Minął lipiec 2011 roku
20 lipca 1969 roku amerykański astronauta, Neil Armstrong stanął na Srebrnym Globie. Tegoroczny lipiec także był historyczny w części badania kosmosu. Po raz ostatni wylądował prom kosmiczny Atlantis. Amerykańskie wahadłowce zakończyły trwające trzy dekady loty.
A co w lokalnym wydaniu? Nie przybył żaden bachusik. Degustikus zaistniał w sierpniu, ale niedługo będą kolejne cztery i jak dobrze pójdzie, jeszcze trzy. Nie znaczy to, że nic się nie działo ważnego, a nawet historycznego.
W tym miesiącu nie przyznaję umownych miejsc. Artykuły, na które zwróciłam uwagę są każde z ,,innej mańki" i każdy jest wart być tym pierwszym.
Zielona Góra tradycyjnie organizowała Festiwal Piosenki Rosyjskiej. Najwięcej jednak było nie o muzyce, ale o kibicach Falubazu. Zrobili co zaplanowali. I zapewne z tego powodu tegoroczna edycja FPR zapadnie na długo w pamięci. Na nich była skierowana uwaga. Na muzycznym festiwalu kibice żużla byli najważniejsi... Ja, w przeciwieństwie do wielu negatywnych ocen, za nich się nie wstydziłam. Jednak uważam, że o jedną imprezę było ich za dużo. Właśnie na FPR.
Igor Myszkiewicz w swoim Zdeptaku 86: https://www.mmzielonagora.pl/artykul/zdeptak-nr-86-390993.html
oraz komentarz Bogusi były najtrafniejszymi podsumowaniami tego wydarzenia: https://www.mmzielonagora.pl/artykul/kultura-kibol-jakze-odlegle-zjawisk...
Prawdziwą perełkę opublikował Jacek Krassowski. W lipcu padało i padało. Było dużo deszczu. Jak dużo, napisał Jacek. I już nieważnym było, że tak lało. Bo jak miał być rekord i wydarzenie historyczne, nie mogło być inaczej.
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/rekordowy-opad-deszczu-w-zielonej-g...
Menzurki, wiaderka i inne naczynia powiedziały prawdę. Tak jak padało w lipcu tego roku, tak nie padało od czasów regularnych obserwacji meteorologicznych w mieście czyli od 1877 roku.
Wyobrażam sobie, jak za ileś dziesiątek lat, dzieci będą podstępnie podpytywały Emilię Drozłowską, Bronickiego, KOlszaka czy Winogroniastych – Babciu, Dziadku, opowiedzcie jak to z tym historycznym opadem było?
Emilia będzie wówczas uznaną pisarką, Bronicky bez włosów, ale z brodą (siwą), muzycznym dinozaurem, a Winogroniaści specjalistami od organizacji największych imprez muzycznych na świeżym powietrzu w Europie.
Jednak dla wnucząt znajdą czas i opowiedzą jak to w ich rodzinnym mieście, w lipcu 2011 roku padało i padało, a pani Ala z ówczesnej MM-ki nie mogła się dostać do śmietnika. Bo teren wokół niego był zalany.
Napisała Emilia Drozłowska jak zwykle coś interesującego. Jej myśli zostały wykorzystane przez Katarzynę Borek z ,,Gazety Lubuskiej". To już nobilitacja. Emilia porusza się swobodnie w wielu tematach. Tym razem ujęła się za wcześniej urodzonymi. Lub tymi za późno.
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/twoj-czas-jeszcze-nie-nadszedl-twoj...
Ciekawe kawałki, niezależnie od siebie popełniła Lucyna i ja. Tematem były winogrona. W papierowym wydaniu MM-ki nasze artykuły zostały jakby skonfrontowane. Myślę, że i te z portalu i ten połączony w gazetce, były całkiem udane.
Pani Lucyna pisała o żywych winogronach
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/ile-winogron-w-winnym-grodzie-38685...
a ja o ozdobnikach z gronowymi elementami jakie można zobaczyć w naszym mieście
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/o-winnych-elementach-raz-jeszcze-38...
Mnie Zielonej Góry nigdy za dużo.
Zawsze też podkreślam, że na naszym portalu ciągle mało spraw najzwyczajniejszych. W lipcu było już nieźle.
Oczywiście za sprawą Emilii i jej innych artykułów, a także Krzysztofa Gawryluka z najzwyklejszym czosnkiem w roli głównej.
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/czosnkowe-warkocze-na-zdrowie-39845...
Czyż to nie jest fajne?
Jak najbardziej na czasie - bo przecież wakacje - i artykuł Bogusi
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/jak-zielonogorskie-dzieci-spedzaja-...
Aż się nie chce wierzyć, że przez lata o dzieciach spędzających wakacje w domach było dużo i na okrągło. A może i dalej tak jest, a ja nie jestem w kursie?
Wprawdzie jakieś wycieczki czynił tutaj p. Szambelan, ale czy sam rozumiał co pisał? Zresztą, jego wstawki w kilku innych artykułach były tak niezrozumiałe jak irytujące. Dlatego zapewne co jakiś czas pojawia się użytkownik, który zaistnieje, żeby ugryźć lub kopnąć Szambelana. I co? Oni popadają w stan odrętwienia, gdyż zapewne nie są zdolni do napisania czegoś oryginalnego, a Szambelan swoje czyni. Regularne meldunki ze starówki i regularne komentarze. Które w części, poza poprawianiem statystyki, nic nie wnoszą... Ot, cały Szambelan.
I jeszcze jeden artykuł. Dosłownie w ostatniej chwili lipca zalogowana opisała emocje po seansach ,,Quest Europe" z jednej niedzieli.
https://www.mmzielonagora.pl/artykul/okiem-widza-399952.html
Tekst nie za długi, ale szalenie interesujący. Czytałam z przyjemnością. Wielką przyjemnością. I chciałabym więcej czytać.
Porównuję tekst zalogowanej do recenzji Emilii Drozłowskiej filmu ,,Duśka". Ale o tym już kiedyś pisałam. I już nie wierzę, że doczekam się drugiej recenzji z tego filmu... Nie mam też na myśli Szambelana, który uczynił to poza protokołem, ale dał tekst równie świetny.
Jak jest jeszcze na MM? Było o ocenach. Ku mojemu zdziwieniu, niektóre osoby przejęły się nawet moimi.
Kochani!
Jedynki? Phi, żadna emocja z ich powodu nie ma u mnie miejsca.
Życie jest piękne, praca wspaniała, w czwartki electroheady (zdurniałam...), bachusików przybywa, są codzienne troski i zmartwienia, także radości. Nawet odkryłam skarb!
To się liczy i to jest ważne. Naprawdę.
Przejmować się ocenami? A niech sobie będą i niech ci co wstawiają, wbijają ile chcą. Kilka osób już tego doświadczało. Występują jakieś fale. Może dlatego MM-ka tak szwankuje?
Jej ułomność jest już porażająca. Ratują ją tylko społeczni moderatorzy - Bogusia i barszczewska. Bez nich byłaby już totalna klapa. A Paniom dziękuję bardzo!
A poza tym jest cool!






























Kontakt:
Ach, jak miło, że Alicja Skowronska PODSUMOWAŁA i POCHWALIŁA
Szambelan przejdzie się po sklepach oferujących odzież z drugiej reki w poszukiwaniu jakiejś mało zużytej WŁOSIENICY.
Ale to potrwa bo sklepów firmy "Ciucholand" jest ogromnie dużo - dowiedziałem się o tym oczywiście z komentarzy mm-kowiczów .
...
Jako karę dodatkową odmówię sobie dzisiaj przyjemności wypicia piwa.
W sklepie ogrodniczym
@Szambelan:powinien się znaleźć worek jutowy, który się świetnie do tego nada :)
Dobrze, że jest lato, wakacje, festiwale.
Było o czym pisać w lipcu. :)
Bez tych materiałów byłoby miasto wymarłe na MM-ce.
A może już wszyscy mają dosyć tego mulenia, po kliknięciu na link, czytania
komunikatu; Strona nie istnieje?
Do MM-kowiczów!
Wykorzystując artykuł p. Alicji i to, że zauważyła naszą pracę moderatorów pozwolę sobie zwrócić się do piszących artykuły Mm-kowiczów z prośbą.
Bardzo proszę, gdy piszecie RÓBCIE SPACJĘ PO ZNAKACH INTERPUNKCYJNYCH, NIGDY PRZED! Większość pisze dobrze, ale niektórzy tego nie przestrzegają i artykuł wygląda brzydko. Czasami kilka wyrazów w jednej linijce i mimo, że jest jeszcze miejsce, pozostałe wyrazy przeskakują już do nowej linijki...i.t.p. Staram się w tych artykułach, które moderuję zawsze to poprawiać, ale, gdy jest długi tekst, przyznaję, że czasami do końca nie daję rady. Dlatego, proszę, jeżeli chcemy, żeby nasze artykuły wyglądały estetycznie, a moderator mógł więcej i szybciej artykuły moderować - NAJPIERW KROPKA, PRZECINEK, CZY INNY ZNAK, A POTEM ZAWSZE SPACJA!! Z góry tym, co nie wiedzieli DZIĘKUJĘ.
Ale to nie jest wina piszącego, to przeskakiwanie.
@Bogusia:Piszący układa w oknie edycji tekst, klika wyślij do moderacji i otwiera oczy ze zdumienia. Totalny misz-masz!
Spacje przestawiało jak ktoś wklejał tekst z Worda, po kilku próbach ja zrezygnowałem z tego wynalazku. :))
Panie Bogusławie_ZG
@Bogusław_ZG:Niestety, często jest. Jak się pisze bezpośrednio to słowa przeskakują właśnie wtedy, gdy znaki interpunkcyjne nie mają po sobie spacji, albo mają ją przed. Ma Pan rację, że dzieje się też tak, gdy się kopiuje i wkleja, ale tylko w Firefoxie, bo w Explorerze już nie. Proszę sprawdzić.
Na zebraniu p. Marek pokazywał, żeby wklejając tekst na ten moment wyłączyć pod artykułem "edytor wizualny". Mam nadzieję, że dobrze zapamiętałam.
Na zebraniach p. Marek pokazywał...
@Bogusia:... (mówił, tłumaczył, wyjaśniał) - niepotrzebne skreślić.
System zachowuje się tak, a nie inaczej. Po prostu szwankuje. To jest mordęga. Spora grupa jest czytających, rzadko zabierających głos. Ale i oni muszą tracić czas, żeby przejść z artykułu na artykuł, na swojego autora.
Jeżeli więc są jakieś sposoby, dlaczego ich nie podawało się w artykułach z zebrań MM-kowiczów? Czyli informacje były tylko dla kilku osób mających czas na przychodzenie w niewygodnej porze na zebrania.
To dlatego są awersje do tych spotkań.
Nie jest winą moderatorów, że MM-ka jest czasochłonna w pisaniu. Odechciewa się jednak pisać, komentować. Bo należy sposobem... Ja już chyba znam ze trzy sposoby, pewnie jest ich więcej. Tylko dlaczego nie można normalnie, bez żadnego sposobu?
Pani Alu
@Alicja Skowrońska:Myślę, że i dogodniejszy termin spotkań i wiele innych wątpliwości można wspólnie uzgodnić, wyjaśnić. Teraz np. widzę potrzebę, żeby to, co było omawiane na zebraniach, było bardziej szczegółowo opisywane na Mm-ce. Ale, kto to ma robić? Sugerowałabym, żeby po kolei każdy. Ale oczywiście sprawa do uzgodnienia.
Przepraszam, ale nie rozumiem awersji do czegoś, kogoś, gdy się samemu nie zaproponowało czegoś lepszego. Gdy ktoś jakiś temat poruszał, a ja wiedziałam właśnie od p. Marka z zebrań, to po prostu przekazywałam. Teraz widzę, że nie warto, bo się z tego kpi.
Ma Pani rację, że się z Mm-ką trochę męczymy, ale jeszcze raz podkreślam, że mamy możliwość wiele zmienić, gdy wszyscy będziemy aktywniejsi w działaniu. W działaniu, nie tylko krytykowaniu.
Na pewno będzie zebranie za tydzień, dobrze byłoby, żeby wielu Mm-kowiczów poczyniło konkretne z p. Markiem ustalenia. Mnie nie będzie, bo wyjeżdżam, ale ja się dostosuję.
Mamy możliwość wiele zmienić?
@Bogusia:Co zmienić? Że po napisaniu artykułu na dwie strony A4 i kliknięciu "wyślij do moderacji" wyskoczy plansza; Przerwa techniczna - wracamy za chwilę! Czy zmieni się treść tej planszy na bardziej przyjazną dla oka? :)) Treść artykułu diabli wzięli, chwila trwała może trzy - cztery godziny, a po przerwie okno MM-ki otwiera się o minutę dłużej. :)))
Takich zmian to nawet święty nie zdzierży. :)
Bóg zapłac Ci Dobra Kobieto że przyzwalasz na demokratyczne
@Bogusia:działanie mm-kowiczów.
...Szkoda że nie ustosunkowała się Pani Bogusia do anonimów którzy nie mają nic do powiedzenia ale brużdżą w komentarzach.
\
Pani Bogusu,
@Bogusia:nie rozumiemy się. Jeżeli są kłopoty z systemem (a przecież są), jeżeli na spotkaniach są omawiane ''obejścia" lub inne uwagi dla użytkowników to tego nie można było się doczytać w artykułach ze spotkań.
Przecież w początkowym okresie chodziłam na spotkania. Ich idea się rozmyła bo długo nie było wiadomo czy gazetka zacznie się ukazywać regularnie. Bo właśnie dlatego zebrania się odbywały. Nazywały się kolegiami redakcyjnymi. Z czasem coraz bardziej tylko sobie gadaliśmy. Spotkania zaczęły się robić towarzyskie.
Nawet nie wiem od jakiego czasu nazywają się spotkaniami MM-kowiczów. Relacje ze spotkań ukazywały się regularnie. Odbierane z coraz większym śmiechem, irytacją i nawet szyderstwem. Bo umykały sprawy, które mogłyby zainteresować PT Użytkowników portalu. Jak kpiny się nasiliły, można było przeczytać też - coś w tym stylu - to trzeba przyjść na spotkanie.
Jest nas wielu, godziny dla pracujących - nie do przyjęcia. A przecież były już nawet spotkania o godz. 15 czy 15.30. Urwać się z pracy? Żeby spotkać się towarzysko? Mamy też zobowiązania rodzinne. Inna pora? Czy p. Marek Pakoński ma zostawać po godzinach pracy aby nas spotkać?
Byłam na spotkaniu jakiś czas temu po dłuższej przerwie (był wówczas też radny Radosław Brodzik). Bez zmian. Szambelan grzmiał, a Tomek Dominiak pokazywał Pani zdjęcia jakie miał w aparacie. Jakby to było najważniejsze. Aż p. Marek musiał na Was huknąć. To miało miejsce, to fakt. Innych też musiał przywoływać do porządku. Może akurat tak ma właśnie być, jednak dla mnie jest to czas stracony.
Ale przynajmniej wówczas relacja ze spotkania była taka jaką powinni dostać wszyscy.
Nie mam nic przeciw spotkaniom MM-kowiczów. Ale jeżeli są na nich przekazywane informacje dla ogółu, ogół powinien zostać rzetelnie poinformowany. Tutaj jesteśmy zgodne.
Nie kpię jak dostanę informację (nawet pocztą pantoflową), która ułatwi pracę w systemie. Ale będę kpić jak przeczytam, że spotkanie się odbyło, poruszano ważne tematy, niech żałują ci co nie byli itd., itp.
Nie wiem co Pani miała na myśli pisząc, że możemy ''... wiele zmienić, gdy wszyscy będziemy aktywniejsi w działaniu. W działaniu, nie krytykowaniu."
Działam aktywnie, regularnie podrzucam materiały. Psioczę na system (problem techniczny, poza nami i moderatorami), nabijam się - owszem! - z niektórych zjawisk na MM, ale we własnym, wąskim gronie. Niedawno głośno się odezwałam i co? Dostałam wezwanie. Nie stawiłam się do dnia dzisiejszego.
Mogę współczuć p. Markowi, że jesteśmy rozbrykani, ale mamy się zmieniać?
Dla MM-ki żadnych działań nie podejmę, piszę bo chcę.
Co zmienić? Odpowiadam p. Ali.
@Alicja Skowrońska:Większość narzeka na złą godzinę spotkań. Na pewno możemy ustalić inną. Pisemne relacje z naszych spotkań są nie takie, jak oczekują nieobecni na zebraniach Mm-kowicze. Też możemy to przedyskutować i pisać lepiej. Kto? Myślę, że każdy, po kolei, bo po co kilka relacji z jednego spotkania. Uwagi Mm-kowiczów? Jak najbardziej do omawiania na spotkaniach, żeby szukać sposobów rozwiązywania zgłaszanych problemów.
Dalej się upieram, że są poruszane ważne tematy, przynajmniej dla mnie, bo skąd bym umiała np. wklejać tekst wcześniej napisany, żeby mi się litery, słowa nie rozłaziły, a czym podzieliłam się z tymi, co ten problem mieli.
Poruszany temat tytułów , wstępów, też mnie dużo nauczył. Przykładów jest oczywiście znacznie więcej. Poza tym ja, jak czegoś nie wiem to pytam, a podczas spotkań mam ku temu okazję i pytam często.
Że czasami zajmiemy się też czymś mniej ważnym, że sobie między sobą porozmawiamy, nie widzę w tym nic złego.
Pamiętam, jak przychodziła Pani na spotkania jeszcze do Redakcji, zawsze z jakimś dowcipem, zawsze coś nam opowiedziała nie koniecznie o Mm-ce, ale to nie przeszkodziło nikomu, żeby dać Panom Markowi, czy Maciejowi artykuł do sprawdzenia, czy go przedyskutować. Była fajna atmosfera. Komu i kiedy zaczęła przeszkadzać? Przyznaję, że nie rozumiem.
Takie narzekanie i marudzenie na portalu, w sytuacji, gdy mamy możliwość przedyskutowania spraw spornych, czy jakiś trudności w realu, mnie osobiście wydaje się dziwne. A już najdziwniejsze jest to, gdy krytykują ci, którzy na spotkania nie przychodzą.
Sugerowałam MM-kowiczom, prosiłam o spację po znakach interpunkcyjnych. Do niektórych to nie trafia, a problem przy moderowaniu duży. Myślę, że gdybyśmy wytłumaczyli to na zebraniu, byłoby inaczej.
Tytułem komentarza
@Alicja Skowrońska:Zasadniczo właśnie dlatego spotkania nazywają się "spotkaniami" a nie "kolegiami redakcyjnymi" i dlatego nie odbywają się w redakcji, ponieważ dawno wykroczyły poza formułę skarg, zażaleń oraz dyskusji nad artykułami. Teraz spotkania są SPOTKANIAMI właśnie.
Teraz gwoli ścisłości - faktem jest, iż odbywają się w godzinach pracy (16.00-17.00). Czym to jest spowodowane? Ano tym, że ja również pracuję i dbam, o to, by po pracy odcinać się od niej jak najbardziej. Cóż. Budowlaniec w domu, ani przy piwku w barze nie stawia cegieł i nie miesza cementu. Moderator podczas spotkania z użytkownikami jest ZAWSZE W PRACY. Proszę to zrozumieć i uszanować, że będąc w pracy od 9 nie chcę w niej przebywać 10-11 godzin.
Natomiast nie zgadzam się z potępieniem formuły towarzyskiej tych spotkań. Jeśli ktoś przychodzi z ważną sprawą to zawsze znajdę dla niego czas by podyskutować. Co więcej - jeśli sprawa jest ważna to podnoszę ją do dyskusji publicznej. Jeśli są rzeczy do przegadania - to o nich rozmawiamy. Ale nie ma ich co 2 tygodnie zbyt wiele. Przyczyna?
Bardzo prosta. Osoby utyskujące i skarżące się nie chcą przyjść na spotkanie - ANI SPOTKAĆ SIĘ ZE MNĄ W REDAKCJI. Dysponuję jedynie narzekaniami i zaczepkami na MM-ce - częstokroć nie uzasadnionymi, często emocjonalnymi. Często jest tak, że nawet nie uważając że temat jest ważny i tak chciałbym go przedyskutować (jestem człowiekiem, więc jestem omylny). No ale z kim, skoro główny oponent nie chce się spotkać?
Traktuję spotkania MM-kowiczów jako coś w rodzaju REKLAMACJi - jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, jeśli ktoś chce coś przedstawić, jeśli ktoś chce coś powiedzieć ważnego - droga wolna. Jak komuś nie pasuje godzina - może napisać maila, umówić się ze mną.
Jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.
Przy okazji - jeśli uważam, że na spotkaniu poruszono sprawy ważne dla ogółu, to sam pisze relację. Jeśli nie piszę takiej, to sprawy były nie tyle mniej ważne, co mniej ogólne. Pani Alu - może być Pani pewna, że o ważnych sprawach MM-ki przeczyta Pani na MM-ce. Nawet jeśli nie było Pani na towarzyskim spotkaniu MM-kowiczów.
Te słowa kieruję również do wszystkich.
I jeszcze jedno. Nikt nie ma obowiązku przychodzić. Ale jeśli chce by coś zmienić, chce coś przedyskutować to musi się spotkać ze mną. Czy na spotkaniu w ogródku 4 róż, czy w redakcji.
I dalej komentując...
@Alicja Skowrońska:Nie jestem w stanie w MM-ce przekazać wiedzy technicznej, jaką posiadam. Mogę to robić jedynie podczas spotkań.
Co do problemów z MM-ką - trapi to wszystkie MM-ki w Polsce. WSZYSTKIE. Od kilku miesięcy. Nie jest to ani moją winą, ani Waszą. Ani innych moderatorów. Mogę jedynie świecić oczami za to. Taka moja rola.
Proszę wierzyć, że gdyby to ode mnie zależało, to nie spałbym ze dwie noce i albo bym to zrobił, albo zmienił system w MM-ce na działający i elastyczniejszy (choćby brzydszy był). Ale ja moderuję systemem należącym do firmy. Więc mogę tylko przepraszać za te błędy i obiecywać, że to się zmieni.
Kiedy?
Nie wiem. :(
Dołączam się do tej prośby
@Bogusia:Poprawianie tak zrobionej interpunkcji jest sporym utrapieniem. Aż kusi czasem by puścić artykuł "w oryginale"... :(
Pani Alicjo dziękuję za
Pani Alicjo dziękuję za wyróżnienie , a w którym numerze MM-ki było o "tych winogronach"? Pewnie jak na wywczasach byłam =)
Pan Bogusław-ZG jak widzę po nocach łazi i fotografuje niespokojny duch ( fot nr 3 dla mnie na 5 , oczywiście w starej skali ocen)=)
Pani Lucyno - o winogronach w numerze 40.
@Lucyna:Na okładce jest ładne zdjęcie z palmiarni w głąb al. Konstytucji 3 Maja, którego Pani jest autorką.
Może jakoś się spikniemy, przekazałabym bo mam trzy egzemplarze.
-----
Pan Bogusław_ZG robił zdjęcia na moje zamówienie. W każdym miesiącu daję zdjęcia z tego właśnie konkretnego miesiąca. W lipcu miała być Zielona Góra wakacyjna.
Poszedł na łatwiznę. Podrzucił zimę... Gdybym wiedziała gdzie mieszka, stałabym pod jego oknami i rzucała śnieżkami zebranymi z tych zimowych zdjęć. Przeto musiał się przyłożyć. Aż noc na mieście go zastała.
Będę wdzięczn, może na
@Alicja Skowrońska:Będę wdzięczn, może na najbliższe spotkanie " kolegialne" podrzuci Pani gazetkę .
Na pewno odbierzemy.
Z góry dziękuje .
--------------------------------------------------------------------------------------------
Oj wstyd Panie Bogusławie -ZG =))
Zima do Ciebie przylazła?
@Alicja Skowrońska:Alle ta e-poczta jest błyskawiczna. :| To było oblodzenie z powodu nadmiernej prędkości, a gołąb zapomniał odszraniaczy włączyć. :(
Pani Alicjo, ależ mi Pani
Pani Alicjo, ależ mi Pani przyszłość wywróżyła! Teraz to proszę trzymać kciuki. ;)
Świetnie
i ze swadą. Jako, że w lipcu moja frekwencja na mmce była słaba, dzięki podsumowaniu nadrobię straty. Dzięki
Świetnie
poprawiałam literówkę w trakcie wysyłania i się zrobiło. Bardzo proszę moderatorów o usunięcie pierwszego komentarza (zanim pewien jegomość podniesie hałas jaka to ze mnie niezdara).
Do p. Magdaleny
@Magdalena Galus:To mogą tylko zawodowi moderatorzy. Miejmy nadzieję, że są, przeczytają i usuną.
Gdybyś Magdaleno nie była TAKA ZOŁZA to bym podpowiedział
@Magdalena Galus:jak zmienić treść SWOJEGO komentarza.
Istotnie, Pani Moderator ma ograniczoną możliwość ale przecież wystarczy telefon do Szambelana...
Pozdrawiam. Trzymaj figurę !
Zmiana treści to nie problem
@Szambelan:Mnie chodziło o usunięcie. Ale dziękuję za komplement ;)
Zgodnie z prośbą
@Magdalena Galus:Usunąłem...
Dziękuję za zauważenie mnie
Dziękuję za zauważenie mnie :) Ja pisarką? Zobaczymy, takiego scenariusza nigdy nie planowałam ;)
Emilio, pisarką jak najbardziej ze specjalnością - horror.
@Emilia_Drozłowska:Dwie doby temu o 3.20 wpis nie został przyjęty, dobę temu o tej samej porze. A ja byłam w strachu bo siedziałam nad 4 odcinkiem Twojej powieści.
Po prologu miało nie być strachów, a co czytam? O jakiejś wyłaniającej się ręce... Brrr. Pozapalałam nawet dodatkowe światła. Czekam na rachunek. Tobie podrzucę jak będzie wyższa kwota!
No i co? Horror? Tak, horror.
Tak w ogóle wpis robiłam na Twoim artykule, ale jak wyżej napisałam - system mnie wywalił. Z artykułami jest podobnie. A ja niestety, mam praktycznie tylko taką porę aktywności na MM.
-----
Bycie pisarzem się nie planuje. Po prostu się pisze i... już się jest.
to może w końcu pokusisz się
o podsumowanie sezonu żużlowego w najbliższej przyszłości....
W sieci zaczęło krążyć specjalne wydanie miesięcznika MM!
Numer specjalny, lipiec. Nie w pigułce jak u mnie. Takie jakie MM-kowicze chcieliby widzieć jako tygodnik. Tylko ich tygodnik.
Nie podważam programu ''GL" odnośnie tygodnika, ale sygnalizuję, że coś specjalnego jest do obejrzenia. Mnie się bardzo podoba.
Trzeba przyznać, Krzysztof Olszak się postarał. :)
@Alicja Skowrońska:Artykuły przeplatane zdjęciami między wierszami, tak jak Krzysztof to uczynił, powinny
funkcjonować na portalu. O wiele lepiej by wyglądały, i bardziej działały na wyobraźnię czytelnika. Oglądanie galerii po przeczytaniu treści to już musztarda po obiedzie.
Zaczekam do jutra bo już wydrukują czwartkową mm-kę.. Dlaczego
autorami są dziennjkarze Gazety Lubuskiej zamiast dziennikarzy obywatelskich portalu społecznosciowego "mmzielona gora.pl"
Tłumaczyłem to już kilkakrotnie
@Szambelan:Dlatego, że to tygodnik miejski, o mieście. Dla ludzi, którzy ani mmzielonagora ani Gazety Lubuskiej nie czytają. Ludzie ci mają się z niego dowiedzieć tego, co się w mieście dzieje (a nie tego, co się dzieje w MM-ce).
A przy okazji tygodnik reklamuje mmzielonagora.pl jako serwis w którym mogą czytać nie co tydzień a codziennie o mieście - a także sami pisać.
A tych, którzy tego wyjaśnienia nie przyjmują i chcą drążyć proszę o kontakt z Redaktor Naczelną Iwoną Zielińską, która jako zarządzająca i tygodnikiem, i MM-ką.
Ja zapytałem jakby RETORYCZNIE! Nie do Redakcji było to pytanie
@Marek Pakoński:ale dla milczącej większości zalogowanych na portalu. DLACZEGO NIE PISZĄ ?
TAK WIEM ŻE NIE KAŻDY MUSI. Ale że by był tak wielki wskaźnik opieszałych ?
Pozdrawiam Red. Marka Pakońskiego.
Już się powoli odzwyczajałem od prawie codziennych porcji POUCZANIA Szambelana przez NADOPIEKUŃCZEGO redaktora
Czekałem na to :)
@Szambelan:No, tydzień (czy tam dzień) bez wypominki, że Pana pouczam, to tydzień stracony!
W sumie jako pedagog chyba się do tego przyzwyczaję...
Pozdrawiam Pana serdecznie Panie Szambelanie :)
A ja myślę, że cały dowcip
A ja myślę, że cały dowcip jest w tym:
część piszących uważa ,że jesteśmy jakąś społecznością z podziałem na funkcje, a inni piszą jak im się. "zechce'. Mnie osobiście śmieszą a nawet denerwują sformułowania typu " powinniśmy być wdzięczni", " powinniśmy się uczyć" lub "nasza MM-ka"- jesteśmy dorosłymi ludźmi i pouczanie jest moim zdaniem niegrzeczne . Część piszących czy fotografujących uważa, że koniecznie trzeba się integrować inni tego nie znoszą.
To że ktoś coś pisze od czasu do czasu to wcale nie znaczy, że koniecznie musi czuć się częścią jakieś społeczności. Jak będziemy jednomyślni, jak będziemy uczyć się u tego samego mistrza to będzie " sztampa" a to zabiło nie jeden dobry pomysł=))
Pani Lucyno,
@Lucyna:przybijam piątkę!
Święte słowa!
@Lucyna:Zgadzam się w zupełności!