drukuj
Na dobry początek. Do działań Policji.
Utworzono: 09-02-2010, godz. 19.01, Ostatnia aktualizacja: 09-02-2010, godz. 19.30
Teraz to już turysta. Wybrał się do Lubska, schemat napadu bardzo podobny do tych co miały miejsce w Zielonej Górze. Może zielonogórzanki mają się cieszyć. Wyjechał. Nie, nie błaznuje. To już zagrożenie społeczne. Nie naśladowca. Chciałbym być optymistą, a niestety jestem realistą. Te napady mogą się nasilać. Dlaczego nikt nie podejmuje szerszego dialogu społecznego? Jedno spotkanie organizacji feministycznych nic nie zmieni, nic nie wniesie. Tutaj są potrzebne zsynchronizowane działania wszystkich środowisk. Nie widać tego, a paranoja narasta.

























Kontakt:
A kto pouczył kobiety
żeby napadnięte przez rzekomego zboczeńca wzięły z jego odzienia coś "na pamiątkę". I tylko taka rzecz, przesiąknięta potem (albo tylko zapachem) gwałciciela może ułatwić policyjnemu pieskowi podjęcie sladu tropienia.
Policyjnemu pieskowi nie wystarczy portret pamięciowy.
Z uśmiechem
To nie tak do konca. Ślady butów po pierwsze. Dwa, przecież dochodzi do szarpaniny ofiara stawia opór. Zawsze więc coś zostaje na miejscu przestępstwa. Czy to urwany guzi, jakieś mikroskopijne nici z ubrania, może włosy. U ofiary za paznokciami, często zostaje skóra przestępcy. Tych przykładów można mnożyć. Z całym szacunkiem do całej sprawy Panie Szambelanie.
A komórki?
Zastanawia mnie dlaczego do tej pory nie namierzyli komórek, które podobno ukradł kobietom. Wszędzie spece od podsłuchów, wszędzie i wszystko sprawdzają i kontrolują, a jak przychodzi czas, kiedy to faktycznie by się przydało to cisza... Skoro potrafią zlokalizować kogoś dzwoniącego do kilku metrów? Skoro potrafią namierzać wyłączone komórki? Może w końcu wykorzystaliby to do pożytecznych celów?
To nie licytacja
tak, tak tutaj jest sedno sprawy. Gdy chodzi o jakiegos wazniaka to sa wykorzystywane wszystkie srodki i zrodła. Jak zginie policjant, to porusza niebo i ziemie. Zabija polityka rusza caly aparat rosortowy przez ABW, MSW i inne organy scigania. Przecietny obywatel jest traktowany jak pies. Byle przegonic, wyciszyc temat, przemilczec. Potem sie dziwic, ze spoleczenstwo spowite jest znieczulicą. Dopiero jak ofiara gwalciciela padnie jakas osoba publiczna lub zona policjanta wezma sie do roboty. Samo zycie. Przestepca sie juz nawet nie ukrywa. Robi sobie wycieczki po wojewodztwie, atakuje w innych miastach