Moja przygoda z Boccią
W drużynie zielonogórskiej Bocci znalazłem się za sprawą mojej najlepszej koleżanki, która zaproponowałami treningi. Najpierw jednak pełniłem rolę obserwatora, kibicując jej w czasie treningów, zawodów. Tam dowiedziałem się również, jakie są podstawowe zasady gry. Zacząłem się zagłębiać w to, rozpoczynając treningi, ale długo podejmowałem decyzję. Analizowałem różne aspekty mojego zaangażowania, nie miałem pewności, czy podołam zadaniom. W końcu jednak się zdecydowałem.
Gdyby dziś ktoś zapytał mnie, czy nie żałuję, bez wahania odpowiem, że to bardzo trafna decyzja.
Owszem, miewam wątpliwości co do moich predyspozycji. Nie byłem pewien, czy stopień mojej sprawności nie będzie przeszkodą do uprawiania tej dyscypliny sportu i czy po pierwszych, nieudanych próbach nie poddam się. Jestem jednak uparty i niełatwo składam broń, więc mimo początkowych trudów, brnąłem w to dalej.
Na początku sam rzucałem bilami, ale jak się okazało, moim największym przeciwnikiem jest spastyka. Zmieniłem więc taktykę gry i za radą trenera zacząłem używać sprzętu wspomagającego – rynny. Asystentem przy rynnie została moja mama. W treningi zaangażowałem się tak bardzo, że trenowałem dwa razy w tygodniu z trenerem, a w pozostałe dni w domu.
Przyszedł czas na zawody. Pierwszy raz grałem 21 maja 2010r na II Integracyjnych Mistrzostwach Zielonej Góry w Bocci. Zaprezentowałem się z jak najlepszej strony, razem z drużyną zdobyliśmy III miejsce!
Byłem, jestem... Szczęśliwym debiutantem. Cieszę się, że mam swój udział w sukcesie drużyny, ale przede wszystkim grałem dla siebie.
Udowodniłem sobie, że warto podjąć trudy treningów i walkę o podium. Niestety, na kolejnych zawodach nie zdobyłem punktowanego miejsca, ale przegrana motywuje mnie jeszcze bardziej do intensywnej pracy.
Boccia tak naprawdę dała mi możliwości postawienia sobie nowego celu w życiu.
Cieszę się, że w moim życiu pojawił się sport, w którym mogę się realizować, mimo swojej małej sprawności fizycznej.
Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia bez uprawiania sportu.



























Kontakt:
Chcieć to móc
Podziwiam, gratuluję i ...tak trzymać !
Gratuluję pasji!
Cieszę się, że jesteś w naszym gronie. MM-kowiczów.
Walcz! Zwyciężaj! I... pisz! Dla nas i dla siebie.