Kawały, dowcipy, coś do pośmiania (LV)
* - Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!
- Dlaczego?
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za mną zakochani geje, a kobiety proponują "Zostańmy przyjaciółmi".
* Antek oznajmja Franckowi:
- Miarkuj, synek! Jadę autem do Anglii!
Na to Francek:
- A czy ty wiesz, że tam je ruch lewostronny?...
Koledzy spotykają się następnego dnia i Antek od razu zaczyna:
- Dobrze, żeś mi powiedział o tym ruchu lewostronnym! Wypróbowałem na drodze z Bytomia do Katowic. To jest koszmar!!!
* Na polowaniu Fąfara strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu.
- Trafiłem! - cieszy się Fąfara. Nawet pióra poleciały!
- To prawda - potwierdza jakiś myśliwy - Pióra poleciały ale razem z bażantem.
* Czterech kumpli spotyka się na piwie, by opić narodziny syna jednego z nich. Wszyscy się cieszą i świętują tylko świeżo upieczony ojciec siedzi nijaki.
- Co jest stary? Urodził ci się syn, to przecież wspaniale - mówi jeden z kolegów.
- No wiem, ale jeszcze muszę o tym żonie powiedzieć.
* Ewa w raju nie usłuchała zakazu Stwórcy i za namową węża zerwała jabłko z drzewa. Za ten czyn zostali wraz z Adamem wyrzuceni za bramę raju. Na odchodne Ewa usłyszała głos z góry:
- Za ten czyn zapłacisz krwią!
Po kilku dniach Ewa natknęła się na tego samego węża, który ją do tego namówił.
- Przez ciebie teraz będę musiała płacić krwią - zwraca się do węża.
- Oj nie marudź! - wynegocjowałem ci to w dogodnych miesięcznych ratach!
* Mama przychodzi z młodym chłopakiem do lekarza.
- Może pan zobaczyć, co mu się z siusiakiem porobiło?
- Hmm, proszę pani... Od dzisiaj nie nazywamy tego siusiakiem, tylko członkiem. I zabieramy się za leczenie syfilisu.
* Na wykładzie w auli do wielkiej grupy słuchaczy doktor mówi:
- Wszystko, co wkładamy do naszych żołądków, jest wystarczające, aby zabić większość z nas! Czerwone mięso jest okropne! Napoje gazowane niszczą ściany żołądka. Chińszczyzna jest przesycona konserwantami. Tłuste jedzenie swoje niszczycielskie efekty ujawnia czasem po wielu latach, a nikt sobie z tego nie zdaje sprawy! A co dopiero woda pitna! W niej znajduje się tyle mikrobów i bakterii różnego rodzaju, że nikt nie potrafi przewidzieć jakie skutki może wywołać... Ale jest jedna, najbardziej szkodliwa potrawa ze wszystkich, taka, która niszczy całe wasze życie, stopniowo, a czasem wręcz od razu od momentu spożycia; kto jest w stanie mi powiedzieć co to jest?
Na co 75-letni słuchacz z końca auli:
- Tort weselny!
* Idzie dwóch podchmielonych pod krawatami i się kłócą:
- Nie, mój kolego, to nie słońce, to księżyc!
- Ależ skąd, to jest księżyc, przecież jest ciemno!
Przechodzili obok stojącego na przystanku PKS milicjata, który im zwrócił uwagę, żeby tak nie hałasowali, bo już jest "godzina milicyjna", a oni do niego:
- Panie władzo, bo my próbujemy ustalić, czy to jest słońce czy księżyc, czy może pan nam pomóc?
- Niestety nie pomogę panom, ja jestem przejazdem.
* Stalin i Mołotow na polowaniu. Stalin przymierza się. Strzela do kaczki i pudłuje. Mołotow komentuje:
- To niesamowite towarzyszu Stalin. Zabiliście kaczkę, a ona nadal lata...
* Rosja stała się pionierem kinowej technologii 3,5D. To jest gdy idziesz do kina 3D po 0.5 wypiciu litra.
* Fachowcy z Ukrainy przyjechali na gospodarstwo do Irlandii wymalować facetowi dom. Jako że byli z Ukrainy, mieli w zwyczaju przed robotą chlapnąć ze dwie sety, ale niestety nie mieli za co. Sprzedali więc farbę, kupili flaszkę, drugą, trzecią. i w końcu przepili wszystko. Po jakimś czasie fachowcy widząc, że zbliża się właściciel domu, szybko resztką farby wysmarowali koniowi mordę. Właściciel się pyta:
- Dlaczego nic nie jest pomalowane?
- Bo koń wypił całą farbę!
Właściciel bez zastanowienia wyciąga strzelbę i strzela koniowi w łeb
- Dlaczego od razu tak brutalnie? - Pytają fachowcy ze zdumieniem
- A na co mi taki koń? Ostatnio jak byli tu murarze z Polski, to 10 worków cementu wpierdolił.
* Za komuny w mięsnym:
- Jest jakieś mięso?
- Tylko to, co widać...
- To proszę pół orła.
* Żona do męża:
- Piszą, że woda podrożała...
- O, wreszcie i abstynentom się do dupy dobrali!
* Przychodzi student do stołówki i mówi:
Poproszę parówkę...
Cała sala na to:
- Burżuj! Burżuj! Burżuj!!!
Student nie zrażony dodaje:
- I do tego poproszę sześć widelców...
* Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś facet:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?!
- Niestety - odpowiada strażak - dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób - trwa reanimacja.
- Szesnaście osób? Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie?! Kim pan jest?
- Kierownikiem tego prosektorium.
That's All Folks!
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt: