Latoś lato mamy raczej deszczowe - a po deszczu rosną grzyby...
Ulicą Wyspianskiego wygodnie się idzie do lasu pelnego bezpańskich psów i grzybow, także bezpańskich.
Ja (mając dziecięco-młodzieńczą przeszłość harcerską) noszę scyzoryk i każdego grzyba potrafię ładnie odciąć od grzybni ale... nie miałem ze sobą koszyka a do foliówki grzybów się nie powinno zbierać.
W tej sytuacji grzybną rodzinkę sfotografowałem.
Ktokolwiek jest smakoszem a do lasu mu daleko to podaję adres: tuż koło ronda, przy przystanku MZK na trawniku przy chodniku grzybki sobie zdrowo rosną.
Podaję ten adres bo moze projektanci powiększenia Ogrodu Botanicznego zechcieli by przenieść tę rodzimą grzybnię do Miejskiej Reprezentacyjne placowki rodzimej przyrody.



























Kontakt: