My, żyjący w szczęśliwym mieście wolnego państwa, okazaliśmy zatroskanie o losy bojowników o prawa człowieka
Wprawdzie prasa podała adres (jakże wiele mylący) „ulica Drzewna 13”, a tam na frontonie tylko tablica o poradni psychologicznej. Niektórzy pytali przechodniów którzy też nie wiedzieli. Jeden pan, choć magister, to nawet aż na drugie piętro wszedł, aby szukać.
A ja, stary penetrator wszystkiego, co się dzieje na Starówce, wiedziałem, że Towarzystwo Integracji Społecznej ma swoją siedzibę blisko, ale z wejściem od ulicy Generała Sowińskiego. Jest tablica, są schody w górę, potem korytarz, a na lewo zejście do piwnicy, gdzie się odbyła część zasadnicza zielonogórskich obchodów dni solidarności z Tybetem.
W wąskim (przez to przytulnym) korytarzu odczytano apel i nazwiska prześladowanych przez azjatyckie władze bojowników o wolność Tybetu i prawa człowieka w Chinach.
A potem AlinKa Sarit zaśpiewała i zagrała na chińskim gongu i tybetańskich misach. Wszystko to rejestrowała kamera telewizji Gorzów.
Okazało się, że mam talent, bo bez uprzednich prób zagrałem na misie tybetańskiej. I zostałem pochwalony przez znanego zielonogórskiego podróżnika po świecie i krajach azjatyckich.


























Kontakt:
Samopromocja pełną g....
Widzi Pan sam. AUTOPROMOCJA ale taka naciągana, dlaczego inni nie piszą o Panu ? Po co się liczyć z opinia innych, przeciez Pan zawsze ma racje....
Mnie wypromował Prezydent Zielonej Góry
który swoją butą w traktowaniu warszawskiej publicystki spowodował ośmieszenie go w dużym artykule. Taki duży prezydent stanął wobec mało znanego obywatela który chciał coś bezpłatnie zrobić dla chwały miasta Zielonej Góry. Miasta w którym Jego Ojciec, Pionier Ziem Odzyskanych założył dom rodzinny i wychowywał czworo dzieci.
Mnie wypromowała Gazeta Lubuska przezywając mnie Szambelanem.
Komu ja przeszkadzam? Komu zajmuję miejsce?
Szkoda, że komentator nie doczytał nazwiska dziewczyny która grała i śpiewała. To ja ją w tym artykule promuję. Czy to zrobł ktoś inny? To czego masz mi za złe że jestem dobry?
Dobry...
Dobry dzień. W kontekście całej wy powiedzi, raptem znalazł Pan rodzinek, "TO JA ją w tym artykule promuję" i znowu samozadowolenie! Pana obiektywizm mija się z prawdą, a o tym że zgadzam się z Panem w innej sprawie już Pan nie napisał! Tak, tak pisze się to co wygodne. Zapomniałem, teraz to jest obiektywne "inaczej"