Kawały, dowcipy, coś do pośmiania (LVI)
* Wiejskie wesele w remizie w Siemianowie. Zabawa na całego. Koło północy na salę wpada wodzirej.:
- Koniec wesela - krzyczy do mikrofonu - Pan młody złapał komendanta OSP jak ten kochał się z panną młodą!
Goście weselni wolno zaczynają w ciszy opuszczać "salę balową". Nagle wodzirej, który gdzieś na chwilę zniknął, znowu łapie mikrofon i rzecze:
- Ludzie, wracajta i bawta się. Wesele trwa. Komendant przeprosił!
* Co robi żul przy komputerze ?
No jak to co ? Grzebie w koszu.
* Przychodzi administrator sieci komputerowej do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, coś mnie wątroba boli ostatnio...
- Co pan powie? A u mnie działa!
* Jak najszybciej odróżnić Chińczyka od Japończyka?
- Licznikiem Geigera.
* Cholernie trudno kupić coś w prezencie 90-latkowi.
Taki, to albo wszystko już ma, albo nic mu już nie trzeba...
* Pół roku temu teściowej w prezencie na imieniny podarowałem tubę Pattex Super Fix i nową szczoteczkę do zębów. Do dzisiaj się do mnie nie odzywa.
* Z pozwu rozwodowego kobiety:
Proszę o szybki rozwód, sprawa jest (dla mnie) nagląca. Nazwisko męża: - Jan Lampa (Niestety..... Lampa wisząca.).
* Dwóch gości zasiedziało się w barze:
- Co powiesz żonie?
- "Dobry wieczór", resztę sama sobie dopowie...
* - Gdzie się tak opaliłeś?
- A, wiesz, plaża nudystów.
- A te białe kręgi wokół oczu?
- Od lornetki.
* Dlaczego Niemcy grają tak długo na MŚ?
Bo nie chcą do żon wracać.
* - Panie, załóż pan temu psu kaganiec!
- Ale to jest bardzo spokojny bulterier! Jeszcze nikogo nie ugryzł!
- Panie, pan myślisz, że jak będę pierwszy, to będzie to dla mnie powód do dumy?!
* Dziewczyna uczyła się w szkole gastronomicznej. Pewnego dnia matka ją pyta:
- Pozwalają wam jeść to, co ugotujecie?
Dziewczyna ze łzami w oczach:
- Czy pozwalają? Oni nas do tego zmuszają!
* [autentyk] Aktorzy lubią sobie robić kawały. Zwłaszcza na premierze "ugotowanie" koleżanki/kolegi jest wyjątkowo cenne. Podczas próby aktorka grająca scenę z Janem Kobuszewskim, zauważyła kawałek nitki na jego rękawie. Jako straszna pedantka nie mogła się powstrzymać przed jej zdjęciem, nie wychodząc przy tym z roli.
Na następną próbę pan Jan już celowo miał kawałek nitki na rękawie. I znowu "Pan wybaczy, panie radco. Niteczka" i tak zdejmowanie nitki z rękawa wrosło w rolę.
Jak łatwo się domyślić, na premierze pan Kobuszewski miał w wewnętrznej kieszeni dużą szpulkę białych, wyjątkowo mocnych nici (koniec przeciągnięty przez rękaw). Znów "Pan wybaczy, panie radco. Niteczka" i dalej jak z rzepką "Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może".Urwać nitki nie daje rady, próbuje przegryźć, nic z tego, publiczność coraz bardziej rozbawiona. Wreszcie szpulka się skończyła. Aktorka trzyma w rękach wielki kłąb nici, a Kobuszewski, z kamienną twarzą, nachylił się do niej i z wyraźną pretensją wyszeptał "Sprułaś mi gacie".
* - Miłych snów, śnij o mnie.
- Zdecyduj się.
* U dentysty:
- Ile kosztuje ekstrakcja zęba?
- 50 PLN.
- 50 PLN za kilka minut pracy?!
- Mogę wyrywać powoli jeśli pan chce.
* Podczas podjazdu załoga lotu US Air do Fort Lauderdale źle skręciła i w rezultacie stanęła nos w nos z samolotem United 727. Zirytowany damski głos kontrolera złajał załogę US Air, krzycząc: "US Air 2771, gdzie wy jedziecie? Mówiłam, że macie skręcić w prawo, na pas C! A wy skręciliście na D! Zatrzymajcie się natychmiast. Wiem, że trudno odróżnić C od D, ale spróbujcie!
Ciągnąc swoją tyradę do zakłopotanej załogi, krzyczała histerycznie: Boże, wszystko popieprzyliście! Całe wieki zajmie odkręcanie tego! Zostańcie, gdzie jesteście i nie ruszajcie się zanim nie powiem! Oczekujcie instrukcji do podjazdu za jakieś pół godziny; chcę żebyście jechali dokładnie gdzie wam wskażę, kiedy wskażę i jak wam wskażę! Zrozumieliście, US Air 2771?
"Tak jest, proszę pani" odpowiedziała pokornie załoga. Oczywiście na częstotliwości kontroli naziemnej zapadła śmiertelna cisza. Nikt nie chciał ruszać zirytowanej pani z kontroli naziemnej w jej obecnym stanie. W każdym kokpicie wzrastało napięcie. I wtedy nierozpoznany pilot złamał tę ciszę, pytając: "Czy ja nie byłem kiedyś z tobą żonaty?".
* Wzięto do niewoli oficera ,,białych" i żeby wymusić od niego zeznania, spito do nieprzytomności. Jednakże oficer ku rozpaczy Czapajewa nic nie mówi.
- Mam pomysł - odzywa się nagle Pietka. - Wszystko powie, jak jutro nie damy klina!
- Ależ ty jesteś potworem, Pietka... - szepnął z podziwem Czapajew.
* Romuś słyszał rodzinną legendę, że jego ojciec, dziadek, a nawet pradziadek w dniu swoich urodzin chodzili po pobliskim jeziorze, jak Jezus bez mała. Postanowiwszy przekonać się o jej prawdziwości w swoim przypadku, wypłynął w dniu swoich urodzin łódką na środek jeziora - przełożył nogi przez burtę ... i omal się nie utopił.
- Romuś! - westchnęła babcia, kiedy go przywieziono do domu. - Twój ojciec i, świeć panie nad ich duszami, dziadek i pradziadek, urodzili się w styczniu, ty - w lipcu.
* Dlaczego rekiny nie jedzą prawników?
Uprzejmość zawodowa.
* - Wnusiu, to jak się nazywa ten Anglik, co mi wylewa herbatę na obrus?
- Parkinson, dziadku.
* Przychodzi gość do salonu tatuażu i mówi:
- Proszę mi walnąć czołg na całe plecy.
Artysta zabiera się do roboty, po około 20 minutach mówi do gościa:
- Gotowe.
- Tak szybko?
- Toż to tylko pięć liter.
* Podjeżdża beemka pod blok, wysiada dres i wrzeszczy:
- Kryyyyśkaaa!
Na balkon na piątym piętrze wypada teflonowa blondynka.
- Co?
- Zrób se grę wstępną, zara przyjde.
* Zebranie partyjne. Wstaje jeden z aktywistów:
- Nazywam się Walczak, walczyłem - walczę i będę walczyć!!!
Nagle zrywa się drugi:
- Nazywam się Pieprz....
- Siadajcie towarzyszu, siadajcie!
* - Jak nazywa się pojazd, którym prezydent USA, jedzie przez Warszawe?
- Barackowóz !
* - Dlaczego Obama nie żartuje nigdy z siebie?
- Bo boi się, że zostanie posądzony o rasizm.
* - Dlaczego Murzyni nie głosowali na Obamę w wyborach prezydenckich?
- Bo obiecał im pracę
* Hotel, recepcjonista do nowo przybyłej pary:
- Urlopik?
- Tak.
- A dzieci państwo posiadają
- Posiadają!
- A to tym razem państwo nie zabrali?
- Nie zabrali.
- Tylko we dwoje?. Romantyczny wypad!!!
- Tak.
- A kto został z dziećmi?
- Żona!
That's All Folks!
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Coś o kontrolerach ruchu
Niekoniecznie powietrznego.
Podobno autentyczny zapis radiowej rozmowy podczas manewrów u wybrzeży Nowej Funlandii
Amerykanie: Prosimy zmieńcie kurs o 15 stopni na północ by uniknąć kolizji.
Kanadyjczycy: Sugerujemy, byście to wy zmienili kurs.
Amerykanie: Tu kapitan okrętu marynarki wojennej USA , powtarzam zmieńcie swój kurs.
Kanadyjczycy: Nie, to ja powtarzam, wy zmieńcie swój kurs 15 stopni na południe.
Amerykanie: Tu lotniskowiec US MISSOURI, jesteśmy dużym okrętem wojennym USA natychmiast zmieńcie swój kurs!
Kanadyjczycy:
- To wy zmieńcie. Kanadyjska latarnia morska.