Makusyny są żywą historią Zielonej Góry
Spotkanie na skwerze to niejako trzy tematy. Harcerze, nowy bachusik oraz... jakby powtórka z lat minionych.
Skwer wygląda inaczej, ale jest jeszcze placem budowy. Nie wszystko zostało dokończone i wykończone. Jak zapewniał p. Kamil Ciok z żarskiej firmy TECHPOL Mariusz Herod, która była wykonawcą, wykończeniówka potrwa jeszcze kilka dni. Przy odbiorze technicznym wszystko będzie w kancik. Bo termin ostateczny jest nieco późniejszy. Spieszono się na sobotę w związku z uroczystością Makusynów.
Zbierali się, witali, rozmawiali. W oczekiwaniu na druha Zbigniewa Czarnucha, wzięcie miał oczywiście łabędź z bachusikiem. Nazywa się Makusynus Cudakus. Czy łabędź ma imię? Nawet nie wnikałam.
Dzieło artysty Artura Wochniaka wzbudzało powszechną sympatię. Było słychać jedno wielkie – Wow!
Także za sprawą pana Kamila z firmy wykonawczej. Włączył maksymalny dopływ wody i nie mogło być inaczej! Tryskające strumienie, czy od strony słońca, czy z miejsc zacienionych, wyglądały efektownie. Filmowano i fotografowano na potęgę.
Kiedy jednak przybył Zbigniew Czarnuch, fontanna zeszła na plan dalszy. Czekali na niego, czekali na moment kiedy będą mogli zrobić to co było celem przybycia na Plac Makusynów. Mają swój skwer, mają też już swoje drzewo. Jest nią magnolia. Jakby nawiązanie do przeszłości, kiedy rosły przy alei Niepodległości. Wielu pamięta drzewa tam rosnące i bar mający od nich swoją nazwę. Czy Makusyny tam się spotykali, czy Zbigniew Czarnuch wpadał tam na pierogi? To jednak już ich wspomnienia...
Także pamięć o wyjazdach, obozach i przygodach. Kontynuowali swoje wspomnienia w Sali Witrażowej Muzeum Ziemi Lubuskiej. Były także śpiewy.
Młodość z przygodami, kultywowana pamięć. I ich guru. Zawsze z nimi, a oni z nim. Byli i są. Z Zieloną Górą związani i nią utożsamiani. Na zawsze wpisani w historię miasta. Legenda Makusynów trwa.
Oprócz swojego placu i drzewa, wielu z nich będzie można niedługo zobaczyć w tym miejscu na co dzień. Ewa Duma, spisująca kronikę miasta, zaprezentowała pierwszą tabliczkę, których będzie wiele na Placu Makusynów. Każda będzie z imieniem i nazwiskiem. Chętnych jest tak wielu, że zachodzi obawa czy na skwerze starczy miejsca...






































Kontakt:
...
Z przyjemnością czytam Pani artykuły...
Pozdrawiam... :)
O wyższości Alicji Skowrońskiej nad żurnalistami. Prasa nie info
rmowała, że sik tylko wyjątkowy , na pokaz, jak za PRL-u.
A dociekliwy dziennikarz obywatelski Alicja Skowrońska POTRAFIŁA POGADAĆ Z FACHOWCAMI I CO SIĘ DOWIEDZIAŁA TO NAPISAŁA.
...
Szkoda, że ciekawi nowej atrakcji miejskiej, niedzielni spacerowicze o tym nie mogli się dowiedzieć.
...
Cześć Tobie Alicjo Skowronska za PRAWDZIWE, DOCIEKLIWE dziennikarstwo!
...
No to teraz czekam na plac Korczakowców! :):)
Z pewną nieśmiałością informuję: JEST Plac Korczakowców !
Rada Miejska Zielonogórska w ubiegłym miesiącu PODJĘŁA taką uchwałę.
...
W prasie nawet rozpisywano się ponad miarę bo były kuluarowe przepychanki.
...
Widziała to i słyszała Elżbieta Wojciechowska i jako nauczycielka może zechce ładnie opisać ?
Legenda Makusynów
to ciągle żywa legenda. Miałam ogromną przyjemność być już wcześniej na podobnym spotkaniu Makusynów i wystawie ich pamiątek w naszym muzeum (opisywałam na Mm-ce). Ci ludzie mają tyle wspaniałych wspomnień, które ich łączą.
Szkoda, że dzisiaj nie słyszy się o takich drużynach i takiej działalności harcerskiej.
Korczakowscy to też znana zielonogórska drużyna, może i o nich niebawem usłyszymy coś więcej.
Dobrze, że p. Alicja tam była i nam to fajnie, na Mm-ce, wszystko przedstawiła.
Piękna idea upamiętnienia
nietuzinkowych obywateli Zielonej Góry.
Za Bachusikiem na łabędziu byłem z chwilą pierwszych wzmianek o tym pomyśle.
Dobrze, że pokazała nam Pani listę obecności, o Maćku nie wiedziałem.
Postawili ich przed faktem dokonanym,...
cóż mogli innego powiedzieć jak:
Bachusika witamy,...
ważniejsze, że posadzili drzewo żywe..
a nie jakąś pokrzywę...
Czuj, Czuj, Czuwaj...
zniszczyć drzewa...
nie daj...!!!!