoszeń kobiet, które chciały znaleźć się przez chwilę w centrum uwagi.

 

No i co z tego, że ustały? Gwałciciele tym się różnią od innych przestępców, że ich „choroba” – bo trudno takie jednostki uznawać za zdrowe – podlega często remisji. Taki ukryty, „uśpiony” gwałciciel potrafi pozostać w stanie uśpienia nawet dziesięć lat…

 

Czyli przez najbliższą dekadę mogę czuć się jednak bezpiecznie…

 

… ale równie dobrze dziesięć tygodni. Nie lekceważ zagrożenia. Szum w mediach ucichł, policja nie ma albo nie upublicznia nowych tropów, więc za kilka chwil kobiety przestaną się oglądać trwożliwie za siebie. Może na to czeka? Przestań więc zgrywać chojraka i pokazywać jak to wcale się nie boisz, bo brak strachu w tej sytuacji równa się głupocie!

 

 

Oczywiście, że się boję. Nie bardziej jednak niż dotąd. Zawsze idąc ciemną uliczką, miałam oczy wokół głowy – czy przypadkiem nikt za mną nie idzie, nie czai się w zaroślach. Po zmroku każdy cień, każdy trzask suchej gałązki, każdy szmer sprawiają, że ciało przeszywają dreszcze. Nie potrzebuję do tego ogólno miejskiej paniki. Zresztą taka odrobina strachu rozkosznie podnosi adrenalinę. Lubię to.

 

Do jasnej cholery, zastanów się, co mówisz! Pomyślałaś o tych kobietach, które zostały napadnięte? O tym, że może  jakiś sposób powinnaś to odebrać jako swego rodzaju przestrogę?

 

Masz na myśli to, że lekkomyślnie pozwalam na to, żeby ich cierpienie poszło na marne, tak? Powinno to przestrzec mnie i inne kobiety przed wystawianiem się na niebezpieczeństwo? Tylko co jest wystawianiem się na niebezpieczeństwo? Pójście do pracy o 7.00 rano, czy powrót pieszo po 17.00? Wchodzisz w tryb myślenia, przerzucający część odpowiedzialności za te wydarzenia na ofiary. Stąd już tylko krok do stwierdzenia, że „sama sobie winna, bo po co taką krótką spódniczkę zakładała”. Jesteśmy słabsze fizycznie. Można nas przemocą zniewolić i zgwałcić. Faceta nie zmusisz do wzwodu. Chyba, że gwałt miałby być analny – dla nich to podobno nawet gorsze. Ale żeby siła mięśni decydowała o przewadze? W XXI wieku w kraju członkowskim Unii Europejskiej? Ten koleś to tak naprawdę zakompleksione, słabe psychicznie zero, które przez kilka chwil może się poczuć silne, upadlając innych. A my same pokazujemy mu, że faktycznie jest ważny, skoro poświęcamy tyle czasu, papieru gazetowego i czasu antenowego na rozmowę o nim…

 

Robimy to, bo nam zagraża…

 

Pięćdziesięciu tysiącom kobiet zagraża jeden głąb, którego być może żadna wcześniej sama z siebie nie zechciała? Samo myślenie w taki sposób jest już upokarzające! Powiem ci, że cała ta historia budzi we mnie taką złość, że kiedy idę czasem po zmroku jakąś nie do końca jasną uliczką i myślę sobie, że to barachło mogłoby mnie zaatakować, to jestem tak nabuzowana, że aż bym tego chciała, żeby móc mu porządnie skopać jaja.

 

Dlatego nie boisz się wychodzić? Agresja cię uskrzydla i wzmacnia, czy może po prostu zepsuła ci się wyobraźnia?

 

Albo może trochę się zacina. W sumie jak zaczynam myśleć o tym, że obcy facet ma mnie  rozbierać i to na śniegu, w taki mróz…

 

Zimna boisz się najbardziej? Nie gwałtu?

 

Wtargnięcia w intymność? Jakoś nie bardzo. Może dlatego, że dotąd w relacjach w mężczyznami to ja określałam dystans. Ja określałam granice intymności i nie bardzo potrafię sobie wyobrazić sytuację, kiedy ktoś je narusza bez mojej zgody. Pewnie to by się zmieniło drastycznie, gdybym znalazła się w takiej sytuacji, ale na razie tego nie czuję. A tym, czego najbardziej się boję, to nie zimno, ale okaleczenie. Nie ból nawet, a pocięta twarz. To jest zamach na intymność. Ten koleś nie tylko zabiera kobietom poczucia bezpieczeństwa i godności. On je znakuje, potęgując przy tym upokorzenie. Naraża na setki pytań stylu „oj a co ci się stało, skąd te blizny”. Na zastanawianie się, czy mijający cię ludzie domyślają się co ci się stało i co ten zwyrodnialec z tobą robił. Na oglądanie w lustrze tej szpecącej pamiątki i przeżywanie tego codziennie od nowa. Właśnie to jest naprawdę upokarzające.

 

 

Zdjęcia

  • Zagrożenie...
Semi_Dry
Autor:Semi_Dry

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
AmIright
AmIright śr., 2010-03-03 12:21

Piękne

"Ale żeby siła mięśni decydowała o przewadze? W XXI wieku w kraju członkowskim Unii Europejskiej?" - czyli tak naprawdę niewiele odeszliśmy od epoki kamienia łupanego. Są w tym kraju i w tym mieście nadal ludzie, którzy wierzą w przewidywane przyszłosci, w lalki voodo, w horoskopy, w moc uzdrowicieli... Sa też tacy, którzy uważaja, ze jak są silniejsi od kobiety to mogą ją zgwałcić. Średniowiecze.

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)
baszaalbion
baszaalbion śr., 2010-03-03 21:37

Przepowiedział Myśliciel

@AmIright:

Rzeczywistość. Ty drogi kolego nie wiem czy wystawiles nos poza Europe, czy kraj? Twoje poglady na forach już mnie nie dziwią. Umysł ludzki jest zbyt mały by objął to co Nas otacza. Skoro jesteś takim racjonalistą, to mam inne pytanie do Ciebie: Daj mi trzy przykłady na istnienie Boga lub Chrystusa? Ja jako katolik wierze, w jego duchowość. A nigdy go nie widziałem. Ty nie byłęś na Haiti, więc jak chcesz obiektywnie oceniać inną religię? Troche kolego pokory i obiektywizmu. No ale cóż, to chyba jałowa dyskusja

www.zlotybrowar.pl (https://www.zlotybrowar.pl)
Marek Pakoński
Marek Pakoński śr., 2010-03-03 13:07

Dla mnie ciekawe jest to

Że Semi_Dry poruszyła sprawę po prostu braku bezpieczeństwa człowieka żyjącego w mieście... I tej adrenalinki, którą czujemy, gdy wiedząc, że nie powinniśmy, wchodzimy w ciemną ulicę... Podchodzimy do sklepu nocnego obstawionego kompanią dresiarzy. Patrzymy w twarz idącemu z naprzeciwka gościowi o twarzy zakapiora, który patrzy na nas wyzywająco. Później ktoś powie - jesteś głupi, bo ryzykujesz. Trzeba na siebie uważać. Unikać zagrożeń. Ale przecież ryzykujemy cały czas. Choćby przebiegając przez ulicę na pasach, bo kierowcy nie zatrzymają się za Chiny Ludowe. Idąc po nieodśnieżonym chodniku do pracy. Niebezpieczeństwo jest obecne stale. Czasem ma twarz gwałciciela, czy bandziora z portretu pamięciowego. Ale najczęściej to anonimowy przechodzień, który idzie za nami wieczorem, czy trójka dresów (bez sternika), która chwytając Cię za kurtkę altruistycznie oferuje swą pomoc, wołając: "Masz jakiś problem?".

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
Didi
Didi śr., 2010-03-03 13:10

Podoba mi się, że ktoś w końcu zobaczył

Podoba mi się, że ktoś w końcu zobaczył o co w tym wszystkim chodzi. Dokładnie o naruszenie naszej intymności, jej granic. Facet bawi się w rzeżnika, który znakuje swoje " bydło" ( to, które upolował).

didi
Marek Pakoński
Marek Pakoński śr., 2010-03-03 16:26

Uwaga

Obszerny fragment artykułu ukaże się w czwartkowej GL :)

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
zaskroniec73
zaskroniec73 czw., 2010-03-04 16:53

dobry kabaret

Okazuje sie ze napadu w SWIDNICY równiez nie było , ze to niby wymysł kobiety zekomo pokrzywdzonej , zaraz sie okarze ze ze niby nawet w zielonce nie było zadnego napadu zboczenca na kobiety . prawda jest taka ze policja ma wszystko w duqie i trzeba im wszystko wyłozyc na patelni sami nie sa w stanie nic zrobic a takie gadanie ze szukaja ze cos maja ze......... itc to zwykły pic na wode zeby ludzi uspokoic ,a za jakis czas okaze sie ze sledztwo zostało przerwane i umozone , a jak sie pomyla na swoja niekozysc to powiedza ze sledztwo nie było prowadzone ze wzgledu na brak jakich kolwiek dowodów ze cois takiego miało miejsce . najlepiej im wychodzi wlepianie mandatów za picie piwa bo maja w ten czas klijentów na patelni. prosty przykład sklep ZABKA ul SŁOWACKA (praktycznie codziennie ) a jak trzeba przyjechac do kolizji to sie czeka ze 40- 60 minut .ZAL-PARANOJA - UBUSTWO