drukuj

Koszmar z Alei Niepodległości - krótko o redakcyjnych stanach chorobowych (cz.: II)

Następny proszę!

Podobno nie ma ludzi zdrowych - są tylko niezdiagnozowani. (fot: sxc.hu)

Średnio znam się na chorobach w ogóle. Przerażają nie tylko mnie. Gorzej jednak, gdy wszystkie spotkają się w jednym miejscu.

Choroby zdiagnozowane:
- Stan Grypowo - Przeziębieniowy
- Zakochanie Na Syrop Przelewane...
- Podejrzliwość (Obsesja Paranoidalna)

Choroby opisane (zdiagnozowane nie bardzo):
- Głupota w Teorii i Prakty(kant)ce
- Erotomania w teamie z Narcyzmem

Syndromy:
- Pourlopowego Doła jako Widmo Zagłady
- Niewyparzonej Gęby
- Odstawienia

I inne:
- Rany cięte, rżnięte i miażdżone

,,Redakcja jako Źródło Pandemii" - czy nie brzmi dumnie?
Bez względu na to, czy nazwiemy Redaktorów Kasłającymi Dziwakami czy Wytrawnymi Graczami, historia zdaje się nie zmieniać swego kształtu.

Środowisko dziennikarskie w pewnych momentach działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Można rzec, że jest ona czymś w rodzaju ustroju, ale tak małego, że wręcz ustrojem niepozornie... drobnym. Takim Drobnoustrojem. I w żartach tych jest wiele prawdy, bowiem ostatnimi czasy Oblubieńczą Redakcję zmorzyło choróbsko straszliwe (że niby Burza Mózgów...).

A żeby nudno nie było, proponuję dziś redakcyjnego bzika w formie bajki. Może Smerfy?

----------

Nad Wioską Smerfów roztaczała się niebłękitna, raczej lepka i różowa atmosfera obłędu, coś jakby zakochanie albo chuć... Nic właściwie w tym dziwnego, skoro czas sprzyja castingom na Smerfetkę Wioski. Mieszkańcy jakby pobudzeni, nieco ogłupiali ciągłymi roszadami. Najpierw wszak Istota Z Dzikim Fryzem, potem młoda Jane Fonda w szpilkach, zamienione wreszcie na Esencję Głupoty, łudząco podobnej do Miss Piggy, a i ta niedługo cieszyła się względami Smerfów (nie liczę oczywiście osobnika męskiej płci, łudząco podobnego do psiego, rasowego maleństwa).

Smerf Maruda, niespecjalnie przejęty amorami, stroszył loczki pod białą czapką. W ręce biała chusteczka, zakatarzona z lekka. PrąDkujemy... bo płynąć z prądem nie chcemy?

To różowe i lepkie zastanawiało wszystkich. Z rozwiązaniem przyszedł Ważniak. Krokiem ciut chwiejnym, taszcząc syrop malinowy (zwyczajowo na przeziębienie). W jego oczach widoczny był specyficzny błogostan. To natchnęło Sasetkę do śledztwa. Bo z czego radość? Z błahej, malinowej używki?

Smerf Laluś, jak zwykle, zajęty sobą. Zupełnie nieświadom, że zgrywusowanie mu nie idzie, bo bawi tylko smerfolalusiów, nie zauważył nawet ważniackiego zadurzenia. A może to i dobrze? Przynajmniej on jeden wolny od myślenia i stanów paranoidalnych. Natarty za to jakąś strasznie śmierdzącą, gęstą mazią ze smerfnych jagód w kolorze narcyzów...

Na niebieskich językach znalazł się także Gargamel. Myśleli, że nie żyje; w końcu nieobecny był tygodniami. Wreszcie ujrzeli go przelatującego przez wioskę jak huragan, trzymającego się za blond skronie i charczącego coś o pogromie za tragicznych Ura i Lopa, czy coś w tym stylu. jasne było tylko tyle, że ten come back odbijać będzie się w Wiosce czkawką.

Bo, być może, Gargamel odstawił swoje eliksiry (stąd odbija mu się Urem i Lopem), Laluś zgubił lusterko i teraz spokojnie może narażać się innym smerfom swym "niewymuszonym żartem" (znam miejsce, gdzie takich kneblują za pół ceny, serio), reszta zaś żegnała się pomału z latem, ogniskiem pachnącym słodkim dymem, kandydatkami-Smerfetkami i z suchością w gardle wróciła do zwykłych zajęć wioskowych, do swych manii prześladowczych. Sasetka minęła się z Pulitzerem o półtora tygodnia. Cóż, nie każdemu boskość ciąży. Ciamajdzie też przecież wydawało się, że wie, co robi z tymi pieńkami. Z ostrymi przedmiotami uważajcie, używajcie pod nadzorem! Każda Fonda Wam to powie. Nawet ta z syropem z malin na sukience.

Ważniak, wyszedłszy ze swej chatki w poniedziałkowe popołudnie, przemknął zgrabnym slalomem przez łasuchowe zasadzki kolegialne i ruszył przed siebie. Czy spotkał Klakiera? Zapewne niejednego, toksoplazmicznego. Ale to przecież pestka w żurku w porównaniu do pandemicznej Wioski Smerfów.

----------

I co? Przeszły was ciarki? Mnie ociupinkę.

Zdjęcia

  • Następny proszę!
Enneagramiczna 4w5 (aspołeczna indywidualistka). Żyję sztuką i potrzebą jej tworzenia, żywię się słodkimi, słabymi piwami (czyt.: wegetarianka), miłością do Johnny'ego Deppa i filmów Tima Burtona. Mam ustawiczną potrzebę rozwoju i szczenięcy wręcz zachwyt światem. Nienawidzę dzielić się żarciem i jak ktoś wchodzi mi w słowo (stąd pisanie tak jest mi bliskie). Bawią mnie absurdalne rzeczy i abstrakcyjny humor.
Shari Anavladje
Autor:Shari Anavladje

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
ackasper
ackasper wt., 2010-09-07 07:22

Super smerfna opowieść :)))))

Aleja Niepodległości a w szczególności redakcyjna ekipa,
to widzę żródło niewyczerpanych, literackich inspiracji :)
Rozumiem, że bajkowa przenośnia, to skutek edukacji,
wyniesionej z dzieciństwa, z domu rodzinnego :))))))
"Znienawidzona infantylność" bywa jednak przydatna?! ;)
Tę zabawną "Smefną opowieść" przeczytałam z wielką przyjemnością
i wybuchami spontanicznego śmiechu :)))
Dziękuję Ci, Shari, za tę chwilę intelektualnego relaksu!

P.S. ... a Pana Poetę-Świeszczyka pozdrawiam, choć tym razem nie kumam ;)

ackasper
Shari Anavladje
Shari Anavladje wt., 2010-09-07 09:46

Entuzjastycznie! Kto by pomyślał?

@ackasper:

Usłyszałam wczoraj, że tekst jest hermetyczny...
To prawda, przesiąka się dzieciństwem, nawet mimowolnie.
"Intelektualny relaks", hm, to ładne. A już myślałam, że tym razem, pędząc na swym zielonym rowerku haczę o bandy...
Następnym razem może superbohaterowie?

Banda Łysego.
I dzięki Ci.

@!

Marek Pakoński
Marek Pakoński wt., 2010-09-07 13:30

Palec do budki kto wyłapał wszystkie postaci :P

Shari - oczywiście czekamy na trzecią odsłonę... Zapowiada się soczyście...

-> Redaktor, moderator i opiekun Mojego Miasta Zielona Góra.*** Sprawdź MMZG na Facebooku: https://www.facebook.com/mmzielonagora *** Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
ackasper
ackasper wt., 2010-09-07 20:04

Wielkie dzięki :)))

Teraz kumam :)))))))))))))))))))))))))))))

ackasper