Moim Oczkiem i Szkiełkiem (6): Czy OFE szykują nam następny kryzys?
Artykuł powstał w inspiracji do tekstu autorstwa W.W. na portalu mmzielonagora.pl oraz Dariusza Zalegi z najnowszego numeru "Le Monde Diplomatique - edycja polska".
Nie będzie dzisiaj mowy o zabójstwie członka partii "PiS" w Łodzi, o Palikocie, Kaczyńskim czy in vitro (zresztą o metodzie sztucznego zapłodnienia poruszył już dużo wcześniej w ciekawym artykule AmIright). Chcę poruszyć sprawę, która (po orientacyjnym zapoznaniu się od podstaw) mnie ostatnio przeraziła. To polski system emerytalny, który prowadzi nas na skraj bankructwa.
Link do art. W.W.: http://www.mmzielonagora.pl/artykul/ta-droga-jest-niebezpieczna-przez-po...
Link do "Le Monde...": http://www.monde-diplomatique.pl/
Sprawą zainteresowałem się szerzej, gdyż rodzi bardzo poważną w skutkach sytuację finansową państwa polskiego.
Otwarte Fundusze Emerytalne powstały z reformy emerytalnej, którą osobiście podpisał Jerzy Buzek, miały być remedium na nadchodzące niże demograficzne (które doprowadzały do kryzysu stary system emerytalny, gdzie na jednego emeryta pracowała grupka 5-6 osób w wieku produkcyjnym). Nowy system emerytalny miał działać wedle zasady: ile zaoszczędzisz, tyle będziesz miał na emeryturze.
W skrócie mamy trzy filary systemu emerytalnego:
I filar - powszechnie znany pod akronimem ZUS. Podstawowa, socjalna, emerytura, która będzie oscylować najniższą kwotą dla emerytów. To ubezpieczenia emerytalne, rentowe i chorobowe.
II filar - OFE. Polega na gromadzeniu i inwestowaniu składek przekazanych z ZUS i wypłaconych klientowi w chwili osiągnięcia wieku emerytalnego.
III filar - wszystkie pozostałe prywatne inicjatywy i inwestycje, jak IKE, TFI, PPE czy polisy na życie.
Pierwsze dwa filary są obowiązkowe dla osób urodzonych po 1969 r.
Do OFE w latach 1999-2009 wpłynęło ponad 140 miliardów złotych. Z tej kwoty pobrano opłaty za zarządzanie i prowizje od składek ponad 10 miliardów złotych. Z systemu finansów publicznych pieniądze te trafiły do prywatnych instytucji finansowych. Tyle pieniędzy zabrakło na finansowanie sfery publicznej (których brak pokryto emisją obligacji skarbowych). I to jest jedna z poważniejszych przyczyn zadłużania się ZUS w prywatnych bankach, aby mógł wpłacić sumy na OFE oraz liczne jego opóźnienia wypłat (dla OFE).
W ciągu tych dziesięciu lat istnienia OFE dług publiczny zwiększył się o prawie 13% PKB. Z obliczeń prof. Oręziak wynika, że system oparty na OFE generuje średnio każdego roku 2% zadłużenia w skali kraju. Z tego względu rok temu mieliśmy ofensywę Rostowskiego i Fedak, by część zysków zabrać OFE i przekazać z powrotem do ZUS. Resort finansów wyszacował, że koszty nowego systemu emerytalnego przekraczają niemalże ćwierć biliona złotych, a sama obsługa tego długu daje kwotę na 11,3 mld złotych! Wg Rostowskiego za 50 lat liczby te się zmienią na 94% PKB rocznie. Przywołam tutaj cytaty Donalda Tuska - za Dariuszem Zalegą - premier pokrzyczał na prezesów towarzystw emerytalnych: Nie wszyscy spodziewali się, że zreformowany system emerytalny okaże się tak kontrowersyjny. Nie ma korzyści dla emerytów, po czym po chwili uspokoił ich: Mam nadzieję, że dzięki wspólnym działaniom sprawa wywracania systemu emerytalnego zostanie definitywnie zamknięta. A pomysł Rostowskiego i Fedak trafił do kosza. Premier Donald Tuskdołączył do koalicji obrony OFE, w skład której wchodzą Michał Boni, ministrowie skarbu, spraw zagranicznych, Lewiatan, BCC czy związkowcy z "Solidarności".
Później partia "Prawo i Sprawiedliwość" złożyła projekt dodatkowego opodatkowania banków na 0,39% aktywów instytucji finansowych (miałoby to dać budżetowi 5 mld złotych). Pomysł zaatakowano i skrytykowano ze wszystkich stron; w rezultacie doprowadzając do jego upadku.
Rząd Tuska jednak coś zrobił w kwestii OFE: dał im możliwość na większe ich wejście na rynki finansowe (m.in. na giełdy), a przez to umożliwiając im prowadzenie spekulacji finansowych. Przy okazji planuje wypuścić na giełdę (m.in. dla OFE) PKO BP, PZU, Tauron i PGE. Na giełdzie może wylądować grupo ponad 15 mld złotych, co grozi kolejną "bańką spekulacyjną". Innymi słowy: liberałowie chcą zarobić na publicznych pieniądzach, także tych ulokowanych w OFE.
No dobra. Przecież OFE - można tak stwierdzić - zarabiają na nas - podatników. Problem jednak w tym, że wypłaty emerytur dla nas zależą w znacznym stopniu od zdolności płatniczych państwa (a te z rokiem na rok powoli ale systematycznie się kurczą). A według szacunków Komisji Europejskiej stosunek średniej emerytury do średniej pensji w Polsce spadnie o 44% w roku 2006 (i będzie to największy spadek w całej Unii).
Jak neoliberałowie i ich apologeci chcą zapobiec nadchodzącemu kryzysowi? Podwyższyć wiek emerytalny i więcej pracować (tak wypowiedział się m.in. Jerzy Buzek jako szef PE). I to robi już prawie cała Unia.
Co nas czeka? Cięcia sfery budżetowej, zwłaszcza tej części wydatków socjalnych (przykład mieliśmy w Grecji czy w Hiszpanii) oraz podwyższenie wieku emerytalnego, także w Polsce, do lat 67-68 roku życia (co zakrawa na makabryczny dowcip, biorąc pod uwagę średnią długość życia Polaka/Polki na 71,5 lat).
Tyle tylko, że jak zwykle, obudzimy się z ręką w nocniku, kiedy wybuchnie bomba zegarowa. I wcale nie chodzi mi o "armię" nowych emerytów, na których nikt nie będzie pracował. Tą tykającą bombą zegarową jest nadchodzący kryzys o znacznie poważniejszych skutkach niż ten, który wynikł z amerykańskich spekulacji finansowych całkiem niedawno.
Artykuł powstał na podstawie artykułu Dariusza Zalegi: "OFE-kracja zadłuża Polskę".
Artykuł znajduje się również na moim blogu: http://krzysztofolszak.salon24.pl/



























Kontakt:
moneta
szanowny Panie KOlszak... czy przyglądał się Pan kiedyś monecie??? Ja w nim widzę dwa aspekty finansów państwa... monetaryzm i fiskalizm. To tak jak Scylla i Charybda a Polska jest tragana między dwoma finansowymi siłami. Strumień środków pieniężnych w ostatnich latach w Polsce był źle kierowany i to bez względu na opcję polityczną, za dużo wydatków, za mało wpływów, brak reform KRUS. Przez ponad 40 lat kraj odbudowywał się własnymi siłami ze zniszczeń II wojny światowej, przez kolejne 30 przechodził bolesną transformacją, nikt nam nie zapłacił reparacji wojennych a na dodatek musimy oddawać majątek nie zagrabiony przez Polskę (granice ustaliła nam Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki). To, że czeka nas "armia emerytów" nie musi rodzić kryzysu, zapomnieliśmy jakie czynniki tworzą "kapitał". Zamieniliśmy produkcję na pracę w sektorze usług, pozbywamy się majątku narodowego. Nikt nie ma odwagi powiedzieć, że wszyscy musimy zadbać o dobro finansowe kraju, bo przecież przyzwalamy społecznie aby oszukiwać fiskusa skoro "śmierdzące lenie" na "wiejskiej" i tak trwonią nasze podatki.
Owszem ma Pan rację
po prostu obudziły się we mnie wątpliwości i pytania, kiedy doczytałem co nie co o OFE. To jak prezesi OFE trwonią nasze pieniądze to jest chore. A to co Pan napisał, to też racja. ;)
większość publicznych instytucji trwoni pieniądze
@KOKO:OFE w swoim zmierzeniu było i jest słuszną koncepcją. Chcę uzbierać na swoją... nie na czyjąś emeryturę. Pieniądze również trwonią MOPS'y udzielając pomocy np. "drobnym pijaczkom". Proponuję wybrać się na Anieli Krzywoń.... duża z nich część przychodzi z fajnymi komórkami i z papieroskiem po publiczne pieniądze. W Polsce niestety kuleje system redystrybucji publicznych środków pomocowych jak również wg. mojej oceny kontroli praktycznie żadnej nie ma. Odnośnie Pana artykułu mam podobne odczucia jednak od 30 lat istnieje problem ogólnie rozumianych finansów publicznych.
Może i słuszną koncepcją reforma emerytalna Buzka była
ale wyszło z tego co wyszło (a to co wyszło nie jest zdrowe). Ja się tylko boję co to będzie, jak wybuchnie wreszcie kryzys (no bo w nieskończoność taka sytuacja trwać nie może, a woli polityków by ją poprawić nie ma na razie, bańka pęknąć kiedyś musi). ;)