Lokalny biznesmen nie daje się magistratowi wystrychnąć na... Jarząbka
Wyobrażam sobie, że w tej Super-Historii Miejskiej zostanie odtworzona akcja społeczna która pod nazwą „Lubuska Droga do Uniwersytetu” zaowocowała na Chwałę Naszego Miasta i Jego Naukowych Elit a na pociechę każdego Zielonogórzanina, ciągle i nieustannie rosnącego z dumy, że tu mieszka (a niektórzy nawet tu się urodzili).
Czy autorzy SHM (taki skrót od Super Historii Miejskiej) będą sprawiedliwie rozdzielać karty swego dzieła ale innych przedsięwzięć które zaistniały w dziejach miasta?
Mam na myśli kilkunasto (a może i więcej) letnią akcję „Zielonogórskie Dukty do Pływalni”. Używam zamiennie zamiast droga czy ścieżka określenia leśnego „dukt” boć prawdą jest, że na ten cel wycinano starodrzew, wprawdzie poniemiecki ale ładny.
Najpierw była to inicjatywa „ludzi władzy” na rachunek prywatny. Były nawet procesy.
Potem radnym miejskim jakiś facet z Olsztyna (a może z Białegostoku?) pokazywał fotki i zachwalał projekt takiego bajeru, że w promieniu 150 kilometrów nikt podobnego nie wybuduje.
Dziwne, że facet nie chciał ryzykować swoim kapitałem ale namawiał, namawiał i namówił ówczesnego prezydenta do założenia spółki.
Powstała spółka pod śliczną nazwą AQUARENA. Kapitał w postaci jednego miliona złotych wniósł odważny miejski biznesmen budowlany a Prezydent działający w imieniu (i z upoważnienia Rady Miejskiej) wniósł grunt czyli kilka hektarów starego, poniemieckiego lasu.
W odróżnieniu od Gorzowa który lubi mieć prezydenta przez kilka kadencji Nasze Miasto uwielbia huśtawkę politycznych nastrojów i kadencyjne zmiany prezydentów - oby z odmiennej opcji. Zrozumiałe, że następny Prezydent nie mógł (właśnie z przyczyn ideologicznych) kontynuować budowy, aby się liczyła zasługa poprzednika.
Rozpoczęto procedurę nowej budowy, w nowym miejscu, wg nowej dokumentacji. Czas leciał a opozycja (to taki zielonogórski obyczaj) znowu utrudniała.
Doszło do tego że kandydaci na prezydenta kadencji 2006-2010 byli przepytywani praktycznie z jednej obietnicy: „Czy zbudują pływalnię z bajerami ?” ale koniecznie większymi od gorzowskich.
Zwyciężył menażer który obiecał, że wprawdzie nie basem ale rura do zjeżdżania będzie NAJ-dłuższa w skali ogólnopolskiej.
No i się buduje, i otwarcie blisko i ratownicy się szkolą aby prezydenta po udanym zsypie w garniturze z wody szybko wyciągnąć.
A co z milionem dobrotliwego biznesmena i wkładem ziemskim miasta do spółki o ślicznej nazwie AQUARENA ?
Spółka istnieje siłą zatrudnionych urzędników i generuje koszty a nawet straty.
Już były procesy. Oprócz kilku stron w SHM (patrz wyżej) można by napisać scenariusz dla filmowców Sky Piastowskie. Byłaby nagroda, splendor i... promocja miasta.
Aktualny akcjonariusz większościowy jest gotów odsprzedać swoje udziały miastu albo wykupić udziały miejskie by na wylesionym terenie zbudować luksusowe mieszkania dla tych co lubią mieć blisko do starego stadionu i nowoczesnej pływalni.
A opozycja? Opozycja wprawdzie nie ma pomysłu ale z zasady ideologicznej się nie zgadza.
Najlepiej gdyby ten teren przeznaczyć na działalność sportową. I tu rodzi się pytanie: Na co jeszcze? Boisk piłkarskich mamy od groma, pływalnie dwie, hali kilka i stadion żużlowy już jeden jest. Usypać nową górkę aby dyrektor Jagiełłowicz miał bliżej niż do Tatrzańskiej?
A może pójść na całość, postawić na nowoczesność i zgodnie z duchem czasów urządzić luksusowe pole golfowe? Czy widzicie te tłumy zagranicznych turystów przyjeżdżających obiema autostradami aby oglądać Międzynarodowe Otwarte Zawody Golfa o Puchar Zielonogórskiego Kwaśnego Wina?
To byłaby promocja miasta. Oby tylko przeprowadzenia jej nie zlecano firmie z ulicy Żeromskiego 17, znanej z tego, że ma poznańską wierchuszkę.



























Kontakt: