drukuj

Moim Oczkiem i Szkiełkiem (9): Magnolie, wina, młodość! - nie dzisiaj, ale 47 lat temu w Zielonej Górze

Zielona Góra

(fot. archiwum GL)

"Niechaj sok winnej jagody, w którym zaklęty jest blask i żar słońca, moc urodzajna naszej ziemi i pracowitość naszego ludu da Wam" - takie życzenia składał 47 lat temu Tadeusz Zalewski. W Moim Oczku i Szkiełku - przez pryzmat dwóch informatorów - o autopromocji miasta i jego święta...

Jako, że dość długo nie pojawiało się "Moim Oczkiem i Szkiełkiem" (przygotowuję obszerny materiał poświęcony rozwojowi miasta), dlatego tym razem coś mniej kontrowersyjnego, a za to przyjemnego. Przyjemnego dlatego, że wspominającego. Liczę na wielką pomoc starszych MM-kowiczów pamiętających tamte czasy, zwłaszcza na pana szambelana i pana W.W., w ustaleniu kilku faktów sprzed 47 lat. Co ciekawsze i intrygujące, wytłuściłem, nie wszystkie elementy komentowałem. Informator dostępny jest w zasobach biblioteki cyfrowej.

W cyfrowej bibliotece znalazłem zeskanowany informator winobrania z roku 1963 (sygn. VII 41 1963). Na okładce zawija się wężykiem słowo-klucz „WiINOBRANIE",a pod spodem drukowanymi literami INFORMATOR i czas obchodów święta miasta (którego miesiące zapisane są cyframi rzymskimi oddzielonymi od siebie kropkami). Czytamy: Dni Zielonej Góry 30 IX – 16 X 1963. Jest i fotografia Winnego Wzgórza (obfitego w winogrona), na której w tle widać dwie charakterystyczne dla miasta wieżyczki. Informator został wydany przez Komitet Organizacyjny „Dni Zielonej Góry", a wydrukowany w 2500 egzemplarzach formatu A5 Z-4 przez Zielonogórski Zakład Graf(iki? iczny?).

Informator jest świadectwem, że współcześni włodarze miejscy powinni brać przykład z ich poprzedników, jak organizować i reklamować święto miasta, by ono było miejskie, a nie nijakie. I nie chodzi mi tutaj o akapit odwołujący się do PZPR czy FJN. Chodzi mi o coś innego. Bardziej przyziemnego. Bardziej ludowego, swojskiego, własnego. Słowem: zielonogórskiego. A przynajmniej kiedyś starano się lepiej w sprawach autopromocji miasta. Szczerze? Mnie bardziej zaintrygował ten informator z '63 r. niż tegoroczny. A przecież dzisiaj możliwości techniczne są dużo, dużo lepsze. Warto zajrzeć do starego informatora, żeby (po reklamach) zorientować się jak wyglądało miasto 47 lat temu.

Zaraz po otwarciu książeczki mamy reklamę Zielonogórskich Zakładów Spożywczych Przemysłu Terenowego (które lokowały się niegdyś na Tylnej 37). Produkowały i oferowały (przynajmniej w tymże roku) wina owocowe o wdzięcznych nazwach jak: „Nektar Czerwony" i „Złoty Nektar", miód pitny „Trójniak", 6-cio i 10-cio procentowe octy spirytusowe i estragonowe, musztardę Kremską i Sarepską w szklankach opojemności od 100 do 500 g oraz przetwory owocowo – warzywne (chodzi tutaj o dżemy, kompoty, groszek konserwowy i ogórki).

Druga reklama pod ZZSPT dotyczy Robotniczej Spółdzielni Pracy „CZYN" – Wytwórni Materacy i Galanterii (na Tylnej 19). Przedsiębiorstwo to produkowało „terminowo i solidnie" różnej wielkości materace, bieliznę pościelową, odzież ochronną i rękawice robocze.

Po sponsorach mamy wreszcie stronę tytułową informatora.

Słowem wstępnym ugaszcza nas Tadeusz Zalewski – przew. Kom. Org. „Dni Zielonej Góry" oraz przew. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Tekst jest niezwykle ciekawy, więc pozwolę sobie przytoczyć go w całości (pisownia oryginalna):

Drodzy Przyjaciele!

Ze staropolską gościnnością – jak co roku – szeroko otwieramy bramy naszego miasta, serdecznie witając w nim Miłych Gości z całego kraju przybywających na Dni Zielonej Góry i kończące te Dni – W i n o b r a n i e. Podobnie jak co roku, powita Was i dzisiaj winna wiecha na wieży starego ratusza, zabrzmi dla Was hejnał wzywający do udziału w widowisku historycznym i tradycyjnym korowodzie.

- winna wiecha? -

Pragniemy jednak, żebyście spoza barwnego korowodu, wesołej zabawy i świątecznej dekoracji ujrzeli również codzienną twarz Zielonej Góry.

- nie tylko odświętnie, ale i codziennie jak jest naprawdę, hm.. -

Życzliwym okiem spójrzcie na zabytki przeszłości i świadectwa teraźniejszości – na rosnące nasze fabryki, przedsiębiorstwa i warsztaty, rozwijającesię instytucje oświatowe i kulturalne, nowe osiedla i szkoły, kwietniki i skwery, zieleńce i miejsca zabaw dziecięcych.

Po osiemnastu latach władania polskiego, Zielona Góra tętni życiem. Dymiące kominy naszych fabryk, ruch i gwar na ulicach, pulsujące młodością place i boiska szkolne – taka jest dzisiejsza Zielona Góra. Z prowincjonalnego miasta stała się ona stolicą Ziemi Lubuskiej, nabrała nieznanego w jej dziejach rozmachu, zmieniając swój wygląd z roku na rok. Rozsze-rzył się jej zasięg terytorialny. Miasto nasze osiągnęło już niemal dwa i pół raza więcej mieszkańców niż liczyło przed wojną.

- zagadka matematyczna: ilu mieszkańców liczyła Zielona Góra wedle tego zdania w '63 r.? -

Takie rezultaty mogliśmy osiągnąć w Zielonej Górze jedynie dzięki zespoleniu jej z Macierzą i włączeniu do olbrzymiej budowy nowego ustroju sprawiedliwości społecznej – socjalizmu. Społeczeństwo nasze, pod kierunkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, skupione pod sztandarem Frontu Jedności Narodowej, dokonało niemałego wysiłku tworząc tu silną bazę polskości, która wraz z całym narodem stoi na straży naszych granic i zdobyczy socjalizmu.

Korzystając w pełni z imprez kulturalnych, sportowych i rozrywkowych jakie dla Was przygotowaliśmy, cieszcie się razem z nami z naszych osiągnięć.

Niechaj sok winnej jagody, w którym zaklęty jest blask i żar słońca, moc urodzajna naszej ziemi i pracowitość naszego ludu – da Wam, Mili Goście i Współobywatele, kilka chwil zasłużonego wypoczynku, wytchnienia i przyjemności, a Waszym oczom udzieli daru bystrego, uważnego i życzliwego spojrzenia.

- a to wytłuszczone przeze mnie zawołanie/ życzenie mnie się bardzo spodobało -

Patrzcie i konfrontujcie. Bo gdy znowu przyjedziecie tu zarok lub lat kilka, powiecie – że to już znowu inne miasto. Miasto większe, piękniejsze, bardziej uprzemysłowione,lepiej zaspakające potrzeby mieszkańców, miasto w którym coraz lepiej będzie się żyć, pracować i wypoczywać.

Dziś oddając nasz gród Wam Mili Goście we władanie, życzymy –czujcie się u nas jak we własnym domu, bawcie się z nami wesoło i radośnie, wywieźcie stąd jak najlepsze wrażenia, by opuszczając nasze miasta moglibyśmy sobie wzajemnie powiedzieć: – do zobaczenia w przyszłym roku!

Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego „DNI ZIELONEJ GÓRY"
Przewodniczący Prezydium MRN
Tadeusz Zalewski

Dla porównania słowo wstępne prezydenta miasta kadencji 2005-2010 Janusza Kubickiego:

Szanowni Państwo!

Jest mi niezmiernie miło, że mogę kolejny raz zaprosić Was na Dni Zielonej Góry.

Winobranie jest zdecydowanie największym świętem wina w Polsce. Od wielu lat jesteśmy absolutną winiarską stolicą i pragnę, aby nikt w naszym kraju nie miał wątpliwości, że tak właśnie jest.

Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z tegorocznej winobraniowej oferty, w której tworzenie zaangażowanych jest większość najprężniej działających miejskich instytucji. Pragnę podziękować w tym miejscu wszystkim, którzy dołożyli swoją „cegiełkę" do tego aby tegoroczne Winobranie, było nie tylko tradycyjnym jarmarkiem, ale przede wszystkim świętem miasta nawiązującym jednoznacznie do jego tradycji.

Mecenasi kultury, ludzie mediów, artyści, biznesmeni, animatorzy kultury czy w końcu zwykli zielonogórzanie - bez nich nie byłoby Winobrania 2010. Cieszę się więc tym bardziej, że nasze tegoroczne Święto od początku do końca organizują ludzie stąd - znający miasto, jego specyfikę i tradycję. Specjaliści, dzięki którym nasze miasto na dziewięć dni przemieni się w gród Bachusa, w którym rządzi tradycja, wino i śpiew.

[z własnoręcznym podpisem]
Życzę wszystkim wyjątkowych wrażeń i atrakcji
Prezydent Miasta Janusz Kubicki

Następnie mamy w informatorze z 2010 r. program na tydzień oraz wypis wynnic i na końcu reklamodawców i sponsorów.

Całość w formacie pdf: http://eagle.um.zielona-gora.pl/win2010/winobranie_folder.pdf

W informatorze z '63 r tymczasem po słowie wstępnym mamy zarys historii powiązany z autopromocją miasta (pozytywne obrazy rozwoju miejskiego) oraz zabytki. Wszystko okraszone (w niewielkiej ilości, ale to pewnie wynika z możliwości druku, komputerów wtedy nie było) zdjęciami widoków. Uwaga! Po krótkim akapicie zabytków, mamy kolejny zatytułowany "Zieleń i młodość". Innymi słowy krótkie oprowadzenie po współczesnym (z '63 r.) mieście. Mowa jest o Zastalu czy Lubuskiej Wytwórni Win.

Na uwagę zasługuje taki oto fragm. na str. 12:
Zielonogórzanie kochają miasto, piękne o każdej porze roku. Wczesną wiosną kwitną magnolie. Każdy skrawek wolnej przestrzeni zajmują skwery, zieleńce, kwietniki. Cechy szczególne miasta to zieleń i... młodość. I dalej o rozwoju edukacji i szkolnictwa wyższego w mieście.

Po reklamie osiągnięć oświatowych przyszła pora na.. nic innego jak osiągnięcia kulturalne. Tak! Na pierwszym miejscu dużo uwagi poświęcono Lubuskiemu Towarzystwu Kultury, który cieszył się osiągnięciami filmowymi, literackimi, "Nadodrzem" czy Państwowym Teatrem Ziemi Lubuskiej. Dowiedziałem się, że istniały też inne kluby w ramach LTK: Dziennikarza, NOT (co to był za klub?!), Międzynarodowej Prasy i Książki, TPPR. A teraz ciekawostka, która wprawiła mnie w osłupienie. Zielona Góra miała OSIEM KIN! A wśród nich NAJNOWSZYM było kino Wenus.

W rozdziale "Zieleń i młodość" mamy fotografię dwóch pięknych, młodych dziewcząt, prawdopodobnie modelki, pijących z czarki (prawdopodobnie wino).

Po kilkunastostronicowym wprowadzeniu otrzymujemy mapkę skrótu ważniejszych połączeń z godzinami odjazdów i przyjazdów Państwowej Komunikacji Samochodowej zwanych popularnie PKS-ami. Tak organizatorzy troszczyli się o swoich gości!

No i mamy przerwę na reklamy:
- Zakładów Szczeciniarsko - Szczotkarskich Spółdzielni Pracy na ul. Krokusa 50,
- sklepu branżowego "Merino" (pod administracją Z. P. W. "Polska Wełna") na ul. Reymonta 1 - ze zdjęciem,
- Zielonogórskich Zakładów Gastronomicznych: "Pod Orłem" - ul. Sikorskiego 4, "Ratuszowa" - pl. Boh. Stalingr. 14/15, a także zakładów samoobsługowych: "Zielonogórzanka" - pl. Boh. Stalingr. 13, "Plastuś" - ul. Westerplatte bl. 2 nr 56-58, kawiarnie "PALOMA" - ul. Świerczewskiego 30 oraz "MOCCA" - ul. Westerplatte. Wszystkie polecają "smaczną kawę naturalną".
-Elektronicznej Spółdzielni Pracy przy ul. Ks. Skargi 10,
-Lubuskich Zakładów Aparatów Elektrycznych LUMEL - ul. Sulechowska 1,
- Spółdzielni Pracy Chemicznej Pralni i Farbarni przy ul. Świerczewskiego 58,
- Spółdzielni Turystyczno-Wypoczynkowej GROMADA przy al. Niepodległości 2,
- PKS-u przy ul. Fabrycznej 14,
- sklepów PPS prowadzących oprócz handlu artykułami spożywczymi i domowego użytku także usługi "Ośrodek Praktycznej Pani", poradnię krawiecką, gabinety kosmetyczne i fryzjerskie oraz REPERACJĘ POŃCZOCH. A, zapomniałem prawie: z adnotacją: "ZOSTAŃ CZŁONKIEM PPS". Rozumiem, że PPS to były kluby członkowskie.

Po reklamach mamy skorowidz ulic, połączenia komunikacji autobusowej (miejskiej, zapewne), telefoniczne kabiny uliczne (znajdowały się w punktach przy ul. Batorego, Jedn. Robotniczej, Wrocławskiej, Wyspiańskiego, przy dworcach PKP i PKS, przy teatrze, przy pl. Powstańców Wlkp.

A, znowu blok reklamowy. Chyba bloczek jednak, a w nim czytamy o:
- Miejskim Handlu Mięsnym (mięso wołowe extra, wędliny i wyroby wędlinarskie) przy ul. Świerczewskiego 19 i Westerplatte 6,
- Przedsiębiorstwo Upowszechniania Prasy i Książki "RUCH".

I znowu mamy wypis ciekawych miejsc:
- kina: "Warszawa" - ul. Chopina 6, "Nysa" - Niepodległości 4, "Włókniarz" - Wrocławska, "Newa" - Niepodległości, "Wenus" - Sikorskiego. A gdzie trzy pozostałe? Ot, zagadka.
- wypis trzech hoteli: "Pod Orłem", "Lubuski" i "Śródmiejski",
- postoje taksówek na placach o skrajnych do siebie patronach: ks. Skargi i Lenina,
- wypis parkingów - a sporo ich było jak na tamte czasy.

Kolejna już ulotka, ale tym razem Wojewódzkiego Związku Spółdzielni Inwalidów przy ul. Westerplatte 9.

I dalsze wypisy:
- restauracji i kawiarni: Autostop, Lubuska, Ludowa, Piastowska, Ratuszowa, Widok,
- kawiarni: Klubowa, Paloma, Panorama, Polonia, Mocca, Palmiarnia,
-obsługi podróżnych: Orbis, PKS, PTTK,
- punkty poczty polskiej,
- punkty Państwowej Kasy Oszczędnościowej - PKO,
- szpitali: Wojewódzkiego, Dziecięcego, Oddz. Dermatologicznego, Oddz. Laryngologicznego, Szpitala Neurologicznego, Szpitala Ocznego,
- pięciu aptek, punktu aptecznego oraz punktu skupu i sprzedaży leków zagranicznych.

Dodano również telefony kontaktowe do straży pożarnej, pogotowia ratunkowego i milicji.

Reklamy: Domu Książki, regionalnych cechów rzemiosł różnych i Izby Rzemieślników czy Lubuskiej Fabryki Zgrzeblarek Bawełnianych. Reklam tutaj jest więcej. Informator kończy się pustymi kartkami na notatki.

Powspominajmy troszkę - Anno Domini 1963.

Zdjęcia

  • Zielona Góra
KOKO
Autor:KOKO

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Milena
Milena ndz., 2010-11-21 23:43

Ach ten sok z winnej

Ach ten sok z winnej jagody......ja to jestem ciekawa jak tym razem Amlright zareaguje na to szkiełko i oko :)))))

KOKO
KOKO pon., 2010-11-22 00:07

Też się zastanawiam jak AmIright odpowie

czasami się boję, że za trudne tematy podejmuję i dobijam "Amiego".
..
No i wciąż liczę na pomoc starszych MMkowiczów pamiętających tamte czasy.

skorpion
skorpion pon., 2010-11-22 11:12

W roku 1963 byłam..

piętnastoletnią panienką. Pamiętam pozostałe trzy kina,to było kino ZUCH na al.Nipodległości 10 ,kino Gwardia na ul.Strzeleckiej oraz było kino Zacisze na ul.Reja. CO do zagadki matematycznej to jak w roku 1939 Zielona Góra liczyła 26 tyś. mieszkańców, to w 1963 około 65 tyś.mieszkańców. Pozdrawiam serdecznie Barbara N.

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska pon., 2010-11-22 23:27

Szklane pojemniki po musztardzie służyły za szklanki.

Normalne były za drogie, a szybko się zużywały. Z ''musztardówek'' piło się też wodę gazowaną z saturatorów.
-----
Naprawdę pisze ''Elektronicznej Spółdzielni Pracy"? O elektronikę mnie chodzi. Spółdzielnia Pracy pasuje, ale elektroniczna? Tam nie było żadnej elektroniki. 12 lat po 1963 roku miałam tam praktyki jak chodziłam do szkoły.
-----
O PPS wiem. Także o PSS. Żeby jednak PPS zajmował się handlem nie wiedziałam. Chyba, że to inny PPS. Wszystkiego nie pamiętam.

Pozdrawiam
KOKO
KOKO pon., 2010-11-22 23:54

Literówki się wkradły,

chodziło o Elektrotechniczną oraz o PSS.
Mnie ciekawią te kabiny telefoniczne. Ciekawe, jak kiedyś wyglądały? A już wiem, co zrobię! Zapytałem się mailowo pana T. Czyżniewskiego. Może pomoże. ;-) Dziękuję pani skorpion za podpowiedź gdzie się podziała reszta kin! ;-)

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska wt., 2010-11-23 00:11

PPS właściwie mnie nie zdziwił...

Hi, hi, hi.
-----
Kabiny pamiętam. Koło teartu była zawsze. Mam chyba na jakiejś starej widokówce. Ul. Stanisława Wyspiańskiego mnie męczy. Bo jakby przy ul. Ludwika Waryńskiego, też od zawsze, jak powstało osiedle Wazów z pocztą.
-----
Klub NOT - Naczelnej Organizacji Technicznej. Profilaktycznie dopiszę, że TPPR - Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

Pozdrawiam
KOKO
KOKO czw., 2010-11-25 17:01

Hm, mam nadzieję, że nie wystraszyłem AmIrighta :(:(

Szkoda byłoby. Może coś złego się stało, dawno go nie widziałem. :(