drukuj

Moja recenzja mazuchowskiej "Medei"

Teatr

fot. kikashi/sxc.hu

Medeo, och Medeo, cóżeś uczyniła Brano Mazuchowi, że tak cię potraktował?

12 listopada na deskach Teatru Lubuskiego w Zielonej Górze miała miejsce długo wyczekiwana premiera niezwykłej tragedii Eurypidesa/Seneki Mł. "Medei".

Po spektaklu ukłuło mnie boleśnie uczucie, że wydane pieniądze na teatr mogłem z o wiele większym pożytkiem wydać na jakiś komercyjny, głupiutki film w multikinie.

Zamiast wirtuozerii Seneki Mł. czy chociażby, daliby bóg, Eurypidesa; o interpretacji Larsa von Triera nie wspominając, dostałem pokaźną dawkę chaosu, wrzasków, imitacji króliczego seksu i obrzydliwej golizny. A jak już Brano Mazuch chciał być taki nowoczesny i awangardowy, to dlaczego rozebrał paskudnie grubego Jazona, a pod białą suknię pięknej Kreuzy wcisnął kostium rodem z peerelowskiego basenu? Ukazanie szpetoty ciała ludzkiego w pełnej krasie w osobie mazuchowskiego Jazona jest obrazoburstwem dla wszystkich Mistrzów Antycznego Teatru.

Powiada się, że Tim Burton dlatego nakręcił tandetny i kiczowaty film pt. "Planeta Małp" (2001), ponieważ nie rozumie (?) i nie lubi małp. Można byłoby więc, nawiązując do tego, powiedzieć, że Brano Mazuch podobnie nie rozumie i nie lubi Medei.

Dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego musiałem szybko po spektaklu raz jeszcze przeczytać sobie oryginalną "Medeę".

Tak, tak, ja wiem, że dyrektor Lubuskiego Teatru, Robert Czechowski, przyklaskuje "unowocześnianiu sztuk", ale bardzo proszę -  z umiarem. Pewnych świętości szargać nie można. Dobrze, że to "tylko" eurypidowsko-senekowa Medea, a nie mickiewiczowski Pan Tadeusz. Larum byłoby ogromne, ba, skandal na cały kraj. Ale może Brano Mazuch lubi skandalizować?

Tak, dla współczesności. Tak, dla awangardy. Tak, dla "unowocześnianiu sztuk". Tak, dla artystycznej interpretacji. Nie, dla przekraczania granic przyzwoitości. Nie, dla szargania świętości.

Jeżeli Lubuski Teatr tak podchodzi do klasyki, jak do Medei, to jestem przerażony tym, co może mnie czekać podczas premiery zielonogórskiej interpretacji "Balladyny" Słowackiego. I wolałbym w takiej sytuacji, aby Lubuski Teatr jednak się klasyką więcej nie zajmował. Bo naprawdę wolę wydać 300 zł więcej i pojechać do Teatru Narodowego w Warszawie niż oglądać w wydaniu absolutnie niedopuszczalnym sztuki klasyczne.

Zdjęcia

  • Teatr
KOKO
Autor:KOKO

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia ndz., 2011-11-20 18:32

Nie mogę się wypowiadać, bo

nie byłam i nie widziałam w naszym teatrze.
Bardzo ciekawe, to co Pan tutaj napisał. Byłam przed laty na tej sztuce w Teatrze Powszechnym w Warszawie, z Krystyną Jandą w roli głównej. Bardzo mi się podobało. Nawet trochę zapamiętałam.
„Nowa mnie zmogła siła: tu żądza napiera
tam rozum; a ja chwaląc lepsze — zło obieram”.

B.H.-D.
barszczewska
barszczewska ndz., 2011-11-20 18:58

a ja byłam wczoraj

i muszę przyznać, że było ostro, ale nie użyłabym słów Krzysztofa. Ja, niestety dla mnie, nie czytałam Medei i pewnie nie przeczytam, bo nie gustuję (wstydzę się tego ogromnie) w takiej klasyce, ale ze spektaklu wyniosłam uczucie podziwu dla Medei czyli Hanki Klepackiej, a golizny Wiśniewskiego to nawet nie zauważyłam i wcale nie było to jakoś obrzydliwie pokazane (może dlatego, że ja z racji wieku o goliźnie mam już swoje własne zdanie, i nie oczekuję tego co pokazują nam czasopisma czy piękne zdjęcia).
Po spektaklu stwierdziłam, że fajnych mamy w Zielonej Górze aktorów, a recenzji nie podejmuję się napisać.
Fajnie jednak i to cenię, że Krzysztof napisał jak on to odebrał..

barbara
Bogusia
Bogusia ndz., 2011-11-20 19:06

To dopiero zachęciliście, żeby

@barszczewska:

pójść i samemu ocenić.

B.H.-D.
KOKO
KOKO ndz., 2011-11-20 19:39

...

To jest moje subiektywne odczucie po spektaklu i tylko subiektywne, moje. Mnie on się nie spodobał, a to dlatego że Seneka, Eurypides i wielu innych mistrzów antycznego teatru są dla mnie takimi samymi świętościami jakimi dla Polaków jest Mickiewicz czy Słowacki. Z tęsknotą od pierwszej plotki wyczekiwałem tej Medei i oczekiwałem sporo. Okazało się, żeby nie oczekiwać za wiele, aby się potem nie zniechęcić. Niby Polak mądr po szkodzie, ale za każdym razem tak mam. Oczekuję za dużo i potem się irytuję. Tak było także z tą "Medeą".
Ale rozumiem też i to, że moja opinia jest odosobnioną. Nie wszyscy muszą i mają się zachwycać antycznymi mistrzami, jak "Panem Tadeuszem".
A nagi, jak i ubrany, Jazon w wydaniu mazuchowskim był dla mnie obrazoburczy w sensie antycznym. Starożytni eksponowali piękno ludzkiego ciała, a nie jego szpetotę. Nie te czasy, nie te obyczaje.
..
Poprawiłem parę chochlików.

Milena
Milena ndz., 2011-11-20 21:08

Ja tak sobie myślę KOlszak,

Ja tak sobie myślę KOlszak, że idąc na przedstawienie za bardzo byłeś nastawiony na klasyczne zilustrowanie tragedii. To normalne, że przeżyłeś szok skoro umysł Twój zakodował sobie typowo antyczna wizję. Jednak...przeżyłeś! :p
A w starożytności nie było brzydali i grubasków i nie uprawiano dzikiego sexu?? :p

KOKO
KOKO ndz., 2011-11-20 21:44

...

Z pewnością w przypadku mistrzów antycznego teatru mam podejście bardzo konserwatywne, jeśli nie klasyczne. Ratuję się tylko tą myślą, że wielu Polaków ma podejście bardzo konserwatywne do np. Mickiewicza. ;)
A starożytność to nie "Kaligula" Tinto Brassa. :P
A "Medea" w Lubuskim Teatrze nie ma ograniczeń wiekowych, chyba, a przynajmniej takowych nie widziałem. ;):)