drukuj

Mój pierwszy raz w 4 Różach dla Lucienne

1.

Potrójne uderzenie w Czterech Różach... Bronicky zaprasza, MM-kowicze, a właściwie MM-kowiczki się organizują i idą. Żeby zobaczyć, posłuchać, a przede wszystkim oklaskiwać i fotografować miłego, młodego MM-kowicza.

W Klubie muzyczno – artystycznym „4 Róże dla  Lucienne" byłam po raz pierwszy. Wiedziałam, że ma bogaty program, że odbywa się tam wiele koncertów, ale dotąd, nie było mi po drodze.
Zaproszenie MM-kowicza, wygrana Szwedki59 i jej towarzystwo oraz barszczewskiej i Krzysi skłoniło mnie, żeby się tam wybrać, na koncert.

Samo wejście było nieco stresujące. Tylko młodzież, przyglądająca się nam z zainteresowaniem mówiącym: „Co one tu robią?"  I wcale się im nie dziwię, bo też zadawałam sobie to pytanie.
Zobaczyłam p. Milenę, potem p. Alicję, a to już nasi, MM-kowicze. No i Bronicky, swój człowiek. Rozglądałam się po Klubie z zainteresowaniem.
Pełno zakamarków, w których można się zaszyć. Wystrój ciekawy, bar przypominający karczmę z oryginalnymi starociami, które warto zobaczyć, dużo drewna.
Szukam szatni, niestety nie znajduję. Nie ma? Dlaczego? Co mam zrobić z kurtką, na krześle? Przecież wiem, że to nieładnie. J. Kamyczek nie byłby zadowolony.
Gdy już wreszcie usadowiłyśmy się na balkoniku, przy malutkim stoliku, na wszystkich patrzymy z góry, jak na starsze (tylko wiekiem, bo na pewno nie duchem) panie przystało.
 
Przyglądamy się młodzieży. Mnie, która tyle lat z nią pracowała, młodzież zawsze ciekawi.
W oczy rzuca nam się chłopak z wielkim irokezem na głowie, jak na mój gust (starszej pani), nie jest to ładne, ale nie mnie ma się podobać tylko jemu i tak na pewno jest.
Zaczynam go fotografować, chłopak to widzi. Grzecznie pytam, czy nie chciałby pozować do zdjęcia? Uśmiechnięty, rozluźniony wchodzi na środek sali i pozuje. Kontakt został nawiązany.

Zaczyna się koncert zespołu Grunberg, w którym gra na gitarze i śpiewa Bronicky.
Nazwa zespołu to przedwojenna nazwa Zielonej Góry, wynikająca z zainteresowań historią miasta. Muzyka Grunberga to najprościej mówiąc Punk Rock z elementami SKA.
Przyznaję, że idąc na koncert, co nieco o zespole poczytałam, stąd moja wiedza.
Muzyka ostra, nie powiem, że takiej nie lubię, ale tam, w Klubie, ilość decybeli przerosła moje możliwości słuchowe. Śmiałam się z koleżanki, która wzięła stopery do uszu...już się nie śmieję.
Podobał mi się, nawet bardzo, pierwszy utwór „Butelka", zarówno muzyka, jak i słowa. Z przyjemnością wysłuchałabym go jednak w większej sali, czy w amfiteatrze.

Zespół grał, Piotr Bronicki, w zespole „Bronek", a na MM-ce „Bronicky", grał i śpiewał, młodzież się bawiła, a my miałyśmy, drugi tego dnia, Foto Day.

Jak się dzisiaj bawi młodzież? To mnie bardzo interesowało.
Powiedziałabym inaczej, jak jeszcze 5 lat temu. Dlaczego?
Ze zdziwieniem patrzyłam na obijających się o siebie młodzieńców, do których rzadko dołączały dziewczęta.
Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć, jak wygląda taniec Pogo.
Grupowy taniec charakterystyczny dla kontrkultur punków, metalowców oraz skinheadów, polegający na dość chaotycznym wzajemnym odbijaniu się od siebie, przepychankach w tańczącym tłumie.
Mnie przypominało to walkę kogutów. I chociaż gesty w tym tańcu zdawały się być agresywne to, de facto, żadnej agresji wśród bawiących się nie zaobserwowałam.

Nie ważne, czy ten rodzaj zabawy, tańczenia mi się podoba, czy nie. Każdy wiek ma swoje prawa. Ważne, że młodzież ma gdzie spędzać czas wolny, że może się w tańcu wyżyć, że nie stoi po klatkach schodowych, nie pije, nie rozrabia.

Poleciłabym ten taniec co agresywniejszym MM-kowiczom. Za 10 zł można pójść na koncert do 4. Róż..., dołączyć do bawiących się, poszaleć, wyładować złą energię, a na pisanie napastliwych komentarzy na pewno już sił i chęci zabraknie.

O p. Alicji już wszystko świetnie napisała Milena, więc MM-kowicze wiedzą, jak dała wyraz swojego uwielbienia dla Bronka i całego zespołu Grunberg.

Wprawdzie po jego występie, ja i pozostałe Mm-kowiczki, w których towarzystwie miałam przyjemność być, trochę ogłuszone, wyszłyśmy, ale na pewno nie żałuję, że poszłam, zobaczyłam, posłuchałam i, co ważne, zrobiłam dużo ciekawych zdjęć.

Panu Piotrowi Bronickiemu dziękuję za zaproszenie, Marysi za zmobilizowanie mnie. Zespołowi Grunberg życzę wielu sukcesów.

Zdjęcia

  • 1.
  • 2.
  • 3.
  • 4.
  • 5.
  • 6.
  • 7.
  • 8.
  • 9.
  • 10.
  • 11.
  • 12
  • 13.
  • 14.
  • 15.
  • 16.
Bogusia
Autor:Bogusiagg: GG6410658

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
krzysia
krzysia sob., 2010-11-27 19:08

hm tak było jak napisałaś,

hm tak było jak napisałaś, brawo:)))

krzysia
Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska sob., 2010-11-27 23:00

Było wszystko co miało być na koncercie.

Bum bum. Dymy. Pogo.
-----
A gdybym nie była, zadałabym pytanie gdzie to lodowisko (irokez zdjęcie 11.).
-----
Teraz widzę, że plecak mam dosyć spory (zdjęcie 5.). Ale dlatego, żeby podręczne skarby i aparat z futerałam się pomieściły. Aparat jeszcze w futerale leżą na stoliku przed Baronową. Nie wiem natomiast co Milena już miała nagrane, gdyż ja się dopiero wypakowywałam.
-----
Szwedka też czuła klimaty, gdyż przez chwilę zderzałyśmy sie bioderkami. Może to było w okolicach zdjęcia 7.?

Pozdrawiam
Lucyna
Lucyna ndz., 2010-11-28 19:29

Pani Bogusiu szatnia jest

Pani Bogusiu szatnia jest trzeba spytać w barze o klucz a sama szatnia jest obok sali dla palaczy. Co do Pogo to taniec w latach 80-tych tańczony w Jarocinie i nie tylko. Zawsze bałam się obijania o innych ale w Różach po prostu wyszłam z sali gdzie go tańczono bo moja córka sobie nie odmówiła zatańczenia. Byłam w Różach na koncercie 21.11.2010 i co prawda muzyka była taka jak "moja" ale publika to już taka pi raz drzwi jak mojej nastoletniej córki=))

Lucyna
Bronicky
Bronicky ndz., 2010-11-28 21:38

Gdyby Panie zostały trochę

Gdyby Panie zostały trochę dłużej, to na koncercie następnego zespołu, Jakoś To Będzie, razem zatańczylibyśmy pogo pod sceną :)
Mam nadzieję, że następnym razem :)
Pozdrawiam

Piotr Bronicki, Bronek http://myspace.com/grunbergpunx