Kawały, dowcipy, coś do pośmiania (LII)
* Pracownik przychodzi do dyrektora:
- Panie dyrektorze chciałem prosić o podwyżkę.
- Ma pan jakieś uzasadnienie?
- Tak, pracuję w tej firmie za trzech...
- Świetnie!
- O? Dostanę podwyżkę?
- Nie, ale proszę podać nazwiska tamtych trzech, zaraz ich zwolnię.
* Bandyta włamał się do domu biznesmena i majstruje przy sejfie. Nagle spostrzega, że obserwuje go żona właściciela.
- No to jak? - pyta kobieta - Albo krzyczę wniebogłosy i budzę męża, albo dzielimy się po połowie.
* Dostałem mnóstwo smsów dzisiaj dotyczących chęci uprawiania ze mną gorącego seksu. Wszystko było by świetnie, gdyby nie fakt, że na jeden dzień pożyczyłem komórkę od swojej dziewczyny.
* Rżewski odwiedził wieś, gdzie spędził najpiękniejsze lata swojej młodości. Przemierzając dziarskim krokiem jedyną bitą drogę, z satysfakcją stwierdził, że nie całkiem go zapomniano. Owce, które spokojnie wypasały się na łące, ze strachem w oczach przysiadły na zadach.
* Po nocy poślubnej żona mówi:
- Wiesz... Jesteś kiepskim kochankiem.
Na to oburzony mąż:
- Skąd możesz to wiedzieć? Po ledwie trzydziestu sekundach?!
* Syn zrobił wreszcie prawo jazdy i prosi ojca o pożyczenie samochodu. Ojciec ostro:
- Popraw oceny w szkole, przeczytaj Biblię i zetnij włosy, to wrócimy do tematu.
Po miesiącu chłopak przychodzi do ojca i mówi:
- Poprawiłem stopnie, a Biblię znam już prawie na pamięć. Pożycz samochód!
- A włosy?
- Ale tato! W Biblii wszyscy: Samson, Mojżesz, nawet Jezus mieli długie włosy!
- O, widzisz, synku! I chodzili na piechotę...
* Idzie sobie dwóch pijaczków przez Zoo i zatrzymują się przy klatce z lwem. Obserwują go, obserwują; nagle lew głośno i przeciągle rrryczy. Na to jeden z pijaczków:
- Nie... wiesz co? Ja już nie mogę, idę do domu...
- A nie - na to drugi - Ja poczekam na film
* Przyjeżdża babcia do Jasia i mówi:
- Wnusiu jakiś ty do mnie podobny
Rozpłakane dziecko biegnie do mamy i mówi:
- Mamusiu! Babcia mnie straszy!
* - Nie dzisiaj, kochanie, tak mnie boli głowa, że chyba zaraz pęknie...
- Wczoraj też cię bolała. To kiedy?
- Wybacz, naprawdę, to migrenowe, mam to po swojej mamie, a ona po swojej...
- Dziwna rodzina. Jak wy się rozmnożyłyście?
* Pewna młoda kobieta, przeprowadziwszy się na wieś, postanowiła założyć małą hodowlę kur. Pyta więc sąsiada:
- Ile powinnam kupić niosek, żeby starczyło jaj dla całej rodziny?
- Niech pani kupi 15 niosek i jednego koguta - podpowiada sąsiad.
Po kilku dniach sąsiad przychodzi w odwiedziny do młodej gospodyni i widzi, że obok każdej z kupionych przez nią kur kręcą się koguty.
- Ile pani tych kogutów kupiła? - pyta zaskoczony.
- Tyle, ile kur - odpowiada kobieta.
- Po co? Wystarczyłby jeden, no może dwa.
Na to kobieta karcącym głosem:
- To pan tak myśli! Ale to jest typowo męski punkt widzenia...
* Po tańcu chłopak dziękuje partnerce:
- Dziękuję za taniec. Świetnie się bawiłem.
- Ale ja przecież kiepsko tańczę... - kryguje się dziewczę.
- Ale za to jak śmiesznie!
* Hrabia z Hrabiną tańczą na balu walca.
- Psst, hrabino, teraz kręcimy się w drugą stronę...
- Dlaczego?
- Kończy mi się gwint w protezie...
* - Dlaczego księgowi piją kawę?
- Żeby nie przespać 15:00.
* - Co jest z pani kotem? Tak się włóczy po okolicy jak nigdy dotąd!
- Wczoraj go wykastrowałam. Teraz chodzi i odwołuje randki.
* Do spadochroniarza podlatuje orzeł:
- Witaj tancerzu.
- Nie jestem tancerzem, tylko skoczkiem spadochronowym!
- Niedługo będziesz, tam w dole tylko kaktusy...
* - Izydorze, pamiętaj, żebyś po mojej śmierci zaraz się znów ożenił.
Małżonek uspokaja:
- Salcie, ty się nic nie martw. Ty zrób swoje, a o resztę już ja się zatroszczę.
* Podczas meczu trampkarzy trener mówi do jednego z chłopców z drużyny:
- Czy wiesz co to jest współpraca? Co to jest zespół?
Chłopczyk potakuje.
- A czy rozumiesz jak ważne jest to, żebyśmy razem wygrali?
Chłopczyk znów przytakuje.
- A zatem, kiedy sędzia odgwizduje twój faul, rozumiesz, że nie wolno się z nim kłócić, przeklinać i atakować go?
Mały piłkarz znów kiwa głową ze zrozumieniem.
- W porządku - mówi trener. - To teraz idź, proszę, i wytłumacz to swojej mamie.
* Klient dzwoni na helpdesk dostawcy internetu:
- Możecie coś zrobić, żebym od północy do dziewiątej rano nie miał dostępu?
- Możemy. A co, spać się chce?
I na koniec ciąg dalszy Wąchocka...
- Jakie mocne wiry są w rzece w Wąchocku?
- Takie, że jak koń chciał się wody napić, to mu łeb urwało...
- Dlaczego koń sołtysa się powiesił?
- Sołtys dokupił 5 ha pola.
- Czemu w Wąchocku ludzie chodzą do kościoła w kaskach?
- Bo zginął sznur od dzwonnicy i kościelny rzuca w dzwon cegłami.
- Czemu w Wąchocku w kościele ludzie leżą na posadzce?
- Bo ksiądz ma niski głos.
- Jak wybiera się sołtysa w Wąchocku?
- Puszcza się z góry koło od wozu, w czyj dom uderzy, ten będzie sołtysem.
- Dlaczego w Wąchocku ludzie wysiadają z autobusu środkowymi drzwiami?
- Bo przednie i tylne są już poza Wąchockiem.
- Czemu w Wąchocku ludzie smarują szyby naftą?
- Bo usłyszeli, że na szybach naftowych można zarobić ładną kasę.
- Czemu w Wąchocku ludzie smarują telewizory musztardą?
- Żeby poprawić ostrość.
- Czemu w dyskotece w Wąchocku ludzie tańczą na bosaka?
- Żeby nie zagłuszać muzyki z sąsiedniej wsi.
- Czemu w Wąchocku pociągi jeżdżą tylko po jednej szynie?
- Drugą sołtys pociął na szynki.
- Gdzie w Wąchocku jest kryta pływalnia?
- Pod mostem.
- Dlaczego w Wąchocku sieje się zboże na wzniesieniach?
- Żeby plony były wyższe.
- Dlaczego na liniach zasilających Wąchock drut wymienia się na kolczasty?
- Bo Wąchock leży na górce i po zwykłych prąd się ślizgał.
- Gdzie jest najdłuższy most w Polsce?
- W Wąchocku - budowali wzdłuż rzeki.
- Czemu w Wąchocku świniom wiąże się na ogonach supełki?
- Żeby nie przeciskały się między sztachetami.
- Dlaczego autobusy w Wąchocku są szersze niż dłuższe?
- Bo wszyscy chcą siedzieć przy kierowcy.
- Proboszcz parafii św. Adalberta w Wąchocku ma wielki brzuch!
- Spodziewa się nowego wikarego.
- Dlaczego w Starachowicach nie buduje się budynków wyższych niż 4 piętra?
- Z piątego byłoby widać Wąchock.
That's All Folks!
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
no to jeszcze jeden:
Imieniny pana domu, rozmowa zeszła na temat 'hobby'. Pani domu radośnie:
- A mój Stasiu jest pederastą!!!
Konsternacja, cisza, po chwili zbolały głos pana domu:
- Filatelistą, Zosiu, filatelistą!
To i ja mam dowcip
Oto dowcip : Pewnego razu niedźwiedź, będąc w bardzo złym humorze, postanowił zbić zajączka. Wymyślił więc sobie pretekst, poszedł do zajączka i powiedział: „zając, nie masz czapki", po czym spuścił mu łomot. Następnego dnia postanowił znów przywalić zajączkowi. Jednak tym razem chciał mieć lepszy pretekst. Wymyślił więc, że poprosi zajączka o papierosa. „Jak zajączek da mi z filtrem, to powiem, że chciałem bez filtra. Jak da mi bez filtra, powiem, że chciałem z filtrem. Tak czy siak, pretekst się znajdzie" – pomyślał niedźwiedź. Poszedł więc do zajączka i prosi go o papierosa. Zajączek pyta: „z filtrem, czy bez?" A niedźwiedź na to: „ty zając, znowu nie masz czapki!". I łup go w pysk." Śmieszny?
rozmawiają dwie gospodynie domowe
- o czym myślisz Halinka ?
- a o niczym ... ugotowałam na dwa dni ;)))