drukuj

Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa

Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa

Natknąłem się na nie przypadkowo w Węgorzewie wracając rowerem z wyprawy na Litwę. W tym mieście, gdzie już 20 lat nie docierają pociągi pasażerskie a 10 lat towarowe, istnieje Mazurskie Muzeum Kolejnictwa. Świadomie napisałem istnieje, gdyż słowo funkcjonuje byłoby nadużyciem.

Mając świeżo w pamięci zielonogórskie dyskusje o Kolei Szprotawskiej i pomyśle utworzenia muzeum przy ulicy Ogrodowej, postanowiłem wstąpić by zdobyć informacje, które ewentualnie mogłyby być przydatne naszym pasjonatom w ich działaniach.

Po wykonaniu kilku zdjęć okolicy stacyjnej udałem się na zwiedzanie ekspozycji.
Pierwszym zaskoczeniem była informacja od niezbyt sympatycznej pani - najprawdopodobnie emerytki kolejowej o konieczności wykupienia biletu wstępu, mimo, że okazałem się naszą MM-kową legitymacją i poinformowałem, że chciałbym napisać artykuł o ich muzeum by lubuskim hobbystom było łatwiej organizować podobne muzeum w Zielonej Górze.

Gdy zdecydowałem się kupić bilet, okazało się, że nie będę mógł robić zdjęć.
Uzyskałem informację, że to Pani Dyrektor wydała taki zakaz by fotografujący nie wykorzystali zdjęć w celach komercyjnych.

Na nic się zdały przekonywania, że to np. może zaowocować w przyszłości większą liczbą zwiedzających muzeum a w ogóle to muzea tworzy się m.in. po to, propagować to, co udało się zachować dla potomnych i ja to własnie chcę zrobić.
Zrezygnowałem ze zwiedzania i mimo protestów " cerber pani " przez okna zrobiłem dwa zdjęcia ekspozycji znajdującej się wewnątrz budynku muzealnego dworca.
Zdegustowany zaistniałą sytuacją, zapytałem kilka osób mieszkających obok dworca o to jak dużo turystów i mieszkańców zwiedza muzeum.
Odpowiedzi były jednoznaczne. Panie, tego lata to Pan chyba pierwszy jest a najwięcej to było na otwarciu parę lat temu gdy wstęgi przecinali.

Po powrocie do domu próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej o muzeum, niestety nie posiada ono własnej strony www. Ze strzępków informacji o węgorzewskiej inicjatywie muzealnej dowiedziałem się, że wraz z otwarciem muzeum uruchomiono przejazdy turystyczne na zamówienie lecz mimo atrakcyjności terenów, po pół roku zaprzestano tych działań.

Mimo tego, że nie udało mi się do końca zrealizować zamiarów to pewne wnioski dla naszych zielonogórskich pasjonatów nasuwają się same.  
Nie jest łatwo utrzymać placówkę podobną do tej w Węgorzewie bez dużego zainteresowania ze strony mieszkańców i turystów. Tą wiedzę nasi pasjonaci na pewno mają.
Pozostaje kwestia biletowania, udostępniania ekspozycji wszystkim zwiedzającym bez wyznaczania jeszcze przed otwarciem reguł wykluczających określone grupy ze zwiedzania lub decydowania kto może a kto nie może zwiedzić ekspozycji.
Z artykułów i komentarzy na MM-ce pamiętam, że takie zapowiedzi padały i w sposób moim zdaniem pokretny były prawnie uzasadniane.
Nie może też zabraknąć prostej ludzkiej życzliwości wobec wszystkich zainteresowanych tematem.
Żeby muzeum powstało i mogło funkcjonować, nie wystarczy sam zapał grupy pasjonatów. Potrzebne jest współdziałanie i to ścisłe z władzami samorządowymi miasta, powiatu i województwa nie mówiąc już o PKP jak to miało miejsce w Wegorzewie. 
Tego wszystkiego zabrakło moim zdaniem już na starcie zielonogórskiej inicjatywy. 
Bez zmiany nastawienia do otaczającej rzeczywistości trudno będzie cokolwiek sensownego zbudować dla zachowania pamięci o Kolei Szprotawskiej, tym bardziej, że tych co pamietają jak ona przebiegała przez miasto jest z dnia na dzień mniej.

 

Zdjęcia

  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
  • Moje spotkanie z Mazurskim Muzeum Kolejnictwa
Pintaliano
Autor:Pintaliano

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
swierszczyk
swierszczyk czw., 2011-07-28 18:58

Toć świerszczyk zagląda

a "jedynaczka"
na kuchnię wygląda
nic dziwnego
że dyrekcja
nie chce pokazywać tego...
szkoda na bilecik....
lepiej dalej "lecić..."
to znaczy pedałować...
a drobniaki (na zaś) zachować....
pozdrawlaju i dla żoneczki ukłony imaju....

Szambelan
Szambelan czw., 2011-07-28 19:19

Drogi Pintaliano ! Zapewne kolejowa pani zauważyła rower. To

NIE DO POGODZENIA jak w Zielonej Gorze także w innych miastach zapewne
....
Rowerzysta z kolejarzem to jakby Rosjanin z Ukraincem. Mogą się kochać, pić wódkę, uprawiać seks grupowy ale swoje poczucie nacjonalistyczne preferują Ponad Wszystko
Gdziekolwiek jesteś Mieczysławie B. Szambelan Cię pozdrawia !

Szambelan
Marek Pakoński
Marek Pakoński wt., 2011-08-16 12:18

W oknie stoi czapka Myszki Miki

;)

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
Pintaliano
Pintaliano wt., 2011-08-16 12:21

Ale gapa ze mnie,

@Marek Pakoński:

jak mogłem nie zauważyć.

Pintaliano