Kierowcy samochodów, zagrożeniem dla "L-ki"!
Mam 27 lat i postanowiłam zrobić w końcu prawo jazdy. Nigdy mnie jakoś do tego szczególnie nie ciągnęło bo z mężem od niedawna mamy samochód, ale zawsze mówiłam, że jak będę w ciąży to pójdę, bo wtedy więcej czasu wolnego a gdy pojawi się dziecko i wrócę do pracy to ani wolnej chwili ani już pieniędzy na własne fanaberie (że się tak wyrażę). I tak będąc w szóstym miesiącu ciąży zapisałam się z nienacka na kurs. Teoria jak teoria, wszystkiego idzie się nauczyć jak człowiek przysiądzie, ale jazda... to już inna bajka. Na pierwszej godzinie jazdy byłam przerażona gdy instruktor pokazał mi co i jak i kazał jechać, na szczęście poza miasto by jakoś oswoić się z samochodem. Za to jak wjeżdżałam do miasta to istna panika (mimo, że niespotykanie spokojny ze mnie człowiek;)), od razu samochód gasł na każdej krzyżówce, światłach itp.
Muszę zwrócić też uwagę, że wcześniej jak nie myślałam o tym, że będę szła na kurs to gdy widziałam "L-kę" przed nami jak jechaliśmy gdzieś po mieście to w głowie miałam słowa "Boże, znowu "L-ka"!!!". Teraz jak jeżdżę na kursie i patrzę w lusterko na samochody jadące za mną to tylko się uśmiecham, bo wiem co Wy kierowcy sobie teraz myślicie.
Wiem, że zmorą kierowców w Zielonej Górze jest cała masa "L-ek" jeżdżących po mieście, ale co niektórzy chyba zapomnieli, że kiedyś sami się uczyli jeździć. Niektórym osobom na kursie idzie lepiej innym gorzej ale trzeba uszanować fakt, że te osoby się uczą by za parę tygodni móc jeździć już sami, na równi z Wami, bo bez napisu "L" na samochodzie nie poznasz po twarzy, że ten ktoś odebrał wczoraj "prawko".
Może i początkujący kierowcy mają mniej skoordynowane ruchy i ciężko jest szybko ruszyć czy wykonać różne manewry na drodze, ale za to przepisy mają opanowane. I kilka razy spotkałam się już na kursie z sytuacją, że tzw. starzy kierowcy łamali przepisy i to w sposób perfidny, żeby nie powiedzieć chamski. Jak początkujący kierowca ma się nauczyć jeździć skoro niby doświadczeni kierowcy powodują, że nam w ciągu sekundy krew się w żyłach ścina? Jak zatrąbi na Ciebie "L-ka" to znak, że trzeba przypomnieć sobie przepisy ruchu drogowego - to po pierwsze, a po drugie, to chyba wstyd, że początkujący kierowca wie, że to Ty popełniłeś błąd na drodze i często gdyby nie instruktor, który szybko reaguje na zaistniałą sytuację to gwarantuję, że w innym okolicznościach byłaby stłuczka z twojej winy. Inną sytuacją jest pewnie też to, że irytujecie się gdy "L-ka" nie wjeżdża płynnie na rondo tylko zawsze się zatrzymuje. Dla waszej informacji - jeśli zaczniecie używać kierunkowskazów, że zjeżdżacie z ronda to gwarantuję Wam, że usprawni to całą sytuację. Nie wiem czy 50% kierowców zjeżdżających z ronda włącza kierunkowskaz. Jeśli widzę dojeżdżając do ronda, że jest włączony kierunkowskaz to dla mnie znak, że mogę jechać, ale jeśli tego sygnału nie ma to muszę się zatrzymać a w tym momencie zjeżdżacie z nienacka zjazd wcześniej bez żadnego sygnału wcześniejszego. Tak więc samochody za mną będą czekać aż przepuszczę inne samochody i znowu ruszę a prędzej czy później Ty też się za mną znajdziesz i będziesz czekał.
Można by przytoczyć masę innym przykładów, a gdyby popytać instruktorów jazdy to pewnie i książkę na ten temat dało by się napisać.
Kierowco! wiesz, że gdybyś zdawał teraz egzamin na prawo jazdy to byś zapewne nie zdał?! Zapraszam np. na stronę http://portalnaukijazdy.pl/testy/b/ zrób sobie kilka testów na egzamin. Za którym razem udało Ci się zdać?
Obecnie jestem na etapie kończenia kursu, zostało mi zaledwie kilka godzin. Jak by ktoś zobaczył jak jeździłam na pierwszej godzinie a teraz ... to po prostu niebo a ziemia:) Zresztą jak każdy kto się uczył. Wiem, że jeszcze nie jeżdżę rewelacyjnie, ale jestem zadowolona z postępów, instruktor chyba też skoro puszcza mnie jako jedną z pierwszych osób na egzamin; ale wiem, że teraz gdy zobaczę "L-kę" na drodze to nie będę narzekać. Wiem jaki to stres na początku by ogarnąć naraz biegi, pedały, kierunkowskazy a do tego jeszcze samochody na drodze, pieszych i znaki.
Także apeluję do kierowców o wyrozumiałość dla uczących się, bo im lepiej się nauczymy to tym bezpieczniej i sprawniej będziemy jeździć w przyszłości. Niektórym proponuję by przypomnieli sobie zasady ruchu drogowego m.in. na światłach i krzyżówkach. Nieraz się pewnie zdziwicie co niektórzy kierowcy wyczyniają.
Innym kierowcom dziękuję za cierpliwość i ustępowanie w niektórych momentach to bardzo pomaga i miły jest fakt, że istnieje jeszcze kultura na drodze.
Pozdrawiam również egzaminatorów z WORDu i do zobaczenia wkrótce na egzaminie!!:)



























Kontakt:
to prawda, strasznie dużo tych eLek
szczególnie w okolicach Jędrzychowa, gdzie mieszkam. Na szczęście dla Was macie na samochodach przypomnienie, że my również kiedyś się uczyliśmy i to przywołuje mnie do porządku
Osobiście to na ulicy wolę eLki
od kierowców, którzy pozjadali wszystkie rozumy. Widząc eLkę czuję się bezpieczniej.
Różnie to bywa...
Jeśli chodzi o eLki to ja sam się czasem łapię za głowę patrząc jak instruktor uczy jeździć...bywa, że są to manewry zupełnie bez sensu a nawet stwarzające zagrożenie na drodze. Wytłumaczy mi ktoś dlaczego na drodze z jednym pasem ruchu eLki śmigają przy samym prawym krawężniku po to by zamierzając skręcić w lewo zjeżdżając do lewego krawężnika? (ul. Kopernika i zjazd na parking przy Starym Młynie). Mnie instruktor uczył, że najbezpieczniej jest jechać środkiem swojego pasa ruchu. Zygzaki nie są wskazane...nie były przynajmniej 6 lat temu (tyle mam prawko). Sytuacja z używaniem kierunkowskazu, nie nosząc się z zamiarem zmiany pasa ruchu też nieco mnie dezorientuje (całkiem niedaleko...ul. Drzewna - tam przecież jest jeden pas).
Inna sprawa to zatrważająca ilość pojazdów uczących jeździć w tym samym czasie. Rozumiem, że uczyć się każdy może...ale dlaczego wszyscy jednocześnie? Są godziny i miejsca, w których ilość tych pojazdów wręcz paraliżuje ruch. Uważam, że powinien być jakiś limit na ilość kursantów jednocześnie poruszających się po mieście.
Ronda...oj tak...to jest bolączka chyba ogólnopolska. Z czystym sumieniem stwierdzam, że Polak po rondzie jeździć nie umie. Nie wie po co jest wewnętrzny pas, nie wie kiedy należy go używać, nie wie jaki manewr należy sygnalizować kierunkowskazem. Sygnalizowanie jazdy w kółko i wyłączanie kierunkowskazu przy opuszczaniu ronda to codzienność. Ktoś to rozumie? Tak to już w Polsce jest - niestety.
Co do egzaminu w internecie...zrobiłem 3 testy. Jeden bezbłędnie jeden z dwoma błędami, i jeden z jedną pomyłką. Czy tylko ja mam wrażenie, ze te pytania są nieprecyzyjne i czasem wręcz sugerują błędną odpowiedź ?:)
Autorce artykułu życzę bezbolesnego i jednorazowego kontaktu z WORDem. Życzę też szybkiej nauki jazdy samochodem i poruszania się po mieście...bo na kursach uczą WYŁĄCZNIE tego, jak zdać egzamin. To jak szachy i warcaby. Pionki i szachownica występują w obu grach. Zasady są jednak zupełnie różne ;)
Niecierpliwym kierowcom przypominam natomiast, że pojazdy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego wyposażone są w kamery. Wybryki piratów są rejestrowane i przekazywane policji. Jeśli więc niektórzy nie potrafią zrozumieć kto siedzi w eLce i dlaczego nie jedzie prze miasto 80km/h to może kwestię łamania przepisów "bo elka się wlecze" warto przemyśleć przez pryzmat portfela ;)
Cierpliwości i szerokości!
Pozwolę się nie zgodzić z tym:
@Jacek:"Wytłumaczy mi ktoś dlaczego na drodze z jednym pasem ruchu eLki śmigają przy samym prawym krawężniku po to by zamierzając skręcić w lewo zjeżdżając do lewego krawężnika?"
Irytuje mnie, kiedy na jednokierunkowej ktoś, kto zamierza skręcić w lewo - stoi na środku, albo po prawej stronie. Gdyby był przy lewej krawędzi - nie utrudniałby ruchu tym, którzy skręcają w prawo. Wiadomo przecież, że skręt w prawo robi się szybciej i mniej się czeka. A jeśli przed sobą mam L-kę, której to skręcanie potrwa dłużej niż zwykle, to oznacza, że marnuję czas, bo mogłabym już dawno pojechać.
Mnie właśnie tak uczono - zjeżdżasz do krawędzi po tej stronie, na którą chcesz skręcić. Dlatego dla mnie właśnie ten środek jest niezrozumiały.
6 lat prawko i takie brednie???
@Jacek:Jacek napisał:
"Wytłumaczy mi ktoś dlaczego na drodze z jednym pasem ruchu eLki śmigają przy samym prawym krawężniku po to by zamierzając skręcić w lewo zjeżdżając do lewego krawężnika?"
Bo przepisy Kodeksu Drogowego to jasno określają:
Art. 16 ust. 4
oraz
Art. 22 ust 2
A jak tego nie ogarniasz i nie rozumiesz, co to oznacza w praktyce, to jeździj sobie na rolkach po boisku (tylko pustym). Jak widać wyrycie testów na pamięć zwalnia z myślenia. Na szczęście, ma to się wkrótce zmienić...
Hehe...
@Jacek:Według opisu to instruktor i były kursant powinni mieć zabrane prawko. :)))
Może kolega doda jeszcze kilka nauk, do czego służy wewnętrzny pas na rondzie.
Ja wrzucę fotki "genialnych" zachowań i będziemy mieli komplet. Będą tam fotki eLek na tych rondach. :)))
Najgorzej jest jak niedoświadczony szofer bierze się za nauki.
6 lat prawka to prawie zerowe doświadczenie. Starzy szoferzy którzy jeżdżą po 20-30 lat nie powiedzą, że wiedzą wszystko, i są super szoferami.
Kiedyś instruktor musiał być zawodowcem, teraz amator zakłada eLkę i uczy samobójców. To stąd się biorą komiczne, a czasem tragiczne, zachowania na drodze.
Sam robię teraz prawko
Więc wiem w czym problem.
Dokładnie jest tak, jak opisuje autorka tematu.
Zdarza się, że mimo, iż jadę przepisowo, trąbią na mnie kierowcy.
Co do rond - często się zdarza, że stoję długo, bo kierowcy, którzy tam wjeżdżają, albo wymuszają pierwszeństwo, albo skręcają bez sygnalizacji manewru.
Panie Jacku - raz zrobiłem tak jak Pan mówił(czyli jazda przy prawej na jednokierunkowej w tym samym miejscu, co Pan pisał). Instruktor mnie poinstruował i od następnego razu zawsze już zjeżdżam do lewej.
A co do stresu?
Kierowcy, pamiętajcie, że my się uczymy.
Jak zaczynają na mnie trąbić, a jest duży ruch, to jest odwrotnie, niż kierowcy trąbiące tego chcą. Stresuje się wtedy jeszcze bardziej i gaśnie silnik.
Pani Barczewska mówi, że dużo jeździ na Jędrzychowie - prawda. Sam co drugą jazdę jestem w tamtych okolicach.
Instruktor mi wytłumaczył,że to dlatego, ze często egzaminatorzy WORD-u wiozą w tamte okolice.
Do autorki:
Powodzenia na egzaminie, ja niedługo też się zgłoszę do WORD-u, zostały mi jeszcze dwie lekcje praktyczne.
Pozdrawiam :)
O kierowcach można by długo pisać...
@ogrod87:Np. nie raz ktoś nie widząc mnie w martwej strefie - wjeżdżał mi w bok. Klakson ratował wszystkich.
Albo ktoś daje kierunkowskaz w lewo a skręca w prawo (to ostatnio). Albo miganie na rondzie, które myli kierowców, bo nie wiadomo gdzie ten człowiek zamierza skręcić. Nie ufam innym kierowcom, bo było już mnóstwo przypadków, kiedy to uratowało mi być może życie. Np. jestem na podporządkowanej, ten na głównej sygnalizuje skręt w moją ulicę (jedzie z lewej), więc spokojnie mogłabym wyjechać. Na szczęście czekam aż zwolni. I co? Pojechał prosto.
Często też kierowcy zapominają wyłączyć kierunkowskaz i tak migają cały czas.
Każdy się kiedyś uczyć musiał...
We mnie samej budzi się zwierz tylko wtedy, gdy się spieszę, a przede mną, na jednopasmówce wlecze się kilka e-L-ek naraz... Na szczęście zdarza się to rzadko (to, że się spieszę i to, że rzędem jadą). Gdy widzę "egzaminowanego" i ten stres, który przeżywa, życzę mu opanowania i oczywiście powodzenia... Uwaga na drogi z pierwszeństwem przejazdu... na zakazy wjazdu itp kruczki, w które będą być może chcieli Was wcisnąć egzaminatorzy...
zapomniawszy...
Opanowania i powodzenia na egzaminie :)
W jakich sytuacjach kierowcy łamali prawo?
Bo jestem ciekawa...
A na egzaminie życzę opanowania i nie przejmowania się innymi. :-)
Tak naprawdę dopiero jeżdżąc - nabieramy doświadczenia i potem stwierdzimy, że ten pierwszy egzamin to nic. Bo codziennie będziemy zdawać kolejne. :-)
:)
zdasz, pojeździsz i sama będziesz przejeżdżała na żółtym, zapominała mignąć przy zjeździe z ronda i denerwowała się na eLki :) powodzenia na egzaminie :)
No właśnie, mignąć :))
@baronowa:Rondomania doprowadziła do tego, że połowa rond jest jak podstawka pod filiżankę.
Jeszcze trochę a maluch będzie przednimi kołami na wyjeździe z ronda a tylnymi na drodze dojazdowej. :))) Jakakolwiek sygnalizacja jest sztuką dla sztuki. Na takich rondach nie mam pretensji, że ktoś miga lewym, wiem, że muszę poczekać.
masz 1 ode mnie
nie ukrywam dostajesz 1 za co ? nie za wszystkie wywody o przepisach ruchu drogowego .Dostajesz 1 za kurs na prawko w czasie ciąży , powodujesz zagrożenie dla tego lub dla tej co się jeszcze nie narodzili .Ponoć w ciąży ważnym elementem jest spokój i nie narażanie matki dziecka na stres , aby nie wpływało to negatywnie na dziecko .Kontynuując , chciałbym zobaczyć jak będziesz jeżdzic za kilka lat po zdanym egzaminie w myśl zasady " zapomniał wół jak cielęciem był" .Śmieszy mnie Twój artykuł gdyż jestem zawodowym kierowcą i spędzam za kółkiem więcej czasu niż we własnym łóżku niejedno już widziałem na drodze i niejedno pewnie zobaczę .Pomimo tego życzę zdania egzaminu i dołączenia do grona kierowców idealnych którym nie zdarza się używać klaksonu , zmieniania pasa bez kierunkowskazu itp itd
do goral755
Jeśli chodzi o kurs w czasie ciąży to chciałabym to wyjaśnić. Mam taką pracę, że jeśli chciałabym zrobić prawko to robiłabym je pół roku a może i w ogóle dałabym sobie spokój ze względu na brak czasu. Natomiast sama ciąża przebiega prawidłowo, najważniejsze są pierwsze 3-4 miesiące a sam lekarz nie widział przeszkód do tego bym robiła kurs. Gdyby były przeciwwskazania to przecież nie naraziłabym swojego dziecka. Szczerze mówiąc pierwszy raz się spotkałam z negatywnym odniesieniem do tego, że robię kurs będąc w ciąży. Stres zawsze jakiś jest i to nie tylko podczas godzinki kursowania na mieście ale także w życiu codziennym i nikt mnie od tego nie uchroni. Przecież nie zamknę się w domu na cztery spusty. Mąż też mnie czasem wkurza więc mam się rozwieść?:) Do kursu podchodzę spokojnie i na egzaminie też nie mam zamiaru stresować się nie wiadomo czym. Jak nie zdam za pierwszym razem to podejdę drugi raz i świat mi się od tego nie zawali. Właśnie z uwagi na ciążę nie traktuję tego egzaminu jako czegoś strasznego. To nie pierwszy i nie ostatni egzamin w moim życiu. Jak zdam to będę się cieszyć na pewno a jak się nie uda to spróbuję znowu. Natomiast jeśli chodzi o "grono kierowców idealnych" to będę starała się do niego dołączyć:) Nie chciałam też nikogo urazić tym artykułem, bo sama dopiero się uczę, ale jako wieloletni pasażer też obserwowałam różne sytuacje na drodze. Natomiast dopiero jak się robi prawko to patrzy się na to wszystko z innej strony i chciałam tylko zwrócić uwagę tych osób, które zapominają, że nie są same na drodze. Przecież każdy z nas chciałby bezpiecznie i bez niepotrzebnego stresu dojechać do celu. Pozdrawiam.
Popieram ciąża to nie koniec
Popieram ciąża to nie koniec świata i wcale nie oznacza,że trzeba zamknąć się w domu. Ja uczestniczyła w dachowaniu w ósmym miesiącu ciąży ( jako pasażer) przecież trudno chodzić na piechotę przez 9 miesięcy. Nic się nam obu nie stało choć pierwszym słowem jakie nauczyła się mówić córka było "auto"=))
Nie lubię poganiaczy co to trąbią na "L" , to rodzaj poprawiania sobie samooceny kosztem innych.
Pozdrawiam i popieram ally198=)
Ciekawy artykuł
Gratuluję debiutu na MM :)