Mój pierwszy lot samolotem
Wszystko zaczęło się gdzieś około 1954 roku na festynie 1 - majowym. Tak mi się spodobał widoczny na zdjęciu samolot, że wymogłem na ojcu spory wydatek. Pozostała jednak dzięki temu sentymentalna fotografia.
Ten dzień rozbudził we mnie marzenie by kiedyś polecieć samolotem a nawet zostać pilotem.
Nie udało się na początku lat sześćdziesiątych gdy na skwerze przy Niepodległości stanął odrzutowiec
Jak - 23. Był to tylko pomnik.
Marzenie ziściło się dopiero w 1967 roku, gdy w przykrych co prawda okolicznościach ale zaliczyłem kółko samolotem sanitarnym nad lotniskiem w Przylepie.
Wcześniej, jeszcze w LO chciałem zostać spadochroniarzem. Niestety kurs jak i marzenia o zawodowym lataniu okazały się niewykonalne. Odpadłem na badaniach lekarskich w dęblińskiej " Szkole Orląt ". W grupie chętnych było nas 103, na kurs dostały się tylko trzy osoby.
Kolejny lot, tym razem helikopterem miał miejsce w 1969 roku. Służyłem w wojsku w Gorzowie Wlkp. i pewnej nocy obudził nas ALARM !
Po zbiórce na placu alarmowym udaliśmy się na przyległy do jednostki poligon gdzie niespodziewanie, po załadowaniu się ze sprzętem do helikopterów. odlecieliśmy na ćwiczenia.
Po ich zakończeniu nad ranem wróciliśmy do jednostki, gdzie dowódca podziękował nam za wzorowe wykonanie zadań ćwiczebnych wspólnie z NAL na terenie NRD (Narodowa Armia Ludowa i Niemiecka Republika Demokratyczna).
Zaskoczenie było ogromne, pierwszy raz w życiu byłem za granicą.
Później było już z górki. W latach 1980 - 1983 zaliczyłem około trzydziestu dwugodzinnych lotów już jako cywilny pasażer, w komfortowych warunkach w porównaniu do wcześniejszych lotów.
Wrażeń przybywało ale zawsze pamiętałem o "locie" z 1954 roku.
Czy ktoś jeszcze miał podobne doświadczenia i marzenia? A może u kogoś w domowych archiwach leży zdjęcie podobne do tytułowego?




























Kontakt:
Ech Pintaliano....
"samolotem odlotem"....
może być "potem"....
gdzie wypijem,...
nikt nie jest winien,...
że ktoś zaliczył "glebę",..
a tak... pod... "niebem",...
szlak...
komisje,...
CBA i BWA i inne...
tak myśle,...
noto jak...???
który lepszy ten na ziemi...
czy ten "podniebny szlak"...????
Fajnie się czyta
takie wspomnienia. Podobne do wspomnień z dzieciństwa p. Alicji, jak zwiedzała okręt wojenny. Tylko, że Pan później jednak latał, a p. Alicja nic o pływaniu statkami nie wspomina. Oczywiście żartuję sobie. Sama bardzo lubię latać samolotami i trochę już polatałam.
Na zdjęciu jest wymieniona p. Krystyna Kucharska, którą (jeżeli to nie zbieżność nazwisk) dobrze zna mój mąż. Razem pracowali.
W jakiejś mierze
@Bogusia:inspiracja do napisania artykułu pochodzi od Pani Alicji.
Oj latało się, latało za młodu
A to z dachu komórki, innym razem z gruszki sąsiada. A z wiekiem to i z agrestu się latało. :(
Pół żartem, pół serio do Bogusława_Zg
@Bogusław_ZG:Tak też się zlatywało, ale w moim przypadku, to albo ze schodów, albo w przepaść autokarem na 3. zakręcie z Morskiego Oka, a nie tam z drzewa, czy krzewów.
W przepaść autokarem na 3. zakręcie z Morskiego Oka???
@Bogusia:Niech Pani to opisze!
Spróbuję
@Marek Pakoński:Dobrze, spróbuję. Po latach już mogę. Szczęśliwie się skończyło, ale było naprawdę strasznie.
Opisywać wypadki i katastrofy?
@Marek Pakoński:To ja mam dwie katastrofy komunikacyjne na koncie, w tym zderzenie dwóch pociągów osobowych.
Tylko, po co? Zawsze może się znaleźć ktoś, kogo wspomnienie tego zaboli.
Nawet jeśli tylko rodzinę pijanego maszynisty.
Bez winy człowieka
@Bogusław_ZG:A jeżeli nikt z ludzi nie zawinił? Rzeczy martwe też potrafią przyczynić się do spowodowania wypadku. Licytowała się nie będę, bo w tym przypadku, czym mniej tym lepiej. Dobrze, że Pan wyszedł cało.
Po agreście
@Bogusław_ZG:Pamiętam jeden raz po agreście, zielonym i twardym. Woda też chyba była.
Na takie loty to pomagają
@Pintaliano:tabletki Carbo :))
Na szczęście Mama
@Bogusław_ZG:miała ich duży zapas - była nas trójka w domu, oczywiście dzieciaków. Rodzicom doping becikowy nie był potrzebny. Byli szczęśliwi wolnością, chociaż " matoł " rodzone w latach siedemdziesiatych twierdzą, że to była okupacja.
Też pamiętam swój pierwszy lot.
W Babimoście , na Święto Lotnictwa załapałem się jako pasażer na lot szybowcem. Niezapomniany do dziś był moment, gdy jazda po trawiastej i turkoczącej nawierzchni lotniska zamieniła się w lot, gładki i cichy. Nawet późniejsze efekty, gdy ziemia była gdzieś tam, za końcówką skrzydła, a niebo po drugiej stronie, lub gdy szybowiec wpadał w chmury i wszedzie dokoła było mleko nie dawały takiego wrażenia, jak ten pierwszy moment oderwania się od ziemi.
Szybowiec w moim przypadku
@Maciek Gniazdowski:wraz ze spadochroniarstwem miał być przystankiem do prawdziwego latania. Nie wyszło a przyczyna była prozaiczna.Dzisiaj takich wymagań chyba nie ma. No bo jak to możliwe ? Zaliczyłem " śmiercionośną " wirówkę a tu mały żylaczek, którego nawet nie widziałem ? Do dzisiaj nie mogę zrozumieć.
Podobno i świerszczyk też kiedyś latał,...
kukuriźnikiem "podobno" oblatał,...
był bardzo mały,...
chory i ,...
no musiał,...
3 latka miał,...
ale nic nie pamiętał,...
mama wspominała,...
ale "latka za mała",...
żebym ja wspomianał,...
ot taka mina ))):::
Mój tata miał kolegę w
Mój tata miał kolegę w aeroklubie białostockim i w któreś wakacje w latach 60-ych zorganizował nam, czyli mnie, bratu i naszym kuzynkom przeloty szybowcami nad Białymstokiem. Do dziś pamiętam te emocje, moment wyczepiania, kiedy żołądek czułam w gardle, a potem ta niesamowita cisza i panorama miasta w lilipuciej perspektywie.
W ubiegłym roku leciałam Boeningiem, ale to już nie to. Drgania, odgłos silników, gwar pasażerów i brudne szyby w oknach utrudniające podziwianie widoków.
Wspomnienia z dzieciństwa mają ten czar, który trudno czasem przelicytować, więc wracam do nich chętnie gdy dopada mnie jakaś szarzyzna współczesności. Jednym z nich są właśnie tamte wakacje.
Odniosłem wrażenie,
@Meg51:że pochodzi Pani z Białegostoku. W tym roku, w Boże Ciało miałem okazję być w tym mieście. Byłem nim oczarowany. Upadły moje wyobrażenia o zapyziałym podlaskim mieście. Obiecałem sobie wrócić tam na dłużej, na kilka dni.
Bylismy chyba jedynymi zielonogórzanami, którym dane był zwiedzac pałacowe ogrody w pierwszym dniu po ich udostępnieniu zwiedzającym. Z roku na rok będą one coraz piękniejsze.
Z Białegostoku nie pochodzę,
@Pintaliano:ale mam tam rodzinę i bywam, chociaż dawno nie byłam, więc nie wiem jak teraz miasto wygląda. Może czas się wybrać?
Naprawdę warto
@Meg51:i nie co wyjazdu odwlekać. Najlepiej oczywiście późną wiosną lub wczesnym latem. Białystok przecież jest bardziej zielony niż Zielona Góra.
Z samolotu na ziemię
@Pintaliano:Białystok na pewno jest bardzo ładny, tylko wieczorami w jego centrum, koło ratusza, jest jeszcze większa pustka niż w Zielonej Górze. Przekonałam się w tym roku. Pałacowe ogrody są teraz całkiem na nowo urządzane. Jedni mieszkańcy chwalą, inni narzekają, że "co oni z nimi zrobili?". Ja myślę, że jest i będzie ładnie. Mieliśmy szczęście w tym roku, bo zwiedzając Pałac Branickich pokazano nam pokoje, których się nie udostępnia zwiedzajacym. Bardzo piękne!
Jak Pan będzie w Białymstoku, proszę podjechać do Wasilkowa, warto, no i do Świętej Wody. Chociaż myślę, że już Pan był.
Mój pierwszy lot był bardzo niedawno...
W lipcu tego roku, jako pasażer, do Budapesztu. I już wiem, że dobre 10 lat życia straciłem na nielataniu, bo to strasznie fajne! :)
Ja też byłem w NRD bez poszportu, aż dwie doby...
A przejechałem motocyklem WSK przez przejście Frankfurt. Chciałem bardzo zwiedzić Lebus (po naszemu Lubusz). Mam co wspominać szczególnie przyjacielskie ni pełne zrozumienia rozmowy na tamtejszej Policji w Bautzen.(po naszemu Budziszyn)
Marzenie
Moim marzeniem jest przelot samolotem. Nie wiem czy mi się to jeszcze uda, ale mam nadzieję.
Też tak latałem :))
tzn. tak jak na zdjęciu :)
https://picasaweb.google.com/106481896623705871202/ROZNETakieTam#5678697...
podaję link do zdjęcia ponieważ dodane w komentarzu wygląda "strasznie"
Super pamiątka.
@aski:Takiego latania niestety nie zaliczyłem. Gdy te samoloty weszły do uzbrojenia polskiego lotnictwa byłem już zbyt duży. Współczesne standarty chyba nie dopuszczają takich wynalazków do użytkowania, nawet na placu zabaw.
Samego lotu
@Pintaliano:nie pamiętam za bardzo widać mało ekscytujący był ;)) ale pamiątka została.
Współczesne standardy ? hm... aż cię ciśnie pytanie a jakież to ? ale też i wiem o co Ci chodzi, zgadza się, taki plac by nie przeszedł, pewnie te samoloty dawno już poszły na złom, chyba, że je ktoś uchronił i postawił w jakimś muzemu PRL-u ;)