Marzenie ściętej głowy: 1 milion 245 tysięcy 588 złotych oszczędności dla miasta!
Brakuje ponad 4 mln złotych na MZK, by domknąć budżet. To domykanie budżetu przypomina skecz Jasia Fasoli, który wybierał się w podróż ze swoim misiem. Nie mógł domknąć walizki, więc obcinał ubrania i rzeczy (misia nie obciął), ale domknął walizkę.
Znalazłem w projekcie budżetu na 2011 r. jednak 1 milion 245 tysięcy 588 złotych wydatków, ale to jest niemożliwe (nie wierzę w to) do uzyskania tej sumy. Chyba, że zdarzy się cud, to wtedy ktoś będzie musiał mnie uszczypnąć.
Dlaczego nie wierzę, że uda się wyzyskać tę sumę pieniędzy? Zobaczcie sami czego ta suma dotyczy:
Diety oraz podróże służbowe radnych Rady Miasta Zielona Góra: 736.752 zł.
Wydatki bieżące związane z utrzymaniem Biura Rady Miasta w tym m. in.: koszty organizacji sesji, komisji, uroczystych spotkań, zakup wydawnictw, informatorów i podręczników dla radnych, usługi poligraficzne, ogłoszenia prasowe, szkolenia radnych, zakup materiałów i wyposażenia, prenumerata prasy, konserwacja, naprawa i zakup sprzętu komputerowego i drukarskiego, współpraca z mediami w ramach przekazywania informacji dotyczących funkcjonowania samorządu miejskiego: 251.617 zł.
Podróże służbowe krajowe i zagraniczne (w tym: ryczałty samochodowe i zakup biletów MZK): 244.345 zł
Dieta prezydenta miasta: 12.874 zł
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Ojojoj, Panie Krzysztofie!
Jak Pan zabierze radnym służbowe podróże to gdzie się nauczą
"rządzić" miastem?
Ja bym zostawił jakąś pulę na wyjazdy do bananowych republik,
może być też Peru. Na Winobranie będziemy mieli koncerty
pan flute prosto z Andów.
Gdzieś tej demokracji trza się uczyć, albo ją propagować, by
inni uczyli się od naszych radnych. :)
Promocja miasta jest niezbędna w Azji, Afryce, a Pan takie rzeczy. :((
Przecież napisałem
by mnie ktoś uszczypnął, jeśliby nasi politycy oddaliby swoje-nieswoje na rzecz ratowania budżetu. ;)
Co na tą propozycje napisze
Co na tą propozycje napisze Pan Radny.
Dostają pieniądze za swoja dzialalność spoleczną i jeszcze maja ryczalty na bilety i samochody. Pieniądze spoleczne to co sobie żalować Spoleczeństwo wybralo to niech placi.
Pan Prezydent chyba otrzymuje wynagrodzenie w tej wysokości i nie jest to dieta.
Głucho wszędzie, cicho
@Grunberg:Głucho wszędzie, cicho wszędzie - to będzie. Albo polecą kolejne paragrafy, że się nie da (przepisy prawa polskiego). A pan prezydent dostaje pieniądze od podatników tak, jak radni (chyba, że to jest jakieś inne finansowanie, o którym ja nie mam pojęcia). ;):)
Dieta jest zwrot kosztów lub
@KOKO:Dieta jest zwrot kosztów lub utraconych dochodów związanych z pelnieniem funkcji spolecznej ,a wynagrodzenie prezydenta ustala Rada Miasta- jak radni ustalą tak Prezydent ma . Wycenili jego pracę na takie pieniądze. DIETY RADNEGO TO OKOLO 2000 zl. miesięcznie - jest to drugie wynagrodzenie , które nie podlega OPODATKOWANIU . Polecam FORUM Gazety Lubuskiej w tym temacie.
Najbardziej bulwersuje mnie
wynagrodzenie pobierane przez naszych radnych.
Podczas gdy większość mieszkańców województwa pracuje za ustawowe minimum radni otrzymują o wiele wyższe wynagrodzenie.
Jak już pisałem w którymś z komentarzy, część radnych pracuje na dość eksponowanych stanowiskach / za nie małe wynagrodzenie / a są i tacy, co do tej wyliczanki dodają też renty lub emerytury. Jak oni dają radę to wszystko przerobić. Ciekawe o ile mniej koterii by funkcjonowało w mieście, gdyby nie TE DIETY ?
Rozumiem, zwrot za utracone zarobki ale diety ? Do tego słyszymy jak to radni ciężko społecznie pracują.
Nikt nie wspomina o jeszcze jednej formie dochodów. Są to diety za zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek. Oczywiście nie wszyscy się załapali ale warto by poznać kwoty jakie można by zaoszczędzić. No, chyba, że w ostatnich latach coś się zmieniło ?
Tylko do kogo możemy mieć pretensje ? Przecież sami ich wybraliśmy podobnie jak i posłów, od których teraz byśmy chcieli ograniczenia ilości foteli na Wiejskiej jak i likwidacji Senatu.
Kto podcina gałąź na której siedzi ?
Do KOlszka
Diety radnych zawsze wzbudzały i będą wzbudzać kontrowersje, tak samo jak wynagrodzenia wójtów, burmistrzów i prezydentów ( w grudniu 2010 Rada Miasta zmieniła w górę wysokość wynagrodzenia prezydenta Kubickiego).Część tych pieniędzy rekompensuje radnym utracone zarobki w wyniku pełnienia funkcji i koszty jej prowadzenia.Co do podróży slużbowych nie wypowiem się, bo akurat nie korzystałem.Wydatki bieżące to m.in.koszt funkcjonowania ksero (25 radnych otrzymuje projekty uchwał, do tego zaproszeni goście, urzędnicy prezydenta, prasa), szkolenia radnych (które sobie chwalę za merytoryczność , szczególnie w czasie zmieniających się przepisów i ustaw).Prasa to samorządowe pismo "Wspólnota" , GL i GW. Kiedyś płaciliśmy za transmisję sesji Rady Miasta w Kablówce, która przestala istnieć ( do dzisiaj zaczepiają mnie mieszkańcy, pytając dlaczego nie ma transmisji) Z żadnych zniżek na bilety czy też opłaty nie korzystam.Pozdrawiam
Proszę o odniesienie się
@Jacek Budziński:Proszę o odniesienie się merytoryczne do pytania .
Panie Budziński, odnoszę wrażenie,
@Jacek Budziński:że świadomie uniknął Pan wypowiedzenia się na temat diet za zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek. Słowa " zasiadanie " użyłem świadomie.
Do Pintaliano
@Pintaliano:W radach nadzorczych spółek miejskich nigdy nie zasiadałem ,więc proszę zapytać tych radnych, którzy zasiadali lub zasiadają.Ja nie wiem jakie tam uzyskują diety.
W ramach oszczędności za
W ramach oszczędności za utracone zarobki . Radni powinni zbierać się po godzinach pracy/ godziny popołudniowe/ lub w dni wolne od pracy. To by dopiero szybko ustalali i głosowali co trzeba , a nie godzinami zawracali Wisłę kijem.Przecież ta działalność jest SPOŁECZNA z nazwy.
Dziękuję za wypowiedź,
chociaż oczekiwałem bardziej merytorycznej. Moje pytanie dotyczyło problemu a nie Pana osobiście. Rozumiem jednak skąd ten brak odpowiedzi, mógłby zostać źle odczytany przez zasiadających w radach.
Swego czasu nawet szefowie miasta pobierali diety w radach nadzorczych i wątpię, chociaż mogę się mylić, by zrezygnowali z tej formy powiększania własnych dochodów.