Na bachusikowym szlaku
W sobotnie, sylwestrowe popołudnie, na bachusikowym szlaku widziałam kilka grup. Kilkunastosobowe grupy studentów przemieszczały się od bachusika do bachusika. Okrzykami radości obwieszczały, że już przy nim są. Jakby rozgrywali wyścigi – kto prędzej zaliczy nasze małe atrakcje.
Grupa ze zdjęcia otrzymała bonus. Akurat chwilę wcześniej bachusika Wiertikusa Mocarnego fotografowała pani Magdalena. Kiedyś mieszkanka Zielonej Góry, a obecnie z wizytą. Ponieważ miałam przy sobie czapeczkę z akcji grupy KPZR (Klub Przyjaciół Zielonogórskich Rozpustników), ubierających małe bóstwa w mikołajowe czapeczki, Wiertikus Mocarny jeszcze raz zaprezentował się w czerwonej czapeczce.
Młodzież szybko udokumentowała swoją obecność i już spieszyła do kolejnej figurki. A tuż za nimi pojawiła się inna grupa. Byli przygotowani. Mapka z ,,Gazety Lubuskiej" rzucała się w oczy. To był trafiony pomysł z takim prezentem dla Czytelników!
Radosne godziny na deptaku w poszukiwaniu bachusików. Spora część zobaczyła ich po raz pierwszy i od razu w wiele.
A co na to pani Magdalena? Mapki akurat nie miała, w trybie ekspresowym wskazałam gdzie ma jeszcze dotrzeć. Podobał jej się pomysł na uatrakcyjnienie miasta. ,,Kliszy" nie żałowała. Bachusiki są tego warte!
Skoro zaś o bachusikach, przeto tradycyjnie już odsyłam
do tego miejsca: https://picasaweb.google.com/106329855968662787925/KCKPZR
oraz tutaj: http://www.panoramio.com/group/34015


























Kontakt:
Pozdrawiam panią Magdalenę, gdziekolwiek teraz mieszka.
Zapewne (po instruktarzu Alicji) będzie pilnie czytała nasz portal.