Ku pokrzepieniu serc
Z tego wszystkiego naszła mnie potrzeba żeby naszych pocieszyć i uświadomić, że nie wszystko jeszcze stracone. W zeszłym sezonie do szóstego miejsca gwarantującego udział w fazie play-off wystarczyło 11 punktów. Zakładając nawet pesymistycznie, że nie „ogarniemy” się w dwóch najbliższych meczach z Lesznem na wyjeździe i z Gorzowem u siebie, to niech duch walki w nas nie umiera. Nasz target (cel) osiągniemy w meczach:
- 13 czerwca Zielona Góra – Częstochowa - 2 punkty
- 23 maja Zielona Góra - Bydgoszcz - 2 punkty
- 30 maja Bydgoszcz - Zielona Góra - 1 punkt (za bonus w dwumeczu)
- 20 czerwca Zielona Góra - Leszno – 2 punkty + 1 punkt (za bonus w dwumeczu)
- 18 lipca Częstochowa - Zielona Góra - 1 punkt (za bonus w dwumeczu)
- 1 sierpnia Zielona Góra - Tarnów - 2 punkty
Razem uzbiera się jedenaście punktów, które pozwolą nam wystartować do play-offów z szóstego miejsca. Jeśli uda się po drodze urwać jeszcze jakieś punkty, tym lepiej dla nas!
Z jedenastoma punktami wchodzimy do fazy play-off, a tam nie ma już na nas mocnych. Udaje nam się w tym sezonie przejechać sezon bez żadnej poważnej kontuzji i do decydujących meczów podchodzimy w najsilniejszym składzie. Zmotywowani Hancock i Dobrucki w każdym meczu u siebie są bliscy kompletu. Nic wszakże dziwnego. Tor, który na początku sezonu jest zagadką zarówno dla gości jak i dla gospodarzy w fazie play-off nie stanowi dla zielonogórzan już żadnej tajemnicy. Znają każdy jego centymetr, a przeciwnicy na owalu przy Wrocławskiej zupełnie sobie nie radzą, błądząc niczym we mgle. W każdym meczu można też liczyć na Lindgrena, Zengotę i Protasiewicz, którzy walczą o każdy centymetr toru. Juniorzy choć nie imponują wynikiem punktowym wygrywają z juniorami przeciwników i urywają punkty słabiej dysponowanym seniorom. W rezultacie 19 i 26 września zielonogórzanie drugi rok pod rząd występują w finale Ekstraligi żużlowej, a jak tam będzie….
Na późnej jesieni odbędą się wybory samorządowe. Robert Dowhan – twórca sukcesów zielonogórskiej drużyny zostaje za zasługi wybrany na prezydenta Zielonej Góry. Do magistratu zabiera większość członków zarządu klubu. I znowu nastaje normalność.



























Kontakt:
No i wszystko jasne!
Bądźmy ufni. Tak, chodzi o załapanie się do ''szóstki''. Może będzie też bonusik z Tarnowem? Przecież mecz był przerwany i różnica nie zrobiła się większa. Bo była realna wyższa porażka. A prezes klubu może i nie chce, ale musi na włodarza miasta. Z takimi referencjami kto jak nie on?
A ja kombinowałem i szukałem u Nostra Adamusa
słów otuchy o losach naszych zielonogórskich BOHATERÓW stale kręcących na lewo to znaczy jeżdzących w kółko z zastosowaniem lewoskrętu. A TU OBJAWIŁ SIĘ wróżbita Amlright. Brzmi optymistycznie!~warto będzie wracać do wróżby pod koniec sezonu.
z takimi referencjami i z taki PR-em
jak widac spece od "pijaru" już w akcji. Na poczatek prezes oddał sie do dyspozycji kibiców. Kązdy kto wie jak tam trafic może się udac na W69 i powiedziec co mu lezy na wątrobie. Zalecana forma spotkania jest taka, żeby albo z własnej inicjatywy pocieszac prezesa albo też na pytanie "Pomożecie?" odpowiadac... wiadomo jak :)
Może wbrew wszystkim
Jestem dziwnie spokojny o postawę naszych zawodników Ci co dzisiaj płaczą jutro będą klaskać Ale tak to już w sporcie bywa Pozdrawiam