Kupa wstydu dla Prezydenta?
Uważam, że cała akcja z kupą wstydu, była zaaranżowana przez koła zbliżone do Prezydentury Zielonogórskiej, w celu skierowania opinii publicznej na temat zastępczy. Drugim celem, było skłócenie społeczności lokalnej, stworzenie sztucznego antagonizmu między właścicielami psów a resztą sąsiadów. Skłóconymi ludźmi łatwiej się rządzi, łatwiej ich od siebie uzależnić, rozdając jednym profity a tym drugim kuksańce. Jest to moje, własne, prywatne zdanie, którym niniejszym dzielę się z innymi Zielonogórzanami, ale do podzielania którego nikogo nie zmuszam.
Podkreślam to, gdyż najbardziej dopiekła mojej duszy humanisty, kontrowersyjna etycznie, forma całej akcji „Kupa wstydu”. Niby dlaczego to, Prezydent ma wiedzieć czego JA SIĘ wstydzę, a czego nie. Jeżeli Prezydent jest taki pewny swoich ocen, to niech powie otwarcie, że uważa, iż ja Bonisławski, jestem chamem, bo nie sprzątam po swoim psie z trawnika. Ingerowanie w moje osobiste odczucia, sterowanie nimi, narzucanie mi oraz przekonywanie społeczeństwa o tym co ja czuję, uważam za przekroczenie granicy wolności osobistej. Jest to bardzo nośne, super pijarowsko, ale jest to nieuprawniona ingerencja ze strony władzy w moje własne odczucia. Dzisiaj władza mówi mi, że JA SIĘ WSTYDZĘ za psią kupę, a jutro być może powie mi, że JA UWAŻAM, iż ten a ten to wróg ludu albo że wierzy w nie tego co należy boga ? Jedno od drugiego dzieli naprawdę nie specjalnie długi krok, który bardzo łatwo – niezauważenie lub zupełnie niechcący - uczynić...
Panie Prezydencie, to ja tutaj wrócę do tych tematów, które Pan chciał zastąpić, prostackim [przepraszam za użyte słowo] chwytem propagandowym. Ja się nie wstydzę, już jestem takim chamem, ale jak tam zimowe odśnieżanie naszych, zielonogórskich ulic i placów ?
Panie Prezydencie, na zdjęciach pokazuję olbrzymie kupy pośniegowego gruzu, zrzucone „na chama” ze skarpy, z prywatnego parkingu na publiczny obszar torowiska kolei szprotawskiej. Dno jaru to teren, poddany opiece Pana urzędu i Pana służb. Ciekawi mnie, czy nie jest Panu przypadkiem wstyd, że na terenie tym leży nie uprzątnięta kupa [śniegu oczywiście] ?
Mam jeszcze jedno pytanie: czy to już będzie taki standard zielonogórski, aby śmieci, śnieg i gruz odsypywać pod siebie zamiast wywieźć ? A może te tony śniegu zostały zrzucone z prywatnego parkingu do miejskiego jaru bez zgody Urzędu Miasta Zielona Góra ? W takim razie służę kolejnym zdjęciem, na którym widać kto zacz, ów pomysłowy twórca kupy. Kto zrzucił ten śnieg z prywatnego terenu na teren miejski.
Powstaje też kilka innych pytań. Takie zasypywanie jaru, to chyba bardzo nieciekawa perspektywa, zarówno dla muzeum kolei szprotawskiej, jak i dla „Zielonej Strzały”... A może to jest tak, że służby miejskie pozwalają na zasypywanie jaru kolejowego, po to aby mieć argument za zniszczeniem zabytkowej kolei i zbudowaniem w jej miejsce trasy rowerowej ? Czy możliwe jest, że władze miasta zupełnie inaczej będą postępować z trasą rowerową, niż z koleją i zabronią wysypywać śnieg na „Zieloną Strzałę” ?
Solennie obiecuję, że o ile kupa, o której tu piszę, powstała bez zgody władz miejskich i władze te zaangażują się do tego, aby wstyd było (i nie tylko wstyd) osobom odpowiedzialnym za zaśmiecanie jaru kolei szprotawskiej, osobom które tutaj jednoznacznie wskazuję, odszczekam wszystkie pytania pod adresem Pana Prezydenta, jakie znalazły się w tym artykule.
Udam się do tej Cannossy, którą Pan Prezydent mi wskaże. Z pokorą, powagą swojego grzechu i z radością, że jednak się myliłem. Z nową, wielką wiarą w Prezydenta. Póki co jednak, spytam jeszcze raz: taka kupa, czy to kupa wstydu, panie Prezydencie ? Mój Prezydencie.
























Kontakt:
Mocny tekst Panie
Mocny tekst Panie Mieczysławie...Takich bałaganiarzy wszędzie jest pełno.Władza lubi wytykać coś innym ale sama nie poddaje się krytyce. Co zaś do psów to ja po swoim sprzątam...
Jedn w Warszawie to się procesował za chama
a tutaj magister po lubuskiej uczelni sam się mkieni chamem. Do czeko doprowadzili ludzie którzy Rowerem do przodu jeżdzą niczym te indiankie kolorowe strzały.
Panie Bonisławski! Przecież może pan zostać radnymm miejskim. I wtedy pana zapytam: A gdzie wywozić śnieg? Dotąd podobnie jak Prerzydent sądziłem, że na tereny nie używane. Ale Prezydent nie wiedział, że Pan Bonisławski szlaja się po różnych wąwozach i co zobaczy kupę małą to myśli o wstydzie a co zobaczy kupę dużą (śniegu) to każe się fotografować. W ilości własnych fotografii to dogania pan Szambelana. Mimo wszystko pana lubię panie Mieczysławie. Czy tamto pan przeczytał?