Kamery nie przypilnowały m. in. Bachusika
Pierwsze kamery w mieście pojawiły się w 2000 roku. Kolejne rok później. Wtedy miasta strzegło 14 urządzeń. Dziś działają 34 kamery. - I dobrze, że są. Chociaż sam głośno się im kiedyś sprzeciwiałem. Teraz aż wstyd się do tego przyznać - przyznaje pan Janusz ze śródmieścia.
Jedenastoletni sprzęt sprawdza się jedynie w dzień i to nie zawsze. Nocą obraz jest na tyle mało wyraźny, że nie da się zrobić zbliżenia twarzy wandala lub złodzieja. Tak było w przypadku zbira, który odciął Bachusika. Nagranie nie daje szans na zbliżenie twarzy, bo obraz jest słabej jakości. - Śledztwo trwa, sprawca nie został zatrzymany - informuje kom. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka policji. Ale zaznacza, że mimo wszystko dzięki kamerom w śródmieściu przestępczość spadła o kilkadziesiąt procent.
- Najnowszy sprzęt działa na II komisariacie - mówi Stanisławska. Kamery tego systemu pilnują między innymi skrzyżowania ul. Stefana Wyszyńskiego i Wojska Polskiego. - To dzięki nim odtwarzamy przebieg kolizji - mówi rzeczniczka. Pilnują też rond PCK i Jana Pawła II.
Policja zauważa, że kamery w śródmieściu i na os. Pomorskim nadają się już do wymiany. Najlepiej żeby były cyfrowe. - Wniosek o zakup nowych urządzeń został złożony w urzędzie miasta - zapewnia rzeczniczka.
- W latach 2001-2006 tylko na naprawy i konserwację kamer wydano ponad 88 tys. zł - wylicza Tomasz Misiak, doradca prezydenta Zielonej Góry.
A co z wymianą i zakupem nowych? - O tym zadecyduje rada miasta. Jeżeli radni opowiedzą się za wymianą kamer, to taki zapis trafi do budżetu - tłumaczy Misiak. W 2009 r. magistrat za 12 tys. zł kupił jedną cyfrową kamerą. Pojawiła się na placu Pocztowym. - I spełnia wszelkie techniczne wymagania. Działa w nocy, pozwala robić zbliżenia twarzy. To nie to, co sprzęt sprzed dziesięciu lat - mówi Misiak. Rok wcześniej cyfrowa kamera za dziewięć tysięcy pojawiła się na ul. Lisowskiego. I na tym koniec.
Podczas najbliższej sesji rady miasta problem poruszy Filip Gryko. - Wystarczy 50 tys. zł na wymianę kamer na starówce i już nie powtórzy się sytuacja z dewastacją Bachusika - mówi radny miejski z SLD.
Policjanci również są za rozbudową systemu. - Im więcej tym lepiej - przyznaje kom. Stanisławska. Dziś obraz z kamer dociera do trzech komisariatów. Rozbudowa wymusi utworzenie centrum monitoringu. - Muszą tam być osoby, które przez cała dobę będą śledzić obraz z kamer i interweniować w razie potrzeby - tłumaczy. Dziś robią to dyżurni, którzy na głowie mają również telefony alarmowe oraz patrole. Do powstania centrum potrzeba od pięciu do ośmiu etatów. Na to też nie ma pieniędzy.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Smutne refleksje po przeczytaniu o tej NIEMOCY. Bachusika juz
nie będę "zabezpieczał".
Dlaczego???
Policja jest bezsilna? Czy bez kamer już nie ma możliwości wykrycia sprawcy? Czy opłaca się szukać? Co się stanie gdy sprawca zostanie przez przypadek wykryty?
Jak bachusowy bandzior zostanie przez przypadek wykryty to ...
... pewnie będzie wielki sukces zielonogórskiej policji, która po wielkiej strategicznej operacji osiągnęła zamierzony cel ! :)
Wzrośnie słupek wykrywalności przestępstw.
A tak na poważnie to ten monitoring, tak jak wcześniej pisałem jest bardzo potrzebny ale w tej chwili jest mało skuteczny. Kiedy skradziono mi rower, dyżurny powiedział, że nie ma czasu tu ze mną całej nocy siedzieć i nagrania oglądać. Ehhhh, dobrze że to był stary grat ...
bezpieczeństwo
kosztuje i aby dobrze i sprawnie wszystko działało potrzeba na to sporych pieniędzy ( sprzęt, ludzie nadzorujący) a jak ma być dobrze skoro na wszystko potrzeba przetargów ? gdy wygrywa najtańsza oferta? itp.